Szybka Piątka / Quick Five #3: Nivea, Green Pharmacy, Ziaja, Avon, Lirene

Dawno nie było posta z tej serii (poprzednie możecie przeczytać tu i tu), a zebrałam trochę pustych opakowań, uznałam więc, że czas nadrobić zaległości :) Dzisiaj mam dla Was zatem kolejną porcję krótkich recenzji. Zapraszam na przegląd!

It’s been a long time since I last posted a Quick Five (you can check the previous ones here and here) and I gathered some empties, that’s why I decided to catch up :) Well, I have enough products for at least a couple of posts ;) So today, let’s have a look at a bunch of short reviews!


Nivea Fresh Natural dezodorant w sprayu
Nivea Fresh Natural deodorant spray

Moim ulubieńcem jest Dove, ale zdecydowałam się wypróbować coś nowego, tak dla urozmaicenia. Wybrałam ten ze względu na fakt, że nie zawiera soli aluminium. Co prawda wyniki badań w kwestii szkodliwości aluminium dla zdrowia są kontrowersyjne, niejednoznaczne i niekiedy sprzeczne, to jednak wolę wybierać produkty, które zawierają jak najmniej tego składnika. Jeśli zaś chodzi o inne właściwości tego dezodorantu, to oceniam je jako przeciętne. Ma ładny zapach, charakterystyczny dla produktów Nivea, który długo się utrzymuje. Niestety, nie hamuje pocenia. Jak już wspominałam, moje problemy z potliwością wynikają z zaburzeń hormonalnych, więc nie łudzę się, że jakikolwiek kosmetyk powstrzyma pocenie lub znacząco je zredukuje ;) Blokery nie wchodzą w grę, za bardzo podrażniają moją skórę. Nivea zaś to przyjemny, lecz nie rewelacyjny, dezodorant z wygodnym, przekręcanym atomizerem. Nie pamiętam dokładnie ceny, ale było to najpewniej około 10 zł za 150 ml. Na razie wróciłam do Dove, ale nie wykluczam, że jeszcze po niego sięgnę.


My favourite deodorant is Dove, but I decided to try something new. I chose Nivea, because it doesn’t contain any aluminium salts. I am trying to avoid such ingredients, even though the results of the research on aluminium’s impact on human health is still controversial, ambiguous and sometimes even conflicting. The deodorant is, however, good. It smells nice and fresh and lasts long on the body. The scent is characteristic of all Nivea products. Unfortunately, the cosmetic doesn’t reduce sweating. I have already mentioned somewhere that my problems with sweating are caused by hormonal disorder, so I am not expecting wonders. I can’t use blockers, as they irritate my skin. And Nivea is a nice yet not amazing deodorant with a comfortable atomizer. I can’t remember the exact price, but it was around 10 zł (= 2,5€) for 150 ml. Now I have Dove again, but I may repurchase Nivea someday.


Green Pharmacy Olejek Kąpielowy Sandałowiec, Neroli, Róża
Green Pharmacy Bath Oil Sandalwood, Neroli, Rose

Nazwa jest moim zdaniem nie do końca trafiona, bo kosmetyk nie ma formuły olejku, a raczej żelu. Jest to z jednej strony płyn do kąpieli, i ja w tej roli go używałam, a z drugiej strony żel pod prysznic. Pachnie bardzo ładnie, najsilniej wyczuwalna jest woń różana, chociaż ogólnie intensywność zapachu jest dla mnie zbyt słaba. Wlewałam go naprawdę sporo, choć producent sugeruje 1-2 nakrętki, a kąpiel i tak nie stawała się szczególnie aromatyczna. Pieni się nieźle, ale jest niewydajny. Buteleczka 250 ml starczyła mi raptem na kilka użyć. Chociaż zawiera SLSnie przesuszał mojej skóry. Być może dlatego, że obiecywane olejki widnieją na dość wysokich pozycjach w składzie. Kupiłam go za 6,99 zł w jednej z drogerii internetowych, ale stacjonarnie też można go dostać. Ja chyba się jednak więcej nie skuszę.

I think that the name isn’t right for the formula which is more like gel, not an oil. It is a bath oil and shower gel at the same time, however, I used it only in a bath. It smells nice, rose is the most significant scent in it, but I generally expected the product to be more intensive. I poured more than the producer suggested and the scent was still too weak for me. It does foam, but it is very inefficient, 250 ml bottle was enough for several uses. Even though the product contains SLS, it didn’t dry out my skin. I think it’s due to the high oil content. I bought it for 6,99 zł (= 1,5€) in some online drugstore, but I have no idea where you can buy it if you’re living abroad. Well, I’m not going to repurchase it.


