10 czerwonych szminek, z którymi się nie polubiłam / 10 red lipsticks that I didn’t become friends with: Sh-e Stylezone, NYC, MUA, Avon, Astor, Revlon, Lovely, Catrice, Gosh, e.l.f.

Jestem szminkoholiczką, tego nie da się ukryć i wie o tym każdy, kto mnie zna. Do idei minimalizmu bardzo mi daleko. Wciąż kupuję nowe pomadki, chociaż w ogóle ich nie potrzebuję i żadnej nie będę w stanie do końca zużyć. Wynika to w dużej mierze z ciekawości, a także chęci przetestowania nowości i napisania o nich. Jest to taka moja mała „obsesja”, którą wspomaga tendencja do kolekcjonowania różnych rzeczy. Nie jestem chomikiem, który zostawia przedmioty, bo „może się kiedyś przyda”. Po prostu kolekcjonuję, dobierając i porządkując rzeczy według jakiegoś tam klucza, np. płyty, książki, znaczki, pocztówki itp. itd. ;) I tak też, chcąc nie chcąc, zaczęłam tworzyć kolekcję szminek, głównie czerwonych, w najróżniejszych odcieniach, formułach i wykończeniach. Jestem z niej bardzo zadowolona, cieszą mnie ładne rzeczy oraz te wszystkie kolory, dające nieskończone możliwości w bawieniu się makijażem. Daje mi to satysfakcję i już :) Cóż, zamiłowanie do przedmiotów i kolorów chyba jest trochę związane ze zboczeniem zawodowym historyka sztuki i archeologa ;) Jednak już jakiś czas temu trochę się opamiętałam i bardzo rzadko do zbioru trafia coś nowego. Na oku mam dosłownie kilka produktów do ust, które chciałabym jeszcze przetestować.


I am definitely a lipstickoholic, everyone who knows me can confirm it. And I’m not a minimalist, I am constantly buying new lipsticks, even though I’m not going to use up any of them. I’m just always eager to try new products and review them here on the blog. That’s my little obsession, supported by my tendency to collect things. I’m not simply hoarding, saying “I’m gonna use it someday”, I just collect things like CDs, books, stamps and so on. Thus, I also started making a collection of (mostly red) lipsticks in different shades, formulations and finishes. And I’m happy with that, I like pretty colorful things that enable me to play with my makeup in countless ways. It’s just fun :) I think it’s also a bit connected with the fact I’m an art historian and archaeologist ;) Anyway, some time ago, I decided to cut down on buying new lip products and now I get something new only from time to time. There are just a few lippies I’d still like to try out.

W takim gąszczu produktów nie było możliwości, żeby wszystko okazało się trafione. Postanowiłam zrobić więc przegląd, wybrać szminki, których z jakiegoś powodu nie używam i pozbyć się ich poprzez sprzedanie lub oddanie. Uznałam jednak, że najpierw je Wam pokażę i napiszę o każdej kilka słów, bo przecież coś musiało mi w nich nie pasować, skoro się z nimi rozstaję. W większości są to pomadki, które kupiłam pod wpływem impulsu, z ciekawości lub też dorzuciłam do zakupów, bo kosztowały dosłownie kilka złotych. Przejdźmy zatem do przeglądu :)

It was obvious for me that there will be products I won’t like in this large collection. So, I decided to look through my lipsticks and choose ones I’m not using anymore and give them away or sell. But I’d like to tell you about them first and point out why I want to get rid of them. These are mostly products I bought without thinking my purchase over, or I just put them in my shopping basket because they were truly cheap. Let’s see what’s going to say goodbye :)


Sh-e Stylezone Magic Colours, #135

1. Sh-e Stylezone Magic Colours, #135
1. Sh-e Stylezone Magic Colours, #135

Szminkę tę kupiłam w czeskim dm-ie, bo ciekawa byłam firmy, której wcześniej nie znałam. Pomadka okazała się jednak słabo napigmentowana, perłowa w wykończeniu, nietrwała i lekko wysuszająca. Po prostu przeciętna. Kolor jest dość ładny, ciemny, chłodny różowo-czerwony i daje delikatny efekt. Zapach też określiłabym jako przyjemny, lekko owocowy. Szalone opakowanie również mi się podoba. Nie lubię jednak takiego perłowego wykończenia, więc rzadko po nią sięgam.

