HAUL kosmetykizameryki.pl, eBay

I kolejny haul zakupowy! Tym razem przedstawię Wam dwa zamówienia – z internetowej drogerii kosmetykizameryki.pl, jednej z moich ulubionych, oraz z koreańskiego sklepu na eBay’u. Może ktoś z Was znajdzie coś interesującego, co zapragnie mieć u siebie. Większość produktów jest podlinkowana, żeby było łatwo znaleźć :)

Here’s another haul! This time, I am going to show you my two orders – one from kosmetykizameryki.pl, a Polish Internet drugstore, which offers variety of products at very low prices and the other from eBay. I think that everything is available throughout Europe, in the USA and probably in many different countries, too.

L'Oreal Infallible 337 Refined Ruby NYC 432 Red Rapture Rimmel Moisture Renew 320 Funtime Fuchsia

W Kosmetykach z Ameryki skusiłam się na cztery produkty do ust, lakier do paznokci, zalotkę, płyn do dezynfekcji pędzli oraz korektor do lakieru we flamastrze. Zawsze powalają mnie śmiesznie niskie ceny w tej drogerii. Dzięki nim, mogę sobie sprawić więcej rzeczy i dostać wiele kosmetyków i odcieni niedostępnych w Polsce.

At kosmetykizameryki.pl, I bought four lip products, a nail polish, an eyelash curler, a brush cleaner spray and a nail polish correcting pen. This drugstore has ridiculously low prices and thanks to that I can place a bigger order. What’s more, they offer lots of cosmetics and shades that aren’t sold in my country at all. And they’re usually better than the Polish ones ;) In the Polish section there are links, but the store doesn't ship to other countries.

L'Oreal Infallible 337 Refined Ruby NYC 432 Red Rapture Rimmel Moisture Renew 320 Funtime Fuchsia

Na pierwszy ogień idzie szminka L’Oréal Infallible w odcieniu #337 Refined Ruby, której w polskich drogeriach nie znajdziemy. Jak sama nazwa wskazuje, jest to głęboka chłodna czerwień (rozciera się na lekko różowo), naprawdę piękna i działająca na korzyść bieli naszego uśmiechu, szalenie napigmentowana i bardzo trwała. Trochę problemów sprawia przy nakładaniu, bo jest mocno smarowna, ma konsystencję miękkiego masła i trudno nią równo obrysować wargi, ale po jakimś czasie zastyga w swego rodzaju lekko lepką gumę, trochę wysuszającą. I wtedy nie można już nanosić poprawek, bo się nie rozciera, tylko ciągnie. Brzmi może dziwnie, ale chyba tak to najlepiej opisać. Pełna recenzja pojawi się już niedługo na blogu, bo pomadka bardzo mnie zaciekawiła. Kosztowała 11,99 zł.

Let’s start with L’Oréal Infallible lipstick in #337 Refined Ruby, which is not available in Poland. As the name suggests, it’s deep bluish red, really beautiful, highly pigmented and longlasting. It also makes your smile look more white, which very good, isn’t it? I had some problems with application, because it is very creamy at first and it’s hard to work with it to outline the lips accurately. After a couple of minutes the lipstick sets to a bit sticky layer, which dries out the lips a little. But then you can’t apply any corrections anymore, because it does not transfer at all. I will post a complete review of this product, because it’s really interesting. It cost 11,99 zł (= 3€).

L'Oreal Infallible 337 Refined Ruby NYC 432 Red Rapture Rimmel Moisture Renew 320 Funtime Fuchsia

Kolejna szminka to Rimmel Moisture Renew w kolorze #320 Funtime Fuchsia, którego również próżno szukać na półkach polskich sklepów. Seria ta kosztuje u nas w granicach 27-28 zł i nie zawiera żadnego odcienia, który by mi odpowiadał. Za swój egzemplarz zapłaciłam natomiast 6,99 zł... Kolor to fuksja, chłodna i dość ciemna, z dużą domieszką fioletu. W sztyfcie wygląda, jakby miała lekką perłową poświatę, ale na ustach ani swatchach nie widać tego zupełnie. Pigmentacja jest stosunkowo słaba, trzeba się namachać, żeby uzyskać przyzwoite krycie, ale należy pamiętać, że to pomadka nawilżająca, a one zazwyczaj nie są mocno napigmentowane. Faktycznie, nie wysusza ust, a przy tym dość dobrze się trzyma. Postanowiłam uzupełnić nieco moją kolekcję o róże i ten jest zdecydowanie jednym z przyjemniejszych, na jakie do tej pory trafiłam.

