Kosmetyki Too Faced – o co tyle hałasu? / Too Faced – do their cosmetics live up to all the hype?

Kosmetyki amerykańskiej marki Too Faced jesienią zeszłego roku szturmem zdobyły polski rynek, blogosferę i youtube. Były dosłownie wszędzie, a i obecnie wciąż o nich głośno! Dobry marketing to podstawa sukcesu. A urocze opakowania i niebanalne skojarzenia kuszą. Spójny wizerunek marki jest moim zdaniem jednym z jej największych atutów i chociaż nie gustuję na co dzień w tak słodkim dizajnie, to jednak byłam niezmiernie ciekawa produktów Too Faced, jakoś urzekły mnie te cukierkowe pudełeczka i czekoladowe nawiązania. Całkowicie niespodziewanie szczęście się do mnie uśmiechnęło i podczas spotkania blogerek w Opolu otrzymałam zestaw kosmetyków tej marki. Upominki przekazała nam perfumeria Sephora, która ma wyłączność na sprzedaż Too Faced w Polsce. Produkty dostępne są zarówno stacjonarnie (choć szafy znajdziecie tylko w niektórych Sephorach, to pojedyncze pozycje z oferty kupicie we wszystkich sklepach), jak i przez stronę internetową (oferta tutaj).


American brand Too Faced took Polish market, blogs and youtube by storm. They were literally everywhere and there’s still much hype around them. A good marketing strategy can work wonders. Those cute packagings and names are really tempting. I think that the brand’s image is one of their biggest qualities and even though I’m not keen on such sweet design, I was very curious about the new cosmetics. Totally unexpectedly, I got the chance to test them, as I received a set of Too Faced products at the Opole blogger meeting. It was provided by Sephora who is the only seller of Too Faced in Poland.

Too Faced Chocolate Bar Better Than Sex Shadow Insurance Melted Berry Peony Justify My Love

Pomyślałam, że przygotuję dla Was zbiorczą recenzję kosmetyków Too Faced wraz z przykładowym makijażem wykonanym tymi produktami, abyście mogli zobaczyć je w akcji. Niektóre z nich testowałam razem z siostrą, więc postaram się przekazać Wam również jej spostrzeżenia. Mam nadzieję, że spodoba się Wam taki tematyczny post o jednej firmie. Może uda mi się pomóc Wam w podjęciu decyzji, jeżeli dopadła Was przemożna chęć posiadania któregoś z osławionych kosmetyków, ale macie wątpliwości, czy warto wydawać tyle kasy. Bo, umówmy się, marka nie należy do tanich. Może nie jest to jeszcze najwyższa półka, ale dla przeciętnej Polki kupno któregokolwiek kosmetyku z ich oferty to spory wydatek. Jeśli więc jesteście ciekawi, jak oceniam markę Too Faced, które produkty polubiłam bardziej, a które mniej, to zapraszam do lektury! Przygotujcie się na bardzo długi post i mnóstwo zdjęć :) Chcę jak najdokładniej wyrazić moją opinię. Jeśli nie macie ochoty tyle czytać, to możecie pooglądać zdjęcia ;)

Too Faced Chocolate Bar Better Than Sex Shadow Insurance Melted Berry Peony Justify My Love

I decided to prepare a review of all Too Faced cosmetics I own, with a makeup look, so that you could see them on my face. I had much time to test the products and now I can give you my opinion. Some of the products I tested with my sister, so I’ll tell you also her opinions, it might be helpful. I hope you’ll like this type of review. Maybe it’ll help you make your decision if you’re thinking of getting any of these products. They’re not cheap, so it’s good to think the purchase over. If you want to know which products I liked more than others, keep reading! But the post will be long, I warn you :) If you don’t want to read so much, you can always look at the pictures :)


Paleta cieni do powiek Chocolate Bar
Chocolate Bar eye shadow palette

Ciężkie, metalowe opakowanie zamykane na magnes od razu rzuca się w oczy. A do tego pachnie czekoladą, podobnie jak cienie. Dla mnie jest to raczej zapach mlecznej czekolady niż czystego kakao. Jest luksusowo i fikuśnie, bez wątpienia. W środku znajdujemy małe, przydatne lusterko i zestaw 16 cieni o smakowitych nazwach. Nie będę opisywać po kolei wszystkich odcieni, możecie obejrzeć je dokładnie na zdjęciach. Powiem tylko, że wymyślone przez producenta nazwy, oparte o skojarzenia ze słodyczami, bardzo dobrze oddają stan faktyczny :)

Too Faced Chocolate Bar

The metal packaging is heavy and smells like milk chocolate to me, just like the eyeshadows! It’s absolutely luxurious and original. Inside there’s a small yet practical mirror and a selection of 16 eye shadows with totally tasty names. I won’t describe each eye shadow separately, you can see the swatches, but I’ll just have to tell you that the names that relate to different kinds of sweets reflect the colours really well :)

