3 x NIE, czyli kosmetyczne rozczarowania / 3 x NO, or my cosmetic disappointments: Oriflame, Tołpa, Yves Rocher

Muszę przyznać, że nie sądziłam, iż kiedykolwiek taki post się u mnie pojawi. Zawsze staram się być obiektywna i próbuję znaleźć zalety każdego recenzowanego produktu, zdaję sobie bowiem sprawę z tego, że coś, co u mnie się nie sprawdza, u kogoś innego może okazać się ideałem (o trzech podkładach, które się u mnie nie sprawdziły pisałam TUTAJ). Każdy z nas jest inny i ma odmienne potrzeby, właśnie dlatego nie lubię terminu bubel. Niestety jednak w stosunku do kosmetyków, które dziś Wam pokażę, byłabym skłonna użyć tego pejoratywnego określenia i pewnie bym to zrobiła, gdyby nie fakt, że spotkałam się z ich pozytywnymi recenzjami. Choć ciężko mi uwierzyć, że u kogokolwiek te produkty mogą się sprawdzić... Jak dla mnie, żaden z nich nie spełnia obietnic producenta i działa wręcz odwrotnie niż powinien. Jeśli chcecie wiedzieć, co tak mi zalazło za skórę, to zapraszam do lektury! :)


I must say I didn’t expect I’d ever write a post like this. I always try to be fair and find positive sides of each reviewed product, because I am aware of the fact that we are different and we have different expectations and needs and something that doesn’t work for me, might work well for someone else (I wrote about foundations I don’t like HERE). But things I am going to show you in this post don't have many advantages. They just don’t do what they’re supposed to do, rather quite the opposite. If you want to know what annoyed me so much, keep reading! :)



Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry
Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry

Moja pierwsza pomadka od Oriflame i na razie ostatnia. Jestem wielką fanką popularnych ostatnio matowych szminek w płynie, dlatego bardzo chciałam ją wypróbować. Niestety, zawiodłam się. Tak naprawdę nic mi się w niej nie podoba, może poza całkiem ciekawym opakowaniem i pięknym bordowym odcieniem.

That’s my first Oriflame lipstick, and I guess, the last one. I am a big fan of matte liquid lipsticks, so I really wanted to try this one, too. Unfortunately, I got totally disappointed. Actually, there’s nothing I like about it, maybe apart from the interesting packaging and the beautiful wine shade.

Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry

Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry

Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry

Aplikator jest niewygodny, zbyt płaski i nieprecyzyjny. Szminka ma kiepską pigmentację, chemiczny zapach i okropną, suchą konsystencję, która całkowicie uniemożliwia równomierne rozłożenie koloru na wargach. W efekcie tworzą się prześwity i nieestetyczne grudki. Na żywo wyglądała jeszcze gorzej niż na zdjęciach, aparat potraktował wyjątkowo łagodnie.

The applicator isn’t comfortable, it’s too flat and not precise enough. The lipstick has poor pigmentation, chemical scent and horrible dry consistency which makes it impossible to apply the colour evenly. There are smudges and clumps. It actually looks even worse in person than in the pics.

Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry

Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry

Pomadka nie zastyga, przez co schodzi błyskawicznie, jeśli tylko coś wypijemy lub zjemy. Nie wiem, czy pozostałe kolory są równie beznadziejne, ale nie mam ochoty sprawdzać. Uważam, że ich katalogowa cena 39,90 zł to rozbój w biały dzień!

The product doesn’t set, and that’s why it disappears very quickly when we eat or drink something. I don’t know if other shades are also that terrible, but I don’t want to check it. I think that they’re absolutely too expensive!

Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry

Oriflame The One Lip Sensation Matte Mousse, Boysenberry



tołpa Dermo Face Idealic, BB krem upiększający
tołpa Dermo Face Idealic, Beautifying BB cream

Jak wiele dziewczyn, otrzymałam go podczas konferencji Meet Beauty. Ku mojemu zdziwieniu, spotkałam się z przychylnymi słowami na jego temat. Mimo wszystko, ja nie dołączę do grona fanek tego kremu. Spodziewałam się, że nie będzie to kosmetyk w stylu koreańskich BB, które bardzo lubię, ale na taką tragedię nie byłam przygotowana. W tym przypadku pochwalić mogę jedynie opakowanie, minimalistyczną szatę graficzną oraz w miarę przyjazny skład, odpowiedni dla wrażliwej cery.