The next lipstick is Rimmel Moisture Renew in #320 Funtime Fuchsia, a shade that we can’t buy in Poland either, although the whole series is available. However, it consists of colours that don’t appeal to me and the products are much more expensive, as they cost 27-28 zł (= 6,5€). And I paid 6,99 zł (= 1,5€) for mine... The shade is a cool darker fuchsia, with a noticeable hint of purple. In the package it looks as if it had some shiny finish but on the lips the colour is pure, with no shimmer. The pigmentation is rather poor and you need a couple of swipes to get it opaque. But we have to remember that it is a moisturizing lipstick and they’re usually not that heavily pigmented. The good thing is that it doesn’t have a drying effect on the lips and it lasts quite long, even if you’re drinking or eating, providing it’s nothing greasy. I chose this lipstick just because I wanted to make my collection more varied and this product is one of my favourite pinks.

L'Oreal Infallible 337 Refined Ruby NYC 432 Red Rapture Rimmel Moisture Renew 320 Funtime Fuchsia Rimmel Apocalips Eclipse

Ostatnia standardowa szminka to NYC Ultra Last Lip Wear, odcień #432 Red Rapture, który jest klasyczną zimną czerwienią z niebieskimi tonami. Taka najlepiej pasuje do ocienia mojej skóry i optycznie wybiela zęby. Jest jeszcze bardziej kryjąca niż Refined Ruby, ale jakościowo przedstawia się gorzej. Ale kosztowała 3,49 zł, więc nie spodziewałam się cudu. Za tę cenę jest bardzo fajna :)

The last lipstick I bought is NYC Ultra Last Lip Wear in #432 Red Rapture, which is classic bluish red. I think such shade is the most flattering for me and it makes the teeth look better. It is even more pigmented than Refined Ruby, but its quality is not that good. But it cost 3,49 zł (= 0,8€), so regarding the price, it seems fine ;)

Rimmel Apocalips Eclipse

Ostatni produkt do ust, który zamówiłam to Rimmel Apocalips Lip Laquer w kolorze #304 Eclipse, niedostępny w Polsce. W swojej kolekcji posiadam już ciemną czerwień #402 Across the Universe i lakier z Manhattanu w kolorze klasycznej czerwieni #10C Berry Bloom, który jest odpowiednikiem Rimmela #400 Big Bang. Planuję post porównujący te dwa produkty, ale warto nadmienić, że lakiery Manhattan są po prostu dostępne w Niemczech, gdzie nie ma Rimmela. To te same kosmetyki, tylko sprzedawane pod inną marką i z innymi nazwami odcieni. Długo chciałam je przetestować, ale niestety odcienie dostępne u nas, jak zwykle, całkowicie mi nie odpowiadają, a mieszane opinie powstrzymywały mnie przed kupowaniem w zagranicznych drogeriach, gdzie musiałabym wydać naprawdę sporo. Ale z czasem Apocalips pojawiły się w sklepach internetowych i tym sposobem trafiły do mnie. Przypadły mi do gustu, choć w zasadzie preferuję matowe wykończenie na ustach. Według mnie są to tak naprawdę płynne szminki, chociaż nazwa ‘lakier do ust’ jest tu także jak najbardziej na miejscu. Ścierają się łatwiej niż szminki w sztyfcie, ale i tak je lubię, bo czasem mam po prostu ochotę na lśniące usta. Eclipse to ciemny, winny odcień z domieszką fioletu, podobnie jak poprzednie, lekko optycznie wybiela uśmiech. Staram się wybierać takie zimne odcienie zarówno ze względu na chłodny typ urody, jak i właśnie na moje zęby, dalekie od ideału i nieskazitelnej bieli ;) Mój egzemplarz Apocalips kosztował 9,99 zł.