I bought it in dm in the Czech Republic, as I wanted to try a brand that I didn’t know. The lipstick turned out be poorly pigmented, totally not long lasting and a bit drying. And the finish is kind of frosty. It’s just very average. The shade is quite nice, it’s a dark cool-toned mixture of red and raspberry pink that gives a very delicate effect on the lips. The scent is fine, a little fruity. I also like the crazy packaging. However, the pearly finish is what puts me off.


NYC Expert Last Lipcolor, #432 Red Rapture

2. NYC Expert Last Lipcolor, #432 Red Rapture
2. NYC Expert Last Lipcolor, #432 Red Rapture

Ta szminka wydaje się być całkiem dobra. Ma przepiękny kolor klasycznej chłodnej czerwieni, kremową formułę i bardzo dobrą pigmentację. Daje pół-matowe wykończenie. Nie użyłam jej jednak ani razu, bo mam inną pomadkę w praktycznie identycznym kolorze. Uznałam, że lepiej przekazać ją nieużywaną komuś innemu, dlatego nie wiele mogę powiedzieć o jej właściwościach. Do wad zaliczyłabym „babciny” zapach i kiepskie opakowanie – szminka się nie wkręca i zakładając zatyczkę łatwo uszkodzić sztyft.

Actually, this lipstick is quite good. It has a beautiful classic cool-toned red shade, creamy texture and very good pigmentation. The finish is semi-matte, I’d say. I haven’t used it so far, because I have another lipstick in exactly the same colour. I thought I would give it to someone else, so I can’t tell you anything about its properties on the lips and the lasting power. What I don’t like about it is the strange scent and the trashy packaging. The stick doesn’t hide and it’s easy to destroy it with the cover.


MUA Matte Lipstick, Scarlet Siren

3. MUA Matte Lipstick, Scarlet Siren
3. MUA Matte Lipstick, Scarlet Siren

Szminka MUA ma ładny ciepły kolor, który niestety nie do końca mi pasuje. Jednak w tym wypadku formuła okazała się największą wadą. Pomadka jest sucha, tępa w konsystencji, ciężko się rozprowadza, wysusza usta i brzydko się ściera. Poza tym ma kiepską pigmentację. Na plus ładny pudrowy zapach i estetyczne opakowanie, no i niska cena. O ile podstawowa linia szminek MUA bardzo mi przypadła do gustu, to matowych nie polecam.

The MUA lipstick has a nice warm shade that doesn’t really suit me. But this time, the formula turned out to be the biggest disadvantage. The product is dry and difficult to apply, dries out the lips and looks very bad after some time. And the pigmentation is really poor. I only like the powdery scent, the packaging and the low price. I'm a fan of the basic line of MUA lipsticks, but the matte ones are much worse, in my opinion.


Avon Colortrend, Kissable

4. Avon Colortrend, Kissable
4. Avon Colortrend, Kissable

Pomadka od Avon jest naprawdę w porządku. Oprawa graficzna jest absolutnie urocza, sztyft koresponduje bowiem z tubką i są na nim wytłoczone małe serduszka. Szminka ma kremową formułę i satynowe wykończenie, a także bardzo dobrą pigmentację. Rozstaję się z nią ze względu na kolor – jest bardzo ładny, ale taka neutralna, nawet lekko ciepła czerwień gryzie się z moim typem urody i nie do końca mi pasuje. Niestety nie mogę powiedzieć nic o trwałości, bo nigdy nie miałam jej na ustach.

This Avon lipstick is really nice. The packaging is so cute, those little hearts are even pressed in the lipstick. The formula is creamy, the pigmentation – very decent and the finish – satin. I’m giving it away because of the colour, which is nice neutral red but it somehow doesn’t go well with my skintone. I can’t say anything about the lasting power, because I never wore it.


Astor Color Last VIP, #240

5. Astor Color Last VIP, #240
5. Astor Color Last VIP, #240

To w zasadzie tester, który kupiłam na bazarku na forum Dogomania, z którego dochód przeznaczono na potrzebujące pieski. Była to jedna z pierwszych moich czerwonych pomadek. I ona również nie jest zła, tylko po prostu przeciętna. Ma kremową konsystencję, przyjemny pudrowy zapach, świetną pigmentację i dobrą trwałość. Lekko wysusza usta, ale to niewielka wada. Kolor też jest piękny, bardzo elegancki. Określiła bym go jako głęboka chłodna czerwień z delikatnym brązowo-złotym połyskiem, ale bez drobinek. Coś w rodzaju wykończenia Frost w MAC. Odcień uważam za unikatowy, ale jakoś do mnie nie pasuje, nie wiem w sumie, dlaczego. W każdym razie szminka zalega nieużywana. Czas na rozstanie ;)