I got it at the Meet Beauty conference. I came across positive reviews of this product, but I don’t like it at all. I didn’t expect it to be something like Korean BB creams that I absolutely love, but I was surprised by how bad it turned out to be. I can only say something positive about the minimalistic graphic design, decent packaging and quite friendly ingredients that might be appropriate for sensitive skin.




Według zapewnień producenta krem ma wyrównywać koloryt, rozjaśniać przebarwienia, działać przeciwstarzeniowo, ograniczać wydzielanie sebum, wzmacniać naczynka, redukować niedoskonałości, nawilżać i w ogóle wszystko. Po prostu cud i remedium na wszelkie problemy. Cóż, niektórych obietnic nie mogłam zweryfikować, bo użyłam go tylko kilka razy. Na pewno jednak nie zapobiega przetłuszczaniu, bo jest okropnie gęsty, tłusty i zostawia na twarzy oleistą, świecącą warstwę. Kompletnie nie nadaje się na dzień, ani tym bardziej pod makijaż. Kolorytu też w moim odczuciu nie wyrównuje. Wyjściowo ma barwę białą, ale pod wpływem tarcia uwalnia się pigment, tylko szkoda, że ciemny i brązowo-pomarańczowy... Krem się maże, smuży i zostawia na mojej skórze nieestetyczne brązowe plamy, niezależnie od tego, jak małej ilości użyję.



As the producer promises, the cream is supposed to even the skintone, brighten pigmentation marks, work as an anti-ageing product, regulate sebum secretion, strengthen blood vessels, reduce acne and generally work wonders. A miracle and remedy for everything. Well, I couldn’t verify some of the claims, because I used it only a few times. But it definitely doesn’t reduce oiliness – it is horribly thick and greasy and leaves an oily layer on my face. I can’t use it as a day cream or a makeup base. In my case, it also doesn’t even the skintone. It is initially white, but it releases the pigment while you’re rubbing the product to your face. Well, the problem is that it turns orange-brownish... It also smudges and leaves ugly brown stains on my face, regardless of how little I apply.




Muszę jednak przyznać, że nawilża dość dobrze, można by go więc używać na noc, ale po co mi krem koloryzujący do spania? Może przy ciemniejszej karnacji by się sprawdził, ale robi takie plamy, że trudno mi w to uwierzyć ;)

I must admit it moisturizes quite well, so it might be used as a night cream. But I don’t need a pigmented night cream when I’m going to sleep... Maybe it’ll work for darker skin, but it leaves such horrible stains that it’s hard to believe it ;)






Yves Rocher Low ShamPoo, szampon w kremie
Yves Rocher Low ShamPoo, Delicate Cleansing Cream

Już od dawna zbierałam się do napisania czegoś o tym kosmetyku (nawet zdjęcia są jeszcze na starym tle!). Podejrzewam, że znajdą się osoby zadowolone z jego działania. Niestety w moim przypadku okazał się jednym z niewielu kosmetyków, których nie byłam w stanie zużyć do końca.

I’ve wanted to write about this product for a long time (you can even see the old background in the pictures!). I think some of you might actually like it. But for me it turned out to be a disaster and one of the very few products that I couldn’t use up.



Generalnie, pomysł na delikatny szampon, pozbawiony detergentów bardzo mi się spodobał. Miałam nadzieję, że sprawdzi się do mojej wrażliwej skóry głowy z ŁZS. Wystarczy jednak spojrzeć na skład, nota bene całkiem niezły, by zorientować się, że jest to po prostu odżywka z dodatkiem delikatnych substancji myjących. Przy moich ekstremalnie tłustych, niskoporowatych i przyklapniętych włosach to nie mogło się sprawdzić.

Generally, the idea to create a delicate shampoo without detergents seems to be very good. I thought it might work for my sensitive scalp with seborrhea. But one look at the ingredient list and you know that it’s simply a hair conditioner with very mild detergents. It couldn’t work in the case of my extremely oily hair.



