Czy tanie kosmetyki pielęgnacyjne mogą być dobre? / Can cheap skincare be good? Pollena-Ewa: Eva Natura, Eva Simple

Jakiś czas temu miałam okazję poznać całkiem sporo kosmetyków naszej rodzimej marki Pollena-Ewa. Firma przekazała nam kosmetyki z linii Eva Natura oraz Eva Simple podczas zeszłorocznego spotkania blogerskiego w Opolu. Firma obecna była na rynku pod nazwą Ewa od 1951 roku, a od lat 70-tych już jako Pollena-Ewa. Tradycje kosmetyczne marki sięgają jednak czasów przedwojennych. Nie wiem, jak Wam, ale mnie Pollena kojarzy się z dawnymi czasami, PRL-em i dzieciństwem. Moja mama używała ich kosmetyków i środków czystości i bardzo się zdziwiła, że mnie ta marka była stosunkowo obca. Kiedyś to był chleb powszedni, bo na rynku drogeryjnym niewiele się działo. Nie to co teraz – zewsząd zalewa nas fala nowości, a firmy kosmetyczne wyrastają jak grzyby po deszczu. Przez te wszystkie skojarzenia w moim umyśle powstał obraz kosmetyków Pollena-Ewa ukazujący je jako kiepskie, technologicznie przestarzałe, ze składami niezmienianymi od lat. Do testów podeszłam bardzo sceptycznie. Czy słusznie? Przekonacie się w dalszej części posta. Zapraszam na krótkie recenzje, będące podsumowaniem moich testów :)


Some time ago I had the chance to get familiar with quite a few products from a Polish brand Pollena-Ewa. We received some cosmetics from Eva Natura and Eva Simple lines at the blogger meeting in Opole last year. The brand is available in Poland since 1951 under the name Ewa and since the 70s as Pollena-Ewa. However, the company has its roots in the early 20th century. Most Polish people associate it with their childhood, the communist period in Poland and generally the good old times. My Mum used their products and she was surprised when I told her I don’t really know much about the brand. It was famous when there wasn’t much going on on the cosmetic market. Now we don’t know what to choose because there are so many new products and brands out there. But because of all these things I imagined Pollena-Ewa’s products as old-fashioned, technologically poor with the ingredients unchanged for ages. I was very skeptical. Was I right? You’ll get to know by reading the short reviews I prepared to sum up my tests :)




Najpierw przyjrzyjmy się linii Eva Natura Siła Ziół, która z założenia ma zapewniać pielęgnację z wykorzystaniem dobroczynnych właściwości naturalnych składników, zwłaszcza naszych polskich ziół. Niestety, składy tego nie potwierdzają. Ekstrakty roślinne są w nich obecne, ale w dalszej części listy, a większość użytych substancji to tanie syntetyki. Powiedziałabym, że jest typowo drogeryjnie, a to nie zbrodnia, biorąc choćby pod uwagę cenę, oscylującą wokół kilku złotych. Ja po prostu szukam czegoś lepszego. Za to opakowania są całkiem przyjemne, estetyczne, nieprzekombinowane. Namalowane kwiaty kojarzą się bez wątpienia z naturą. Z tej serii poznałam dwa produkty.


Let’s have a look at the Eva Natura Siła Ziół line that is supposed to provide natural skincare, involving friendly ingredients, such as Polish herbs. Unfortunately, the ingredient lists do not confirm that. They contain some herbal extracts, but they’re placed somewhere towards the end of the list and the products mostly consist of cheap synthetic substances. I’d say that they’re typical drugstore cosmetics, which is not that bad, especially considering their low price. I am personally looking for something better. But the packagings are nice, simple but fine. And the printed flowers remind us of nature. I got two products from this line.



