5 x PÓŁ NA PÓŁ, czyli średniaki od AA z serii Hydro Algi oraz Oil Essence / 5 x FIFTY-FIFTY, or average AA products from the lines Hydro Algi and Oil Essence

Coraz rzadziej sięgam po drogeryjne kosmetyki, chyba że coś trafi do mnie w ramach testów. Tak właśnie było z produktami AA, do których jakoś nigdy nie byłam przekonana. W ostatnim czasie miałam jednak okazję zapoznać się z kilkoma kosmetykami z linii Hydro Algi oraz Oil Essence. Płyn dwufazowy Hydro Algi Różowe sprawdził się u mnie naprawdę nieźle (recenzja TUTAJ), natomiast pozostała piątka nie wzbudziła mojego zachwytu. Używam jeszcze żeli do higieny intymnej, ale o nich opowiem innym razem. Cóż, bez zbędnego gadania, zapraszam na przegląd!


More and more rarely I reach for drugstore cosmetics unless I receive something for testing. And that’s the case with AA products. They actually never interested me too much, but I got the chance to get familiar with a few cosmetics from the lines Hydro Algi and Oil Essence. A duo-phase makeup remover Hydro Algi Różowe worked really well for me (review HERE), but the rest did not amaze me. I am also currently using some intimate hygiene gels, but I’ll tell you about them soon. So, check out my overview!



AA Hydro Algi Błękitne, tonik odświeżający
AA Hydro Algi Błękitne, refreshing toner

Niespecjalnie polubiłam ten tonik, chociaż faktycznie nieźle odświeżał i nawilżał cerę. Co więcej, mimo że jest przeznaczony do cery normalnej i mieszanej, nie powodował nadmiernego przetłuszczania. Z drugiej strony, zostawiał lekko lepiącą warstwę na skórze, za czym nie przepadam. Nie wykazywał też właściwości oczyszczających, a ja jednak lubię przemyć twarz w ciągu dnia, by usunąć zanieczyszczenia, które na niej osiadają. Poza tym kosmetyk ma niezbyt przyjemny, słodkawy zapach i chyba był odpowiedzialny za wysyp niespodzianek na mojej twarzy. Skład oceniam jako całkiem niezły, ponieważ znajdziemy w nim wiele ekstraktów, cynk, kofeinę, biotynę, mocznik, allantoinę, betainę, niacynamid i kilka dalszych ciekawych substancji, przy jednoczesnym braku agresywnych konserwantów, no może poza kontrowersyjnym Phenoxyethanolem. W ogólnym rozrachunku, nie jest to zły produkt, ale nie spełnił moich oczekiwań.




I didn’t like the toner too much, even though it niclely refreshed and hydrated my face, indeed. What’s more, it is designed for normal and combination skin, but it didn’t cause excessive greasiness to my oily face. But on the other hand, it left a sticky layer on my skin. It also didn’t have proper cleansing properties and I like to wipe my face during the day to remove all impurities. Besides, the cosmetic has a bit unpleasant sweet scent and I think it blocked my pores a little. The ingredients seem quite fine, as they include various extracts, Zinc, Caffeine, Biotin, Urea, Allantoin, Betaine, Niacynamide and some other interesting substances, while it doesn’t contain agressive preservatives, apart from the controversial Phenoxyethanol. All in all, it is a good product, but my skin didn’t really like it.