Too Faced Chocolate Bar

Według mnie kolorystyka palety jest przemyślana i bardzo ciekawie skomponowana. Zachowano równowagę między ciepłymi a chłodnymi odcieniami, a także między wykończeniem matowym a perłowym, co czyni zestaw bardzo uniwersalnym. Poza tym uważam to za świetny pomysł, że jasne cienie, beżowy i perłowy, są większe od pozostałych. Wykorzystuje się je wszak prawie w każdym makijażu. Choć w zestawieniu przeważają brązy, nie jest to typowa podstawowa paleta w stylu nude. Zróżnicowanie kolorów jest na tyle duże, że możemy wyczarować nimi wiele pięknych makijaży, zarówno dziennych, jak i wieczorowych. Mnie osobiście do szczęścia potrzeba szarości lub choć szarawych brązów, dlatego Chocolate Bar nie jest moją idealną paletką pod względem kolorystycznym. Ślinię się na nową Chocolate Bonbons, która wydaje się być stworzona dla mnie. Sporo cieni w Chocolate Bar ma też na tyle zbliżony do siebie odcień, że po roztarciu na powiece trudno dostrzec różnicę. Przynajmniej ja nie zauważam takich niuansów. Jeśli jesteście jednak zakochane w cieniach do powiek, to na pewno każdy kolor uznacie za wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju ;) Na razie mam wrażenie, że z powodu braku doświadczenia nie wykorzystuję pełnych możliwości tej palety, może z czasem nabiorę wprawy :)

Too Faced Chocolate Bar Gilded Ganache White Chocolate Milk Chocolate Black Forest Truffle Triple Fudge

Too Faced Chocolate Bar Salted Caramel Marzipan Semi-Sweet

I think that colours in the palette are very well composed. There’s a balance between warm and cool shades, as well as between matte and pearly finish, which makes the palette truly universal. The lighter shades are also bigger, as they’re used in almost every makeup. In my opinion it’s a very good idea. The set consists mostly of browns, but it’s not a typical nude palette. The colours are differentiated and allow for creating different makeups, both day and evening ones. Personally, I need greys and taupes, that’s why Chocolate Bar is not my perfect set. I can’t wait to check the new Chocolate Bonbons palette, which seems to be ideal for me. What’s more, some shades in Chocolate Bar are quite similar and when they’re blended it’s hard to see the difference. But that’s just me, if you’re crazy about eye shadows, you’ll regard every single shade as unique and unusual ;) Well, I just think that I’m not experienced enough to really take advantage of the palette’s capabilities. I hope I will someday :)

Too Faced Chocolate Bar Strawberry Bon Bon Candied Violet Amaretto

Too Faced Chocolate Bar Hazelnut Creme Brulee Haute Chocolate Cherry Cordial Champagne Truffle

Jeżeli chodzi o jakość cieni, to jestem bardzo zadowolona, jednakże odcienie satynowe i perłowe są ewidentnie lepiej napigmentowane niż matowe, widać to doskonale na zdjęciach. Mają też bardziej kremową formułę, choć w niektórych wyczuwam delikatne grudki, ale nie osypują się i lepiej rozcierają. Maty są zdecydowanie gorszej jakości, może nie wszystkie, ale większość, a zwłaszcza White Chocolate i Strawberry Bon Bon. Na bazie Too Faced Shadow Insurance cienie Chocolate Bar utrzymują się u mnie dobrze, nie rolują się przez 3-4 godziny. Później zbierają się trochę w załamaniach, ale wynik jest dobry jak na moje tłuste i opadające powieki. Chociaż muszę przyznać, że w kwestii trwałości nie widzę aż tak kolosalnej różnicy między tymi cieniami a tańszymi. Ona jest, ale nie tak ogromna jak oczekiwałam. Spodziewałam się przeżyć szok i zachwyt, ale go nie było ;) Może mam zbyt małe porównanie, bo naprawdę rzadko maluję oczy. Albo po prostu moje powieki zniweczą działanie nawet najlepszego produktu. Dodam tylko, że moja siostra, cienioholiczka, znacznie bardziej odczuła świetną jakość cieni Too Faced. U niej wytrzymują bez rolowania wiele godzin, dłużej niż jakiekolwiek inne.

Too Faced Chocolate Bar Gilded Ganache White Chocolate Milk Chocolate Black Forest Truffle

Too Faced Chocolate Bar Triple Fudge Salted Caramel Marzipan Semi-Sweet

When it comes to the eye shadows’ quality, I am satisfied, however, the satin and pearly shades are evidently more pigmented than mattes, you can see it in the picture. They’re also more creamy, less dusty and blend much better. The mattes perform visibly worse, especially White Chocolate and Strawberry Bon Bon. Applied on Shadow Insurance eye shadow base, Too Faced eye shadows last on me really well, they don’t crease for about 3-4 hours, which is fine for my oily and hooded eyelids. But I must admit that the difference between these eye shadows and cheaper ones is not as big as I expected. It might be caused by my lack of experience in that matter or just by problematic eyelids, on which any product will crease after a couple of hours. My sister has better experiences with Too Faced eye shadows, as they stay intact on her eyes for long hours, much longer than any other products. She does notice a huge difference. And she’s crazy about eye shadows and owns quite many of them.

