Wielkie porządki makijażowe !!! Z czym się żegnam? / Huge makeup clean-up !!! What do I say goodbye to?

Co jakiś czas robię generalny przegląd kosmetyków do makijażu, by wyrzucić te przeterminowane oraz wytypować do oddania te, których nie będę używać (poprzednie posty tego typu znajdziecie TUTAJ i TUTAJ). Otrzymuję sporo kolorówki do testowania na blogerskich spotkaniach i konferencjach oraz w paczkach Programu Nowości z Rossmanna. Niekiedy trafiają do mnie produkty w kolorach, które albo mi nie pasują, albo po prostu nie podobają mi się. Takie staram się od razu przekazywać dalej, bo nie lubię chomikować rzeczy, których na pewno nigdy nie użyję. Niemniej te, które dobrze rokują, chętnie testuję, ale wiadomo, nie wszystko się sprawdza. Z kolei sama kupuję tylko takie produkty, do których jestem przekonana, ale i tak czasem się zdarza, że dany kosmetyk mi się znudzi, albo okaże się, że nie do końca spełnia moje oczekiwania. Tak więc co parę miesięcy czuję potrzebę zrobienia czystki w swoich kosmetycznych zbiorach :) I dziś właśnie mam dla Was taki przegląd kosmetyków kolorowych, z którymi się rozstaję :) Nie są to buble, ale z jakiegoś powodu nie zdobyły mojego serca. O każdym opowiem kilka słów, pokażę również kolory. Podzieliłam produkty na kategorie, ale i tak post będzie długi. Mimo wszystko, zapraszam!


Every couple of months I do a solid clean-up in my vanity in order to throw out all expired cosmetics and to pick ones I don’t like anymore and give them away to my friends (you will find my previous posts of this kind HERE and HERE). I get a lot of makeup for testing in my Rossmann boxes and at blogger events and I sometimes receive products that don’t suit me in some way. I usually give them away immediately, as I don’t want to store things I won’t use, but I always keep some of them for tests. It’s obvious that not everything turns out to be perfect. It is exactly the same when I buy makeup by myself – I just don’t know how the product will work for me. That’s why I feel the need to look through my makeup collection and decide if I want to keep everything. And today I have this kind of reviews of products that I am giving away this time :) I’ll show you swatches and tell you a few words about each of them. I divided all products into categories, but the post is long, anyway. I hope you’ll check it out!


Zacznijmy od paletek cieni. Do oddania wytypowałam trzy poczwórne paletki. Rzadko maluję oczy, a cieni do powiek mam tyle, że nie pozwalam sobie na trzymanie przeciętniaków. Żegnam się z następującymi czwórkami:

Let’s start with eyeshadow palettes. I decided to get rid of three quads. I rarely do an eye makeup and I own so many eyeshadows, that I don’t want to keep average ones. I say good bye to the following palettes:

Eveline Quattro Eyeshadow #02. Kolory ładne, idealne zarówno do dziennego, jak i wieczornego smokey eye, ale niestety pigmentacja jest kiepska, a odcienie 1 i 2 są dla mnie za bardzo brokatowe. Naprawdę kiepska jakość, spodziewałam się czegoś lepszego.

Eveline Quattro Eyeshadow 02

Eveline Quattro Eyeshadow #02. The shades are pretty, good for both day and evening makeup, but the pigmentation is really poor and the shades 1 and 2 are too shimmery for me. It’s just low quality, I expected something better.

Eveline Quattro Eyeshadow 02

Eveline Quattro Eyeshadow 02

Cosmepick Eye Shadow Quattro #2 Safari Look. Bardzo przyjemne, neutralne odcienie do codziennego makijażu. Dość dobra pigmentacja, fajna satynowa konsystencja, a do tego bezproblemowe rozcieranie. Co więc jest nie tak? Właściwie to nic, poza tym, że mam naprawdę dużo cieni w takiej kolorystyce i rzadko po tę paletkę sięgałam.

