3 kremy do twarzy, po które warto sięgnąć w okresie jesienno-zimowym / 3 face creams that are perfect for the cold months

Chłodne jesienne miesiące i mroźna zima to czas, kiedy nasza skóra szczególnie potrzebuje odpowiedniej pielęgnacji, nastawionej przede wszystkim na ochronę przed trudnymi warunkami atmosferycznymi i suchym od ogrzewania powietrzem. Dlatego w tym czasie nawet na dzień dobrze sprawdzają się bogatsze formuły, które zostawią na skórze delikatną, zabezpieczającą warstewkę. Z kolei nocą warto postawić na dogłębne odżywienie i regenerację. Dzisiaj przedstawię Wam trzy propozycje takich jesienno-zimowych kremów, po które sama chętnie sięgam. Zapraszam!


Cold autumn and frosty winter, this is the time when our skin need some special care, especially protection against harsh weather conditions and dry air in heated rooms. That’s why I usually choose richer formulations that leave a thin protective layer on my skin. At night, in turn, I reach for something really nourishing. Today I will show you three creams that I would recommend to you for autumn and winter. Check them out!



Oillan Balance, nawilżający krem łagodzący reaktywność
Oillan Balance, moisturizing and balancing cream

Jako posiadaczka cery tłustej, a zarazem odwodnionej i mocno zaczerwienionej poszukuję na dzień kremu, który dobrze nawilży moją twarz, zabezpieczy ją przed czynnikami zewnętrznymi, ale nie będzie zbyt tłusty. Przyznam, że nie jest to łatwe, jednak krem Oillan z czystym sumieniem mogę Wam polecić.

My skin is oily yet dehydrated and redness-prone at the same time, so I need a cream that will hydrate my face, protect it from weather conditions and won’t be too oily. It’s not easy, I admit, but I can totally recommend this Oillan cream.



Kosmetyk ma dość gęstą, maślaną konsystencję, żółty kolor, który optycznie redukuje zaczerwienienia i ledwie wyczuwalny zapach. Szybko się wchłania, ale nie do całkowitego matu – zostawia delikatną ochronną powłoczkę. Dobrze nawilża, wygładza i faktycznie lekko koi, przez co w minimalnym stopniu łagodzi zaczerwienienia. Różnica nie jest duża, ale to pierwszy krem, który daje u mnie jakikolwiek efekt w tej kwestii. Moja skóra jest po nim cudownie mięciutka i przyjemna w dotyku. Krem trochę przyspiesza przetłuszczanie, ale tragedii nie ma i zimą stanowi dla mnie dobry wybór, nawet pod makijaż. Na noc też się nadaje, ale ja osobiście wolę coś bardziej treściwego.

The cream has thick buttery consistency, yellow colour that can tone redness and very faint scent. It absorbs into the skin quickly, but doesn’t leave my face matte – it leaves a protective layer. It moisturizes well, makes my face smooth and has soothing properties, which helps reduce redness. The difference isn’t very big, but this is actually the first cream that works in any way. It also makes my face amazingly soft and nice to the touch. Unfortunately, the cream causes greasiness after a few hours, but in the winter it’s a good choice for me, even as a makeup base. It can be used at night, but I personally prefer something more nourishing.



Niestety krem nie zawiera filtrów przeciwsłonecznych (w składzie dopatrzyłam się jednego, ale producent nie podaje wartości, więc w praktyce SPF jest tak niskie, że nie ma to znaczenia). Właśnie dlatego dbam, aby mój podkład był w nie wyposażony, chociaż w minimalnym stopniu. Co ważne, podczas używania tego kosmetyku nie zanotowałam żadnych podrażnień, uczulenia czy zapchania.

The product doesn’t contain sunscreens (I noticed one sunscreen in the ingredient list, but the producer doesn’t say anything about SPF, so it’s probably very low). That’s why I always choose a foundation that has some even minimal sunscreen. What’s important, I haven’t noticed any irritation, allergy or any other problem.



