Dobroczynna moc bursztynu: kultowa odżywka Jantar od Farmony w nowej odsłonie / The power of amber: the cult Jantar hair treatment from Farmona + KONKURS dla czytelników!

Stosunkowo rzadko poruszam na blogu tematy włosowe. Po prostu nie jestem typem włosomaniaczki, bo włosy mam bezproblemowe – wystarczy im dobrze oczyszczający szampon i trochę odżywki, by były gładkie, lśniące i przyjemne w dotyku. Mój problem tkwi w nadmiernym wypadaniu, które jest najpewniej wynikiem kłopotów hormonalnych. Próbowałam już różnych wcierek, szamponów, masek, a nawet ostatnio zdecydowałam się na suplement diety. Moje przygody zawsze opisuję na blogu, możecie poczytać o nich chociażby TUTAJ czy TUTAJ :)


I don’t talk much about my hair here on the blog. I’m not a true hairmaniac, because my hair is not really problematic – they need a deep-cleansing shampoo and a bit of a conditioner and they are shiny, smooth and nice to the touch. My problem is hair loss that is probably caused by my hormonal disorders. I have tried various lotions, shampoos, masks and even a dietary supplement. I always tell you about my experience, you can read it, for example, HERE or HERE :) 



Niestety efekty były zawsze marne, a w najlepszym wypadku krótkotrwałe. Dlatego po skończonej kuracji suplementem postanowiłam sięgnąć po osławioną odżywkę Jantar Farmony. Akurat miałam z tej serii ampułki, które trafiły w moje ręce na jednym ze spotkań blogerek w Opolu. Szczerze mówiąc, byłam trochę sceptycznie nastawiona, bo często produkty, które działają cuda u innych, u mnie się nie sprawdzają. Postanowiłam jednak spróbować, gdyż jestem wielką fanką bursztynu, zarówno w biżuterii, jak i w pielęgnacji ciała i ducha. Zaczęłam od ampułek, potem zakupiłam podstawową wersję w szklanej butelce, a na koniec jeszcze otrzymałam do testów odżywkę Jantar w ulepszonym opakowaniu. Jeśli chcecie poznać moją opinię, to zachęcam do lektury – porównam dla Was wszystkie trzy wersje, które miałam okazję wypróbować :)


Unfortunately results were usually miserable, or at least short-term. That’s why after finishing my supplementation I decided to reach for the famous Jantar hair conditioner from Farmona. I had ampoules at home, as I got them at one of the blogger meetings in Opole. To be honest, I wasn’t really enthusiastic, because things that usually work for others don’t work for me. But anyway, I decided to try, as I’m a big fan of amber, in jewellery and skincare. So I started with ampoules, then I continued with the old version of the conditioner in a glass bottle and in the end I received the new version for testing. If you want to know my opinion, keep reading – I will compare the three versions for you :)



Kuracja w ampułkach do włosów bardzo zniszczonych i osłabionych składa się, jak nazwa wskazuje, z ampułek, w tym przypadku w liczbie pięciu. Małe szklane buteleczki oraz plastikowy aplikator zapakowane są w bardzo przyjemny dla oka – ale niestety nie dla „oka” aparatu – kartonik. Każda ampułka zabezpieczona jest zakrętką, w miejsce której zakłada się aplikator z dzióbkiem. Od strony wizualnej i technicznej produkt sprawia wrażenie bardzo profesjonalnego. Mnie osobiście nie bardzo ten sposób aplikacji odpowiadał, ponieważ dozownik bardzo powoli wypuszczał kosmetyk, więc dla wygody używałam plastikowej pipety, tzw. pasterówki.



The ampoules treatment for damaged and weak hair consists of five ampoules. The small glass bottles and a plastic applicator are packed in an easy on the eye – but not on the eye of my camera – cardboard box. Each ampoule is closed with a safety cover that is replaced with the applicator. The product seems technically and visually professional. The applicator is not my favourite, as it distributes the cosmetic too slowly, that’s why I used a plastic dropper.