AA Hydro Algi Różowe, krem nawilżająco-korygujący
AA Hydro Algi Różowe, moisturizing-correcting cream

Krem ma ładny, różany zapach i gęstą, masłowatą konsystencję. Nie jestem pewna, czy dla cery suchej nie byłby za słaby, ale mojej mieszanej zapewniał nawilżenie odpowiednie na dzień i dobrze się wchłaniał, dzięki czemu fajnie sprawdzał się pod makijaż. Skład to nic specjalnego, taki typowo drogeryjny, z dodatkiem olejów i ekstraktów roślinnych. W dalszej części listy widnieje też mocznik i allantoina. Cóż, jak dla mnie to taki niezły podstawowy krem. Generalnie, bez szału i bez tragedii ;)






The cream has a pleasant rose scent and thick buttery consistency. I am not sure it won’t be too weak for very dry skin, but it was fine for my combination/oily skin. It kept my face moisturized throughout the day, but due to quick absorbing it worked as my makeup base. The ingredients are not special, it’s typical of drugstore products, however, it contains some oils and plant extracts. Further in the list we’ll find Urea and Allantoin. Well, for me it’s just a basic cream – neither perfect, nor very bad ;)







AA Hydro Algi Różowe, płyn micelarny
AA Hydro Algi Różowe, micellar water

Płyn zmywał makijaż przyzwoicie, ale nie jakoś wyjątkowo łatwo, a do tego, choć teoretycznie przenaczony jest do skóry wrażliwej, podrażniał nieco moją twarz i mocno szczypał w oczy. I chyba lekko zapychał moje pory. Z drugiej strony nie przesuszał cery, ani nie zostawiał lepkiej powłoczki. Zapach był taki sam jak toniku – taki trochę słodkawy, ale niezbyt przyjemny. Skład drogeryjny, jednak z dodatkiem ciekawych ekstraktów i fajnych substancji, takich jak hialuronian sodu, allantoina, mocznik czy cukry. Niby nie jest źle, ale fajerwerków brak.



It removed my makeup just fine, not very easily. The product irritated my face a little and caused strong burning to my eyes. And I feel it slightly blocked my pores. On the other hand, it didn’t dry out my skin and didn’t leave a sticky layer. The scent was the same as in the toner – a bit sweet, but not really pleasant. The ingredients are typically drugstore ones but with some interesting extracts and other beneficial substances, such as Sodium Hialuronate, Allantoin, Urea or sugars. The product is not bad, but nothing special.





AA Oil Essence, żelowy peeling do ciała
AA Oil Essence, gel body scrub

Dla mnie to nie tyle peeling, co taki słabo pieniący się żel z delikatnymi drobinkami. A w sumie to ani peeling, ani żel. Ma naprawdę ładny kwiatowy zapach. Jest gęsty i mazisty, bardzo lekko się pieni i ślizga po ciele, dlatego trochę ciężko go spłukać. Drobinki są niezwykle delikatne, przez co jako peeling dla mnie ten produkt jest po prostu za słaby. Wolę peelingi kawowe, solne i cukrowe. Skład przedstawia się całkiem fajnie jak na drogeryjnego zwyklaka, bo znajdziemy w nim sporo olejów i ekstraktów roślinnych, ale dla mnie całkowicie dyskwalifikuje ten produkt zawartość mikrogranulek plastikowych, które widnieją na liście pod nazwą Polyethylene (ale może pojawić się też jako Polyethylene Terephthalate, Polyester-1 oraz Polyurethane). Gorąco zachęcam Was do rezygnacji z kosmetyków z takimi mikrogranulkami, bo ich ogromna ilość trafia do wód, zanieczyszcza je, zabija zwierzęta i powoduje ich choroby, a także trafia do naszego pożywienia! (Właśnie dlatego już więcej nie kupię pasty oczyszczającej z serii Ziaja Liście Manuka).




For me it’s not really a scrub, but rather foamy shower gel with very gentle exfoliating particles. It has a pleasant flowery scent. It is quite thick and smudgy, foams slightly and is somehow slick to the touch. That’s why it’s a little hard to rinse it off the skin. For me it’s just too weak when it comes to exfoliation. I prefer sugar, salt or coffee scrubs. The ingredients are fine for a drugstore product, as we’ll find some oils and plant extracts in it. Nevertheless, the plastic particles totally disqualify this cosmetic in my eyes. They are called Polyethylene, but they might also be described as Polyethylene Terephthalate, Polyester-1 and Polyurethane. I absolutely encourage you to stop using products with such synthetic particles, because they contaminate waters, kill animals and can even get into our food!