Produkt jest gęsty, jakby tłusty, przez co nie mogłam poradzić sobie z jego spłukaniem. Próbowałam nawet zmyć go zwykłym oczyszczającym szamponem i nic to nie dało. Tak jak się spodziewałam, szampon w kremie dawał u mnie efekt tłustych strąków. Okropnie obciążał moje włosy głównie na długości, przy skórze, o dziwo, mniej. Do tego wszystkiego okazał się koszmarnie niewydajny. Oddałam go mojej siostrze i wystarczył jej na kilka użyć. Zresztą, ona też go nie polubiła. Żeby nie było, że tylko marudzę, to doceniam wygodną tubę i delikatny kwiatowy zapach. Nie wrócę do niego jednak nigdy więcej!

The product is thick and somehow oily. That’s why I couldn’t rinse it off my hair. I even tried to wash it with a strong cleansing shampoo and it didn’t work. As I expected, the creamy shampoo made my hair totally greasy. Surprisingly, it weighed down my hair mostly at lenghts, not at roots. It also turned out to be extremely inefficient. I gave it to my sister and it was enough for a couple of uses. And she didn’t like it, either, by the way. Not to be so negative all the time, I can praise the product’s comfortable tube and subtle flowery scent. But anyway, I will never ever buy it again!





Często zdarza się, że produkt mnie nie zachwyca, ale naprawdę rzadko trafiam na kosmetyki, które mam ochotę od razu wyrzucić do kosza. Mam nadzieję, że na kolejnego posta z moimi rozczarowaniami będziecie musieli długo poczekać ;) Weźcie, oczywiście, pod uwagę, że to moje subiektywne odczucia i u kogoś z innym typem cery czy włosów opisane kosmetyki mogą się sprawdzić. Nie wierzę jedynie, by pomadka mogła zadowolić kogokolwiek. Przetestowałam dziesiątki produktów do ust i z czymś tak paskudnym nie miałam do czynienia ;) 

It happens really often that a product doesn’t amaze me, but I hardly ever come across something that I really want to throw away immediately. I hope that you’ll have to wait a long time for the next post with my cosmetic disappointments ;) But keep in mind that these are my personal feelings and opinions on the products and it is possible that they will work for someone with a different type of hair or skin. I can’t only believe that someone could like the lipstick. I have tested hundreds of lip products and I have never used something this awful ;)

Znacie któryś z przedstawionych produktów? Jakie są Wasze doświadczenia z nimi? A może też trafiłyście ostatnio na coś, co Was rozczarowało?

Do you know any of these products? What are your experiences? Or maybe you have had recently something that disappointed you?

Share this:

, , , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

40 komentarze:

  1. Ja mam dość jasną skórę, a kremu z Tołpy na niej nie widać :P. Może kluczowa jest ilość, jaką się nakłada? ;) Generalnie dla mnie ten krem jest całkiem fajny i moja skóra go lubi, nawet pod makijaż. Wiem jednak, że jak go wykończę, to raczej nie kupię ponownie bo jest o wiele więcej fajnych, nawilżających kremów na rynku, ale ten jest całkiem dobry, dla mnie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam, próbowałam nakładać minimalną ilość i zawsze wychodził brązowo, plamiasto i okropnie tłusto :( Ewidentnie z moją skórą się nie dogaduje. Oddałam go koleżance i ona jest z niego zadowolona. Nie był mi pisany ;)

      Usuń
  2. Rzadko chcę i używam słowa bubel, bo jak napisałaś każdy ma inne predyspozycje skórne czy włosowe i każdy produkt ma prawo zadziałać inaczej...Jeżeli faktycznie coś opisuję, że wypadło słabo i czytam potem komentarze... "o bubel nie sięgnę po niego" to sobie myślę, "człowieku wypróbuj to pierwsze, a potem wydaj opinię własną". Z opisywanych produktów nie znam żadnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, też mnie dziwi, jak dziewczyny uznają coś za bubel i omijają z daleka, tylko dlatego, że jedna blogerka napisze mało pochlebną recenzję. Ja mam problematyczną cerę i włosy, zdaję sobie sprawę z tego, że mogę być wyjątkiem ;) Bardzo często testuje ze mną siostra, mama czy przyjaciółki, staram się więc przemycać również ich doświadczenia :)