Cosmepick Eye Shadow Quattro #2 Safari Look

Cosmepick Eye Shadow Quattro #2 Safari Look. Really nice neutral eyeshadows, perfect for an everyday makeup. The pigmentation is fine, the shadows have nice satin finish and they blend easily. What’s wrong then? Actually, nothing, apart from the fact that I have too many neutral browns in my collection and I used these ones once in a blue moon.

Cosmepick Eye Shadow Quattro #2 Safari Look

Cosmepick Eye Shadow Quattro #2 Safari Look

Lavera Illuminating Eyeshadow. Byłam tą paletką bardzo podekscytowana, bo chciałabym używać coraz więcej kolorówki z dobrymi składami. Niestety, pigmentacja okazała się kiepska, a kolory dla mnie za ciepłe i zbyt brokatowe. Kiepsko się też rozcierają. Niestety, jestem na nie.

Lavera Illuminating Eyeshadow

Lavera Illuminating Eyeshadow. I was really excited about this palette, as I would like to use more natural makeup products. Unfortunately, the pigmentation turned out to be poor and the shades are just too warm and shimmery for me. They also don’t blend well. I say no to these eyeshadows.

Lavera Illuminating Eyeshadow

Lavera Illuminating Eyeshadow



Następna grupa to błyszczyki i tinty do ust. Błyszczyków nigdy nie użyłam, a po resztę sięgałam ostatnio na tyle rzadko, że czas na rozstanie.

Next group consists of lip glosses and lip tints. I don’t really use lipglosses, and I used the rest of the products only from time to time, so I decided it’s time to say goodbye.

Cosmepick Gloss #01 Fashion Victim. Całkiem ładny różowy kolor, brak drobinek, przyjemna nieklejąca formuła, a do tego ładne opakowanie – generalnie, bardzo przyzwoity błyszczyk. Tylko że ja wolę pomadki, zatem rzadko noszę błyszczyki i nie potrzebuję ich aż tylu.

Cosmepick Gloss #01 Fashion Victim. That’s a nice vivid pink colour, it doesn’t contain any shimmer, has a nice non-sticky formula and an elegant packaging – generally, it’s a nice lipgloss. I just prefer lipsticks and therefore wear lipglosses very rarely, so I don’t need that many.

L’Oréal Shine Caresse #200 Princess. Ciekawy produkt, jakby tint z mocnym połyskiem. Początkowo ma bardzo wodnistą konsystencję, a po chwili zastyga i przestaje się kleić. Przyjemnie nawilża wargi i jest naprawdę trwały. Kolor, choć transparentny, wypada na ustach dość intensywnie. Niestety dla mnie okazał się nieco zbyt ciepły, widać w nim pomarańczową nutę.

L’Oréal Shine Caresse #200 Princess. It’s a nice product, like a tint with a glossy finish. At first it is extremely watery and sets after a couple of minutes and stops being sticky. It nicely moisturizes the lips and it’s really longlasting. The shade is transparent, but looks quite intense on the lips. For me it is too warm, the orange tones are clearly visible.

Cosmepick Gloss #01 Fashion Victim, L’Oréal Shine Caresse #200 Princess, Rimmel Vinyl Gloss #550 Lovesick,Maybelline Super Stay 10h Tint Gloss #410 Forever Coral, Kobo Professional Long Lasting Glass Shine #219 Raspberry

Rimmel Vinyl Gloss #550 Lovesick. Naprawdę w porządku błyszczyk z drobinkami, dający delikatny ciemnoróżowy kolor. Nie mam mu nic do zarzucenia, ale jak już wspomniałam, prawie nie używam błyszczyków, szkoda, by leżał i się zmarnował.

Rimmel Vinyl Gloss #550 Lovesick. A nice dark pink lipgloss with shimmer. I can’t really complain about it, but as I said, I don’t use lipglosess and I don’t want them to get wasted.

Maybelline Super Stay 10h Tint Gloss #410 Forever Coral. Podobny produkt jak ten z L’Oréala, jeśli chodzi o formułę, konsystencję, trwałość, a nawet owocowy zapach. W tym wypadku również kolor mnie zawiódł, bo okazał się trochę zbyt koralowo-pomarańczowy.