AA Oil Essence, Multi Balsam do ciała
AA Oil Essence, Multi body lotion

Szczerze mówiąc, znów nic specjalnego. Ani zły, ani rewelacyjny. Balsam ładnie kwiatowo pachnie, tak jak peeling, jest dość gęsty, ale łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Nawilża przyzwoicie i nie zostawia klejącego filmu na skórze. Skład ma, podobnie jak pozostałe produkty, drogeryjny, ale niezły, z licznymi emolientami, masłem shea, olejami, roślinnymi ekstraktami, mocznikiem i allantoiną. Niestety balsam zawiera parafinę, więc jeśli jej nie tolerujecie, to nie jest kosmetyk dla Was. Generalnie to taki produkt na raz, niby niezły, ale nie mam ochoty do niego wracać. Nie wyróżnił się niczym, co by mnie chwyciło za serce ;)



To be honest, nothing special. Neither bad nor good. The lotion has a nice flowery scent, just like the scrub. It is fairly thick but easy to spread and absorbs quickly into the skin. It moisturizes quite well and doesn’t leave any layer on the skin. The ingredients are, just like in the case of other products, typical of drugstore cosmetics with numerous emolients, shea butter, oils, plant extracts, Urea and Allantoin. Unfortunately, it contains Paraffin, so if you’re sensitive to this ingredient, this lotion is not for you. Well, the product was nice, but I don’t think I’ll ever repurchase it. It just didn’t win my heart ;)





Omówione produkty to takie typowe średniaki, które zużyłam chętnie, ale nie kupię ich ponownie, bo mnie po prostu nie zachwyciły. Szukam czegoś lepszego, z jeszcze przyjaźniejszym składem i bez wad. Muszę jednak przyznać, że po AA spodziewałam się gorszych składników, dlatego miło się zaskoczyłam, gdy się okazało, że marka sięga po ciekawe oleje, ekstrakty i inne dobroczynne substancje w formułach swoich kosmetyków. Nie jestem na nie, nie polecam tylko peelingu żelowego ze względu na obecność plastikowych mikrogranulek.


The reviewed products are totally average. I used them up with pleasure, but I won’t repurchase them, because they did not amaze me in any way. I am looking for something better, with more friendly ingredients and without any drawbacks. But I must admit that I was expecting worse ingredients in AA cosmetics, so I was positively surprised when I realized that the brand uses oils, plant extracts and other interesting substances in their products. You actually might like them if you’re not too demanding. I only discourage you from buying the body scrub, because of the plastic particles.

Co sądzicie o kosmetykach AA? Polecacie coś? Odradzacie?

What do you think of AA cosmetics? Do you know them? Can you recommend anything?

Share this:

, , , , , , , , , ,

CONVERSATION

32 komentarze:

  1. Niestety również nie mam najlepszego zdania jeżeli chodzi o kosmetyki tej marki. Nie mogę powiedzieć że są one złe, ale nie porywają mnie swoją jakością i nie zachwycają swoim działaniem. Dobrze to określiłaś takie właśnie średniaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś stawia na świadomą pielęgnację, to chyba po prostu oczekuje czegoś więcej niż tylko to, że kosmetyki będą w porządku i nic ponadto ;)

      Usuń
  2. Ja już jakoś od dłuższego czasu nie używam kosmetyków z AA w sumie chyba dlatego że niby złe nie są ale szału też nie ma. Twoich produktów nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama na przykład je lubi, ale ona nie ma specjalnie problemów z cerą i nie ma też dużych wymagań. Dla takich osób będą te kosmetyki się sprawdzać :)

      Usuń
    2. moja mama również lubi kosmetyki AA, np. ten krem różowy czy błękitny miała i była zadowolona ;) Balsam i peeling użyłam ja i miło wspominam, oczywiście bez wielkiego wow , abym do nich wróciła :)