The last lip product from this order is Rimmel Apocalips Lip Laquer in #304 Eclipse, not sold in Poland again. I have already have dark red #402 Across The Universe and Manhattan Lip Laquer in a classic red shade #10C Berry Bloom, which is exactly the same product as Apocalips in #400 Big Bang. The reason why the same thing is sold under different brands and shade names in different countries is that Rimmel is not available e.g. in Germany, where Manhattan is. I am planning a comparative review of those three lip laquers, so stay tuned. I have already wanted to test those products since I heard about them but the shade range in Poland is very limited and not interesting for me. On the other hand, I didn’t want to buy it in foreign online drugstores, as the shipping costs are very high. But Apocalips appeared in few Polish Internet cosmetic stores, so here it is with me, actually my third shade. I really like them, although I generally prefer matte finish on my lips. I would say that they’re like liquid lipsticks, and ‘lip laquer’ is the right name. They wear off more quickly than regular lippies but I'm really fond of them, anyway, as I sometimes just feel like having more shiny lips. Eclipse is a dark, wine shade with a hint of purple. I usually choose that dark cool colours partly because of my skintone and preferences, but also because they make my not-so-white teeth look better. This item cost 9,99 zł (= 2,5€).

NYC Expert Last 200 Rosy Knows

Jedyny lakier, który zakupiłam, to NYC Expert Nail Polish w kolorze #200 Rosy Knows, który jest ciemnym różem. Zapłaciłam za niego 3,49 zł. Mam nadzieję, że będzie pasował do szminki Funtime Fuchsia. Przyznaję, wiele czerwieni mnie kusiło, ale uznałam, że mam ich tyle, że bez sensu kupować ciągle prawie identyczne odcienie i postanowiłam urozmaicić swoją paletę. Nie miałam jeszcze okazji używać lakierów NYC, więc trudno mi coś powiedzieć. Dam znać, jak już go przetestuję :)

The only nail polish I bought is NYC Expert Nail Polish in #200 Rosy Knows, which is dark raspberry pink. I paid 3,49 zł (= 0,8€) for it. I hope it will match my new Rimmel lipstick ;) I must admit that a lot of red shades tempted me, but I decided not to buy any of them, although it was a hard decision ;) I know it doesn’t make sense to get another similar shade, so just wanted to have something new in my collection. I haven’t had any NYC nail polish before, so I have no idea about them. I’ll test it and let you know!

Pozostając w tematyce paznokciowej, kupiłam sobie korektor do lakieru we flamastrze. Zazwyczaj nie brudzę sobie skórek podczas malowania jakoś bardzo mocno, ale zawsze mam potrzebę dokonania drobnych poprawek. Do tej pory do tego celu używałam patyczków higienicznych Cleanic, ale takich ze spiczastą końcówką. Z korektorem nie miałam jeszcze nigdy do czynienia, dlatego postanowiłam wypróbować, zwłaszcza że kosztował tylko 2,49 zł.

If we’re talking about the nails, I also ordered a correcting pen. I’m quite good at colouring my nails, but I always need to do some corrections. I normally used a cotton bud with a sharp top. I haven’t tested any nail polish removal pens, so I am just willing to try it! Especially that it was really cheap (2,49 zł = 0,6€).


Zaopatrzyłam się też w zalotkę firmy e.l.f., za którą zapłaciłam 9,99 zł. Nigdy nie miałam zalotki, a wiele naczytałam się o spektakularnym efekcie, jaki można nią uzyskać. Moje rzęsy są dość dobrze podkręcone, ale chciałabym po prostu spróbować i ocenić sama, czy jest mi ona potrzebna. Ta konkretna ma dobre opinie, dlatego się na nią zdecydowałam. Poza tym moja siostra korzysta z nieco innej zalotki e.l.f. i jest dość zadowolona. Tak czy inaczej, będę z niej raczej korzystać okazjonalnie, żeby nie zniszczyć sobie i tak kiepskich rzęs. Producent dołączył w zestawie jedną zapasową gumkę.

