Biolaven krem na dzień – lepszy niż Sylveco? / Biolaven day cream – better than Sylveco?

W zeszłym roku blogosfera oszalała na punkcie nowej, siostrzanej marki Sylveco, czyli Biolaven, która oferuje produkty kosmetyczne na bazie winogron i lawendy. Sama byłam jej bardzo ciekawa, cenię sobie bowiem polskie marki i kosmetyki z naturalnym składem. Krem na dzień Biolaven, o którym Wam dziś opowiem, dostałam w prezencie podczas otwarcia trzeciego sklepu Helfy we Wrocławiu, w maju zeszłego roku. Oczywiście fakt, że produkt otrzymałam za darmo, nie ma wpływu na moją opinię. Szczerość u mnie zawsze ma pierwszeństwo :) Jeśli jesteście ciekawi, jak się u mnie sprawdził, to zapraszam do dalszej lektury!


Last year Polish blogosphere went literally crazy about new line of Sylveco’s cosmetics, Biolaven, which offers cosmetics that contain grape seed oil and lavender extract. I was also curious, as I really like Polish brands and natural cosmetics. Biolaven day cream that I’m going to talk about today I got at new Helfy store opening last year. The fact that I got it for free doesn’t affect my opinion in any way. Honesty is my priority :) If you want to know how the cream performed, keep on reading!


Szata graficzna serii, w tym mojego kremu, bardzo mi się podoba. Opakowania są proste, estetyczne i przyjemne dla oka. Niemniej muszę trochę ponarzekać na kwestie techniczne. Ogólnie, nie mam nic do zakręcanych tubek (choć, jeśli zaglądacie tu regularnie, to wiecie, że jestem wierną fanką pompek), ale jednak z tą był problem. Krem jest bowiem bardzo rzadki i wypływał, gdy stał na zakrętce. Musiałam trzymać tubkę do góry nogami, co było dla mnie średnio wygodne.

The graphic design of the series is very nice, in my opinion. The packagings are simple yet very fine-looking. But I must complain about some technical issues. I have nothing against tubes (but if you read me regularly, you know that I’m an airless pump fan), however, this one caused more serious problems. The cream is very liquid and spilt from the tube when it was standing on the cover. I had to keep it upside down, which was a little problematic for me.



Słodki zapach kremu bardzo przypadł mi do gustu. Główną nutą są winogrona, ja osobiście nie wyczuwam lawendy. Jak wspomniałam, produkt jest bardzo rzadki, ale nie ekstremalnie wodnisty. Łatwo rozprowadzić go na twarzy, jednak nie wchłania się błyskawicznie. Ma tendencję to mazania się po twarzy, zwłaszcza jeśli stosujemy pod krem serum. Tworzy białe smugi, a wchłania się dopiero po jakimś czasie.

The sweet scent really appealed to me. I can smell mostly grapes, I can’t find the laveder in it. As I mentioned, the product is liquid, but not extremely watery. It’s easy to spread it on the face, but it doesn’t absorb quickly. It tends to smudge, especially when we apply it over a serum. It creates white smudges that disappear with time.


Krem bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę, ale zostawia na twarzy wyczuwalny tłusty film. Ponadto po około pół godziny moja twarz zaczyna się ekstremalnie świecić. Niestety, dyskwalifikuje go to jako krem na dzień, zwłaszcza pod makijaż. Zużyłam go więc na noc i w tej roli sprawdził się niemalże bez zarzutu. Nie zauważyłam, aby mnie zapchał, jednak czasem miałam wrażenie, że rano, po przebudzeniu lekko swędzi mnie skóra. Wydaje mi się, że właśnie ten produkt był sprawcą problemu, bo żadnej innej nowości nie wprowadzałam wówczas do swojej pielęgnacji. Być może moja skóra jest nadwrażliwa na któryś ze składników, ale o nich za chwilę.

The cream moisturizes and nourishes my skin very well, but it leaves a noticeable oily layer. And after a half an hour my skin is so greasy that I have to wipe it off. Unfortunately, it disqualifies it as my day cream, especially applied under my makeup. However, it worked well as a night cream. I didn’t notice any spots that could have been caused by the product, however, in the morning I sometimes felt that my skin was a little itchy. I think it was the cream’s fault, because I haven’t introduced any other new cosmetics to my skincare routine. My skin may be sensitive to some of the ingredients. But we’ll talk about them in a minute.