Maybelline Super Stay 10h Tint Gloss #410 Forever Coral. It’s similar to the L’Oréal’s product when it comes to the formula, consistency, lasting power and even the scent. The problem in this case is the shade again, too orange for me.

Cosmepick Gloss #01 Fashion Victim, L’Oréal Shine Caresse #200 Princess, Rimmel Vinyl Gloss #550 Lovesick,Maybelline Super Stay 10h Tint Gloss #410 Forever Coral, Kobo Professional Long Lasting Glass Shine #219 Raspberry

Kobo Professional Long Lasting Glass Shine #219 Raspberry. Gęsty, nieklejący się błyszczyk napakowany drobinkami. Pędzelkowy aplikator jest bardzo precyzyjny i ułatwia aplikację. Odcień chłodnej czerwieni wypada na ustach bardzo intensywnie, prawie jak pomadka w płynie. Niestety lubi się rozlewać wokół warg. Żegnam się z nim, gdyż mam lepsze tego typu produkty i niechętnie po niego sięgałam.

Kobo Professional Long Lasting Glass Shine #219 Raspberry. It's a thick, non-sticky lipgloss heavily packed with shimmer. The brush applicator is very precise and makes the application easier. The shade is a cool-toned red which looks very intense on the lips, like a liquid lipstick. Unfortunately, it tends to bleed out around my lips. I give it away, because I have better products from this category and I didn’t like to use it.

Cosmepick Gloss #01 Fashion Victim, L’Oréal Shine Caresse #200 Princess, Rimmel Vinyl Gloss #550 Lovesick,Maybelline Super Stay 10h Tint Gloss #410 Forever Coral, Kobo Professional Long Lasting Glass Shine #219 Raspberry



Następna grupa to matowe pomadki w płynie, czyli coś co uwielbiam. Moje zbiory w tej kategorii mocno się rozrosły, dlatego postanowiłam powiedzieć do widzenia średniakom.

The next group are matte liquid lipsticks, so the products that I love. My collection grew quite big when it comes to liquid lipsticks, so I decided to say goodbye to the average ones.

Lovely Extra Lasting #3. Jak na drogeryjną pomadkę za parę złotych, to naprawdę nie ma na co narzekać. Odcień prezentuje się pięknie – to klasyczna, lekko chłodna czerwień, bardzo elegancka. Wykończenie jest w pełni matowe, a trwałość bardzo dobra. Mam jednak wobec tej pomadki dwa zarzuty. Po pierwsze, pigmentacja jakby znika przy wysychaniu, muszę nakładać kilka warstw, żeby uzyskać odpowiednie krycie. A po drugie, zapach jest okropnie chemiczny, trudno mi go znieść.

Lovely Extra Lasting #3. For a drugstore lipstick that costs very little, it’s really ok. The shade is beautiful – it’s a classic slightly cool-toned red, a very elegant one. The finish is truly matte and the lasting power is excellent. But the lipstick has two serious drawbacks. Firstly, the pigmentation fades when it’s applied on the lips, I have to put a few coats, so that it would look satisfying. And secondly, the scent is horribly chemical, I can’t stand it.

Lovely Extra Lasting #3, Essence Stay Matte Lip Cream #03 Berry Smooth + #04 Silky Red, Manhattan Soft Matte Lip Cream #45H

Essence Stay Matte Lip Cream #03 Berry Smooth + #04 Silky Red. Moje pierwsze matowe pomadki, które jednak wcale matowe nie są. Mają kremową, gęstą konsystencję, przyjemny waniliowy zapach i satynowe wykończenie. Nie zastygają, przez co trwałość wypada średnio. Kolory są bardzo ładne, trójka to ciemny wyrazisty róż, a czwórka to neonowa pomarańczowa czerwień. W mojej kolekcji pojawiło się tyle lepszych produktów tego typu, że tych przestałam używać.