      Usuń
  3. No ta pomadka to się popisała ;D ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie... Ją bym bez skrupułów jednak określiła bublem. Zwłaszcza za tę cenę :/

      Usuń
  4. Pomadka faktycznie wyglada źle :/ i ta cena :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaręczam, że na żywo było jeszcze gorzej :/ Dobrze, że nie kupiłam jej w pełnej cenie, bo byłaby to jedna z moich najdroższych pomadek i zdecydowanie najgorsza :/

      Usuń
  5. Po wielu negatywnych opiniach tego kremu BB nawet go nie otworzyłam po Meet Beauty :D A pomadka faktycznie nieciekawie wygląda na ustach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość dziewczyn jest z tego BB niezadowolona, chociaż kilka osob go pochwaliło. No ale ja naprawdę nie umiałam znaleźć mu zastosowania :( A pomadka to naprawdę porażka dla mnie :(

      Usuń
  6. Krem upiększający z Tołpy mam w moich zapasach, ale kompletnie nie mam ochoty go wypróbować. Będę musiała poszukać dla niego nowej właścicielki, ale obawiam się, że nikt go nie będzie chciał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja go naprawdę nie polubiłam... Na szczęście znalazłam mu nowy dom i właścicielka jest zadowolona. Może Twój też się u kogoś sprawdzi :)

      Usuń
  7. Ta szminka faktycznie wygląda nieciekawie :( nie znam żadnego z tych produktów. Szampon mnie kiedyś kusił, ale jakoś nie po drodze mi do Yves Rocher. Może i dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yves Rocher ma świetne niektóre szampony, np. Purete, ale ten jest po prostu nie dla mnie :(

      Usuń

  8. Zawsze będziemy subiektywne, mniej lub więcej, za to można starać się być rzetelnym w ocenie i tak bym zaczęła Twój wpis ;) (bo miesza się z subiektywnym zakończeniem :D)

    Oczywiście, u jednej osoby może coś się nie sprawdzić, nie zadziałać, a druga bądź trzecia odnajdzie swojego faworyta. Nie zmienia to faktu, że buble się zdarzają. Po prostu i nie ma co się obawiać sięgania po takie określenie. W końcu (prawie) wszyscy wydajemy własne pieniądze na zakupy różnej maści. Efekty bywają różne.

    Każdy produkt opisałaś w sposób wyczerpujący, świetnie zobrazowany przy pomocy zdjęć. Z takich tekstów wyciąga się wnioski dla siebie :) tak jak zawsze, a przynajmniej ja tak robię.

    Nie miałam styczności z żadnym opisanych przez Ciebie produktów i po dwa z nich na bank nie sięgnę. Nie dlatego, że są "be" i w ogóle ;)

    - za pomadkę z takim efektem podziękuję, miałam okazję poznać kilka podobnych i to był koszmar

    - do Tołpy straciłam zaufanie jako do marki wiele lat temu i zapewne jej założyciel/twórca przewraca się w grobie. Zaliczyłam wątpliwą przyjemność używania takich kremów koloryzujących przy okazji zakupów z innych firm. A ostatnio w moich rękach o zbliżonym efekcie był bardzo drogi podkład z półki eko. Firma może i wpisuje się w lajfstajlowe klimaty, lecz właściwości upiększające posiada wątpliwe. Co ciekawe, to jakoś mało widzę wpisów na jej temat które nie są sponsorowane....

    Za to trzeci kosmetyk, szampon w kremie YR Low ShamPoo wypróbuję z chęcią. Mam włosy wysokoporowate, przez długi czas myłam włosy odżywkami bo jednocześnie ładnie podkreślały skręt, lecz niestety potem nadeszły złe czasy dla mojej skóry głowy po fatalnym leczeniu dermatologicznym :( Niemniej jednak mam ten czas za sobą i gdyby nie Twoja recenzja (za i przeciw), to nie zwróciłabym uwagi. Od dawna robię w YR tylko drobne zakupy i nie śledzę nowości. Wpada na listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, powinnam była użyć raczej sformułowania "rzetelny" niż "obiektywny". Staram się po prostu zwrócić uwagę na plusy i minusy, opisując mój typ cery/włosów itd. Bardzo mnie cieszy, kiedy z moich wskazówek może ktoś skorzystać, bo jeśli dobrze zna potrzeby swojego ciała, to wyciągnie odpowiednie wnioski :) Z tej trójki to przyznam, że pomadkę mogłabym nazwać bublem, nie wydaje mi się, by ktoś mógł ją polubić ;)

      Usuń
  9. Ten krem z Tołpy powinien otrzymać tytuł bubla roku. Jest okropny i nie wiem w jakim celu został wyprodukowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to poważnie się rozczarowałam...