Bez wątpienia największą zaletą kremu Biolaven jest świetny, naturalny skład, w którym znajdziemy olej sojowy, olej z pestek winogron, glicerynę, mocznik, ksylitol oraz olejek lawendowy. Wygląda jednak, że moja twarz nie do końca lubi się z tak naturalnymi kremami. Jeśli chodzi zaś o nadmierne przetłuszczanie, to nie obwiniam za to kosmetyku. Jest on przeznaczony do skóry suchej, a ja mam mieszaną w kierunku tłustej. Często sięgam jednak po produkty do cery suchej, dlatego, że moja twarz, mimo że produkuje nadmierną ilość sebum, to z drugiej strony bardzo łatwo się przesusza i niekiedy kremy dostosowane do cery suchej dobrze się u mnie sprawdzają. Tym razem niestety nie trafiłam.

The greatest advantage of the Biolaven’s cream’s advantage is that it contains many natural ingredients that include soya oil, grape seed oil, glycerin, urea, xylitol and lavender extract. But it seems that my skin doesn’t like such natural cosmetics. Regarding the excessive greasiness, I don’t want to say it’s the product’s fault. It is designed for dry skin and mine is combination, even more on the oily side. But anyway, I choose dry skin products quite often, because my oily face tends to get dehydrated and dry very easily and sometimes such cosmetics just work for me. But this time I failed.


Podczas dermokonsultacji, targów kosmetycznych i różnych zakupów w moje ręce trafiła też masa próbek, w tym kremu na noc Biolaven, który polubiłam bardziej niż wersję dzienną. Jest gęstszy, treściwszy i dobrze odżywia skórę. Być może zdecyduję się na pełną wersję. Z kolei próbki lekkich kremów Sylveco nie zaowocowały miłością, podobnie jak krem Biolaven na dzień, okazały się dla mnie trochę za bogate. Powodują szybsze przetłuszczanie się mojej twarzy i uczucie nieświeżej cery. No cóż, moja skóra, przynajmniej na twarzy, nie zawsze toleruje naturalne składy.

I also got countless samples of the brand’s products, including Biolaven’s night cream. And I liked it more than the day version. It’s thicker, richer and more nourishing. I'm considering buying a full size product. On the other hand, Sylveco’s light creams samples turned out to be too rich for day use, just like the Biolaven’s day cream. They similarly cause excessive greasiness and the feeling of unclean face. My skin is simply too oily for such products...


Niemniej uważam, że krem Biolaven na dzień to dobry jakościowo, ale specyficzny produkt. Jeśli lubicie naturalne kosmetyki i macie suchą skórę, której niestraszny jest delikatnie tłusty film, to go sprawdźcie! Może okazać się strzałem w dziesiątkę. Zwłaszcza, że jest naprawdę niedrogi, w Helfy kosztuje 25 zł za 50 ml, i niewiarygodnie wydajny. Podobnie polecam krem Biolaven na noc i lekkie kremy Sylveco, które nota bene bardziej mi przypadły do gustu niż linia Biolaven, gdyż nie są aż tak tłuste.

Anyway, I do think that the Biolaven’s day cream is a good yet a very specific product. If you like natural cosmetics, have dry skin and don’t have problems with cosmetics that leave a layer on the skin, just go for it! It is very affordable, it costs around 25 zł (= 5,5€) for 50 ml and is extremely efficient. I also recommend Biolaven’s night cream and Sylveco’s light creams that I actually like even better than the Biolaven line, because they are not so oily.