Too Faced Chocolate Bar Strawberry Bon Bon Candied Violet Amaretto Hazelnut

Too Faced Chocolate Bar Creme Brulee Haute Chocolate Cherry Cordial Champagne Truffle

Cieniami z paletki Chocolate Bar pracuje się bardzo wygodnie. Nawet przy moim braku wprawy wykonanie podstawowego makijażu było bajecznie łatwe. Ogromnie się cieszę, że mogę korzystać z tej palety. Jest wyjątkowa, ciekawa i bardzo dobrej jakości. Jeśli chcecie zainwestować w paletkę z wyższej półki, która da Wam spore możliwości kombinowania z kolorami, to warto się nią zainteresować. Nie bez powodu okrzyknięto ją kultowym kosmetykiem. Niestety nie umiem jej porównać do innych kultowych cieni, jak Urban Decay czy choćby Zoeva, bo po prostu nie miałam z nimi do czynienia. Chocolate Bar kosztuje w Sephorze 179 zł (14 cieni po 0,95 g i 2 cienie po 2,2 g, znajdziecie ją tutaj).

Chocolate Bar eye shadows are totally easy to work with. Even I was able to do a basic makeup and it was a piece of cake for me. I am very happy to have the chance to use this palette. It’s unusual, interesting and the quality is very good. If you want to invest your money in a high-end palette that will give you countless possibilities to play with your makeup, check it out. It has become a cult product for a reason. Unfortunately, I can’t compare it to other famous eye shadows, such as Urban Decay or Zoeva, as I just don’t know them.


Baza pod cienie do powiek Shadow Insurance
Shadow Insurance Anti-Crease Eye Shadow Primer

Baza również posiada urocze opakowanie z dzióbkiem, który ułatwia aplikację. Produkt ma dość rzadką konsystencję i cielisty, półtransparentny kolor. Nie jest to jednak baza, która wyrówna koloryt powieki czy podbije pigmentację cieni. Ona matuje i wygładza skórę, a cienie się do niej nie kleją, co ułatwia rozcieranie. Shadow Insurance znacząco przedłuża trwałość wszystkich cieni, jakich używam, ale tak naprawdę to właśnie z cieniami Too Faced tworzy świetny duet, który utrzymuje się bardzo długo. Ma tylko jedną poważną wadę – rozwarstwia się, zwłaszcza jak sięgam po nią po dłuższej przerwie i wtedy najpierw z opakowania wypływa oleista substancja, a dopiero potem baza. Próbowałam nią przed otwarciem wstrząsnąć, ale to nic nie pomaga. Niemniej jestem z jej działania bardzo zadowolona. Nie używałam w życiu zbyt wiele baz pod cienie i nie poznałam tych kultowych, ale ta jest najlepszą, jaką do tej pory miałam. Moja siostra, znawczyni cieni i baz, też ją bardzo lubi i ocenia naprawdę wysoko. Shadow Insurance kosztuje w Sephorze 65 zł za 11 g, co nie jest moim zdaniem bardzo wygórowaną ceną (znajdziecie ją tutaj).

Too Faced Shadow Insurance

Too Faced Shadow Insurance

The primer has also really cute packaging with a handy applicator. The product has very liquid consistency and yellowish semi-transparent colour. It won’t even the skin tone or increase the shadows’ pigmentation, it just matifies and smoothens eyelids. Eye shadows don’t stick to it, so it’s still easy to blend them. Shadow Insurance significantly enhances the lasting power of all eye shadows, but it works best with Too Faced products, making up a perfect duet. It has only one serious drawback – everytime I reach for it after a longer break, a strange oily substance discharges from the applicator, before the primer appears. I tried shaking the tube but it didn’t work. Nevertheless, I am truly satisfied with the primer. I haven’t used many eye shadow primers in my life, including the most famous ones, but Shadow Insurance is the best I’ve had so far. My sister, who is an expert on eye shadows and eye shadow primers, also likes this one very much and says it’s one of her favourites.