Essence Stay Matte Lip Cream #03 Berry Smooth + #04 Silky Red. My first matte lipsticks, but they are not really matte. They have creamy, thick consistency, nice vanilla scent and a satin finish. They don’t set, so the lasting power isn’t the best. The shades are nice, three is a dark vivid pink and four is a neon orangey red. I have so many better products in my collection that I stopped using these ones.

Lovely Extra Lasting #3, Essence Stay Matte Lip Cream #03 Berry Smooth + #04 Silky Red, Manhattan Soft Matte Lip Cream #45H

Manhattan Soft Matte Lip Cream #45H. Swego czasu bardzo popularne matowe pomadki, konkurencja dla trudno dostępnych wówczas pomadek Nyx. Konsystencja jest faktycznie gęsta, kremowo-musowa. Szminka ma też piękny waniliowy zapach i dobrą trwałość. Jednak pigmentacja nie powala, kolor nierównomiernie rozkłada się na moich wargach, a jak zastygnie to zdarza mu się pokruszyć i brzydko poodpadać. Poza tym pomadka wysusza usta. Odcień też jest dla mnie trochę mdły i delikatne za ciepły.

Manhattan Soft Matte Lip Cream #45H. These ones were some time ago very popular, they were an alternative for Nyx. The consistency is in fact thick, like a creamy mousse. The lipstick has also a nice vanilla scent and good lasting power. The pigmentation isn’t impressive and the colour applies unevenly to the lips. And when it turns dry, it tends to crumble. Apart from that, the product dries out my lips and the shade is for me too warm and slightly too washed out.

Lovely Extra Lasting #3, Essence Stay Matte Lip Cream #03 Berry Smooth + #04 Silky Red, Manhattan Soft Matte Lip Cream #45H



Ostatnia, najliczniejsza zresztą, gromadka to tradycyjne pomadki w sztyfcie oraz dwie kredki.

The last and the largest group are traditional lipsticks and two crayons.

Eveline Color Edition #710. Fajna kremowa, dobrze napigmentowana pomadka, ale kolor dla mnie zbyt wpadający w pomarańcz.

Eveline Color Edition #710. A nice creamy and well-pigmented lipstick, but the shade is too orange for me.

p2 Full Color Lipstick #060 Whisper Me Wishes. Piękny, głęboki odcień burgundu z delikatną domieszką brązu, kremowa konsystencja i pomysłowe opakowanie. Pigmentacja jest dość słaba, a trwałość krótka. Mam sporo pomadek w podobnym kolorze, które sprawują się lepiej.

p2 Full Color Lipstick #060 Whisper Me Wishes. A beautiful deep burgundy shade with a delicate hint of brown, creamy consistency and an inventive packaging. The pigmentation is poor, and the lasting power isn’t really good. I have many similar lipsticks that are just better.

Eveline Color Edition #710, p2 Full Color Lipstick #060 Whisper Me Wishes, p2 Pure Color Lipstick #100 Oxford Street, Celia Lips On Top #6, Chubby Stick Intense

p2 Pure Color Lipstick #100 Oxford Street. Pomadka ze starszej serii p2, również kremowa i przyjemna w użytkowaniu, ale jej pigmentacja znika po aplikacji. Zaraz po nałożeniu kolor jest mocny, a po chwili jakby się wymywał. Niemniej odcień lekko winnej, chłodnej czerwieni bardzo mi się podoba. Oddaję ją również dlatego, że mam sporo podobnych szminek, które bardziej lubię.

p2 Pure Color Lipstick #100 Oxford Street. This one is from the older collection of p2, it’s also creamy and comfortable to use, but the pigmentation fades when I put the lipstick on. Right after the application it looks intense but disappears after a couple of minutes. But I love the shade, which is a wine cool-toned red. I also give it away because I own a few similar shades that I like more.