Naprawdę bardzo się cieszę, że polskie marki tak prężnie się rozwijają i oferują świetnej jakości kosmetyki. Zresztą, warto wspomnieć, że firma Sylveco właśnie wypuściła kolejną linię produktów o wdzięcznej nazwie Vianek. Na pewno będę chciała coś spróbować! Jeśli chodzi o Biolaven, to chociaż krem nadzień nie do końca mnie przypasował mojej cerze, to ciekawa jestem jeszcze żelu do higieny intymnej i żelu do mycia twarzy. Myślę, że się na nie skuszę, jak będzie okazja :)

I am really happy that our local Polish brands develop so quickly and offer a variety of good quality cosmetics. Anyway, it’s worth mentioning that Sylveco has just released another line of products called Vianek. I’m sure I’ll check it out! When it comes to Biolaven, even though the day cream wasn’t perfect, I’m going to check their facial cleaning gel and intimate hygiene gel :)


A Wy znacie krem na dzień Biolaven lub inne produkty z tej serii? Jakie są Wasze doświadczenia? A może macie ochotę przetestować któryś kosmetyk?

Do you know Biolaven day cream or other products from the line? What are your experiences? Are you going to try anything?

Share this:

, , , , ,

CONVERSATION

24 komentarze:

  1. Nie miałam tego kremu i raczej na razie go nie kupię, bo kremy z Sylveco się u mnie zupełnie nie sprawdziły. Chyba moja skóra też się nie do końca lubi z naturalnymi kremami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie te z Sylveco działały w porządku, zwłaszcza nagietkowy, ale niestety wciąż były za tłuste. O ile na noc mogę stosować olejki i takie bogatsze, naturalne kremy, to jednak na dzień potrzebuję coś, co się szybko wchłonie i mnie nie przetłuści ;)

      Usuń
  2. nie znam.
    miałam lekki krem nagietkowy i lekki krem rokitnikowy Sylveco, i niespecjalnie mi podpasowały niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest trochę podobny we właściwościach, ale zdecydowanie tłustszy niż tamte. Ja wszystkie te kremy mogę tylko na noc stosować, ale ogólnie wolę olejek nazmianę z serum, więc na razie nie planuję zakupów ;)

      Usuń
  3. Poznałam szampon i płyn do higieny intymnej, oba produkty charakteryzowały się rzadką konsystencją i przeważał w nich zapach winogron. Ogólnie byłam zadowolona z ich działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobra wiadomość, bo akurat żel do higieny intymnej mam ochotę wypróbować ;)

      Usuń
  4. nie kusi mnie jakoś ta seria, ale mam gdzieś próbki więc nie będę jej z góry skreślać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tej serii mam żel do mycia twarzy i micel. Bardzo je lubię, ale do kremu mnie jakoś nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel do mycia twarzy też bym spróbowała :) Miceli na razie mam zapas, ale może kiedyś ;)

      Usuń
  6. Dla mnie za tłusty. Używałam ten na dzień, na noc. W dzień bym nie wyszła z nim na buzi ;P

    Teraz używam odżywczy Resibo i od dzisiaj all in one Mizona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u mnie :) Raz w nim wyszłam i pożałowałam ;)

      Usuń
  7. obie marki mi sa zupelnie nieznane ;)
    z opisu jednak wynika, ze ten krem bylby dla mnie za ciezki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest mocno tłusty, oleisty... Moja przyjaciółka ma skórę suchą, zrobiłam jej próbkę i była bardzo zadowolona :)

      Usuń
  8. Raczej po niego nie sięgnę :) też mam cerę mieszaną w kierunku tłustej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo, to może się okazać za tłusty...

      Usuń
  9. Też wolę kremy Sylveco niż Biolaven, mimo miłości do ich zapachu krem Biolaven na dzień sprawiał, że moja twarz się błyszczała... No może spróbuję kiedyś jeszcze wersję na noc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dokładnie tak jak u mnie :) Na noc na szczęście to aż tak nie przeszkadza :)

      Usuń
  10. U mnie lekki rokitnik Sylveco świetnie sobie radzi na dzień :)
    Miałam próbkę tego Biolavena i też się szybko błyszczałam po nim. W zapasach czeka krem na nic, mam nadzieję, że się spisze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten na noc bardziej mi się spodobał, mam nadzieję, że u Ciebie też się sprawdzi :) A z Sylveco to mi najbardziej przypadł do gustu nagietkowy, a najmniej chyba brzozowy.

      Usuń
  11. Lubię produkty tej firmy. Są delikatne i nie uczulają. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż krem nie do końca był dopasowany do mojej cery, to żel do mycia twarzy i serum bardzo lubię :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...