Lumene Body Refresh Cranberry: żurawinowa pielęgnacja prosto z mroźnej Północy / cranberry skincare right from the North

Fińska marka Lumene jest całkiem nieźle dostępna w Polsce, zarówno jeśli chodzi o produkty pielęgnacyjne, jak i makijażowe, ale jakoś nigdy sama się na nic nie skusiłam. Mój zestaw przyleciał do mnie ponad rok temu, zupełnie niespodziewanie, prosto z Finlandii jako prezent od mojej fińskiej przyjaciółki. Jenni wie, że prowadzę bloga i interesuję się tematyką urodową, postanowiła więc na Gwiazdkę podesłać mi taką niespodziankę kosmetyczną, która będzie się kojarzyć z jej krajem. To bardzo miłe z jej strony, zrobiło mi się niesamowicie przyjemnie :) Tym bardziej, że Finlandia zajmuje specjalne miejsce w moim sercu, ale o tym nie będę się tutaj rozpisywać, gdyż o takich prywatnych sprawach możecie poczytać na moim drugim blogu. A w tym poście opowiem Wam o zestawie pielęgnacyjnym do ciała z serii żurawinowej, na który składa się żel pod prysznic, peeling oraz balsam, a w zasadzie to krem.


The Finnish brand Lumene is quite well available in Poland, both when it comes to skincare and makeup, but I never tried anything. My set flew to me quite unexpectedly right from Finland as a gift from my Finish friend. It was over a year ago. Jenni surely knows that I have a blog and I’m interested in beauty, so she sent me such a cosmetic surprise from her country for Christmas. That was so nice of her :) Especially that Finland has a special place in my heart, however, I am not going to write about it here, as you can read this kind of more private posts on my second blog. And this time I will tell you more about the whole cranberry series of body products that consists of a shower gel, a scrub and a body cream.


Wszystkie kosmetyki zamknięte są w różowych tubkach. O ile w przypadku żelu pod prysznic i kremu do ciała takie rozwiązanie wydaje się bardzo dobre, to trochę obawiałam się, że bardzo gęsty peeling będzie trudno wydobywać. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne i użytkowanie scrubu było bardzo wygodne. W ogóle żadnej tubki nie musiałam rozcinać, bo okazały się na tyle miękkie, że spokojnie mogłam wszystko do końca wycisnąć. Co do oprawy graficznej nie mam żadnych uwag, wszystko jest schludne, proste, konsekwentne. Wszystkie trzy produkty łączy również genialny zapach – żurawinowy, jak nietrudno się domyślić. Nie jest zbyt intensywny, ale bardzo przyjemny i długo utrzymujący się na skórze. Bardzo lubię takie zapachy, a poza tym wszelkie borówki i tego typu owoce wybitnie kojarzą mi się z ukochaną Finlandią :)


All products come in pink tubes. This type of packaging is very good in the case of the shower gel and body cream, but I was afraid that I won’t be able to squeeze out the thick scrub. Luckily, I had no problem using the scrub. I actually didn’t have to cut any of the tubes – they were so soft that I could easily take out everything. The graphic design is just fine, everything is neat, simple and uniform. What the three products have also in common is the amazing cranberry scent that is not too intense. It lasts really long on the skin. I love such scents and all the berry fragrances remind me of my beloved Finland :)


Odświeżający żel pod prysznic jest dość rzadki, przez co mało wydajny. Ma jasnoróżowy perłowy kolor i dobrze, choć nie zbyt mocno, się pieni. W konsystencji jest jakby śliski, a nawet nieco oleisty, ale dzięki temu nie ma tendencji do przesuszania skóry. Myje skutecznie, czyli dobrze spełnia swoją rolę. Co do składu można mieć zastrzeżenia do detergentów i tych wszystkich PEG-ów, ale uważam, że jak na produkt drogeryjny wcale nie jest tak źle, bo olej z pestek żurawiny znajdziemy bardzo wysoko na liście, a z kolei na końcu widnieje olej słonecznikowy i ekstrakt z rozmarynu. Poza tym nie dopatrzymy się agresywnych konserwantów.



The refreshing shower gel is rather runny in consistency and therefore not really efficient. It is light pink and pearly and foams well but not too intensely. The product is somehow slick, maybe even a little greasy, but thanks to that it doesn’t dry out the skin. It washes well, which means it does its job. I can complain about all the detergents and PEGs in the ingredient list, however, I feel that it is not really bad for a drugstore product. We’ll find cranberry seed oil at the beginning of the list and more towards the end there’s sunflower oil and rosemary extract. And there are no aggressive preservatives.


Wygładzający peeling, jak już wspomniałam, jest bardzo gęsty, niemalże stały. A to wszystko przez to, że napakowany jest hojnie peelingującymi drobinkami. To naprawdę niezły zdzierak. Może nie taki jak domowy kawowy scrub, ale na tle drogeryjnych peelingów, które zazwyczaj lekko mnie smyrają gdzieniegdzie pojawiającą się drobinką, ten produkt wypada dobrze. W tym przypadku skład chyba nieco mniej mi się podoba, ponieważ zawiera sporo konserwantów, z którymi wolę uważać. Niemniej plus za brak plastikowych drobinek oraz olej z pestek żurawiny na początku listy składników.



The smoothing body scrub, as I’ve already mentioned, is very thick, almost solid. This is because it’s generously packed with exfoliating particles. It’s really effective. Maybe not like a home-made coffee scrub, but it’s stronger than most of drugstores ones that gently stroke my skin. The ingredients are, in my opinion, a bit worse than in the previous product, as it contains a lot of preservatives that I am trying to avoid. But the positive side is that it doesn’t contain plastic particles and does contain cranberry seed oil at the beginning of the list.