Too Faced Shadow Insurance


Tusz do rzęs Better Than Sex
Better Than Sex mascara

Znów na pierwszym planie mamy ekskluzywne, metalowe opakowanie, bardzo ciężkie jak na tusz do rzęs. Nazwa jest trochę kiczowata, ale niech będzie, rozumiem zamysł. Szczoteczka jest taka, jak lubię, duża i klepsydrowata. Ma bardzo sztywne włosie, które dobrze rozczesują rzęsy. Wiele osób narzeka na ten tusz, że tragicznie skleja i oblepia włoski. Trochę się go obawiałam, bo jestem fanką ładnie rozdzielonych, naturalnie wyglądających rzęs. Okazało się jednak, że maskara prezentuje się u mnie całkiem ładnie. Moich rzęs nie skleja, ładnie je podkreśla i wyraźnie pogrubia bez zostawiania grudek. Efekt jest dość widoczny, ale nie dramatyczny. Maskara się nie rozmazuje, ale niestety mocno się kruszy i osypuje, i to krótko po aplikacji. Tusz nie jest moim faworytem, ale nie jest tak zły, jak się spodziewałam po opisach. Niemniej okazał się bardzo specyficzny, suchy i gęsty, na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. W Sephorze kupimy go za 95 zł za 8 ml lub 39 zł za miniaturową wersję 4,8 g (znajdziecie je tutaj i tutaj).

Too Faced Better Than Sex

Too Faced Better Than Sex

Too Faced Better Than Sex

Again, the luxurious metal tube is what attracts our attention first. The name is a bit odd, but, anyway, I get the idea. The brush is exactly the type I like, an hourglass-shaped one. The bristles are very stiff and they separate the lashes very well. A lot of people complain that the mascara horribly glues the lashes together and make them look nasty. That’s why I was afraid, I prefer more natural look. But it turned out that the mascara looks surprisingly pretty on my lashes, doesn’t glue them together, gives them some volume without leaving clumps. The result is visible yet not too dramatic. The mascara doesn’t smudge, but it tends to crumble, almost right after the application. This one is not my favourite, but it’s not as bad as I expected. However, it’s very specific, dry and thick, and I’m sure that not everyone will like it.

Too Faced Better Than Sex

Too Faced Better Than Sex

Too Faced Better Than Sex


Szminki długotrwałe Melted 
Melted Liquified Long Wear Lipstick

Pomadki Melted wzbudziły moje największe zainteresowanie. Zamknięte są w uroczych tubkach z wygodnym i precyzyjnym aplikatorem gąbeczkowym, który niestety jest mało higieniczny. Szminki mają dość przyjemny budyniowy zapach i gęstą konsystencję, trochę jak farba olejna ;) Są bardzo intensywnie napigmentowane. Zaraz po aplikacji dają mocno błyszczące wykończenie, ale potem przysychają, tracąc blask. Niestety wysuszają usta i mogą podkreślać niedoskonałości. Zauważyłam też, że jakość kolorów jest bardzo nierówna, dlatego dwa odcienie, które mam, opiszę osobno.

Too Faced Melted Berry Peony

Too Faced Melted Berry

Too Faced Melted Berry Peony

I was looking forward to checking Melted lipsticks. They come in cute tubes with a precise sponge applicator which isn’t really hygienic. The lipsticks have a nice pudding scent and very thick consistency, almost like oil paints ;) They are intensely pigmented. Right after the application they give glossy finish, but they become more satin when they dry. Unfortunately, they dry out the lips and they might accentuate dry patches. I have noticed that every shade has different properties, that’s why I’ll describe them separately.


Too Faced Melted Peony

Too Faced Melted Peony

Peony jest miniaturą z zestawu prezentowego Happily Ever Lasting. Kolor to cukierkowy róż, który do mnie kompletnie nie pasuje. Brzydko się nakłada i zbiera się w załamaniach. Jest niezbyt trwała, ale zjada się równomiernie. Nie jestem z niej zbyt zadowolona, oddałam ją siostrze, ale ona też za nią nie przepada. Przynajmniej kolor bardziej pasuje do niej niż do mnie.

Too Faced Melted Peony

Peony is a miniature from the gift set Happily Ever Lasting. The colour is a candy pink that doesn’t suit me at all. It tends to settle in creases and it’s not really longlasting, however, it fades evenly. I’m not really satisfied with it. I gave it to my sister, but she doesn’t like it very much, either. But the shade suits her much more than me.