Ziaja Med Kuracja Lipidowa Fizjoderm kremowa baza myjąca
Ziaja Med Kuracja Lipidowa Fizjoderm creamy shower base

Produkt przeznaczony jest teoretycznie dla wrażliwej i alergicznej skóry, a tymczasem na samym początku składu widnieje SLS i Cocamidopropyl Betaine, a dalej Diazolidinyl Urea (pochodna formaldehydu, o której wspominałam tu), czyli składniki, które mogą wysuszać, podrażniać i powodować uczulenie... Muszę jednak przyznać, że kosmetyk jest dość delikatny, nie zawiera bowiem m.in. mydła, kompozycji zapachowej, barwników czy silikonów, ale za to znajdziemy w nim olejki, glicerynę oraz panthenol. Dla mnie chyba działa aż za delikatnie, miałam wrażenie niedomytej skóry. Żel ma mlecznobiały kolor i dziwną, śliską konsystencję. Nie pieni się prawie wcale. Co ciekawe, trudno go zmyć z ciała, tak się ślizga po skórze. Najgorszy jest jednak zapach. Nie mogłam go znieść. Wiem, że producent specjalnie zrezygnował z kompozycji zapachowej, ale ta woń była jakaś taka tłusta i bardzo nieprzyjemna. Zostanę jednak przy zwykłych żelach pod prysznic. Tej wielkiej 400 ml butli, która kosztuje niecałe 10 zł, długo nie mogłam zmęczyć. Na koniec używałyśmy z siostrą ten żel do golenia nóg ;)


The product is supposed to be appropriate for sensitive and allergy-prone skin, but there are SLS and Cocamidopropyl Betaine at the beginning of the ingredient list and Diazolidinyl Urea (a formaldehyde donor that I described here) a bit later. These substances may cause irritation, allergy and dryness... Anyway, I must admit that it is quite gentle to the skin, as there’s no soap, parfum or silicone in it. And we’ll find oils, glycerine and panthenol in the INCI. For me it’s too weak and I have the feeling of unclean skin after using it. The gel is white and has a strange, slippery consistency and doesn’t foam. It’s hard to rinse it off, it’s so slippery to the touch. But the worst is the scent. It’s greasy and unpleasant and I just can’t stand it. I will get back to the traditional shower gels. This big 400 ml bottle that cost less than 10 zł (= 2,5€) lasted for ages. At the end, we used it with my sister for shaving our legs :)


Avon Solutions Hydra Beyond Hydrating Eye Cream
Avon Solutions Hydra Beyond Hydrating Eye Cream

Już kilkakrotnie wspominałam, że poszukuję dobrego kremu pod oczy (wspominałam o tym m.in. tu), na razie bezskutecznie. O produkcie Avon przeczytałam sporo pozytywnych opinii, postanowiłam więc spróbować. Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne, myślałam, że w końcu znalazłam treściwy, mocno nawilżający, ale nie za ciężki krem. Ma świetną maślaną konsystencję, szybko się wchłania i naprawdę dobrze nawilża. Tubka jest bardzo wygodna, posiada cienki aplikator. Niestety, jednak nie mogłam używać  tego kremu :( Okazało się, że bardzo podrażnia moje oczy, powodując szczypanie. Do tego stopnia, że jak nałożyłam go na noc, to rano budziłam się z zaropiałymi i sklejonymi powiekami, a gałki oczne były przekrwione. Warto jednak spróbować, zwłaszcza że często można go kupić za niecałe 15 zł za 15 ml, bo z kolei moja siostra i mama nie mają z nim żadnego  problemu, obydwie go polubiły. Nie wiem, co powoduje u mnie taką reakcję na ten produkt. I jeszcze jedno. Ostrzegam wrogów formaldehydu, do których sama należę - kosmetyk zawiera wspomnianą już jego niestabilną pochodną Diazolidinyl Urea, która łatwo się rozpada i uwalnia czysty formaldehyd.  Szukam dalej ;)

I have mentioned a couple of times that I’ve been looking for a good eye cream (I was talking about it here). I've read many positive reviews on Avon’s cream, so I decided to give it a try. The first impression was really good, I thought I had finally found a well-hydrating, but not too heavy eye cream. The texture is buttery and very nice and the product soaks into the skin very quickly. But I can’t use it :( It turned out that it causes a horrible irritation to my sensitive eyes. Anyway, I still think it’s worth trying, because my sister and my Mum both like it. It’s quite cheap, the price is usually less than 15 zł (= 3,5€) for 15 ml. But one  more thing. If you want to avoid formaldehyde donors, don’t buy it – it contains the already mentioned Diazolidinyl Urea. So, I’m still searching ;)


Lirene Dermoprogram Maseczka samowchłaniająca z wyciągiem z wiśni z Barbados
Lirene Dermoprogram Self-absorbing face mask with Barbados cherry extract