Odżywczy krem do ciała chyba polubiłam najbardziej. Okazał się gęstym, treściwym i mocno emolientowym kosmetykiem. Mimo swojej bogatej formuły, rozsmarowuje się i wchłania szybko, nie pozostawiając na skórze nieprzyjemnej warstwy. Nawilża bardzo dobrze, a do tego pozostawia skórę aksamitnie miękką i pachnącą. Skład też nie jest idealny, gdyż znajdziemy w nim PEG-i oraz nieciekawe konserwanty, ale z drugiej strony, na liście mamy masło shea, glicerynę, olej canola, olej z pestek żurawiny, olej słonecznikowy oraz ekstrakt z rozmarynu. Nie ma za to parafiny, którą producenci lubią pchać do każdego balsamu do ciała.



I guess I liked the nourishing body cream the most. It turned out to be a thick, rich and moisturizing cosmetic. Even though it has a rich formula, it spreads and absorbs easily without leaving a greasy layer on the skin. It hydrates very well and leaves my body velvety and fragrant. The ingredients are again not perfect, as we’ll find PEGs and low quality preservatives in the product, however, there are many beneficial substances in it – shea butter, glycerin, canola oil, cranberry seed oil, sunflower oil and rosemary extract. And there’s no paraffin, which is almost unbelievable, as most producers put it in their body products.


Moim zdaniem, seria żurawinowa od Lumene jest całkiem udana jak na produkty drogeryjne, nawet pod względem składów. Moje serce podbił zdecydowanie zapach, a krem do ciała przypadł mi do gustu najbardziej z całej trójki. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, czy akurat ta seria jest dostępna w Polsce, ale jeśli tak, to warto się jej przyjrzeć. Chyba że jesteście zwariowani na punkcie naturalnych kosmetyków, to wtedy lepiej sobie odpuście.

In my opinion the cranberry line from Lumene is quite good for drugstore products, even in terms of ingredients. The scent totally won my heart and the body cream became my favourite of the three. To be honest, I have no idea in what countries you can buy Lumene, but it’s absolutely worth trying if you’re not crazy about natural cosmetics.

Macie jakieś doświadczenia z marką Lumene? Może polecicie mi coś jeszcze do przetestowania?

Do you have any experience with Lumene? Can you recommend anything?

Share this:

, , , , , ,

CONVERSATION

25 komentarze:

  1. bardzo miły gest ze strony Jenni :)

    czytałam o ich pielęgnacji wielokrotnie, ale nie wiem, jakoś mnie nie ciągnie w tym kierunku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to było bardzo miłe :) Ja miałam bardziej ochotę na coś z kolorówki, ale chętnie przetestowałam pielęgnację. Staram się teraz przestawiać na naturalniejsze, bezpieczniejsze składy, więc pewnie sama do tej marki nie wrócę. Ale ogólnie bardzo przyjemna seria :)

      Usuń
  2. dawno nie widziałem tych kosmetykach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś faktycznie ta marka była bardziej popularna :)

      Usuń
  3. Z tej firmy dawno temu miałam bazę pod cienie, ale kompletnie się u mnie nie sprawdziła :/ z produktów pielęgnacyjnych nigdy nic nie miałam, ale te przedstawione przez Ciebie ciekawe wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bazie słyszałam skrajne opinie, więc się nie zdecydowałam na nią. Kremy BB mnie ciekawią, ale kolory wydają się bardzo ciemne :(

      Usuń
  4. Ciekawe kosmetyki :) Słyszę o tej marce po raz pierwszy i choć staram się sięgać przede wszystkim po naturalne kosmetyki... przed tymi bym się nie wzbraniała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się również sięgać po naturalne kosmetyki, ale jak coś fajnego z drogeryjnej półki wpadnie, to nie narzekam :)

      Usuń
  5. Nie miałam żadnego produktu pielęgnacyjnego Lumene, ale za to mam od nich jeden naprawdę znakomity podkład - Natural Code, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chciała spróbować jakiś podkład albo krem bb, pewnie kiedyś się skuszę :)

      Usuń
    2. Ten Natural Code jest dla mnie super bo ma bardzo jasny odcień (Vanilla), dobrze się trzyma w ciągu dnia (trwałość) i długo trzyma mat. Po odsączeniu sebum bibułką jest niemal nienaruszony, a wiele innych podkładów się na bibułkach odbija. Minusem jest słabe krycie, ale coś za coś...

      Usuń
    3. Jeśli kolor jest bardzo jasny, to ja muszę go sprawdzić :) Zobaczę, czy u mnie w drogerii, gdzie jest Lumene, mają testery :)

      Usuń
    4. Niestety ja go nigdzie stacjonarnie nie widziałam :( Ale zerknij, jest znacznie jaśniejszy od Colorstay 150 :)

      Usuń
    5. U mnie na osiedlu w drogerii jest cała szafa Lumene, jest więc szansa, że go mają. Sprawdzę :) Ale jeśli jest jaśniejszy niż 150 Colorstay, to dobrze rokuje :)

      Usuń
    6. Nie zaprzeczę :D Mam taką drogerię, którą prowadzą bardzo ogarnięte i zorientowane babeczki i mają naprawdę super asortyment :)

      Usuń
  6. Ten peeling chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny jest całkiem, chociaż krem do ciała chyba bardziej polubiłam :D

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...