I also got myself my first mechanical eyelash curler. I chose the one by e.l.f. and paid 9,99 zł (= 2,5€). I’ve read a lot about the amazing effect you can achieve by using a curler, so I decided to give it a try, although my lashes are a bit curled. I just want to check it and decide by myself whether I really need it or not. This particular one has good reviews and my sister uses a similar one also by e.l.f., that’s why I bought it. Anyway, I think I’ll use it from time to time, as I wouldn’t like to damage my eyelashes, which are not really impressive. The producer adds one replacement pad.

Ostatnim moim zakupem z Kosmetyków z Ameryki jest spray do dezynfekcji pędzli, również firmy e.l.f. Przyznaję, że swoje pędzle myję rzadziej niż jest to zalecane (powinno się to robić podobno raz w tygodniu), ale zniechęca mnie fakt, że grubsze schną 2-3 dni, a ja nie mam raczej dodatkowych egzemplarzy na zastępstwo. Ale z drugiej strony, nie chciałabym, aby moje kosmetyki uległy szybszemu zniszczeniu. Brudnym pędzlem przenosimy bakterie, a także sebum, co powoduje powstawanie wyświeconej tłustej i trudnej do usunięcia warstwy na produktach, zwłaszcza na różach, brązerach i pudrach. Z tego co na razie zauważyłam, to płyn ładnie pachnie i odświeża pędzle, ale nie usuwa do końca koloru. Ale tak jak mówiłam, dla mnie najważniejsza jest dezynfekcja i usuwanie tłuszczu, bo płyn nie zastąpi prania. Należy też pamiętać, żeby nie stosować go zbyt często, bo zawarty w nim alkohol może powodować wysuszenie, a w efekcie kruszenie się włosia. Wszystko z umiarem :) Płyn kosztował niemało, bo 19,99 zł za 60 ml, ale mam nadzieję, że będzie wydajny.

My last purchase at kosmetykizameryki.pl is e.l.f. Daily Brush Cleaner. I admit that I don’t wash my brushes as often as I should (it should be done once a week), but it’s mainly because they dry long. But on the other hand, I wouldn’t like my cosmetics to get damaged or expired earlier. With the dirty brush you can transfer bacteria and sebum into your makeup products. It causes a shiny and hard to remove layer on all powder cosmetics, such as blushes, powders or eyeshadows. This spray cleaner primarily disinfects the brushes, but also refreshes them, as it smells really nice, however, it doesn’t remove the colour completely. But as I mentioned, disinfection is the main purpose of the product. Nonetheless, it won’t replace a regular washing. It is also very important not to use the spray everyday, because it contains alcohol, which may cause drying and therefore breaking of the hair. Unlike the other things, the cleaner was more expensive and cost 19,99 zł (4,5€) for 60 ml, which still is not that much. I hope it will last a long time.

Drugie zamówienie złożyłam na eBay’u w sklepie koreańskim Cosmetic Market 2012. Polecam tego sprzedawcę, już kilka razy u nich kupowałam i nie było żadnych problemów. Paczkę dostaję po 6-10 dniach od złożenia zamówienia, nie płacę cła, bo przesyłka jest odpowiednio opisana i produkty są dobrej jakości. Dla zainteresowanych podaję, że paczka opisana jako prezent (GIFT) do wartości 45€, przesłany od osoby prywatnej (sprzedawca nie może wpisać nazwy firmy jako nadawcy) do osoby prywatnej nie podlega ocleniu. Tak stanowią przepisy Unii Europejskiej.

The second order was placed at eBay, in a Korean cosmetic store called Cosmetic Market 2012. I really recommend the seller, this was my second purchase there and I never had any problems. The parcel is usually delivered in 6-10 days and I don’t need to pay any customs. For the EU citizens – you don’t need to pay customs if the parcel is marked as GIFT under 45€ and is sent by a private person to a private person.