Eva Natura Siła Ziół krem pod oczy i na powieki
Eva Natura Siła Ziół Under the eye and eyelid cream

Krem okazał się dość rzadki i bezzapachowy, przynajmniej ja nie wyczuwam żadnego zapachu. Szybko się wchłania i delikatnie nawilża, dla mnie jednak za słabo. Do tego lekko szczypały mnie od niego oczy, ale już Wam wspominałam, że u mnie rzadko który produkt tego nie powoduje. Skład nie byłby taki zły, gdyby nie parafina, cała rzesza konserwantów, w tym parabenów, oraz, co ciekawe, składników kompozycji zapachowej. Znajdziemy w nim jednak masło shea i kilka roślinnych wyciągów. Poza tym krem jest niewiarygodnie wydajny, a tubka ogromna jak na produkt pod oczy, bo zawiera 25 ml kosmetyku. Generalnie, nic specjalnego, taki podstawowy krem dla niezbyt wymagającej cery.




The cream turned out to be fairly runny and unscented, at least I don’t notice any particular scent. It absorbs quickly and moisturizes very delicately, for me it’s just too little. Additionally, it caused some irritation to my eyes, but as I already mentioned, most of eye creams do this. The ingredients wouldn’t be so bad, but the cream contains many preservatives, including parabens, and, what’s interesting, scent components. On the other hand, we’ll find in it shea butter and some herbal extracts. What’s more, the product is unbelievably efficient and the tube is huge - it contains 25 ml of the product. Generally, it’s just a mediocre cream for not demanding skin.





Eva Natura Siła Ziół Oczyszczający żel do mycia twarzy
Eva Natura Siła Ziół Face cleansing gel

Żel jest bardzo gęsty, wnioskując po jego smaku – tak, niestety kilka razy dostał mi się do ust – został zagęszczony solą. Ma według mnie okropny zapach, który kojarzy mi się z jakimś lekarstwem. Na pewno nie jest to woń ziół, a aż się o to prosi... Kosmetyk spełnia swoją rolę – nieźle się pieni, bardzo dobrze oczyszcza i nie przesusza zbytnio mojej wrażliwej twarzy. Nie powiedziałabym jednak, wbrew temu, co sugeruje producent, że jest delikatny. Detergenty, które w nim znajdziemy, nie należą do łagodnych. Resztę składu oceniam nie najgorzej, bo znajdziemy na liście ekstrakty roślinne i kwas mlekowy, a z kolei nie natkniemy się na parabeny, chociaż użyte konserwanty do neutralnych nie należą. Szczerze mówiąc, żel niezbyt przypadł mi do gustu, głównie przez zapach, a to rzecz względna.



The gel is very thick in consistency and it contains a lot of Sodium Chloride, which is simply kitchen salt. For me it smells horrible, the scent reminds me of some medicine, instead of herbs, what I expected. It does its job – foams, cleans effectively and doesn’t really dry out the skin. But I wouldn’t say it’s delicate, like the producer claims. It contains some strong detergents. The rest of the ingredient list looks fine, as there are herbal or plant extracts and lactic acid, and we won’t find parabens in it. Unfortunately, used preservatives are not the best ones, either. Well, I didn’t like the gel, mostly because of the scent, but that’s just me.




Druga linia, z którą miałam okazję się zapoznać, to Eva Simple. Jak nazwa wskazuje, mają to być proste produkty do podstawowej pielęgnacji. I właściwie takie są. To takie nieskomplikowane drogeryjne kosmetyki, z tradycyjnymi składami, jakich pełno w drogeriach. Bardzo podoba mi się za to design opakowań. Są proste, ale przyjemne dla oka, zdecydowanie bardziej eleganckie niż w przypadku linii Eva Natura. Poznałam aż sześć kosmetyków z tej serii.


The second line I had the chance to try is Eva Simple. As the name says, this line is supposed to provide simple basic skincare. And that’s what the cosmetics actually do. These are simple drugstore products with traditional ingredients. I do like the graphic design of the line. The packagings are not complicated yet quite decent and in my opinion much better that those of the Eva Natura line. I got as many as six products from the series.