Uważam, że jak na drogeryjny krem za tę cenę, a wynosi ona około 20 zł za 50 ml, to skład przedstawia się bardzo przyzwoicie. Łagodzący sok z aloesu widnieje już na drugim miejscu. Dalej znajdziemy emolienty, kwas hialuronowy, glicerynę, mocznik, alantoinę oraz pantenol. Do tego olejki i ekstrakty roślinne, betaina, witamina E, skwalan oraz cukry. Wzmacniające naczynia krwionośne składniki, wyciąg z kasztanowca i trokserutyna, uplasowały się dalej na liście, niemniej są w formule obecne. Konserwanty należą do tych, które akceptuję :) Krem zawiera jednak parafinę blisko początku składu, co na pewno nie wszystkim będzie odpowiadać. Mnie ona krzywdy nie zrobiła, a w takim kremie na zimę jest nawet uzasadniona, bo tworzy na skórze warstwę ochronną. Niestety, coś za coś. 

I think that the ingredient list is fine for the price, which is 20 zł (= 4,5€) for 50 ml. Soothing aloe juice is on the second place, and further we can see emolients, hialuronic acid, glycerin, urea, allantoin and panthenol. Apart from that, there are oils and plant extracts, bataine, vitamin E and sugars. Chestnut extract and troxerutin that strengthen blood vessels are placed more towards the end of the list, but they are present in the formula. Preservatives belong to those ones that I can accept :) Keep in mind that the cream contains paraffin, which some of you might find bad. It didn’t do any harm to my face and I think that the presence of paraffin can be justified in a winter cream, as it forms a protective film on the skin.


Niska cena, dobra jakość i przyzwoite działanie – tak bym podsumowała ten krem. Do tego wygodna tubka i wysoka wydajność. Cóż, polubiłam go i nie wykluczam, że kiedyś do niego wrócę. W ramach ciekawostki jeszcze Wam powiem, że markę Oillan produkuje Oceanic, który odpowiedzialny jest również za kosmetyki AA, za którymi niespecjalnie przepadam ;)

Low price, good quality and visible effects – that’s how I would sum up this cream. Plus the comfortable cream and high efficiency. Well, I liked it and I might repurchase it someday. The brand Oillan belongs to the company Oceanic that produces AA cosmetics, too :)



Alantan dermoline, krem półtłusty
Alantan dermoline, rich cream

Klasyczny, nieprzekombinowany półtłusty krem, który sprawdzi się na noc do regeneracji podrażnionej zimnem skóry lub na dzień, gdy potrzebujemy specjalnej ochrony, na przykład przebywając długo na mrozie. 



It’s a simple classic cream that will be a good choice if you want to soothe your skin that got irritated by cold, but rather at night. It can be used for the day if you need some special protection, for example, when you know you’ll spend a lot of time outside in the cold.



Krem jest gęsty, treściwy i bezzapachowy. Dobrze natłuszcza i zostawia ochronną warstwę na skórze. Moja cera była bardzo przesuszona i szorstka, a Alantan dermoline doprowadził ją do porządku. Nie zapchał mnie, nie podrażnił ani nie uczulił. Zawiera jednak dużo emolientów, parafinę i parabeny, skład nie jest więc idealny. Pantenol, a także witaminy A oraz widnieją niestety daleko na liście. Producent poleca ten kosmetyk dla niemowląt, ale szczerze mówiąc, mam wątpliwości i ja raczej swojego dziecka bym nim nie smarowała, gdybym takowe miała ;)



The cream is thick, rich and unscented. It is greasy and leaves a protective layer on the skin. My skin was very dry and harsh, and Alantan dermoline restored it to a good condition. It didn’t block my pores and didn’t cause any allergies or irritation. It contains various emolients, paraffin and parabens, so the ingredient list isn’t perfect. Panthenol as well as vitamins A and E are somewhere at the end of the list. The producer recommends the cosmetic even for babies, but I’m not convinced and to be honest, I wouldn’t use it on my child, if I had one ;)