Missha Perfect Cover BB 13

Pierwsza rzecz, jaką kupiłam, to Missha Perfect Cover BB Cream w odcieniu #13. W zasadzie to był główny powód moich zakupów :) Będąc w Pradze pożyczyłam od siostry ten krem, w odcieniu ciemniejszym #21 i wpadłam w zachwyt nad jego właściwościami. Przede wszystkim nie warzył się, nie świecił za bardzo i ładnie krył. A w przypadku mojej skóry to wyczyn. Tylko kolor był trochę za ciemny i zbyt szary, dlatego zdecydowałam się na jaśniejszy. Podekscytowana wyczekiwałam listonosza. I okazało się, że moja ‘trzynastka’ jest chyba zbyt jasna i zbyt różowa... Ogarnął mnie smutek :( Ale na szczęście przypudrowanie pudrem w bardziej żółtym odcieniu (e.l.f. matujący lub Bourjois Healthy Balance #52 Vanille) znacznie poprawiło sytuację. Poza tym teraz jestem jak na siebie dość opalona, więc jesienią i zimą odcień powinien być lepszy. Myślę jednakże, że problemem tutaj jest kolor skóry Azjatek, który ma inne tony niż nasze europejskie karnacje. Nie wiem, czy ponownie się na niego zdecyduję, nawet mimo świetnych właściwości i wysokiego filtra SPF 42. Krem kosztował około 14$, do tego dostałam jeszcze próbki :) Przedstawiam też porównanie obydwu odcieni, które mamy, czyli #13 i #21, może komuś pomoże to w dokonaniu wyboru. Uważam, że to produkt warty uwagi.

The first thing I chose is Missha Perfect Cover BB Cream in #13. Actually, it was the main reason for my order. When I was in Prague last month I borrowed it from my sister. I was impressed by its properties, because it didn’t get cakey or shiny too early and I usually have a big problem with this. But her shade #21 was slightly too dark and too grey for me, so I ordered a lighter one. I was very excited and looked forward to receiving the package. And then... it turned out that my ‘13’ is a bit too light. I was very sad. Luckily, a bit of powder in a yellowish shade (e.l.f. matifying powder or Bourjois Healthy Balance in #52 Vanille) fixed it. I also hope it will be appropriate for cold months when my suntan fades. However, I think the problem is that there are huge differences between European and Asian skintones. Well... I’m not sure if I repurchase it, even if it’s one of the best foundations/bb creams I have used and it has SPF 42. The cream cost around 14$ and I got some samples, too. In the picture you can see a comparison of the two shades #13 and #21, maybe it’ll help someone choose the right colour. I really think it’s a very good product.

Missha Perfect Cover BB 13 21


Drugim zakupem, jakiego dokonałam, jest mgiełka do twarzy z filtrem SPF 40 firmy The Face Shop. Chciałam taki wynalazek spróbować, bo filtry w kremie trudno nałożyć na makijaż, a jeszcze trudniej reaplikować w ciągu dnia, choć teoretycznie trzeba to robić co 2-3 godziny. Zazwyczaj więc, jak zapewne większość z Was, smaruję się kremem z wysoką ochroną UV, a potem wykonuję makijaż i tak zostawiam do wieczora. Warto też wiedzieć, że makijaż może destabilizować filtry zawarte w kosmetykach ochronnych. Dlatego sądzę, że filtr w spray’u to idealne wyjście w takiej sytuacji, bo można nim spryskać twarz już umalowaną i powtarzać tę czynność, kiedy tylko zajdzie potrzeba. Jeszcze go nie otworzyłam, ale mam nadzieję, że się sprawdzi. Kosztował ok. 10$.

The second thing I bought in Korea is The Face Shop whitening facial mist with SPF 40. I wanted to try this thing, because I use high sunscreens for my face, but the sun cream can’t be put on the makeup and it’s so damn hard to reapply it during the day. And we should put a new layer every 3 hours or so. I usually put the sunscreen under my makeup and leave it like this until I remove everything from my face. It is also good to know that applying makeup might destabilize the sunscreens. That’s why I think that such a sun-protecting spray is a perfect alternative. You can spray it on your makeup and do it again as often as you want. I haven’t opened it, yet, but I’m very curious how it works. I paid around 10$ for it.

To już, albo dopiero, wszystko. Znacie i lubicie te produkty? Kupujecie kosmetyki koreańskie?

Well... that’s all, finally. Do you use any of those products? Do you like them?

Share this:

, , , , , , , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Piekne kolory jednak nie dla mnie, ja to typowy nudziak :D zapraszam do siebie na wyprzedaz kosmetyków ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei prawie nie używam nudziaków, lepiej się czuję w zdecydowanych kolorach ;) Bardzo chętnie zajrzę na wyprzedaż :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...