Eva Simple Krem nawilżający Róża Jerychońska
Eva Simple Moisturizing cream Jericho Rose

Krem ma bardzo rzadką konsystencję, jest jakby wodnisty, przez co okazał się naprawdę wydajny. Szybko się wchłania i bardzo delikatnie nawilża. Mam wrażenie, że praktycznie nie daje nawilżenia. Z jednej strony wystarczy mała ilość do nasmarowania całej twarzy, ale jednak nie daje to satysfakcjonującego efektu. Pod makijaż też się nie sprawdził. Nie za bardzo przypadł mi do gustu jego niezbyt przyjemny, słodkawy zapach. Na kolana nie powala także skład, w którym bardzo wysoko są parabeny – znacznie wyprzedzają mocznik, niacynamid, witaminę E czy allantoinę! Cóż, dla mnie ten krem był po prostu za lekki. Sprawdzi się raczej dla cery, która wymaga delikatnego nawilżenia.



The cream has very thin consistency. It is somehow watery and therefore very efficient. It absorbs very quickly and doesn’t give much hydration. I feel that it hardly does anything. A very small amount is enough for the whole face but it doesn’t give the right effect. I also don’t like its strange sweet scent and the ingredients don’t impress me, either. The parabens are very high in the list, before urea, niacynamide, vitamin E or allantoin! Well, for me the cream is just too weak. It might be appropriate for someone who doesn’t need much hydration.





Eva Simple Krem pod oczy i na powieki
Eva Simple Under eye and eyelid cream

W przeciwieństwie do swojego odpowiednika z linii Eva Natura, ten krem jest dość gęsty i treściwy. Tubka zawiera 15 ml, czyli standardową ilość produktu i wyposażona jest w poręczny dzióbek, ułatwiający aplikację. Kosmetyk dobrze się wchłania i odpowiednio nawilża, a jednocześnie jest lekki. Nie podrażnił moich wrażliwych oczu. Skład nie bardzo mi się podoba, są w nim głównie emolienty, w tym masło shea, ale też parafina, a także liczne parabeny i inne konserwanty. Na szarym końcu listy spostrzeżemy kwas hialuronowy, ekstrakt ze świetlika, kofeinę, witaminy C i E oraz kwas mlekowy, ale wątpię by taka ilość była w stanie cokolwiek zdziałać. Niemniej muszę przyznać, że to jeden z przyjemniejszych kremów pod oczy, jakich używałam, a przy tym na pewno najtańszy :)




In the contrary to the one from the Eva Natura line, this cream is quite thick and rich. The tube contains 15 ml of the product, so it’s the standard amount. The tube has a handy thin applicator. The product gets absorbed quickly and moisturizes better than its friend. It also very lightweight and didn’t irritate my sensitive eyes. I don’t like the ingredients, among which we’ll find shea butter, paraffin, parabens and many preservatives. At the very end of the list we might notice hialuronic acid, herbal extracts, caffein, vitamins E and C as well as lactic acid. But in such small amounts these substances cannot do much. Nevertheless, I must admit it’s one of the nicest eye creams I’ve used, and the cheapest one, I guess :)






Eva Simple Żel do mycia twarzy Zielona Herbata
Eva Simple Face cleaning gel Green Tea

Podobnie jak żel z serii Eva Natura, produkt jest bardzo gęsty i zawiera dużo soli. Spełnia jednak swoje zadanie, bo dobrze się pieni i skutecznie myje. Ma przy tym całkiem przyjemny zapach, choć mocno perfumowany. Skład ma podobny jak poprzednik, nic nadzwyczajnego, trochę detergentów i konserwantów plus dodatek kwasu mlekowego i ekstrakt z zielonej herbaty. Ta wersja przypadła mi do gustu bardziej niż ziołowa, ale myślę, że żel może być zbyt mocny dla suchej i wrażliwej cery, dla tłustej powinien okazać się w porządku.




Just like the gel from the Eva Natura line, this product is very thick and contains a lot of salt. But it works – foams and cleans my face well. It is strongly perfumed, but the scent is very nice. The ingredients don’t look unusal, there are some detergents, preservatives, lactic acids and green tea extract. I like this version better than the previous one. I only think it might be a bit too strong for dry or sensitive skin. It should be appropriate for oily skin, though.





