Pharmaceris H - Specjalistyczny szampon przeciwłupieżowy do skóry łojotokowej / Specialist anti-dandruff shampoo for oily scalp

Z silnie przetłuszczającą się skórą głowy zmagam się, w zasadzie od kiedy pamiętam. Po pewnym czasie i poszerzonej diagnostyce okazało się, że moim problemom skórnym, włosowym i wielu innym winne są zaburzenia hormonalne. Na tym tle pojawił się u mnie łojotok, a następnie powodowane przez drożdżaki łojotokowe zapalenie skóry, które powraca okresowo i odzywa się głównie na owłosionej skórze głowy, która jest podrażniona, zaczerwieniona, swędzi i łuszczy się. Wspominałam już o tym tutaj, w recenzji szamponu oczyszczającego Balea. Do tego doskwiera mi łupież, ale nie taki typowy, wynikający z przesuszenia, ale tzw. tłusty. Po co ten medyczny wstęp, uzewnętrzniający kolejny z moich problemów skórnych? Możecie się domyślić, z jakim entuzjazmem podeszłam do szamponu Pharmaceris, który przeznaczony jest do skóry łojotokowej i ma pomagać leczyć łupież tłusty, a także eliminować świąd i zaczerwienienie. Można go stosować przy ŁZS oraz łuszczycy. Pomyślałam, że spróbuję, jako że produkt wydawał się być idealnie dostosowany do moich potrzeb i problemów. Czy sprawdził się i wyeliminował dolegliwości? Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do lektury dalszej części posta :)


I’ve been having problems with my oily hair since I can remember. Actually, all my skin and hair conditions are caused by hormonal disorders I was diagnosed with. I suffer from seborrhea (I talked a bit about it here) and dandruff, that’s why I was very excited to try Pharmaceris specialist anti-dandruff shampoo for oily scalp. It seemed to be perfect for all my problems, as the producer promises it will deeply cleanse the scalp, eliminate oily dandruf and reduce redness, irritation and itching. Did it work wonders? You’ll find the answer in the post :)


Zacznę od zalet, za którą niewątpliwie można uznać opakowanie. Butelka jest dość poręczna i praktyczna, nie można się przyczepić. Wykonaną ją z przezroczystego plastiku, dlatego wiemy, ile produktu jeszcze zostało. Zakrętka też jest wygodna, dzięki wgłębieniu łatwo się otwiera. Opakowanie zawiera 250 ml szamponu, czyli raczej standardowo. Za kosmetyk zapłacimy niecałe 30 zł w SuperPharm, ale cena waha się, zależnie od sklepu. Za skuteczny specyfik jestem w stanie tyle zapłacić, zwłaszcza że szampon apteczny, który przepisał mi dermatolog kosztował około 100 zł za malutką buteleczkę. Produkt ma specyficzny zapach, który nie każdemu przypadnie do gustu. Jest dość świeży, ale intensywny, mi osobiście przypomina zapach rozgrzanego żelazka, haha :D


I’ll start with advantages, the first of which is the packaging. The plastic bottle is handy and practical, nothing to complain about. It’s transparent and thanks to this you can check how much product is left. The cover is also nice and opens easily. The packaging contains 250 ml of the shampoo which is a standard amount. It costs around 25-30 zł (= 6-7€), depending on where you buy it. It’s not too much, I think, especially considering the fact that a prescription shampoo costs around 100 zł (= 25€) or more. The product has a specific intensive scent. It’s fresh but it reminds me of a hot iron, haha :D


Szampon zawiera olej tymiankowy i ekstrakt z wierzbiny, które regulują proces złuszczania, a także wyciąg z drzewa herbacianego oraz olej manuka, które z kolei działają przeciwbakteryjnie i przeciwłupieżowo. Brzmi obiecująco, jednak wyystarczy dokładniej przyjrzeć się INCI i już wiadomo, że obietnice obietnicami, ale rzeczywistość nie wygląda już tak kolorowo. Wymienione składniki znajdują się bowiem na szarym końcu listy, a króluje SLS. Moja skóra nie reaguje alergią ani przesuszeniem na ten składnik, ale wydaje mi się, że produkt przeznaczony do wrażliwego skalpu, z łuszczycą i ŁZS powinien bazować na jakimś łagodniejszym komponencie. Niestety skład mnie trochę zawiódł.


