Sylveco Pomadka odżywcza z peelingiem / Sylveco Exfoliating nourishing lip balm

Szał na Sylveco oraz ich najnowszą linię Biolaven trwa w najlepsze :) Postanowiłam więc dorzucić swoje trzy grosze i przedstawić Wam jednego z moich bezapelacyjnych ulubieńców, odżywczą pomadkę z peelingiem :)

People in Poland have literally gone crazy about Sylveco and their newest line Biolaven :) I decided to add something to the subject and tell you about one of my absolute favourites, Sylveco's exfoliating nourishing lip balm :)


Sylveco, jak na pewno wszyscy doskonale wiecie, jest polską marką, która ma swoją siedzibę w Rzeszowie. Firma produkuje kosmetyki z naturalnych składników, pozyskiwanych głównie z roślin. Dla mnie zaskoczeniem był fakt, że Sylveco działa od 1992 r. Mimo tak długiej obecności na rynku, dopiero niedawno dali poznać się szerszej grupie konsumentów, przesyłając blogerkom i vlogerkom kosmetyki do testów. Bez wątpienia skuteczny, lecz nie agresywny marketing firmy zasługuje na pochwałę. Pomijając już współpracę z blogosferą i youtubem, Sylveco inwestuje w próbki, gadżety i ulotki oraz często organizowane dermokonsultacje. Widać, że taka polityka przynosi efekty. Część osób twierdzi, że cały ten hałas jest mocno nakręcony i niesłuszny, a inni są wręcz zachwyceni. Moja opinia plasuje się gdzieś pośrodku. Miałam okazję poznać część produktów i niektóre uważam za świetne, a inne za przeciętne. Niemniej do tej pory nie trafiłam na bubel i dlatego wciąż mam w planach wypróbowanie kilku kosmetyków, m.in. któregoś z żeli do twarzy, lipowego płynu micelarnego i czegoś do ciała.

Sylveco is a Polish brand, located in Rzeszów. They’ve been on the market since 1992, however, they started an intensive marketing campaign not so long ago. They have been sending their products to bloggers and vloggers, organize beauty events and give out a lot of samples. It works, I see. Some people think the hype is undeserved, some are totally amazed by the products. My opinion lies somewhere in between. I have tested a couple of cosmetics and some of them were great, some were average, but none of them turned out to be a thrash. That’s why I am planning to test more Sylveco's products in the future.


Przejdźmy jednak do bohatera dzisiejszego posta. Odżywcza pomadka kosztuje zależnie od miejsca jakieś 9-10 zł za 4,6 g, co uważam za cenę naprawdę niewygórowaną w stosunku do jakości produktu. Dostępność  Sylveco jest moim zdaniem niezła, tutaj znajdziecie listę sklepów internetowych, które mają w ofercie tę markę, natomiast tutaj znajduje się spis sklepów stacjonarnych. Ja w swoje kosmetyki Sylveco zaopatruję się w Helfy, sklepie, o którym mogliście już u mnie na blogu poczytać (tu i tu).

Let’s now have a look at today’s hero. The lip balm costs around 9-10 zł (= 2-2,5€) for 4,6 g, which is a low price for such a good quality product, in my opinion. In Poland availability is quite good, but I have no idea how it is in other countries.


Pomadka zapakowana jest w kartonik, na którym widnieją wszystkie najważniejsze informacje dotyczące produktu, takie jak opis czy dokładny skład. Sama tubka jest plastikowa, bardzo prosta (bardzo przypomina mi Tisane), ale na niej też znajdziemy krótki opis wraz ze składnikami, tym razem podanymi w języku polskim. Podoba mi się ta nieskomplikowana szata graficzna z utrzymana w tematyce roślinnej ;) Ogólnie, producent rozwiązał to tak, że pomadka peelingująca ma opakowanie biało-żółte, betulinowa biało-zielone, a rokitnikowa biało-czerwone. Uważam, że to dobry pomysł. Opakowanie jest standardowym sztyftem, bez żadnych udziwnień, jednak użyty plastik nie wykazuje się specjalną trwałością. W poprzednim egzemplarzu popękała mi zatyczka, mimo że nie była specjalnie eksploatowana i leżała sobie w szufladce, a nie w torebce.