Szata graficzna odżywki z tej serii jest bardzo podobna, jednak stara wersja dostępna była w szklanej butelce z zakraplaczem, a nowa przychodzi w plastikowej butelce z aerozolem. Z dawnego opakowania wydobywałam produkt, podobnie jak z ampułek, pipetą, co nie było zbyt wygodne. Poza tym butelka była stosunkowo ciężka i mogła się stłuc. Spray jest świetnym rozwiązaniem, a precyzyjny dozownik pozwala na aplikację odżywki bezpośrednio na skórę głowy. Przy zdejmowaniu zabezpieczenia czasem spada końcówka, ale nie uważam, aby to był poważny problem. Dokładne porównanie odżywek pod względem wizualnym pokazują zdjęcia, w tej kwestii zmiany są duże i zdecydowanie na plus.



The graphic design of the conditioner from the series is very similar, but the old version was put in a glass bottle with a dropper and the new one comes in the from of spray, in a plastic bottle. From the old bottle I took out the product with the mentioned plastic dropper, just like from the ampoules, but it wasn’t very comfortable. Besides, the bottle was heavy and could easily get broken. The new packaging is a great solution and the precise applicator enables me to spray the product right to my scalp. Sometimes the ending comes off when I try to remove the safety cover, but that’s a minor drawback. A detailed comparison of the two packagings is presented in the pictures. The changes are significant and I think they’re very positive.



Jeśli chodzi o skład, to w przypadku ampułek jest on krótszy, zawiera mniej ekstraktów roślinnych, ale za to znajdziemy w nim takie substancje jak bursztyn, proteiny jedwabiu i soi, biotynę, aminokwasy, witaminy A, E i F, glukozę, opatentowany Trichogen® oraz kwasy AHA, które delikatnie złuszczają i zmiękczają naskórek, ułatwiając wnikanie substancji aktywnych. Podobną funkcję w tym produkcie spełnia alkohol i glikol propylenowy, dlatego nie narzekam na ich obecność. Zastrzeżenia mam jedynie w kwestii użytych konserwantów, wśród których widnieje pochodna formaldehydu. Ale i tak jest dobrze i bogato.


When it comes to ingredients, the ampoules contain less ingredients, in general, and less herbal extracts, but we’ll find there amber extract, silk and soya proteins, biotin, amino acids, vitamins – A, E and F, glucose, patented Trichogen® and AHA that delicately exfoliate and soften the skin and enable the active substances to penetrate into the scalp. The same role have alcohol and Propylene Glycol, so I’m not going to complain that they’re in the list. I am only not happy about used preservatives, as I see a formaldehyde donor. But anyway, the ingredient list looks impressive.



Odżywka, z kolei, ma skład dłuższy i bogatszy w ekstrakty roślinne. Znajdziemy w nim wyciągi z bluszczu pospolitego, jasnoty białej, arniki górskiej, rumianku, łopianu, nagietka, sosny, rozmarynu, szałwii, rukwi wodnej, nasturcji, cytryny oraz żeń-szenia (mam nadzieję, że poprawnie rozszyfrowałam wszystkie łacińskie nazwy). Do tego oczywiście bursztyn, aminokwasy, niacynamid, proteiny soi, glukoza, kwas linolowy oraz witaminy A, E i F. Część z wymienionych substancji zawiera się w opatentowanych kompleksach wzmacniających włosy Trichogen® oraz Polyplant Hair®. Na samym końcu listy widnieją konserwanty i składniki kompozycji zapachowej. W odżywce, w przeciwieństwie do ampułek, nie znajdziemy alkoholu, a nośnikiem substancji jest sam glikol propylenowy. Porównywałam składy krok po kroku, by się upewnić, czy poza opakowaniem coś jeszcze się nie zmieniło i zauważyłam, że nastąpiły jedynie pewne roszady w końcówce. Podstawowa receptura nie uległa zmianie, a nowe konserwanty oceniam chyba nieco przychylniej.