Too Faced Melted Berry

Too Faced Melted Berry

Too Faced Melted Berry

Too Faced Melted Berry

Berry kupiłam sobie sama. Był to typowy kaprys i decyzja pod wpływem chwili. Ale nie żałuję. Jest to bardzo oryginalny kolor, dość ciemny i chłodny, idealne połączenie czerwieni, różu i fioletu. Uważam, że to elegancki odcień, który bardzo ożywia twarz. W przeciwieństwie do Peony jest bardzo trwały. Przetrwał u mnie picie i nietłuste jedzenie, często zapominam w ogóle, że mam pomadkę na ustach i gdy sobie przypomnę, to zerkam do lusterka z przekonaniem, iż wszystko się porozmazywało, a tu wszystko na swoim miejscu. Jedyne, co się zdarza, to bardzo delikatne rozkrwawienie wokół konturu ust, na szczęście widoczne tylko z bliska. Jest to wada, która często zdarza się przy takich ciemnych pomadkach w płynie, które nie zastygają do pełnego matu. Berry łatwo się zmywa, ale barwi usta, zostawiając na wargach różowawą poświatę. Muszę przyznać, że po pierwszym użyciu trochę się przestraszyłam i rozważałam reklamację, bo produkt był trochę rozwarstwiony. Wycisnęłam jednak wodnisty początek i teraz już wszystko jest w porządku. Uwielbiam ten kolor, ale uważam, że formuła mogłaby być bardziej dopracowana. Melted dostępne są w wielu kolorach i kosztują w Sephorze 89 zł za 12 ml (znajdziecie je tutaj).

Too Faced Melted Berry

Too Faced Melted Berry

I bought Berry myself, it was an impulsive decision, a whim, but I don’t regret it. It’s a very original colour, quite dark and cool-toned. For me, it’s a perfect mix of red, pink and purple. I think it’s a very elegant shade that really brightens up the face. In contrary to Peony, it is truly longlasting. It survived drinking and a non-greasy meal. The only thing that happens is that the lipstick tends to delicately bleed outside the lip contour. Luckily, it is visible only from a close distance. It happens very often with liquid lipsticks that don’t set to a completely matte finish. Berry is easy to remove, but it leaves a pinkish stain on the lips. I must say that after the first use I was a bit scared and I was considering returning the product, because it was too watery. But I squeezed out the excessively liquid beginning and now everything is fine. I love the colour, but I think that the formula could be a bit better.

Too Faced Melted Berry


Róż do policzków Deluxe Love Flush
Deluxe Love Flush Long-Lasting 16H Blush

Róż był częścią zestawu Happily Ever Lasting wraz z pomadką Melted Peony i również jest uroczą miniaturką w słodkim opakowaniu, idealną w podróży czy do torebki. Ja nie noszę w torebce różu, ale gdyby ktoś potrzebował, to ten jest malutki i poręczny. Odcień Justify My Love to jasny, chłodny róż, który będzie pasował osobom z jasną cerą. Zawiera delikatne drobinki, które na twarzy są jednak niewidoczne, po prostu odbijają światło i dają satynowe wykończenie. Róż trochę się pyli, ale jest umiarkowanie napigmentowany i przyjemnie się rozciera, dlatego nie tworzy plam. W każdym razie, mimo że mam ciężką rękę, to nie robię sobie nim krzywdy. To bardzo dobry produkt, jestem naprawdę zadowolona, choć nie oczarowana. Niestety nie kupimy go poza zestawem, a zestawy są już w Sephorze niedostępne. Może będą wprowadzone pełnowymiarowe róże, czekam z niecierpliwością.

Too Faced Justify My Love

Too Faced Justify My Love


The blush was a part of Happily Ever Lasting gift set, alongside Melted Peony. It is also a cute miniature in a lovely packaging. The shade, called Justify My Love, is a very pretty light cool-toned pink that will suit light complexions. It contains small shimmering particles, but they’re not very visible on the face, they just give more satin, glowy finish. It’s a bit dusty, but the pigmentation is not too strong and it blends easily. I’m not a master of makeup but I’m able to apply it nicely. It’s a very good product, but not the best one I’ve ever tried.

Too Faced Justify My Love

Too Faced Justify My Love

Too Faced Justify My Love

Kosmetyki Too Faced są ciekawe i oryginalne, ale jednak nie bez wad, bo cienie matowe nie grzeszą pigmentacją, róż się pyli, maskara osypuje, a pomadki i baza lubią się rozwarstwiać. Opakowania są mocno gadżeciarskie, a firma bazuje na spójnym i pomysłowym wizerunku. Na szczęście idzie to w parze z dobrą jakością produktów, choć mam wrażenie, że w niektórych przypadkach cena jest nieco zbyt wysoka. Osobiście najbardziej polecam Chocolate Bar i bazę Shadow Insurance, najlepiej w duecie. Paleta cieni pachnąca czekoladą to nie lada gratka dla fanek makijażu. Polubiłam się też ze szminką Melted Berry i różem Justify My Love. Najmniej do gustu przypadła mi natomiast maskara Better Than Sex i pomadka Melted Peony. Miałam też próbkę podkładu Born This Way i mnie nie zachwycił.

Too Faced cosmetics are definitely quality products, interesting and extraordinary, but they do have their disadvantages – the matte eye shadows are poorly pigmented, the blush is dusty, the mascara crumbles, and some oily substance tends to precipitate from the lipsticks and the primer. Personally, I recommend Chocolate Bar and Shadow Insurance, especially as a duet. I also liked Melted Berry and the blush Justify My Love, but I am a bit disappointed by Better Than Sex mascara and Melted Peony. I also had a sample of Born This Way foundation and it wasn’t amazing. I think that the brand based their image on being fun and cute, but luckily, it is paired with good quality of the products.