      Usuń
  10. Zaskoczył mnie krem bb z tołpy swatche na dłoni wygląda strasznie a miałam na niego ochotę szkoda... Pomadki nie znam kolor ma fajny ale widać że to też nic specjalnego. Na szczęście nie miałam nic z twoich kosmetyków. Ale każda marka ma swoje perełki jak i buble

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, każdej marce trafiają się lepsze i gorsze produkty. Jeśli chodzi o BB, to jak użyję odrobinkę i dobrze wetrę, to efekt jest minimalnie lepszy, ale plamy są, jakby krem się rolował, czy jakoś dziwnie smużył :/

      Usuń
  11. Pomadka z ori nie wygląda zbyt ładnie na ustach. A krem z tołpy mnie totalnie rozczarował ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że jest więcej rozczarowanych kremem tołpy :( No a pomadka okropna, nie wiem, czy ten kolor taki paskudny, czy może mój egzemplarz felerny, czy coś jeszcze innego :/

      Usuń
  12. Jezu... wszystkie 3 wyglądają kiepsko, a najgorzej pomadka z Oriflame :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej w tym kolorze, pomadkę należy omijać z daleka ;)

      Usuń
  13. Mam ten szampon i się teraz go boję... a pomadka wygląda tragicznie. Jak BB to tylko azjatyckie mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, jakie masz włosy, nie bój się ;) Pomadka na żywo wyglądała znacznie gorzej, bardziej nierówno... A co do BB - zgadzam się, żadne naśladownictwa nie okazały się trafione ;)

      Usuń
  14. ależ ten krem tołpy ma okropny kolor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej więcej tak, tylko trochę mniej intensywnie prezentował soę na mojej twarzy ;)

      Usuń
  15. No faktycznie nie za ciekawe te kosmetyki :( szminka wygląda nieestetycznie na ustach (nawet na zdjęciu dobrze to widać :)) reszta też widać że kiepsko się spisała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się jakoś tą brzydotę szminki oddać na zdjęciu, chociaż na żywo wyglądało to jeszcze gorzej, te prześwity były paskudnie widoczne :/

      Usuń
  16. ojej, jak ten krem cc okropnie wygląda na skórze dłoni :o
    ja mam cc z tołpa specialist i dla mnie jest spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat jest BB. Szczerze mówiąc, to po nim nie mam ochoty sprawdzać pozostałych kremów tołpa :/

      Usuń
  17. Żadnego z tych kosmetyków nie miałam.. I po Twojej recenzji chyba mieć nie będę (chyba, że gdzieś dostanę to spróbuję). Z szamponem widzę jest bardzo podobnie jak z kremem do mycia twarzy Nivea. Krem z Tołpy strasznie wygląda na dłoni i nie zachęca do używania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre porównanie do tego kremu do oczyszczania twarzy Nivea! :) A tołpa na twarzy wyglądał odrobinę lepiej, ale niewiele...

      Usuń
  18. Z kremem (co prawda innym, nawilżająco-matującym) Tołpy również nie mam pozytywnych doświadczeń. Natomiast maseczki oczyszczające bardzo lubię! Z Oriflane miałam kiedyś tylko jakieś perfumy (nawet ładny zapach, różany) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię zapachy tołpy, ale produkty na razie średnio mi się sprawdzają, podobnie zresztą Oriflame :/

      Usuń
  19. Jak widzę, nie tylko mnie rozczarowała Tołpa. Dziwi mnie że taka marka pozwoliła sobie wypuścić taki produkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są pojedyncze głosy pozytywne, ale jednak dominują rozczarowania :(

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...