Oczyszczanie z Dermaglin, cz. 2: Bio Maseczka do skóry głowy / Cleansing with Dermaglin, pt. 2: Bio cleansing scalp mask

Poza maseczkami do twarzy, o których pisałam tutaj, firma Dermaglin przekazała nam także Bio maseczkę do skóry głowy. Postanowiłam poświęcić jej osobny post, po pierwsze dlatego, aby Was nie zanudzić na śmierć bardzo długim postem, a poza tym, jak uwielbiam maseczki do twarzy, tak ta do skóry głowy wzbudza we mnie mieszane odczucia. Jeśli chcecie dowiedzieć się, co mi w niej nie pasuje, to zapraszam do dalszej lektury :)

Apart from the face masks that I reviewed here, Dermaglin gave us Bio cleansing scalp mask. I decided to write a separate post about it. I just didn’t want to bore you and also, even though I love the face masks, I have mixed feelings about this one. If you want to know, what was wrong with it, keep reading :)



Maseczka zapakowana jest w 70 g tubkę i schowana w kartoniku, który zawiera wyczerpujące informacje na temat produktu. Nie znalazłam nigdzie ceny, ale podejrzewam, że kosztuje niemało, biorąc pod uwagę koszt znacznie mniejszej saszetki do twarzy. Specyfik jest bardzo gęsty, trudno nałożyć go na skórę głowy, zwłaszcza grubą warstwą, jak sugeruje producent. Musiałam skorzystać z pomocy siostry ;) Po jakimś czasie maseczka zasycha i należy ją wówczas zmyć. Ja znów nie dopuściłam do wyschnięcia i usunęłam ją wcześniej. Glinkę należy bardzo dokładnie wypłukać z włosów, ale akurat z tym nie było problemu.

The mask comes in a 70 g plastic tube hidden in a cardboard box that contains all necessary information about the product. I don’t know what the price is, but considering the high cost of a face mask packet, I suppose it’s also quite expensive. The product is very thick and it’s hard to apply a thick layer of it to the scalp, as the producer suggest. I need to call my sister for help ;) After a couple of minutes the mask dries and we should rinse it off then. I didn’t wait so long, as I don’t like the feeling of dry clay on my skin. It’s important to remove the clay from your hair carefully, but it’s not difficult.




Jak pisałam w poprzednim poście, zielona glinka kambryjska oczyszcza, normalizuje produkcję sebum i odżywia. Maseczka została wzbogacona o łagodzący ekstrakt z mięty pieprzowej, a także olej jojoba oraz proteiny jedwabiu, które mają za zadanie wygładzić włosy i zapobiec przesuszeniu. Skład, tak jak w przypadku maseczek do twarzy, jest wręcz wzorowy i nie ma w nim nic niepotrzebnego. Właśnie dlatego liczyłam na to, że produkt ten pomoże mi w walce z łojotokowym zapaleniem skóry głowy i nadmiernym przetłuszczaniem.

As I mentioned in my previous post, green clay is a deeply cleansing, sebum secretion regulating and nourishing clay. The mask also contains soothing mint extract, jojoba oil and silk proteins that are supposed to make our hair softer. The ingredients are absolutely perfect, there’s nothing unnecessary in it. That’s why I expected it to help with my seborrhea and excessive greasiness.


Mój skalp naprawdę lubi dogłębne oczyszczenie, ale niestety, glinka spowodowała silne przesuszenie mojej skóry głowy, okropny łupież, a włosy były suche, szorstkie, sztywne i bardzo się plątały. Z powodu tych problemów zrezygnowałam z dalszego stosowania maseczki bezpośrednio na skórę głowy. Znalazłam jednak na nią inny sposób. Wyciskam trochę produktu do pojemnika, rozcieńczam wodą tak, aby powstała płynna zawiesina i dodaję do szamponu, by zwiększyć jego właściwości oczyszczające, ale jednocześnie uniknąć nadmiernego przesuszenia. I w takiej wersji maseczka znacznie lepiej się sprawdza, choć i tak nie polecałabym jej nadużywać, raz w tygodniu w zupełności wystarczy. Jednak zielona glinka jest naprawdę mocno oczyszczająca, dużo łagodniejsze działanie ma różowa, ale o tym jeszcze niedługo napiszę :)

My scalp likes deep cleansing, but unfortunately, this clay caused extreme dryness and dandruff. What’s more, my hair turned dry, stiff and tangled. That’s why I decided not to use the mask directly to the skin anymore. But I found a different way to use it. I squeeze a little product, mix it with water, so that it gets liquid and add the mixture to my shampoo in order to increase its cleansing properties and avoid the drying effect. The mask works very well this way, though I would advise you not to use it too often. Green clay is really strong, the pink one is more gentle and I’ll write about it soon :)


Moje pierwsze spotkanie z maseczką do skóry głowy początkowo nie do końca było udane, sądzę jednak że nie jest ono ostatnim. Przy moich problemach skórnych dodatkowe oczyszczanie jest wskazane, będę więc kombinować. Mam zamiar też wypróbować peeling, ale kupię dopiero jak wykończę glinkę :)

I didn’t like this mask from the first use, but I think I’ll keep using it. Deep cleansing is essential for my problematic scalp, so I’ll still be trying to find a good solution for me. I am also going to try a scalp scrub when I finish the clay :)



Używacie takich maseczek do skóry głowy? A może polecacie jakiś peeling?

Do you use scalp masks? Or can you recommend any good scalp scrub?

Share this:

, , ,

CONVERSATION

18 komentarze:

  1. pierwszy raz słysze o tym produkcie , jednak bałabym sie go uzywac jestem przyzwyczajona do innych produktow. zapraszam do mnie obserwuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bać się chyba nie trzeba, ale jest to bardzo specyficzny produkt :)

      Usuń
  2. Póki co używałam też z Dermaglin, ale spowodowała mały łupież :/ Zgadnij co? Mam zamiar wykombinować swoją własną! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety łupież był dość mocny... w takim razie czekam na wieści w kwestii Twoich eksperymentów :)

      Usuń
  3. właściwie nie używam niczego na skalp.. raz robiłam domowy peeling, ale nie odczułam po nim nic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po maseczkę z gliny chyba już raczej nie sięgnę, ale peeling chciałam spróbować :)

      Usuń
  4. Z dermaglin znam ale tylko maseczki do twarzy. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory też tylko te znałam :)

      Usuń
  5. Maseczki glinkowe za bardzo plączą mi włosy ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam tego produktu, ale mogłabym się z nim polubic ;))

    btw jaram się, że jesteś archeologiem! jako dzieciko strasznie chciałam być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak mi miło to słyszeć :) Zawód ciężki, ale mega ciekawy :)

      Usuń
  7. ja czasem dodaję sypkiej glinki (czegoś, co akurat mam na stanie) do szamponu. tak raz-dwa razy w miesiącu mi wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak również robię :) Dodaję albo sypkiej, albo rozrabiam z wodą :)

      Usuń
  8. Nigdy nie używałam tego typu maseczki, a co do peelingów - przyznaję, że nawet nie miałam świadomości ich istnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też niedawno o tym czytałam, ale ponoć świetne rezultaty, chciałabym spróbować :)

      Usuń
  9. O, nie pomyślałam o tym, bo dodać maseczkę do szamponu :) Kiedyś zrobię do niej jeszcze jedno podejście! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę spoko się w tej roli sprawdza :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...