Too Faced Chocolate Bar Shadow Insurance Better Than Sex

Nie odpowiem na pytanie, czy warto kupić kosmetyki Too Faced. Jeśli Wasz budżet na to pozwala, to na pewno warto je wziąć pod uwagę. Oczywiście, można znaleźć niewiele gorsze tańsze produkty, dlatego same musicie sobie odpowiedzieć, czy możecie sobie pozwolić np. na paletę za prawie 200 zł. Czasem warto zainwestować w jedną porządną rzecz, zamiast kupować kilka tańszych, z których nie będziemy w stu procentach zadowolone. Co więcej, czasem można się trochę rozpieścić i kupić sobie coś luksusowego i niebanalnego, jak cienie wyglądające jak tabliczka czekolady i pachnące kakao. To nic złego, ja też czasem mam takie kaprysy i raz na jakiś czas je spełniam ;)

I can’t answer the question whether you should buy Too Faced cosmetics. If you can afford a palette for 50$, consider getting Chocolate Bar. Sometimes it’s a good idea to get one good product instead of a few worse ones that will not make us satisfied. What’s more, it’s nice to treat yourself with something luxurious, such as chocolate-scented eye palette, from time to time. That’s nothing bad, I also do it ;)

Too Faced Chocolate Bar Shadow Insurance Better Than Sex

A na koniec bonus, makijaż wykonany wszystkimi opisanymi produktami. Na całą powiekę powędrowała baza Shadow Insurance, a następnie cień Marzipan, w zewnętrzny kącik Haute Chocolate, w wewnętrzny kącik Champagne Truffle, pod łuk brwiowy White Chocolate, a na dolną powiekę Triple Fudge. Myślę, że taka propozycja sprawdzi się na imprezę czy randkę, bo choć makijaż nie jest mocny, to na co dzień jest chyba zbyt błyszczący :) Na ustach znalazła się Melted Berry, na policzkach róż Justify My Love, a na rzęsach oczywiście Better Than Sex. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)

And here’s a small bonus, a makeup look done with all the products I showed you. I applied Shadow Insurance first, then put Marzipan on the whole eyelid, Haute Chocolate in the outer corner, Champagne Truffle in the inner corner, White Chocolate under the eyebrow and Triple Fudge on the lower eyelid. I think that such look will be suitable for a party or a date, it’ll be a bit to shiny for work or school :) On my lips you can see Melted Berry, on the cheeks Justify My Love blush and Better Than Sex on the lashes. I hope you like it :)

Too Faced Chocolate Bar Shadow Insurance Better Than Sex Melted Berry Justify My Love

Używałyście już któregoś z kosmetyków Too Faced? Co Wam przypadło do gustu, a co niekoniecznie? A może macie na coś ochotę? Oferta marki stopniowo się powiększa o wiele ciekawych produktów :)

Have you already tried any of the Too Faced products? What are your experiences? Would you like to try anything? The brand’s is constantly extending their offer :)

Share this:

, , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

58 komentarze:

  1. Bardzo Ci ładnie w tym makijażu:) pomadka w kolorze Berry - cudo! Świetne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Kolor Berry jest śliczny, to prawda :) Nie mogłam się oprzeć :D

      Usuń
  2. czekoladkę wącham za każdym razem jak używam haha tusz i baza jest ok, ale znam lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zapach wciąga :) A jakie lepsze bazy znasz? Bo ja na razie mało poznałam i te, które miałam, były gorsze od tej :)

      Usuń
  3. Mam róż który kocham, oraz pomadkę :) paletka mi się podoba, ale te kolory sa jednak dla mnie zbyt ciepłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się lepiej czuję w chłodniejszych odcieniach, dlatego myślę, że Chocolate Bonbons by się sprawdziła :D

      Usuń
  4. Kuszą mnie te kosmetyki, kuszą :D Na pewno przyciągają uwagę przez swoje ciekawe opakowania :D Może kiedyś będę miała okazję je przetestować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym nie dostała ich, to i tak pewnie bym się skusiła na pomadkę i róż, bardzo mnie ciekawiły :)

      Usuń
  5. Bardzo polubiłam ich kosmetyki :) a ten kolor Berry jest cudowny <3 coś czuję, że muszę go mieć, bo Ci go pozazdrościłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem raczej zadowolona :) Berry Ci bardzo polecam, idealnie by było, gdyby ładnie się trzymał konturu, ale w sumie konturówka załatwia sprawę. Ale kolor jest cudny! :)