Eveline Color Edition #710, p2 Full Color Lipstick #060 Whisper Me Wishes, p2 Pure Color Lipstick #100 Oxford Street, Celia Lips On Top #6, Chubby Stick Intense

Celia Lips On Top #6. Lubię pomadki w kredce, ale ta jest tak miękka, że przy pierwszym użyciu złamała się. Kolor to neutralna, żywa czerwień – ładna, ale niekoniecznie wyjątkowa. Szminka ma kremową konsystencję i satynowe wykończenie. Fajna, ale nie podbiła mojego serca.

Celia Lips On Top #6. I like crayons, but this one is so soft that it got broken when I first used it. The shade is a neutral vivid red – nice but not extraordinary. The lipstick has a creamy consistency and a satin finish. It’s nice but it didn’t win my heart.

Eveline Color Edition #710, p2 Full Color Lipstick #060 Whisper Me Wishes, p2 Pure Color Lipstick #100 Oxford Street, Celia Lips On Top #6, Chubby Stick Intense

Chubby Stick Intense w nieznanym kolorze. Jakiś chyba chiński no-name, który nawet nie wiem, jak się u mnie znalazł. Chyba od kogoś go dostałam. Błyszczykowa pomadka w kredce w kolorze różo-fioletu. Całkiem ładnie wygląda, ale nie jest to coś, co bym chciała używać. Mam dziesiątki fajniejszych produktów do ust.

Chubby Stick Intense in an unknown shade. It’s some Chinese no-name, I have no idea how I got it. I guess someone gave it to me. This is a glossy crayon lipstick in a nice pinky-violet shade. It looks nice, but it isn’t something I’d like to use. I have tons of better lip products.

Eveline Color Edition #710, p2 Full Color Lipstick #060 Whisper Me Wishes, p2 Pure Color Lipstick #100 Oxford Street, Celia Lips On Top #6, Chubby Stick Intense

Maybelline Color Sensational #530 Fatal Red. Bardzo lubię pomadki z tej serii, bo są dobrze napigmentowane, kremowe i trwałe, przynajmniej jak na szminki o błyszczącym wykończeniu. Po prostu ten kolor mnie zawiódł, okazał się, tradycyjnie już, zbyt pomarańczowy. Takie odcienie gryzą się z moim kolorem skóry.

Maybelline Color Sensational #530 Fatal Red. I really like lipsticks from this line, as they’re well-pigmented, creamy and longlasting for glossy lipsticks. It just the colour that disappointed me, it’s too orange, traditionally. Such shades simply don’t suit my skintone.

Maybelline Color Sensational #530 Fatal Red, Maybelline Super Stay 14h #540 Ravishing Rouge, Wet’n’Wild Megalast Lipstic Red Velvet, Bell Royal Mat #03, Rimmel Lasting Finish #170 Alarm

Maybelline Super Stay 14h #540 Ravishing Rouge. I znów ta sama historia. Seria, którą bardzo lubię, tym razem za trwałość, nasycone kolory, matowe wykończenie i przyjemny owocowy zapach. A do tego nie do końca trafiony kolor – zbyt ciepły, zbyt pomidorowy i zawierający drobinki, których nie lubię, zwłaszcza w pomadkach, które mają być matowe.

Maybelline Super Stay 14h #540 Ravishing Rouge. And again the same story. The line that I do like for its extremely longlasting formula, intense colours, matte finish and a nice fruity scent. And the shade is not for me – too warm and too shimmery for a matte lipstick.

Maybelline Color Sensational #530 Fatal Red, Maybelline Super Stay 14h #540 Ravishing Rouge, Wet’n’Wild Megalast Lipstic Red Velvet, Bell Royal Mat #03, Rimmel Lasting Finish #170 Alarm

Wet’n’Wild Megalast Lipstick E910D Red Velvet. To się robi już nudne, ale postanowiłam pozbyć się większości zbyt pomarańczowych czerwonych szminek i ta jest kolejną. Kiedyś mi się wydawało, że ten odcień mi pasuje, dopiero po pewnym czasie zauważyłam, że zgrzyta z moim typem urody. Tę serię jednak również bardzo lubię. Pomadki Wet’n’Wild są genialnie trwałe i supernapigmentowane. Tylko kolor mi w niej nie pasuje.