The shampoo contains thyme oil and willow extract which regulate desquamation, as well as manuka oil and tea tree extract that have antibacterial and anti-dandruff properties. It sounds great, however, if you take a closer look at the INCI, you’ll see that these ingredients are placed at the very end of the list. The cosmetic is primarily based on water and SLS. My skin is not allergic to SLS and doesn’t get dry because of it, but in my opinion, a product designed for sensitive and irritated skin should contain more skin-friendly ingredients. Well, the INCI disappointed me a bit.


Mimo wysokiej zawartości SLS i dość lejącej konsystencji, szampon pienił się średnio, musiałam całkiem sporo zużyć podczas jednego mycia, co z kolei sprawiło, że nie był specjalnie wydajny. Spektakularnego działania, jakie obiecuje producent, też nie odnotowałam. Szampon skutecznie oczyszcza skórę i włosy, nie powoduje podrażnień, ale to wszystko. Po prostu przyjemny produkt. Na opakowaniu widnieje informacja, że można stosować go jako intensywną kurację codzienną lub 1-2 razy w tygodniu  profilaktycznie. Ja wybrałam pierwszą opcję, ale nie zauważyłam znaczącej poprawy, jeśli chodzi o ŁZS i łupież. Zaraz po umyciu było lepiej, ale tak mam po każdym szamponie, a potem objawy wracały. Chociaż uważam go za przyzwoity kosmetyk, to nie wiem, czy zdecyduję się na ponowny zakup. Szkoda mi trochę kasy, bo najtańszy nie jest, a sprawdza się tylko odrobinę lepiej niż szampon Isana, który kosztuje 6 zł w Rossmannie...

Even though the shampoo contains SLS, it didn’t foam very well. I had to use quite much for one washing, which makes it not really efficient. I haven’t also noticed spectacular effectiveness. It did clean my hair and scalp and didn’t cause any irritation. It was just fine. There’s information on the bottle that you can use it every day as an intensive therapy or once or twice a week as a precaution. I chose the first option and didn’t see a significant improvement in terms of seborrhea and dandruff. Right after washing it felt a bit better, but it’s always like this when I clean my hair, no matter what shampoo I use. I do think Pharmaceris is a pretty good shampoo, but I’m not sure if I ever buy it again. It’s not the cheapest one and works only a little better than, for instance, Isana which costs 6 zł (= 1,5€) in Rossmann...


Szczerze mówiąc, wątpię, aby jakikolwiek szampon drogeryjny, a nawet apteczny dostępny bez recepty był w stanie wyeliminować poważne problemy dermatologiczne. Teraz mam Dermedic Linum Emolient i jest podobnie jak z Pharmacerisem, no może odrobinę lepiej. Chcę jeszcze przetestować Emolium, bo dużo dobrego o nim słyszałam. Z drugiej strony, jednak nie chcę wciąż stosować przepisywanych przez lekarza szamponów sterydowych (strasznie drogich!), dlatego stawiam na dokładne oczyszczanie i staram się nie przepłacać, jeśli nie ma dużej różnicy. I tak głowę muszę umyć codziennie. Niemniej, jeśli macie może łagodniejszą postać ŁZS czy łupieżu, to może warto spróbować, bo jak wspomniałam, nie jest to zły szampon. Tylko dla mnie działał zbyt delikatnie, żebym była zdecydowana ponownie w niego zainwestować :)

To be honest, I really doubt if any drugstore shampoo can help with seborrhea and other skin conditions. Now I’m testing Dermedic Linum Emolient and it works similarly as Pharmaceris, maybe a little better. On the other hand, I don’t want to use prescription shampoos all the time, because they are very expensive and contain steroids. That’s why I wash my hair every day and use good cleansing products. However, if you don’t have serious problems, you may like the Pharmaceris shampoo. For me it was just too little to convince me to buy it again :)

Znacie ten szampon albo inne produkty do włosów Pharmaceris? Jakie są Wasze doświadczenia? Może macie podobne problemy? Jak sobie z nim radzicie?