      Usuń
  6. moje zainteresowanie ta marka nadal rośnie :) na razie skusiłam się na limitowaną paletkę róży i udało mi się dorwać w TKMaxx w super cenie serduszka rozświetlające :) z chęcia bym wypróbowała jeszcze paletki cieni i bazę pod cienie :) produkty do ust mnie o dziwo nie wołaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei ciekawią róże i paletka Chocolate Bonbons, tyle że róży mam mnóstwo, a paletek nieczęsto używam, a mam kilka, co najmniej jakbym codziennie oczy malowała :P Ale kusi mnie ;)

      Usuń
  7. Paletkę mam i czaję się na Semi Sweet:) Ja bardzo się z nią polubiłam:))) Melted mnie kuszą, ale chyba jak mam kupić coś droższego z pomadek to wolę MAC... choć nie zarzekam się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Semi Sweet w ogóle nie korci, ale ta najnowsze Bonbons już owszem :D A co do Melted, to ja też jednak wolę MAC :)

      Usuń
  8. Pięknie Ci w tym makijażu. Mnie fascynuje ta paleta cieni jak na czekoladoholiczkę przystało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :* O tak, lubię czekoladowość tej paletki :D

      Usuń
  9. Berry idealnie pasuje do Twojego typu urody! Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :) Bardzo mi się podoba, jak Berry ożywia makijaż i ogólnie odświeża wizerunek :)

      Usuń
  10. Mam bronzer Milk Chocolate i o dziwo nic więcej z tej firmy mnie nie kusi :O Najbardziej podoba mi się ta paletka serduszkowych róży, która u nas jest niedostępna, ale jak się pojawi, to czuję, że nie będę umiała się oprzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, paletkę róży też będę musiała sprawdzić, jak tylko się pojawi! :)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. O tak :) Kojarzy mi się z takimi zabawkowymi kosmetykami z dziecìństwa :)

      Usuń
  12. W sumie interesuje mnie jedynie paletka cieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu to ich sztandarowy produkt :)

      Usuń
  13. Bardzo ciekawa patelka, ciekawe kosmetyki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo trochę się obawiałam, że paletka będzie trochę za ciepła kolorystycznie, ale okazało się, że obawy były nieuzasadnione :)

      Usuń
  14. z czekoladowych palet Too Faced jedyneczka i przede wszystkim trójka podobają mi się najbardziej :) taka miniatturka różu też by mnie ucieszyła, bo i tak na pewno wystarczy na wiele wiele użyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie trójeczka mi się marzy :D A róż zdecydowanie wystarczy na długo, ja go katuję od jakiegoś czasu, a zużycia nie widać :)

      Usuń
  15. O jezu, ale zazdroszczę, że miałaś okazję testować! Wiesz, że jestem straszną sroką, jeśli chodzi o opakowania, więc siłą rzeczy od kilku miesięcy chodzę dookoła Too Faced i tak się czaję, czaję... Swego czasu czaiłam się najbardziej na paletę, ale no właśnie: poczytałam, popatrzyłam i odstrasza mnie relacja jakości do ceny. Nie mniej jednak moja mała paleta the Balm powoli dobiega już sobie spokojnego końca i tak czy siak będzie trzeba się zastanowić nad zakupem jakiegoś uniwersalnego "brąziaka" (swoją drogą - rodzina sprezentowała mi na święta paletę Very YSL w wersji czarnej - jak dla mnie cudowna, ale - no właśnie - brakuje mi w niej moich brązów...).

    Ale w kwestii opakowaniowo-gadżetowatej: strasznie fajne to Too Faced. Kiczowate, aż zęby bolą - ale takiej minimalnej dawki kiczu zawsze bardzo mocno potrzebuję. No i tak pewnie nadal będę się jeszcze trochę czaić - na zestaw do brwi, na bronzery, może na mniejsze palety?

    Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo z opakowaniami :P Niby kicz, ale tak spójny, że chwyta mnie za serce :D Czytałam, że Chocolate Bar jest najsłabszą z tych sztandarowych palet. Nie wiem, czy to prawda, nie poznałam pozostałych, ale w mojej ocenie jakość jest bardzo ok, ale czy za taką cenę? Nie jestem przekonana.

      Ostatnio weszły do sprzedaży te mniejsze palety, ale też są ponoć mocno nierówne pod względem jakości... Chociaż sama nie mam żadnej, to skądinąd (znaczy od siostry :P) wiem, że warto się zastanowić nad Zoevą, np. Naturally Yours, Rose Golden czy Cocoa Blend. Jakość cieni jest wg Reni świetna, a cena bardzo przystępna - ok. 70 zł za paletę 10 cieni. Opakowanie też są ciekawe, chociaż jednak mniej kiczowato-gadżeciarskie ;)

      Usuń
  16. kosmetyki Too Faced można też czasami dostać w Tk Maxxie, ostatnio był rzut tej marki i udało mi się kupić pomadkę Color Bomb w bardzo atrakcyjnej cenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasem się zdarzyło, że się natknęłam na nie :) Ale u mnie w TK jest jakaś tragedia, nic nie nadaje się do kupienia, wszystko porozwalane, zmacane, zniszczone... Trzeba by było chyba trafić od razu po wyłożeniu towaru :(