Alantan zamknięty jest w tubce o aptecznym, prostym designie, czego przy cenie około 13 zł za 50 ml się nie czepiam :) Krem jest bardzo wydajny, starczył mi na całą zeszłą zimę. Nie jest ideałem, ale jako krem ochronny, nie tylko do twarzy, naprawdę może się sprawdzić :)


Alantan cream comes in a tube with simple graphic design, which is fine when we consider the price, which is 13 zł (= 3€) for 50 ml :) It is very efficient, I had it for the whole winter last year. It’s not perfect, but it might work well as a protection cream in the winter :)



Succinite, Maść bursztynowo-ziołowa do masażu
Succinite, Amber-herbal massage ointment

Możecie pomyśleć, że coś mi się pomyliło, że do posta o kremach do twarzy wciskam maść do masażu. Zapewniam Was, to nie pomyłka :) Zwykłam nie przyzwyczajać się do opisów producentów i czasami po przeanalizowaniu składu zdarza mi się zmieniać przeznaczenie kosmetyków. Tak też zrobiłam w tym przypadku, aczkolwiek podkreślam, że jest to zdecydowanie uniwersalny kosmetyk, który warto mieć w swojej łazience.

You can think that it’s a mistake that I am including an ointment in a post on face creams. That’s not a mistake, I swear :) I usually don’t stick to all those producer’s descriptions and I sometimes change the way a cosmetic should be used, after analyzing its ingredients. I did it in this case, but I stress that this is a truly universal product. It’s good to have it in your bathroom.


Succinite to polska marka, która produkuje kosmetyki z bursztynem. Można je kupić nad morzem i ja tak właśnie uczyniłam. Wybór był duży, ale produkty dość drogie, dlatego skusiłam się na maść, za którą zapłaciłam 29 zł za 50 ml. Szczerze mówiąc, jak na taką cenę, to opakowanie jest kiepskie, z bardzo słabego plastiku, a w dodatku naklejka okazała się jakaś taka wyblakła miejscami i źle naklejona. Takie małe niedociągnięcia. Sama zawartość ma brązowy kolor, bardzo gęstą, wręcz twardą konsystencję i mocny ziołowy zapach.

Succinite is a Polish brand that produces cosmetics with amber. They can be bought at the seaside only and that’s what I did. They have a wide selection of products, but the cosmetics are expensive, that’s why I decided to get the ointment that costed 29 zł (= 6,5€) for 50 ml. To be honest, for the price I would expect a better packaging. This one is made of some cheap plastic and the label doesn’t look nice, either. These are minor drawbacks. The cream is brown and has very thick consistency as well as strong herbal scent.


Kosmetyk jest bardzo tłusty i stosunkowo tępy, w związku z tym dość trudno się rozsmarowuje, trzeba poczekać, aż trochę rozpuści się pod wpływem ciepła. Pozostawia też mocno oleistą warstwę na skórze, dlatego nadaje się moim zdaniem tylko na noc, niezależnie od tego jak suchą cerę macie. Produkt świetnie nawilża, natłuszcza i odżywia, jestem nim zachwycona! Nie stosuję go codziennie, bo nadużywany mógłby obciążyć moją skórę, ale nakładany co drugi dzień sprawdza się znakomicie.

The cosmetic is very greasy and not easy to spread, you need to wait until it melts a bit. It leaves an oily layer on the skin, that’s why I can only imagine using it at night, regardless of how dry your skin is. The product moisturizes and nourishes, I’m impressed! I don’t use it every day, as it could block my pores, but when used every second day work perfect.


Skład zadowoli nawet najbardziej wymagających eko-fanów :) Jest w 100% naturalny, znajdziemy w nim kolejno: masło shea, lanolinę, ekstrakty z kasztanowca, arniki górskiej oraz nagietka, puder bursztynowy, olej rokitnikowy, wosk pszczeli i witaminę E. Świetnie, prawda? Prócz nawilżenia i odżywienia, zapewni nam wzmocnienie naczyń krwionośnych, co z kolei może pomóc w walce z naczynkami i zaczerwienieniami. 