Wet’n’Wild Megalast Lipstick E910D Red Velvet. This is getting boring, I know, but I decided to get rid of all lipstick that are too warm-toned for me and it’s just another one. I thought that they went well with my beauty type, but I suddenly realised that this kind of orange red doesn’t look good on me. But I love this line, really. Wet’n’Wild lipsticks are absolutely amazing and superpigmented. I just don’t like the colour.

Maybelline Color Sensational #530 Fatal Red, Maybelline Super Stay 14h #540 Ravishing Rouge, Wet’n’Wild Megalast Lipstic Red Velvet, Bell Royal Mat #03, Rimmel Lasting Finish #170 Alarm

Bell Royal Mat #03. Przeciętna pomadka o satynowym wykończeniu. Zbyt zwykła, by ze mną zostać. Kolor to mocny róż, w którym jednak nie czuję się dobrze.

Bell Royal Mat #03. It’s an average lipstick with a satin finish. It’s too ordinary to stay with me. The shade is a vivid pink that I don’t feel well in.

Rimmel Lasting Finish #170 Alarm. Zbyt pomidorowy odcień czerwieni to jedyny problem, jaki mam z tą pomadką. Jakość jest jak najbardziej w porządku – kremowa konsystencja, błyszczące wykończenie, genialna pigmentacja i dobra trwałość.

Rimmel Lasting Finish #170 Alarm. Too range shade is again my only problem with this lipstick. The quality is absolutely fine – it has a creamy consistency, glossy finish, amazing pigmentation and good lasting power.

Maybelline Color Sensational #530 Fatal Red, Maybelline Super Stay 14h #540 Ravishing Rouge, Wet’n’Wild Megalast Lipstic Red Velvet, Bell Royal Mat #03, Rimmel Lasting Finish #170 Alarm



Jak widzicie, sporo tego się pozbywam, zależy mi jednak, by posiadać tylko to, co naprawdę lubię i używam. Przy pierwszych porządkach było mi trudno rozstawać się z kosmetykami, ale teraz już lepiej mi idzie. Zwłaszcza że szukam im nowych właścicieli, a nie wyrzucam od razu do śmieci, no chyba że są zepsute lub przeterminowane, dla takich nie mam litości. Tak jak wspominałam, część z tych produktów dostałam do testów, ale jednak większość kupiłam. Staram się nie zastanawiać, ile kasy zmarnowałam na produkty, których nie zużyłam sama do końca. Myślenie i analizowanie takich rzeczy nie sprzyja higienie umysłu i Wam też tego nie polecam :) Ważne, aby następnym razem bardziej rozsądnie podejść do zakupów.

As you can see, I am giving away a lot of stuff, but I really want to keep only things I like and use. When I did my first clean-up, it was hard to pick products, but now I am doing better. I am always looking for new owners for my cosmetics, I throw away only the expired ones, no mercy for them. As I mentioned, I got some of them for testing and some of them I purchased by myself. But I don’t think about how much money I wasted by not using up the products I bought. It’s not good for to analyse such depressing things :) The important thing is to do more reasonable shopping next time.

Macie jakieś doświadczenia z moimi „odrzutkami”?

Do you have any experience with my „picks”?

Share this:

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

43 komentarze:

  1. Znam i mam tylko paletkę cieni Lavera, trochę się sypią przy nakładaniu, a najlepiej sprawdził się u mnie najjaśniejszy cień, ten w kremie. Pozostałych nie znam, ale też mnie nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te cienie Lavera to chyba moje największe rozczarowanie :( Bardzo bym chciała przestawić się na naturalniejsze kosmetyki do makijażu, więc szkoda mi, że cienie się nie sprawdziły ;(

      Usuń
  2. Przydałyby mi się czystki, zwłaszcza w podkładach. Mam tonę zbyt ciemnych. Jednak trzymam na wypadek, gdyby trzeba było pomalować innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie maluję nikogo oprócz siebie, więc za ciemne podkłady od razu idą w świat :) Niektóre daję radę rozjaśnić, ale część jest zbyt ciemna...