The lipstick is housed in a small box that contains all the most important information about the product, such as a detailed description and the INCI. The tube itself is made of thin plastic. The design is simple yet quite nice with floral graphics and a brief description and the ingredient list in Polish. I think it’s a good idea to use a different colour scheme for each type of lip balm. The exfoliating nourishing lip balm’s packaging is white-yellow, the others are white-green and white-red. The balm comes in a standard form of a stick, however, the outer cover is not very durable, as it got broken, even though I kept it in a drawer at home, not in my purse.


Zapach pomadki jest specyficzny, woskowo-miodowy, zapewne nie każdemu przypadnie do gustu. Ja nie mam z nim żadnego problemu, jednakże gdy minęły już deklarowane przez producenta trzy miesiące przydatności, licząc oczywiście od otwarcia, zaczął się zmieniać. W produkcie nie ma konserwantów, więc trzeba się liczyć z tym, że składniki będą szybciej jełczeć, wietrzeć itd. Dlatego, jak tylko poczułam, że pomadka się starzeje, to szybko ją zużyłam i kupiłam nową.

The scent is specific, I can smell wax and honey in it. For me it’s fine, but it might be disturbing for those who don’t like wax. I must say that after three months since opening, which is a use-by date for the product, it started to smell worse. The lipstick is made from only natural products that can go bad faster, so as early as I noticed this, I used up the product and bought a new one.


Sztyft ma beżowo-brązowy kolor, co wynika z barwy składników, które wykorzystano do produkcji pomadki. Nie znajdziemy w niej żadnych sztucznych dodatków, zawiera wyłącznie naturalne składniki. Wśród nich znajdziemy olej sojowy, wosk pszczeli, olej z wiesiołka, cukier trzcinowy, lanolinę, masło kakaowe, masło karite, betulinę, wosk carnauba i olejek z gorzkich migdałów. Skład, moim zdaniem, mówi sam za siebie – złuszczanie, nawilżenie, ochrona i natłuszczenie. Nic dodać, nic ująć. Dokładny opis działania składników znajduje się na kartoniku, możecie zerknąć na zdjęcie i przeczytać. Cukier oczywiście zawarty jest w postaci kryształków, które mają złuszczać nasz naskórek.

The lip balm is beige-brown, due to the wax and honey content. As I mentioned, the product contains only natural substances without any artificial additives. In the ingredient list we’ll find soya oil, beeswax, sugar cane, lanolin, Oenothera Biennis oil, Carnauba wax, cocoa butter, shea butter, betulin and Prunus Amygdalus Amara oil. I think the ingredients speak for themselves – they provide nourishing, exfoliation, protection and hydration. It is of course granulated sugar cane that is responsible for the exfoliating properties.


Kilka razy podchodziłam do takich naturalnych produktów do ust, opartych głównie na oleju kokosowym, ale za każdym razem kończyło się jeszcze większym wysuszeniem. Doszłam do wniosku, że olej kokosowy nie służy moim wargom. Ta pomadka jednak sprawdza się idealnie – drobinki cukru delikatnie peelingują wargi, a reszta tworzy powłoczkę ochronną, która długotrwale nawilża skórę. W kontakcie z ciepłem skóry produkt, początkowo twardy, lekko się rozpuszcza i przez to bardzo łatwo aplikuje. Ja pomadkę stosuję wyłącznie na noc i zostawiam dość grubą warstwę. Rano moje usta są miękkie, gładkie i nawilżone, po prostu bajka. Przestrzegam jednak, aby nie używać jej co chwilę, bo można sobie poranić wargi, jak moja siostra. Położyła sobie pomadkę obok komputera i przeciągała nią po ustach, jak jej się przypomniało. Skończyło się szczypaniem i podrażnieniem ;) Jednak w związku z tym, że produkt Sylveco stosowany raz dziennie ma działanie delikatne, to nie zrezygnowałam z mocniejszego peelingu co jakiś czas.

I tried natural lip balms based on coconut oil before, but they made my lips even more dry. I just think my skin doesn’t like the coconut oil. But Sylveco balm works perfectly – the sugar particles gently remove the dead cells and the rest of the product builds a protective layer that keeps my lips moisturized. The lipstick is initially hard, but when it touches the skin, it starts to melt and applies very easily. I use it before going to bed and leave a thick coat. In the morning my lips are soft, smooth and hydrated. It feels absolutely amazing. But I must warn you not to overuse it, because my sister kept it on her desk and applied it quite often, which ended up with irritation ;) However, if you apply the product once a day, it works very gently. That’s why I didn’t give up using a stronger peeling from time to time.