In fact, that’s a tester which I bought on a charity auction for dogs in need. It was one of my first red lipsticks. This one also is not bad, it’s just average. It has a creamy consistency, nice powdery scent, very good pigmentation and decent lasting power. The lipstick’s only disadvantage is that it's slightly drying. The colour is also beautiful, I would describe it as deep cool-toned red with golden-brownish shimmer. It doesn’t contain shimmering particles, it’s something like MAC’s Frost finish. I think it’s a unique elegant shade, but it doesn’t appeal to me, I even don’t know why. Anyway, the lipstick is just lying in my stash without being used. Time to say goodbye ;)


Revlon Just Bitten Kissable Balm Stain, #045 Romantic/Romantique

6. Revlon Just Bitten Kissable Balm Stain, #045 Romantic/Romantique
6. Revlon Just Bitten Kissable Balm Stain, #045 Romantic/Romantique

Zupełnie nie rozumiem fenomenu tego produktu. Wiele osób je chwali, ale dla mnie to najgorsza pomadka w formie kredki, z jaką miałam do czynienia. A lubię taką aplikację, głównie ze względu na precyzję. Szminka jest słabo napigmentowana, nierówno pokrywa usta, jest nietrwała i brzydko schodzi, zostawiając obwódkę. Ma mentolowy zapach, za którym nie przepadam, ale to kwestia gustu. Niestety nie zauważyłam żadnych pielęgnacyjnych właściwości, choć pomadka sama w sobie ust nie przesusza. Kolor jest ładny, truskawkowy, ale dla mojego typu urody za ciepły. Mocno się zawiodłam, bo po tych wszystkich zachwytach spodziewałam się czegoś lepszego.

I can’t understand the whole hype around this product. Many people praise it, but for me it’s the worst lipstick in the form of a chubby stick I have ever tried, even though I do like this type of application for the precision it gives. This lipstick is poorly pigmented, unevenly colours the lips, lasts short and wears off by leaving an ugly contour line around the lips. It has menthol scent, which I personally don’t like, but it’s a matter of preference. Unfortunately, I haven’t noticed any conditioning properties, but the lipstick in itself isn’t drying. The shade is nice, strawberry-like, but for me too warm. I was really disappointed because I hoped for something really good after hearing all those praises.


Lovely Color Wear Long Lasting Lipstick, #1

7. Lovely Color Wear Long Lasting Lipstick, #1
7. Lovely Color Wear Long Lasting Lipstick, #1

Kolejna kredka i kolejna średnia pomadka. W cenie regularnej kosztuje mniej niż 10 zł i myślę, że to adekwatna kwota. Kolor jest ładny, raczej neutralny, ale niezbyt intensywny, a zapach delikatny, choć lekko chemiczny. Pomadka daje raczej satynowe wykończenie, nie nazwałabym tego matem. Po prostu nie zachwycił mnie ten produkt, mam lepsze. Do tego pod wpływem wysokich temperatur na powierzchni wytrąciły się kryształki tłuszczu. Nie ma to, co prawda, wpływu na właściwości pomadki, ale trochę mnie to denerwuje.

Another chubby stick and another average lip product. It costs less than 10 zł (=2€) and I think it’s a good price. The colour is nice, rather neutral, but not too intense and the scent is very delicate yet a little chemical. The lipstick gives a satin finish finish, it’s not truly matte. The product just didn’t amaze me, I have better ones. What’s more, small crystals appeared on its surface, which is caused by high temperatures. It doesn’t affect the lipstick’s properties in any way, but it somehow annoys me.


Catrice Made To Stay Lip Polish, #040 Let’s Red Loud

8. Catrice Made To Stay Lip Polish, #040 Let’s Red Loud
8. Catrice Made To Stay Lip Polish, #040 Let’s Red Loud

Również tego produktu nie uznałabym za bubel. Lakier, bo tak określa go producent, jest niezwykle trwały, wżera się w usta, zostawiając kolor nawet po demakijażu. Niejednoznaczny, jaskrawy i żywy, czerwono-rożowy odcień to jedna z największych zalet szminki, która mimo gęstej konsystencji, nie klei się. Bardzo lubię też opakowanie i gąbeczkowy, precyzyjny aplikator. Przeszkadza mi jednak to, że produkt rozlewa się wokół ust, wnikając w strukturę skóry. Nieestetycznie to wygląda. Nie przepadam też za zapachem, który jest intensywnie chemiczny, choć na szczęście nie utrzymuje się długo.