The ingredients should please even the most demanding fans of ecological cosmetics :) It’s 100% natural. We’ll find there the following substances: shea butter, lanolin, horse chestnut extract, mountain arnica extract, Calendula officinalis extract, amber powder, Hippophae rhamnoides oil, beeswax and vitamin E. Looks stunning, doesn’t it? Apart from moisturizing and nourishment it can also provide anti-redness protection.



Naprawdę gorąco polecam ten kosmetyk! Jego bogaty skład może jednak nie u każdego się sprawdzić. Jeśli masło shea Was zapycha, to prawdopodobnie nie polubicie się z produktem Succinite. W każdym razie ja jestem bardzo zadowolona :)

I totally recomment this cosmetic! Its rich formula might not work for everyone. If you don’t like shea butter, you won’t probably like the Succinite product. But I am more than pleased :)



Znacie którąś z moich propozycji? A może któryś produkt Was zainteresował?

Do you know any of my suggestions? Or maybe any of them caught your attention?

Share this:

, , , , , , ,

CONVERSATION

24 komentarze:

  1. słyszałam o pierwszych dwóch, żadnego nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała polecić najlepszy z tej trójki, to bym celowała w ten trzeci ;)

      Usuń
  2. Miałam Alantan dermoline, zresztą wszystkie z tej serii miałam, i bardzo go lubiłam. Muszę do nich wrócić kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba kiedyś sprawdzę jeszcze wersję lekką, ale jak mam twarz naprawdę zmasakrowaną mrozem, to ten naprawdę się sprawdza i nawet przymykam oko na nieidealny skład :)

      Usuń
  3. Mam tę maść bursztynową, ale nie stosowałam jej jeszcze na twarz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci sprawdzić, jak kiedyś będziesz w potrzebie :D Naprawdę jest spoko, ja mam tłustą cerę w strefie T, ale policzki i czoło mam bardzo suche i ta maść super sobie z tym radzi :)

      Usuń
  4. Weszłam tutaj właśnie ze względu na alantan bo przyszło mi do głowy żeby zaopatrzyć się w niego na zimę. Niestety widzę że ma parafine a ja wolę nie ryzykować - kremy muszę dobierać bardzo ostrożnie gdyż lecze się u dermatologa... Dobrze ze przeczytałam twojego posta :) ale nie wykluczam alantanu do innych części ciała :) zapraszam do nas getbeautyandmore.blogspot.com 😘:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś wrażliwa na parafinę, to odpada... Dobrze jednak zimą stosować coś, co zostawi warstwę ochronną. Może masło shea?

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto o nich wiedzieć, może kiedyś się przyda ta wiedza :)

      Usuń
  6. Z Oillan stosuję krem barierowy do skóry suchej, bardzo dobrze się spisuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie, Oillan ma całkiem fajne składy jak na kosmetyki z niższej półki i nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś był z nich totalnie niezadowolony :)

      Usuń
  7. Oillan to mój ukochany krem do twarzy! Zużyłam już chyba 5 opakowań tej wersji nawilżającej i mam kilka w zapasie. Testowałam też inne kremy z tej firmy, są ok, ale ten jest najlepszy :) Pozostałych nie używałam, ale słyszałam o tym Alantan dermoline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że ten krem jest naprawdę udany :)

      Usuń
  8. Ja ich nie używałam ale kupowałam koleżanc na prezent i była zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  9. żadnego z nich nie znam, bo moja skóra nie jest zbyt wrażliwa na jesienną i zimową aurę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oillan bardzo lubię, produkty bardzo dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście wolę jeszcze bardziej przyjazne składy, ale jak na swoją cenę i fakt, że to jednak dorgeryjno-apteczne kosmetyki, to uważam, że są naprawdę fajne :)

      Usuń
  11. nie uzywałam żadnego z nich jeszcze, ale ten oillan mam w zapasach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że też go polubisz :)

      Usuń
  12. Tak myślałam, że ten bursztynowy jest świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest :) Takie typowe tłuste mazidło, ale bardzo fajne :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...