Myślę, że używając jej raz dziennie, spokojnie można zmieścić się w deklarowanych przez producenta trzech miesiącach trwałości. Wydaje mi się, że jest trochę mniej wydajna niż inne smarowidła do ust, przez te cukrowe drobinki, ale przynajmniej można ją zużyć w terminie. Bardzo rzadko szczerze zachwycam się kosmetykami. Muszę przyznać jednak, że odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco naprawdę skradła moje serce i została moim ulubieńcem w wieczornej pielęgnacji ust, mimo że nie zrezygnowałam z innych lubianych przeze mnie smarowideł. Zużywam właśnie drugie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Miałam okazję spróbować też wersję betulinową i nie była już tak świetna.

I think it is possible to use up the lipstick within three months if you apply a thick coat once a day. I think it’s a bit less efficient than a regular balm, probably because of the sugar particles, but it’s not a problem for me. I hardly ever become amazed by a cosmetic, but this time I must admit that Sylveco exfoliating nourishing lip balm won my heart and became a favourite in my evening skincare routine. I’m using my second packaging now and it’s definitely not the last one.


Moja przygoda z Sylveco zaczęła się właśnie od opisywanej pomadki i na razie trwa. Zachęcają mnie przyjazne, naturalne składy i przystępne ceny. Poza tym na pewno już wspomniałam, jak cieszy mnie, że polskie marki prężnie się rozwijają i oferują tak dobre produkty. Wspierajmy polską gospodarkę :)

My adventure with Sylveco started from the reviewed lip balm and it’s going to last. Natural, skin-friendly ingredients and low prices are really tempting. I’m also happy that Polish brands are developing  and offer such good cosmetics. I definitely want to support local products :)

Kto z Was używa tej pomadki? Co o niej sądzicie? A w ogóle jaki jest Wasz stosunek do Sylveco? Jakie produkty polubiliście, a które nie? Uważacie, że hałas wokół marki jest zasłużony? Jakie balsamy do ust lubicie? Chętnie poznam Wasze opinie i doświadczenia :)

Have you ever heard of Sylveco and their products? What are your favourite lip balms?

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

47 komentarze:

  1. Ja już zakupiłam drugie opakowanie bo po prostu dla mnie jest świetna a myślałam, że będzie bublem.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja na pewno ją kupię, bo jeszcze nie miałam takiego peelingu do ust :) z Sylveco jeszcze nic nie miałam.. +obserwuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, może nie jest tak mocna jak zwykły peeling, ale na co dzień idealna :)

      Usuń
  3. Mam zamiar kupić tę pomadkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam na nią ochotę od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zapoznać się z nią przy okazji ;)

      Usuń
  5. Ja ją uwielbiam, też o niej pisałam, może pamiętasz :) Swoją nosiłam w torebce i opakowanie nie pękło, właściwie nadal mi służy, ale wewnątrz mam mój balsam do ust diy. Moja też nie zmieniła zapachu, ale na pewno zmieściłam się w trzech miesiącach ze zużyciem. Używałam jej dwa razy dziennie, bo częściej zwyczajnie nie było potrzeby. Teraz używam granatowej Alterry i diy, ale już za nią tęsknię. Co do marki ja ją lubię, też mnie cieszy, że jest polska :) Teraz testuję Biolaven płyn do h. int. jestem zadowolona póki co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że pamiętam Twój post o niej :) Pamiętałam, że też ją polubiłaś :) Ja swoją miałam dłużej niż 3 miesiące, pewnie dlatego zaczęła inaczej pachnieć, po prostu trochę zwietrzała. Ale dobiłam do końca, nic się nie działo po niej :) A z Biolaven mam próbki i pełną wersję kremu na dzień. Próbka na noc zrobiła na mnie dobre wrażenie :)

      Usuń
    2. Ach, coś do mnie chyba nie dotarło :) Ale jak nic się nie działo to super. Też mam oba kremy w zapasach, ale ten na dzień się u mnie nie sprawdza, o czym dowiedziałam się dzięki próbce. Ale ten na noc też mi się spodobał :)

      Usuń
    3. Dużo tych ale :) Chyba zmęczenie materiału :)

      Usuń
    4. Trochę źle to napisałam z tym zapachem, jakoś muszę to inaczej ująć :) A co do kremu Biolaven, to trochę obawiam się, że pożałuję, że wybrałam ten na dzień... Wiele osób stwierdza, że na noc lepszy. No trudno, pożyjemy, zobaczymy ;)