      Usuń
    3. Moja mama też właśnie polubiła ten różowy krem, ma teraz drugie opakowanie :) A balsam i peeling to ja miło wspominam przede wszystkim ze względu na zapach :)

      Usuń
  3. Tej marki spotkałam i mam jeden produkt który mnie zachwycił, nie będę pisać który bo to nie miejsce na reklamę jego. Ale tak ogólnie to marka wypada średnio z resztą swoich produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ciekawa jestem, który to produkt tak Cię zachwycił :)

      Usuń
  4. nigdy mnie jakos specjalnie kosmetyki tej marki nie kusily, choc moja mam je lubi ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli mowa o kosmetykach AA to ja Ci mogę polecić krem pod oczy z serii Oill Infusion2. Ja miałam i bardzo go lubiłam, bo dobrze nawilżał skórę pod oczami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę sobie sprawdzić skład przy okazji :) Dziękuję za rekomendację :)

      Usuń
  6. Ja bardzo lubię ten płyn micelarny, ale mnie on nie podrażnia. Podoba mi się w nim brak tłustej powłoczki i to, jak zmywa makijaż:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mnie nie podrażniał, to myślę, że bym też go polubiła :)

      Usuń
  7. Z AA mi jakoś nie po drodze, nie przekonują mnie ich kosmetyki ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to nie tylko ja mam takie odczucia ;)

      Usuń
  8. ja też uważam, że ich kosmetyki to średniaki. w przeszłości używałam różnych ich produktów i dosłownie nic nie zostało ze mną na dłużej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzę, że więcej nas jest ;) Dla mnie kosmetyk, który jest tylko w porządku, to nie produkt, do którego mam ochotę wracać.

      Usuń
  9. wcale się nie dziwię Twojej opinii, bo mam podobną :) kosmetyki nie są złe, ale jest na rynku mnóstwo lepszych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, lepszych i wcale niekoniecznie drogich :)

      Usuń
  10. Ja mam podobnie.. również coraz rzadziej sięgam po drogeryjne kosmetyki.. albo ich składy mnie odstraszają albo ich działanie jest nijakie. Sama marka AA ma u mnie kiepskie zdanie.. kiedyś testowałam i żadnych rewelacji ani większej przyjemności z tego nie miałam. :-|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie to tylko baza pod makijaż mi się naprawdę spodobała od nich, reszta właśnie jest taka nijaka, niby nie zła, ale nic specjalnego ;)

      Usuń
  11. a ja lubię kosmetyki tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można je polubić, nie są złe, ale dla mnie oferują za mało :)

      Usuń
  12. używam właśnie tego toniku i mam podobne zdanie, nic spektakularnego nie robi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki nijaki i jeszcze brzydko pachnie :P

      Usuń
  13. dawno nie używałam kosmetyków AA, w niektórych niestety sporo jest parafiny a ja jej unikam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zwłaszcza w balsamach... Zresztą, w większości drogeryjnych balsamów jest parafina, ciężko znaleźć coś bez :(

      Usuń
  14. Nigdy nie używałam kosmetyków AA i raczej używać nie będę. Jakoś mnie do nich specjalnie nie ciągnie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w drogeriach wiele lepszych kosmetyków, więc wcale się nie dziwię, aczkolwiek AA też ma w swojej ofercie perełki :)

      Usuń
  15. U mnie płyn i krem z różowymi algami sprawdził się całkiem przyzwoicie, ale ten niby żel niby peeling okazał się totalną porażką i pewnie trafi to tegorocznych bubbli.



    Pozdrawiam
    www.tinaha.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie, te produkty z różowej serii wydają się całkiem w porządku, płyn dwufazowy polubiłam, jednak micel mnie podrażniał, a krem trochę za słabej jakości jak dla mnie :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...