Eva Simple Płyn micelarny
Eva Simple Micellar water

Duża zaletą tego płynu jest ładny design i wygodna, ciekawa butelka. Sam produkt też okazał się niczego sobie. Ma lekko świeży zapach, prawie nie wyczuwalny. Dobrze zmywa makijaż, ale bardzo delikatnie szczypał moje wymagające oczy. Na szczęście nie jakoś bardzo mocno. Poza tym nadaje się do tonizowania cery. Po prostu bardzo przyzwoity płyn, porównywalny z tym z Biedronki. I nawet skład jest dość krótki i wcale nie taki zły. 



A big advantage of this water is the bottle, nicely designed and comfortable to use. And the product itself turned out to be quite fine. It has a nice fresh scent and removes makeup effectively, but it would cause some slight irritation to my eyes. Luckily, it wasn’t really serious. What’s more, the product might be also used as a toner. It’s a nice micellar water with fairly nice and short ingredient list.




Eva Simple Szampon do włosów przetłuszczających się Limonka
Eva Simple Oily hair shampoo Lime

Bądźmy szczerzy, to typowy oczyszczający szampon z SLES. Zawiera jednak również ekstrakt z pokrzywy i limetki, a także kwas mlekowy. Zaskakująco wysoko w składzie jest za to znów sól, co na pewno nie u każdego się sprawdzi. Produkt ma perfumowany zapach, dobrze się pieni i skutecznie myje, radzi sobie nawet z olejami i gęstymi maskami. Włosy są po nim puszyste i sypkie, a skóra głowy niepodrażniona, przynajmniej nie bardziej niż zwykle. Ja osobiście potrzebuję takiego podstawowego oczyszczającego szamponu, może nie codziennie, ale co kilka dni. Ten spełnia moje oczekiwania, a do tego jest duży, wydajny i tani. Nie wykluczam, że do niego wrócę :)



To be honest, it’s just a simple cleansing shampoo with SLES. It also contains nettle and lime extracts as well as lactic acid. And again, salt is also high in the list, so it might be drying. It has a perfumed scent, foams well, washes effectively and manages to even remove oils and heavy masks. It makes my hair fluffy and doesn’t dry out or irritate my scalp. I personally need such a basic cleansing shampoo, maybe not every day, but still. It lives up to my expectations and it’s also big, efficient and cheap. I might repurchase it someday :)





Eva Simple kremowy żel do ciała Miód i Owies
Eva Simple Creamy shower gel Honey and Oats

Żel ma gęstą, kremową konsystencję, zgodnie z nazwą. Bardzo mocno się pieni, przez co nadaje się do stosowania zarówno jako żel pod prysznic, jak i płyn do kąpieli. Zapach jest niezły, lekko słodkawy, ale nie kojarzy się ani z miodem, ani z owsem. Określiłabym go raczej jako chemiczny. Nie zauważyłam, aby pielęgnował jakoś specjalnie moje ciało, ale nie spowodował przesuszenia. Zawsze używam jednak balsamu po kąpieli. Skład żelu jest znów typowo drogeryjny, z detergentami, w tym SLES. Dodatkowo mamy obiecany ekstrakt z owsa. Dla miłośników kremowych drogeryjnych żeli jak znalazł.



This shower gel has creamy consistency, indeed. It foams very well, so it might be used both as a shower gel and a bubble bath. The scent is nice, a bit sweet, but it doesn’t remind me of neither honey nor oats, it’s rather chemical. For me the product doesn’t have any hydrating properties, but it didn’t dry out my skin. But I always apply a body lotion after taking a shower or having a bath. The ingredients are typical of a drugstore shower gel, including detergents, such as SLES. But we’ll find oat extract, as it was promised. For drugstore shower gels lovers it’ll be perfect.




