O witaminie C ciąg dalszy / Once more with vitamin C: GlySkinCare Intense C Serum

O moich pierwszych krokach z witaminą C opowiadałam jakiś czas temu przy okazji recenzji linii C-Vit marki Sesderma (recenzja TUTAJ). Byłam bardzo zadowolona z efektu, dlatego postanowiłam moją kurację kontynuować i w ruch poszło Intense C Serum od marki GlySkinCare. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak wypadło w porównaniu do poprzednika, bo porównań w tym wypadku uniknąć się nie da, to zapraszam!


I talked about my first steps with vitamin C when I reviewed the C-Vit line from Sesderma (review HERE). I was very pleased with the result, so I decided to continue the treatment and I reached for Intense C Serum from GlySkinCare. If you want to know how it worked comparing to the previous one – I just can’t avoid constant comparing – check out this post!


Opakowanie bez zarzutów, jak zwykle w przypadku kosmetyków GlySkinCare, proste, ale dopracowane i profesjonalne. Na zewnętrznym kartoniku znajdziemy wszystkie najważniejsze informacje, w języku polskim i angielskim. Natomiast samo serum zamknięto w porządnej buteleczce z ciemnego szkła i wyposażonej w pipetkę. Witamina C szybko destabilizuje się pod wpływem światła, stąd ciemnobrązowy pojemniczek. Pipeta nie jest najwygodniejsza, rzadkie serum lubi z niej wyciekać, jeszcze zanim naciśniemy pompkę.

The packaging is absolutely fine – simply, but professional, as usual at GlySkinCare products. On the outer box we’ll find all the essential information on the product, in both Polish and English. And the serum itself is comes in a dark bottle fitted with a dropper. Vitamin C gets easily destabilized by light, so the container should be made of dark glass. The dropper is not the most comfortable, as the runny serum tends to come out of it before we squeeze the pump.


Jak wspomniałam, serum jest rzadkie, a przy tym lekko oleiste. Nie ma zapachu, przynajmniej ja żadnego nie wyczuwam. Niestety nie bardzo polubiłam formułę tego kosmetyku. Może to leciutka, nawilżająca Sesderma mnie rozpieściła, ale to serum wydaje mi się jakieś takie ciężkawe i kojarzy mi się z czymś mało przyjemnym, ale nie umiem sprecyzować, z czym konkretnie ;) Wchłania się szybko, choć pozostawia bardzo cienką warstewkę na twarzy. Zauważyłam, że kremy lubią się po nim mazać, lepiej więc je delikatnie wklepywać.


As I already mentioned, the serum is quite runny and rather oily. It doesn’t have any scent, at least I can’t smell anything. Well, I don’t really like the product’s formula. Maybe the wonderfully lightweight and hydrating Sesderma spoilt me, but this one seems to me a bit heavy and it reminds me of something unpleasant, but I can’t say what precisely ;) It absorbs quickly, but leaves a very thin layer on the skin. I also noticed that face creams tend to get smudgy when I apply them on the serum, so it’s better to pat the cream instead of rubbing it into your skin.


Skład wygląda przyzwoicie, choć jest typowo laboratoryjny, bazujący na pochodnych ropy naftowej i zawiera poliakrylamid, którego wolę unikać. Lista jest jednak krótka, znacznie krótsza niż w przypadku Sesdermy, co z jednej strony jest zdecydowanie plusem, ale z drugiej strony, fajnie by było znaleźć w takim produkcie jakieś ciekawe ekstrakty wspomagające działanie witaminy C. Rozpuszczalnikiem jest tutaj glikol propylenowy, podobnie jak w poprzednim serum, ale jak już pisałam w tamtej recenzji, uważam to za uzasadnione. Zresztą, daleka jestem od demonizowania tego składnika. Nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale wiele leków w syropie bazuje właśnie na glikolu propylenowym, tak więc nie ma co popadać w paranoję ;) W kosmetyku wykorzystano standardową formę witaminy C w postaci kwasu askorbinowego, obecnego w składzie pod nazwą kwas askorbinowy oraz palmitynian askorbylu. Czyli może być problem ze stabilnością. Stężenie jest średnie i wynosi 7,5%. W głąb naszej skóry dobroczynny składnik ma przenikać dzięki specjalnym cząsteczkom QuSome. Nie wiem, czy coś jest ze mną nie tak, ale podczas aplikacji wciąż nie odczuwam żadnego mrowienia czy ciepła, chociaż producent sygnalizuje, że tak może być.