      Usuń
    5. Musisz sprawdzić na sobie, może Tobie akurat ta wersja podpasuje? Zawsze możesz go używać na noc ;)

      Usuń
    6. Taki właśnie mam plan, jeśli na dzień okaże się za tłusty :)

      Usuń
  6. Nie miałam jej, ale chyba rozejrzę się za nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto przetestować, droga nie jest :)

      Usuń
  7. Miałam i jest bardzo przeciętna. Sprawdza się tak samo (albo i gorzej!!) jak inne tańsze pomadki więc po co przepłacać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja akurat nigdy wczesniej i później nie trafiłam na lepszą ;) Jeszcze lubię Tisane i masełka Nivea, a tak poza tym to wszystkie balsamy wysuszają mi usta. No czasem jeszcze używam Carmex. Ale jeśli u Ciebie sprawdza się średnio, to jasne, nie ma co kupować.

      Usuń
    2. Ja testuję mnóstwo balsamów do ust i moim zdaniem w ogóle nie ma porównania do Nivea, Melissy czy innych takich :) Sylveco zdecydowanie u mnie się wyróżniło bardzo pozytywnie :)

      Usuń
  8. Dawno temu słyszałam o tej pomadce, chyba się na nią zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdemu pasuje, ale za te 10 zł to warto samemu się przekonać :)

      Usuń
  9. Ja w sumie nic z Sylveco jeszcze nie miałam, chyba pora to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne składy, dobre ceny, warto więc coś tam sobie wypróbować, a nuż, sprawdzi się :)

      Usuń
  10. Firmę lubię, ale ta pomadka na razie nie jest mi potrzebna ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak czekam z płynem micelarnym, bo chciałabym spróbować, ale mam potężne zapasy ;)

      Usuń
  11. O proszę akurat mam deficyt jeśli chodzi o pomadki pielęgnacyjne, na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na tę warto wobec tego zwrócić uwagę :)

      Usuń
  12. Miałam ją i bardzo lubiłam, planuję powrót :)
    Z Sylveco polecam tymiankowy żel do twarzy, u mnie świetnie się spisywał. Sama mam ochotę na którychś peeling do twarzy, słyszałam o nich wiele dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *któryś, of kors ;)

      Usuń
    2. Tymiankowy żel właśnie mnie interesuje, dobrze wiedzieć, że go pozytywnie oceniasz :) O tak, peeling też bym chętnie sprawdziła :)

      Usuń
  13. tak wiele o niej dobrego czytałam, że mam ochotę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uległam tym wszystkim pozytywnym opiniom, ale w tym przypadku nie żałuję :)

      Usuń
  14. Ja początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego produktu, wydawało mi się, że to strasznie niepraktyczne, bo będę musiała zmywać drobinki. Potem okazało się, że one super rozpuszczają się pod wpływem "tarcia" i teraz jest to moja ulubiona pomadka peelingująca :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam te same obawy :) Ale to chyba najprzyjemniejsza część tego produktu, te cukrowe drobinki ;)

      Usuń
  15. własnie poszukiwałam tego typu produktu i nie wiedziałam nawet, że sylveco ma je w swojej ofercie, chetnie wypróbuję :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. jeszcze nic z tej marki nie mialam, a juz którąś kolejną opinie o tej pomadce czytam, widocznie warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj sceptycznie podchodzę do wychwalanych masowo na blogach marek, ale z tej pomadki jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  17. Kosmetyki Sylveco bardzo lubię, ale pomadki jescze nie używałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze będzie okazja, fajna jest :)

      Usuń
  18. Uwielbiaaaaam :) ale mam sklerozę i zapominam używać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z powodu sklerozy nie udało mi się jej zużyć w te trzy miesiące ;) Czasem zapominałam posmarować usta na wieczór ;)

      Usuń
  19. Od dawna mam na nią ochotę ale jeszcze niestety jej nie kupiłam... Jesli chodzi i peeling ust to od dawna jestem wierna peelingowi bubblegum z lusha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo dobrego słyszałam o tym peelingu z Lusha, chociaż zawsze mi szkoda kasy i robię sama peelingi do ust :P

      Usuń
  20. Miałam ja i wprost uwielbiałam. Doskonale się u mnie sprawdzała i na pewno kupię ją ponownie.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...