Podsumowując, kosmetyki Pollena-Ewa nie skradły mojego serca, ale nie skreślam ich. Ja po prostu staram się przestawić na jeszcze bardziej świadomą pielęgnację i naturalniejsze składy. Jednak moim zdaniem płyn micelarny i krem pod oczy Eva Simple to mocni zawodnicy w swej kategorii cenowej, a szampon może nawet ponownie zagości w mej łazience. Generalnie, linia Eva Simple bardziej mi przypadła do gustu niż Eva Natura i to ją raczej polecam. Składy są jakie są, trochę słabsze niż w linii ziołowej, ale przynajmniej znajdziemy w nich ekstrakty, które obiecuje producent. Gdybym miała do wyboru kosmetyki Pollena-Ewa albo drogeryjne produkty z podobnym składem któregoś popularnego zagranicznego koncernu, to osobiście wolałabym wybrać polską markę :) Na korzyść Polleny przemawiają bardzo niskie ceny i dostępność w osiedlowych sklepach i małych drogeriach. U mnie można je znaleźć w miejscowym Społem ;)


Summing up, Pollena-Ewa’s cosmetics didn’t won my heart, but they’re quite fine. I just decided to pick better quality skincare products and more natural ingredients. In my opinion, micellar water and under eye cream from the Eva Simple line are really good in their categories. And I might buy the shampoo again someday. Generally, I liked the Eva Simple series better. The ingredients are a bit worse that in the second line, but they contain at least the promised extracts. If I had to choose between Pollena-Ewa and some foreign drustore products with similar ingredients, I’d rather choose the Polish brand :) Their biggest quality is low price and availability in local stores in Poland.

Myślę, że moje obawy trochę się sprawdziły, a trochę okazały się przesadzone. A co Wy sądzicie o tej marce? Mieliście z nią jakieś doświadczenia? Znacie w ogóle markę Pollena-Ewa, choćby ze słyszenia?

I think that my concerns turned out to be justified only to some extent. What do you think about the brand? Have you ever heard of it?

Share this:

, , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Prawdę mówiąc, nie wiem czy przetestowałabym te kosmetyki, gdybym je otrzymała na spotkaniu blogerek. Może zostawiłabym sobie szampon, żel i płyn micelarny, ale reszty bym raczej nie ruszyła. Tak jak Ty wolę naturalniejsze składy, a Pollena-Ewa (w sumie słusznie) nie kojarzy mi się z dobrymi komponentami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że byłam ciekawa wszystkiego, ale faktycznie, żele i kremy to słabe ogniwo ;/ A co do składników - po taniości ;) Żeby potem mogły kosmetyki po kilka złotych kosztować ;)

      Usuń
  2. Sporo tego przetestowałaś, nie podoba mi się parafina i tak jak piszesz - standardowe składy drogeryjne. Jednak najlepiej posiłkować się czytaniem składu, a nie marką produktu przy wyborze. Przecież droższe Garniery i spółka posiadają w swojej ofercie niektóre kultowe już produkty, a mające identyczne albo bardzo zbliżone składy :) Ale to Granier nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) Wiele droższych, ale wciąż drogeryjnych marek ma bardzo podobne składy. Ja po prostu od jakiegoś czasu wykańczam drogeryjne zapasy i raczej do nich nie wrócę, może okazjonalnie ;)

      Usuń
  3. Szampon miałam :) tani i dobry, natomiast nie używałam innych kosmetyków, z żeli bym zrezygnowała ( bo moja twarz i oczy ich nie lubi ) ale kremy mogłabym spróbować jak u mnie by działały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremy akurat słabe, nie oferują nic konkretnego w składzie, no może poza tym pod oczy Eva Simple :) Ale szampon, potwierdzam, bardzo spoko, do zmywania olejów może go jeszcze kupię :)

      Usuń
  4. cóż, ja staram się odchodzić od podobnych drogeryjnych zwyklaków...

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz widzę tą serię Simple

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tę akurat widziałam kiedyś w moim osiedlowym sklepie, tej drugiej kompletnie nie znałam ;)

      Usuń
  6. U mnie niestety większość z tych kosmetyków sprawdziła się przeciętnie lub źle :( Szampon zawiera na początku składu chlorek sodu na który moja skóra głowy często reaguje przesuszeniem przy dużym stężeniu, żel pod prysznic był bardzo przyjemny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pamiętam, że u Ciebie sól powoduje przesuszenia :( Ja tego szamponu też nie mogłam używać codziennie, ale tak na zmianę z czymś delikatniejszym dobrze się sprawdzał :) Do reszty na pewno nie wrócę.

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...