The ingredients look fine, however, these are laboratory substances, including mineral oil and its derivatives and the product contains polyacrylamide which I prefer to avoid. But anyway, the list is short, much shorter than in the case of Sesderma, which is a good thing, but on the other hand, I’d appreciate some natural extracts that would’ve support vitamin C. The basis is propylene glycol, just like in the Sesderma serum, but as I said in my previous review, I can understand it. And generally, I’m far from demonising the ingredient, because it’s added even to syrups and other medicines. There’s no need to get obsessed with it ;) In the product a standard form of vitamin C was used. We have here ascorbic acid and ascorbyl palmitate. So, it might be not very stable. The concentration is not very high – 7,5%, but the ingredient is delivered to our skin by special particles QuSome. I have no idea if there’s something wrong with me, but I still don’t sense any tangling or warmth on my face after the application, even though the producer says it might happen.


Działanie trudno mi ocenić. Wydaje mi się jednak, że Intense C Serum od marki GlySkinCare podtrzymuje działanie swojego poprzednika. Koloryt cery jest ujednolicony, przebarwienia i blizny stosunkowo szybko znikają, a skóra lepiej radzi sobie z trudnymi warunkami pogodowymi :) Wszystko fajnie, ale niestety dzieje się też coś niedobrego... Od jakiegoś czasu zaczęło mnie wysypywać takimi grubymi, czerwonymi gulami, które nie wychodzą na wierzch, a strasznie długo nie chcą zniknąć. Nie umiem stwierdzić, czy winowajcą jest to serum, czy może moje hormony, ale coś podobnego działo się, gdy używałam kremu Sesderma Azelac. Próbowałam z odstawianiem serum, ale dało to tak niejednoznaczną odpowiedź, że nie chcę bezpodstawnie obwiniać tego kosmetyku. Jeśli jednak winny jest ten produkt, to wciąż nie jestem w stanie zidentyfikować składnika, który mi szkodzi. Z pewnością nie chodzi o glikol propylenowy, bo serum Sesdermy też na nim bazowało, a po nim moja cera była gładka, promienna i bez jednego pryszcza...


It’s hard for me to say how the product works. I just feel that it retains the results that I achieved with the previous serum. It evens my skintone, helps reduce scars and pigmentation marks and makes my skin protected against harsh weather conditions :) That’s nice, however, something bad happened, too... A lot of strange spots appeared on my face. They’re thick and red, but stay deep under my skin and don’t disappear for a long time. I am not sure if it’s the product’s fault or my hormones are to blame, but something similar was going on when I used Sesderma Azelac cream. I stopped using the cosmetic for some time, but I still can’t say if it was the serum that caused problems. Even if it was, I can’t identify the ingredient that does harm to my face. For sure it isn’t propylene glycol, because Sesderma serum contained it as well and my face was smooth, radiant and acne-free when I used it...


Cóż mam rzec... Uważam, że Intense C Serum od GlySkinCare to przyzwoity kosmetyk niewygórowanej cenie. Za 30 ml zapłacimy 79 zł, czyli ponad dwukrotnie mniej niż serum C-Vit Sesdermy. Zwłaszcza że produkt jest niesamowicie wydajny, w przeciwieństwie do poprzednika. Abstrahując od mojego tajemniczego wysypu pryszczy, odczuwam jednak różnicę w jakości. Serum GlySkinCare jest po prostu mniej komfortowe w użytkowaniu i daje słabsze rezultaty. Niestety, coś za coś. Szczerze mówiąc, to chyba do niego nie wrócę, bo na rynku jest teraz wysyp tego typu produktów, witamina C ma swoje pięć minut, chętnie więc sprawdzę coś innego. W tej chwili używam olejku ze sklepu Mazidła i niedługo Wam o nim opowiem :)


What can I say... I think that Intense C Serum from GlySkinCare is a good cosmetic at affordable price. It costs 59 zł (= 14€) for 30 ml, which is really not much in comparison to 160 zł (= 38€) of C-Vit from Sesderma, especially that the one from GlySkinCare is much more efficient. However, I can feel the difference in the quality of the two products. Sesderma is just much nicer to use and gives better results. To be honest, I think I won’t repurchase Intense C Serum, because vitamin C is now extremely popular and there are many products out there and I’d like to check something else. Now I have been using an oil from Mazidła and I’ll tell about it soon :)


Znacie to serum? Polecacie jakieś produkty z witaminą C? Cały czas zbieram rekomendacje, bo niedługo chyba zrobię sobie przerwę z witaminą C, ale na pewno za jakiś czas do niej wrócę :)

Do you know this serum? Can you recommend any products with vitamin C? I have been looking for some products to try, because I will take a break with vitamin C, but after a few months I plan to start using it again :)



Produkt został przekazany mi nieodpłatnie do testów i recenzji, jednak fakt ten w żadnym stopniu nie wpłynął na moją opinię. / The product was provided to me for review, but the fact didn’t affect my opinion in any way.