      Usuń
  3. Sama robiłam porządki, jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe w zapasach mam tylko jeden podkład a cała reszta jest używana. Na szczęście wszystko w dacie i sprawdzone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej chwili mam w zapasach kilka pudrów, ale raczej je zużyję :)

      Usuń
  4. Szkoda, że cienie Lavera się nie sprawdziły :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak :( Wiązałam z nimi spore nadzieje...

      Usuń
  5. Często robię porządki, bo mam tyle kosmetyków, że nie lubię, jak mi zalega coś, czego w ogóle nie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo rzeczy się pozbyłaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł na wpis, bardzo inspirujący! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i bardzo się cieszę :) Takie regularne porządki to mój pierwszy krok do rozsądniejszego podejścia do posiadanych kosmetyków :)

      Usuń
  8. Cała masa czerwieni u Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa bloga zobowiązuje :D No nie da się ukryć, że kocham czerwień na ustach :)

      Usuń
  9. U mnie w kosmetykach kolorowych porządków za dużo nie trzeba bo nie kupuję za dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tej chwili też kupuję znacznie mniej, ale sporo dostaję i dużo też mi zostało z czasów, kiedy pragnęłam wypróbować wszystkie nowości z drogerii ;)

      Usuń
  10. faktycznie ogromne porządki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłyby być jeszcze większe, ale paru kosmetykom dałam jeszcze ostatnią szansę :) Nie wliczyłam tutaj też rzeczy, które od razu postanowiłam oddać ze względu na nietrafiony kolor :)

      Usuń
  11. ile czerwieni :)

    od razu lepiej i lzej :)
    tez sie co jakis czas biore za porzadki i pozbywam czesci kolorowki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie czerwieni nigdy nie zabraknie :D

      Usuń
  12. sporo się tego uzbierało ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. też tak robię i rozdaję, mi nie pasuje, a siostrze może pasować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też często siostra przejmuje kosmetyki :)

      Usuń
  14. ja z paletkami Eveline i Lavera rozstałam sie bardzo szybko :) jakość niestety bardzo kiepska :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja im dałam szansę, ale nic z tego nie wyszło, masz rację, słaba jakość :(

      Usuń
  15. Paletkę z Lavera mam i rzadko używam, z Cosmepic prawie w ogóle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też tak leżały, aż postanowiłam się z nimi pożegnać ;)

      Usuń
  16. Ciekawy temat na post. Często mamy za wiele kosmetyków, bo poszukujemy czegoś co nas zadowoli,lub po prostu mamy do nich słabość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) U mnie to chyba mieszanka jednego i drugiego ;)

      Usuń
  17. pfff, cienie faktycznie kiepskie... nie dziwię się, że się z nimi rozstajesz :)

    oczyściłaś trochę przestrzeń, super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) No cienie słabo się sprawowały niestety :(

      Usuń
  18. Dobrze jest raz na jakiś czas zrobić takie porządki ;-)
    Ja nie znam żadnego z tych kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  19. Absolutnie żaden produkt mnie nie zainteresował - albo z uwagi na pigmentację, albo odcień. To znaczy, że mamy podobny gust, bo też bym się ich pozbyła i puściła dalej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli moja niechęć do nich nie jest bezpodstawna :)

      Usuń
    2. Wiesz, to kwestie subiektywne, ale faktycznie myślimy podobnie :)

      Usuń
    3. Wiadomo, każdemu podoba się co innego :) Wiele z tych produktów wybrała sobie moja siostra, bo jej przypadły do gustu :)

      Usuń
  20. Znam jedynie pomadkę Maybelline 530, niestety u mnie też leży zapomniana. Ja sama też staram się co jakiś czas robić takie porządki, największy kłopot mam z kolorówką właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pielęgnacja schodzi na bieżąco, z kolorówką właśnie bywa problem ;)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...