Wspominałam już, że mimo silnego przetłuszczania, moja skóra ma tendencję do miejscowego przesuszania. Postanowiłam więc spróbować jakąś maseczkę nawilżającą i padło na Lirene, którą kupiłam za niecałe 2 zł za saszetkę w Biedronce. Faktycznie, nawilżenie było niezłe, ale u mnie produkt się nie wchłonął, musiałam go zmyć. Poza tym przyspieszył produkcję sebum, a także spowodował lekkie zapchanie porów i wrażenie nieświeżej cery. A do tego jeszcze moja twarz była po użyciu lekko zaczerwieniona i piekła. Często mam taki problem z maseczkami nawilżającymi, z tą i tak nie było najgorzej :( Być może odpowiedzialne są za to zawarte w kosmetyku soki z cytryny i aceroli, jakoś moja skóra nie toleruje kwasów i enzymów owocowych, zazwyczaj reaguje uczuleniem. Poza tym znajdziemy w składzie wspomnianą w przypadku wcześniejszych kosmetyków pochodną formaldehydu. Cóż, nie trafiłam jeszcze na ideał w kategorii maseczek nawilżających. W każdym razie do Lirene raczej nie wrócę.

I have already told you that I have combination skin which is oily but it has the tendency to get dry. That’s why I wanted to try a hydrating mask and I grabbed the Lirene one for 2 zł (= 50c) in a supermarket. Well, it moisturizes the skin quite well, but it didn’t get absorbed, I had to rinse it off my face. What’s more, it caused my skin to get more oily and feel unclean. A minor irritation and a slight redness also appeared, but it might have been due to the lemon and acerola juice contained in the product. My skin is sensitive to fruit extracts, especially acids. Apart from that, we’ll also find the aforementioned formaldehyde donors in the INCI, so keep away from it, if you want to avoid such ingredients. Well, I haven’t found any good hydrating mask so far. But I’m not going to use Lirene again in the future.

Dziś wyszło trochę „bublowo”, bo do większości produktów nie wrócę i „formaldehydowo”, bo trzy z nich dyskwalifikuje w moich oczach zawartość pochodnych tego składnika. Niemniej chcę podkreślić, że nie są to jednoznaczne „buble”, po prostu mojej skórze nie przypadły do gustu lub też nie spełniły moich oczekiwań. Komuś z Was mogą się jednak spodobać, co pokazuje przykład mojej mamy i siostry, które krem pod oczy i maseczkę używają :)

It seems that I chose mostly products that I’m not going to repurchase, either because they didn’t work, or they are disqualified by the formaldehyde donors content. However, I’d like to stress that these are not completely trash. My skin just didn’t like them, or they didn’t meet my expectations. They might prove good for you :)

Znacie któreś z tych produktów? Jakie są Wasze doświadczenia?

Do you know any of the products? What are your opinions?

Share this:

, , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

22 komentarze:

  1. Nie miałam żadnego z tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie są one specjalnie popularne, takie tam przeciętniaki ;)

      Usuń
  2. Żadne z tych produktów nie miałam okazji używać i żaden raczej nie zachęcił mnie do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to się nie dziwię ;) Tak naprawdę polecam tylko dezodorant ;)

      Usuń
  3. Nie miałam ich, ale wszystkie ogólnie znam. Jednak raczej nie skuszę się na nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są jakoś szczególnie warte uwagi ;)

      Usuń
  4. brr,ale miałaś przejścia z tym kremem pod oczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, na początku myślałam, że to winna czegoś innego i że może przejdzie, ale po kilku dniach okazało się, że nie ma mowy o pomyłce :( Czasem kremy mnie podrażniają lekko, ale coś takiego nigdy mi się nie zdarzyło ;/

      Usuń
  5. nie miałam żadnego z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nic specjalnego, można się bez nich obejść ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Tylko dezodorant mogę szczerze polecić :)

      Usuń
  7. nie miałam żadnych z tych produktów, ale za firmą nivea i ziaja w sumie tak średnio przepadam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z obydwoma mam trudną relację, bo mam wśród ich asortymentu ulubieńców, ale trafiłam też na sporo bubli ;)

      Usuń
  8. mnie ostatnio ta Ziaja interesowała :) ale jak mówisz, że słaba, to nie będę jej kupować :D chociaż mam ostatnio wielką ochotę na używanie tylko kosmetyków z tej firmy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ta Ziaja nie jest najgorsza, ma dobre opinie na wizażu, ale jednak mnie nie przekonała... Może gdyby jeszcze nie pachniała smalcem, to bym jakoś zniosła ;)

      Usuń
  9. Lubię ten dezydorant z Nivei :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Żadnego z tych produktów nie miałam, ale na Ziaję i Avon bardzo uważam, potrafią bardzo zaskoczyć składami (niestety nieprzyjemnie) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, mam podobne doświadczenia :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...