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

26 komentarze:

  1. Robiłam ostatnio recenzję tego produktu i na szczęście u mnie nic złego się nie działo. Ciekawe skąd takie gulki się wzięły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam go z mamą i siostrą i u nich też wszystko ok, dlatego nie wykluczam, że to moje zawirowania hormonalne są winne i tylko zbiegły się w czasie z włączeniem serum do mojej pielęgnacji :) W każdym razie mam masakrę na twarzy i nie mogę sobie z tym poradzić ;/

      Usuń
  2. Z tej firmy miałam tylko serum z kwasem hialuronowym. Było bardzo przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam ochotę je wypróbować :)

      Usuń
  3. Szkoda, że spowodował wysyp. Niestety też mam do tego tendecję i również nie doszłam do wniosku co na to wpływa i z pewnością jest to jakiś składnik! Chociaż witaminy C nie stosowałam jeszcze na twarz to twoja recenzja jest kolejną, która zachęca mnie do zagłębienia się bardziej w ten temat :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas nie mam pewności, czy to jego wina, jeśli chodzi o ten wysyp... W każdym razie witaminę C jako składnik aktywny szczerze polecam :)

      Usuń
  4. jest wiele ser z wit C ale jak dla mnie 7,5% to ciut mało zwłaszcza jeżeli mamy w składzie kwas askorbinowy tu powinno być go choć dwa razy więcej. Jednak ważne że utrzymał efekt poprzednika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że jednak 7,5% to mało, a efekt dość podobny chyba dlatego, że tamto serum miało 7%, czyli też niewiele. Mam wrażenie, że to z Sesdermy działało jednak nieco lepiej, ze względu na inną formę witaminy C i precyzyjniejszą technologię. Teraz mam serum 10% z izotetrapalmitynianem askorbylu, zobaczymy, jak się sprawdzi :)

      Usuń
  5. Nie znam tego serum, ale mam dobre doświadczenia ze sklepem Mazidła, więc niecierpliwie czekam na recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chyba zostanę stałym klientem Mazideł :) Recenzja na pewno pojawi się przed końcem stycznia :)

      Usuń
  6. koniecznie wypróbuj nasz polski LIQ CC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, też mam liście :) Chociaż chciałam coś bez glikolu propylenowego spróbować :)

      Usuń
    2. Właśnie dlatego czaję się na serum Ava :)

      Usuń
  7. Ja uwielbiam sera z witaminą C :) u mnie świetnie spisuje się z Ava a jest tanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Ava mnie najbardziej kusi :)

      Usuń
  8. Też je testuje od dłuższego czasu, wysypu z jego stosowaniem nie zauważyłam, ale mrowienia też żadnego nie odczuwam, choć stosuje go nieco więcej niż zaleca producent..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renia i moja mama czują ciepło, a ja nic, dlatego myślałam, że coś ze mną nie tak ;) Dobrze, że nie jestem sama :)

      Usuń
  9. Nie znam tej marki. U mnie Sesderma niestety się skończyła, próbuję podtrzymać efekt serum olejkowym Mincer Pharma, ale też mnie wysypuje (na szczęscie nie takimi czerwonymi gulami, jak u Ciebie po tym).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Sesderma też już się skończyła :( Jednak to serum było fajne, takie lekkie :)

      Usuń
  10. Jestem bardzo ciekawa tego serum. Używałam do tej pory serum z Dermofuture, ale ponoć ma w składzie pochodną formaldehydu, więc przestałam :c Może sięgnę właśnie po to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W żadnym wypadku nie jest ono złe, cena też akceptowalna :) Ja po Dermofuture nie sięgnęłam na razie, ale właśnie sprawdziłam skład i faktycznie, w konserwantach widzę trzy pochodne formaldehydu... Dla mnie to dyskwalifikacja w produkcie niezmywalnym. A szkoda, bo reszta składu fajniutka, ciekawe ekstrakty, no zepsuli tymi konserwantami :(

      Usuń
  11. Uwielbiam kosmetyki z witaminą C, spożywam ją też wewnętrznie :)
    Do tej firmy jestem jednak mocno zrażona, więc pewnie wcześniej czy później zakupię kolejne serum (obecnie mam przerwę) od innego producenta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też spożywam witaminę C, zwłaszcza w okresie obniżonej odporności :)

      Usuń
  12. Tego serum nie znam. Mogę polecić LIQ CC, ja mam wersję light i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że LIQ CC ma wiele fanek :) Pewnie kiedyś do mnie trafi :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...