Do you know this shampoo? Or other Pharmaceris hair products? Do you experience similar problems? Can you recommend anything?

Share this:

, , ,

CONVERSATION

20 komentarze:

  1. nie znam tego szamponu, ale ja na szczęście nie miewam problemów ze skórą głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, zazdroszczę ;) U mnie ciągle coś ;)

      Usuń
  2. Dosyć ciekawy produkt, ogólnie lubię tą firmę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię, sporo kosmetyków mi przypadło do gustu :)

      Usuń
  3. Ja też mam często problemy ze swędzeniem skóry głowy, i podobnie jak u Ciebie chodzi o hormony, z tym że ja wiem o które bo te których nie produkuje moja chora tarczyca. W każdym razie u mnie jest to jakoś tak do opanowania i po prostu czasem mi produkt pasuje czasem nie, ale da się znaleść kosmetyki, które moja skóra akurat akceptuje. Próbowałaś może robić sobie płukanki z pokrzywy? Podobno na taki wrażliwy skalp, przetłuszczający się i z łupieżem to jedna z lepszych opcji. Aczkolwiek ja jeszcze nie próbowałam. Ale mam zamiar :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie prócz chorej tarczycy dokładają się jeszcze inne hormony, więc problem jest mocno złożony :( Mam lepsze i gorsze okresy, ale w małym stopniu to zależy od używanych kosmetyków. Jak szampon dobrze oczyszcza, to już jest spoko :) Nie sprawdzają się takie delikatne typu Babydream, bo za słabo myją. Jeśli chodzi o pokrzywę, to polecam! Używam często szamponu pokrzywowego, piję pokrzywę i stosuję wodę pokrzywową do przemywania. Typowej płukanki nie próbowałam, ale może się zbiorę i sprawdzę :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tak właśnie bym go opisała - średniak. Niby spoko, ale nie ma spektakularnego działania :(

      Usuń
  5. Używałam nie dawno szamponu Pharmaceris do słabych włosów, dobrze się spisał, byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam w zapasie ten do słabych włosów, dostałam miniaturkę. Zobaczę, jak się u mnie sprawdzi :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, jak dla wrażliwej skóry głowy, to jest trochę mało przyjazny...

      Usuń
  7. Kiedyś używałam szamponów z tej firmy ale był dość przeciętny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten też był raczej po prostu niezły :)

      Usuń
  8. moja mama wyleczyła się własnie head & shouders :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie H&S jako jeden z nielicznych pogorszył stan mojej skóry i włosów i raczej więcej po niego nie sięgnę ;)

      Usuń
  9. Ewelinko a próbowałaś z SVR? Bardzo mi pomaga gdy przesadzę z wysuszeniem, a łupież tez lubi mnie nawiedzać... Nie wiem jak się to ma do ŁZS, bo go nie mam, ale może coś Ci to pomoże?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, akurat tego nie próbowałam ;) Jako że ŁZS powoduje zaczerwienienie, podrażnienie i łuszczenie się skóry, to takie szampony bardziej nawilżające dobrze się sprawdzają. Sprawdzę go więc sobie przy okazji w SuperPharm :)

      Usuń
  10. Mój M. miał ten szampon i u niego tylko pogorszył się łupież i zaczęła swędzieć głowa i plecy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, to dobrze, że mi krzywdy nie zrobił!

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...