The conditioner, in turn, has a longer ingredient list and is richer in herbal extracts. We’ll find in it extracts from ivy, white nettle, mountain arnica, chamomile, burdock, calendula, pine, rosemary, sage, watercress, nasturtium, lemon and gingsing (I hope I translated all the Latin names well). Additionally, there’s of course amber, amino acids, niacynamide, soya proteins, glucose, linoleic acid and vitamins A, E and F. Some of the substances are contained in patented complexes Trichogen® and Polyplant Hair®. On the very end of the list we can see preservatives and scent components. As opposed to ampoules, we won’t find alcohol in the conditioner, there’s only Propylene Glycol. I compared the ingredient lists carefully in order to check if other changes were made, apart from introducing the new packaging. I noticed that the original formula wasn’t changed, only some of the preservatives were replaced by safer ones, which is a positive thing for me.



Wszystkie wersje bursztynowej kuracji mają formę żółtawego płynu o nieco męskim zapachu, który mnie osobiście bardzo się podoba ;) Wydajność nie jest najmocniejszą stroną żadnego z kosmetyków, jednakże najsłabiej wypadają ampułki. Ja swoje zużyłam w niecałe 2 tygodnie - jedna na jeden raz, dwa razy w tygodniu. Przy cenie około 15-20 zł, zależnie od sklepu, to średni wynik. Odżywki w obydwu wersjach wystarczyły mi na około miesiąc, a używałam jej codziennie lub co drugi dzień (EDIT: w dodatku tylko na noc, gdy wiedziałam, że rano będę myć włosy, bo sprawiała, że moje kosmyki były obciążone i wyglądały na tłuste). Szklana kosztowała w promocji około 10 zł, cena regularna nowej odsłony to mniej więcej 14 zł, więc chyba jest trochę drożej. Ale za udogodnienie w postaci aplikatora mogę dopłacić :)


All versions of the amber treatment come as a yellowish liquid that has a bit masculine scent that I really like, personally :) The efficiency is not the product’s strong point, and the ampoules perform the worst in that matter. I used mine up within less than 2 weeks – one ampoule at a time, two times a week. They cost around 20 zł (= 4,5€), so this is not really affordable. The conditioner in each version was enough for a month and I used it every day or every second day. One bottle costs around 10 zł (= 2,5€) – the old version and 14 zł (= 3,5€) – the new version. But I can pay a little more for the better applictor :)


W kwestii działania nie mogę tutaj produktów rozdzielić, ponieważ stosowałam jeden po drugim, bez przerwy, przez prawie dwa miesiące. W tej chwili używam odżywki dwa razy w tygodniu, zgodnie z zaleceniami producenta. Muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczona i jednocześnie zadowolona z rezultatów. Do tej pory żaden specyfik nie przyniósł takiej poprawy. Wcześniej musiałam wyciągać kępki włosów z odpływu podczas mycia, na szczotce zostawało ich naprawdę dużo, a w tej chwili jest to kilka-kilkanaście włosków, nawet gdy przeczesuję mokre pasma. Ku mojemu zdziwieniu, moje włosy mają się znacznie lepiej, stały się znacznie mocniejsze. Nie zanotowałam natomiast szybszego wzrostu czy pojawienia się tzw. baby hair, ale nie to było moim głównym celem. Zrozumiałam fenomen tego produktu i bardzo się cieszę, że mogę dołączyć do grona jego fanek. Mam tylko nadzieję, że efekt nie będzie krótkotrwały i żałuję, że tak długo zwlekałam :)


I can’t really tell a difference between how the products work, as I used them one after another for about two months. Now I’ve been using the conditioner two times a week, as the producer suggests. I must admit I am surprised and pleased with the results. I didn’t have any product that worked that well before. My hair kept falling out when I washed or brushed it, now I lose only a few hairs, even if I brush it wet. It became significantly stronger. But I didn’t notice that my hair started growing faster and I don’t see more so-called baby hair, but that was not my main goal. Now I understand the product’s phenomenon and I’m happy I can join the team of its fans. I only hope the effect will not be only a short-term one and I regret waiting for so long with getting the product :)


Macie jakieś doświadczenia z kultową odżywką Jantar? Która wersja Wam najbardziej odpowiada?

Do you have any cult Jantar conditioner? Which version do you prefer?