Again, I wouldn’t say it’s a bad product. The lip polish, as the producer names it, is very longlasting. It leaves a stain even after makeup removing. The interesting, vivd and bold red-pinky shade is one of the product’s biggest advantages. Even though it’s formula is thick, it’s not sticky. I also like the packaging and the precise doe foot applicator. What annoys me the most is that the colour bleeds around the lips and looks simply bad. I’m not fond of the strong chemical scent as well, even if it doesn’t last long.


Gosh Intense Lip Colour, #306

9. Gosh Intense Lip Colour, #306
9. Gosh Intense Lip Colour, #306

Jedno z moich największych rozczarowań. Przerost formy nad treścią, na całej linii. Opakowanie jest bajeranckie, z lusterkiem i LATARKĄ :) Serio, przyciskiem na górze można sobie włączyć światełko. Jest to niby praktyczne przy poprawkach, ale ja bym się bez takich udziwnień obeszła. Kolor piękny, ciemnoczerwony, ale intensywny tylko na początku. Po chwili zaczyna się wchłaniać w usta, staje się lekko transparentny jak przeciętny błyszczyk, a do tego „rozkrwawia się” wokół ust, wnikając w strukturę skóry, zupełnie podobnie jak Catrice. Pomadka ta nie wysusza ust i ma przyjemny, lekko waniliowy zapach, ale jest niestety nietrwała. W cenie regularnej kosztuje ponad 40 zł, co jest jak dla mnie kwotą zdecydowanie wygórowaną.

That’s one of my biggest disappointments. The packaging is absolutely fancy, with a mirror and a LIGHT :) Really, you can turn on the light by pressing a button on the top of the cover. It might be practical when you want to correct your makeup, but for me it’s absolutely unnecessary. The shade is beautiful dark red, but it’s intense only at the beginning. After a couple of minutes it sinks into the skin and become almost transparent like a lipgloss and bleeds around the lips, just like the previous one from Catrice. The lipstick is not drying and has a nice vanilla-like scent, but it’s definitely not longlasting. It costs over 40 zł (= 10€), which is way too much, in my opinion.


E.l.f. Super Glossy Lip Shine SPF 15

10. E.l.f. Super Glossy Lip Shine SPF 15
10. E.l.f. Super Glossy Lip Shine SPF 15

Niestety, nie wiem, co to za kolor, bo starły się wszystkie napisy. Błyszczyk ten daje bardzo delikatny ciemnoróżowy kolor, ładnie owocowo pachnie, nie wysusza ust i zawiera SPF 15. Na tym kończą się plusy. Produkt ma w sobie liczne drobinki brokatu, których nie lubię, a ponadto okropnie się klei. Nie jestem szczególnie wrażliwa na klejące się błyszczyki, ale ten aż się ciągnie przy mówieniu. Nie polubiliśmy się.

I’m not sure what colour it is, as the description is gone. The gloss gives a very delicate dark pink colour to the lips, has a nice fruity scent, doesn’t dry out and has SPF 15 sunscreen. And that’s all. It contains shimmering particles, which I don’t like, and is really sticky. We didn’t become friends.


1. S-he Stylezone #135, 2. NYC #432 Red Rapture, 3. MUA Scarlet Siren, 4. Avon Kissable, 5. Astor #240.
1. S-he Stylezone #135, 2. NYC #432 Red Rapture, 3. MUA Scarlet Siren, 4. Avon Kissable, 5. Astor #240.

Tak wygląda przegląd szminek i innych produktów do ust, z którymi się nie dogadałam ;) Żaden nie jest typowym bublem i być może znajdą się wśród Was ich fanki. U mnie jednak nie zdały egzaminu i lepiej, że przynajmniej niektóre znalazły nowego właściciela, który bardziej je polubi. Myślę, że podobny los czeka za jakiś czas jeszcze kolejną porcję szminek, ale muszę do tego trochę dojrzeć :)

That’s my list of lipsticks I didn’t become friends with ;) None of them is truly bad, they probably do have fans. But I didn’t like them and I’m glad at least some of them have a good new owner. I think I’ll do such clearance again, but I’m not ready for this yet :)

6. Revlon Romantic, 7. Lovely #1, 8. Catrice #040 Let's Red Loud!, 9. Gosh #306, 10. e.l.f.
6. Revlon Romantic, 7. Lovely #1, 8. Catrice #040 Let's Red Loud!, 9. Gosh #306, 10. e.l.f.

Znacie któreś z tych produktów? Jakie są Wasze doświadczenia? Macie jakieś produkty do ust, z którymi się nie polubiliście? A może któreś z tych wpadły Wam w oko?