      Usuń
  17. Ja nie mam nic z tej firmy. Jakiś czas temu bardzo chciałam mieć tą paletkę, ale teraz mi już przeszło. Kolory nie do końca mi się podobają, zdecydowanie lepszą paletą od nich jest Bon Bons :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no właśnie te Bonbons za mną chodzą ;)

      Usuń
  18. Nie kuszą mnie te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twarda jesteś ;) Słodkie czekoladki i inne smakołyki nie roztapiają Twojego kosmetycznego serca ;)

      Usuń
  19. O jak wspaniale, że mogłaś użyć wszystkich kosmetyków Too Faced :) Widać, że nie można zachwalać wszytskich produktów jednej marki (to chyba reguła) i zawsze się zdarzy lepszy i gorszy kosmetyk. Na paletkę nadal się bardzo ślinię ;) Ma piękne kolory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zawsze się trafi coś, co nam mniej przypadnie do gustu :) Niemożliwe jest dogodzenie wszystkim ;) No, a paletka jest bez wątpienia wyjątkowa, wcale się nie dziwię, że masz na nią chrapkę! :)

      Usuń
  20. Fajna i rzetelna opinia. Niestety lub stety akurat mnie te kosmetyki jakoś nie interesują. Moja miłośc to MAC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Ja wśród kosmetyków MAC mam swoje pewniaki i ich się trzymam, a Too Faced mnie tak po prostu kusiło :)

      Usuń
  21. Ahhh too faced <3

    Amazing!

    Greetings from Slovenia,

    www.blogvivalavida.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Paletka z Too Faced ma imponujące kolorki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są naprawdę ładne :) Niektóre są mocno do siebie zbliżone, tylko co do tego mam małe uwagi ;)

      Usuń
  23. bardzo ładny makijaż :) ja póki co nie używałam jeszcze bazy i tuszu bo muszę wykończyć te co obecnie używam, a pomadka u mnie spisuje się całkiem nieźle, nawet kolor mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Peony do Ciebie pasuje, w ogóle do wielu typów urody się nadaje, ale na pewno nie dla mnie ;) Wyglądam w niej śmiesznie ;)

      Usuń
  24. Po przeczytaniu recenzji tych kilku produktów z Too Faced stwierdzam, że to jednak produkty tylko o wygórowanej cenie i dobrym marketingu :) dobrze, że żaden z nich jakoś szczególnie mnie nie kręci, bo wydałabym kasę na produkt, który na pewno posiada tańszy odpowiednik, tej samej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim odczuciu w ofercie są produkty dobrej jakości, ale trafiają się też niestety słabsze. Maskary czy róż na pewno można znaleźć podobne i tańsze, może nawet lepsze, ale czy znajdziemy odpowiednik Melted czy Chocolate Bar tej samej jakości w niższej cenie? Wydaje mi się, że nie, jednak różnica w jakości między oryginałem a odpowiednikiem będzie znacznie mniejsza niż różnica w cenie. Wniosek - tak, ceny są trochę zbyt wysokie, a my płacimy w dużej mierze za markę, bo kosmetyki nie są nieskazitelne i można znaleźć niewiele gorsze, a znaaaaacznie tańsze. No ale pozostaje jeszcze kwestia bajeranckich opakowań, no i właśnie marketingu, tak jak piszesz :)

      Usuń
  25. Odpowiedzi
    1. A coś Cię ciekawi, czy raczej nic nie kusi?

      Usuń
  26. Początkowo miałam problem z tuszem, ale teraz wycieram szczoteczkę przed aplikacją, na chusteczce zostają grudki, a ja mogę dokładnie pokryć włoski maskarą:)

    Paletkę i bazę bardzo polubiłam, podobnie jak szminkę i róż. Tusz nie jest zły, ale mógłby za każdym razem nie nabierać tak dużej ilości produktu łącznie z zastygniętymi grudkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię dokładnie tak samo, wycieranie szczoteczki trochę pomaga :) W sumie bardziej mi przeszkadza, że lubi się kruszyć i osypywać :(

      Usuń
  27. Chocolate Bar mam i bardzo lubię :) ma swoje słabsze i lepsze cienie, ale do tej pory nie trafiłam na paletę idealną (mam porównanie z czekoladowymi paletami MUR i Zoevy) - post o Chocolate Bar jest u mnie na blogu. Korcą mnie jeszcze te pomadki Melted.

    Pozdrawiam i zostaję na dłużej jako obserwator ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się właśnie wydaje, że idealnej palety chyba się nie znajdzie ;) A jeśli chodzi o Melted, to trzeba uważać, bo nie wszystkie kolory są jednakowo dobre...

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...