PS. Mój wpis bierze udział w konkursie Farmony, w którym możecie również wygrać i Wy – moi czytelnicy :) Jeśli uda mi się zająć jedno z nagrodzonych miejsc, wybrana przeze mnie osoba otrzyma taką samą nagrodę jak ja. Wystarczy zostawić komentarz z wypowiedzią na temat Moja przemiana z Jantar…

Do zgarnięcia:

1. miejsce - pobyt dla dwóch osób w hotelu Farmona Business&SPA oraz zestaw kosmetyków Jantar
2. Miejsce - karta podarunkowa do sklepu answear.com o wartości 600zł brutto oraz zestaw kosmetyków Jantar.
3. Miejsce - karta podarunkowa do sklepu answear.com o wartości 400zł brutto oraz zestaw kosmetyków Jantar.

Zachęcam więc do komentowania , bo warto powalczyć!

Share this:

, , ,

CONVERSATION

16 komentarze:

  1. Również mam duży problem z wypadaniem włosów i już tyle dobrego słyszałam o tych wcierkach. Chyba po tylu pozytywnych opiniach zacznę stosować te odżywki Jantar, bo są tanie a mogę przynieść fajny efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doświadczenia widzę, że czasem warto spróbować i sprawdzić na sobie pewne rzeczy, zwłaszcza takie tanie :) Przyznaję, że długo opierałam się przed Jantarem, ale widzę efekt i wątpię, by to był zbieg okoliczności :)

      Usuń
  2. Ja miałam tylko ta wersje w szklanej butelce i byłam zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wspomniałam, receptura się nie zmieniła, więc pewnie byłabyś z tej również zadowolona :)

      Usuń
  3. Moja przemiana z Jantar jest niesamowita :) nie mam co prawda porównania ze starą wersją a ni z ampułkami, ale jestem mega zadowolona z efektów. Teraz nawet mój mąż mi podbiera tę odżywkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że u Ciebie również się sprawdziła :)

      Usuń
  4. Używałam wersje w szklanej buteleczce i niestety nie byłam z niej zadowolona. Irytowało mnie opakowanie, a poza tym odżywka przyspieszała przetłuszczanie się włosów. Może dam szansę nowej wersji, po trzech latach moja ocena może ulec zmianie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to opakowanie było irytujące, musiałam wyjąć ten kroplomierz i wybierać pipetą. A właśnie zapomniałam napisać, że u mnie też obciążała włosy - zaraz uzupełnię :)

      Usuń
  5. ja obecnie mam w użyciu wcierkę do wypadających włosów chyba z elpha pharm i widzę bardzo pozytywne efekty :)

    fajnie, że i moja, i Twoja kuracja działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno przyjdzie moment, że będę miała ochotę spróbować coś nowego, nie umiem nie testować :) Wtedy obczaję, co ma w ofercie Elfa Pharm :) Ale dokładnie tak, grunt, że w końcu coś działa :)

      Usuń
  6. ja mam problemy na tle przesuszającej się łatwo skóry głowy dlatego stawiam na jak najmniej szkodliwe dla mnie składniki ;) większość drogeryjnych szamponów i odżywek powoduje jeszcze gorsze skutki ;/ grunt,że znalazłam kilka sztuk które od czasu do czasu mogę stosować i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei walczę z przetłuszczaniem, więc mocno oczyszczający szampon to podstawa ;)

      Usuń
  7. A ja jeszcze nie miałam okazji wypróbować niczego z tej firmy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają niektóre fajne kosmetyki, Jantara, jak coś, to zdecydowanie polecam :)

      Usuń
  8. Wersja z pompką niesamowicie do mnie przemawia! Kupiłam mojej teściowej zestaw Jantara, ale ma pewne opory przed stosowaniem. Niestety to dla niej za dużo wcierać, nakładać itp. Dla mnie za to całkiem przyjemna sprawa :)

    Moja przemiana z Jantar to wielka przygoda :) Spodziewam się burzy włosów, o jakiej zawsze marzyłam oraz mocnych i lśniących kosmyków, rodem z filmów. Niech moje cieniutkie, słabe niteczki olśniewają i głoszą wszem i wobec o mocy Jantara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pompka zdecydowanie ułatwia sprawę! :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...