Do you know any of this products? What are your opinions? Do you have any lip products that disappointed you? Or maybe any of these caught your eye?

Share this:

, , , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

28 komentarze:

  1. Ja jakoś nie mogę przekonać się do czerwieni. Zdecydowanie lepszym dla mnie odcieniem jest fuksja czy intensywny róż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie czerwień zdecydowanie dominuje :) Mam kilka różowych pomadek, ale naprawdę niewiele. Za to moja siostra nie najlepiej wygląda w czerwieni, a podobnie jak Ty, stawia na intensywny róż :)

      Usuń
  2. Mam jedynie tę z Avonu, ale mi akurat kolor pasuje :) ogólnie bardzo lubię szminki z tej serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle lubię szminki z Avonu, są naprawdę dobre :) No gdyby nie kolor, to na pewno bym tę nosiła, bo wydaje się bardzo w porządku :)

      Usuń
  3. Nie używałam żadnej z tych pomadek. Ja gustuję raczej w różowych odcieniach. Jedyna czerwona szminka, którą mam to eveline aqua platinium - uwielbiam ją, bo nie jest taka sucha ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janz kolei z tej serii Eveline mam różową ;)

      Usuń
  4. żadnego z tych produktów nie używałam, ale właśnie słyszałam dobre opinie o tym z revlonu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo wiele osób je chwali... Może ten kolor jest kiepski, nie wiem, mi całkiem nie podeszła :(

      Usuń
  5. ojej aż tyle niewypałów? szkoda! nie miałam żadnej pomadki, nawet w innych kolorach :) poza Revlonową, ale moja ma inne wykończenie, więc się nie liczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę, ile jeszcze tego mam, to wcale nie jest tak dużo ;) Moja siostra ma matowego Revlona i zadowolona bardzo jest...

      Usuń
    2. Bardzo mnie zatem ciekawi Twój całkowity zbiór pomadek :)

      Usuń
    3. Będę się stopniowo ujawniać, żeby uniknąć posądzenia o chorobę psychiczną :P

      Usuń
  6. Mam tą bajerancką pomadkę Gosha z lusterkiem, jak ją obmacywałam czułam się jakbym miała miecz świetlny :D Moja jest w kolorze fukcji i w sumie ładnie zachowuje się na ustach, nie rozwarstwia się tak jak Twoja czy coś, ale za to jest tak samo nietrwała... Generalnie za tę cenę już bym jej drugi raz nie kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, porównanie do miecza świetlnego jest dobre ;) Może moja się tak rozkrwawia ze względu na ciemny kolor? Ale racja, też za tę cenę nie kupiłabym więcej.

      Usuń
  7. ja akurat żadnego z tych produktów nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są specjalnie popularne, ten Revlon jest tylko dość znany :)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. U mnie punkt obowiązkowy na każdą okazję ;)

      Usuń
  9. Ja na czerwień naprawdę rzadko się decyduję :) Wole pomarańcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak moja przyjaciółka :) Ja niestety w pomarańczach kiepsko wyglądam :(

      Usuń
  10. Czerwienie rządzą u mnie przez cały rok - ostatnio jestem zakochana w czerwieniach GR, ale bardzo lubię też ten odcień z NYC, który zaprezentowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To możemy sobie przybić piątkę :) GR też uwielbiam, a ta z NYC jest naprawdę piękna, ale mam prawie identyczne z Kobo i Hean, nie ma sensu chomikować kolejnej ;) Moja siostra ją przygarnęła :)

      Usuń
  11. Mam jedną czerwoną szminkę, używałam ją raz... jakoś tak dziwnie się w jej czułam, całkiem możliwe, że czerwień nie jest dla mnie, chociaż czerwone paznokcie bardzo mi pasują :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy dobrze czuje się w czerwieni :) Ja nie przepadam za różem ;)

      Usuń
  12. Czerwień to zdecydowanie nie mój odcień, gustuje raczej w różach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei róże nie bardzo pasują ;) Chyba że takie ciemne, brudne :)

      Usuń
  13. Czerwień najlepsza na występy flamenco i podobne :) Zainteresował mnie nr 7, a nr 10 jest podobna do moich pomadek ochronnych w sztyfcie w lekko czerwonych kolorach. Pierwsza propozycja też wygląda ciekawie, ale kolor już na pewno nie będzie do mnie pasował. Pozdrawiam, Kasia Chudy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Katarzyno ;) Ta 7 jest bardzo spoko, chociaż dla mnie to każdy odcień czerwieni jest spoko :P

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...