Raz, dwa, trzy... szampony przeciwłupieżowe godne uwagi / One, two, three... anti-dandruff shampoos that are worth your attention: Pilomax, Herbal Care, Bioxsine

Dzisiaj trochę mało przyjemny temat, ale podejrzewam, że wiele osób zmaga się z problemem łupieżu. Ja walczę zarówno z łupieżem, jak i ŁZS, od kiedy pamiętam. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale zauważyłam, że najwięcej zależy od mojej kondycji hormonalnej. Zresztą, przyczyn i rodzajów łupieżu jest wiele i każda wymaga innego podejścia. Inaczej będziemy walczyć ze zwykłym łupieżem, a nieco inaczej z tzw. tłustym, w przebiegu którego obserwujemy znacznie nasilony łojotok. W niektórych przypadkach kosmetyki nie wystarczą, wówczas trzeba wybrać się do dermatologa i wspomóc się lekami. Ja dzisiaj skupię się na trzech dość łatwo dostępnych szamponach, które mogą się sprawdzić w walce z łupieżem.


Today we’ll talk about something unpleasant, but I suppose that many of you suffer from dandruff. I am fighting with both dandruff and seborrhea since I was very young. Sometimes it’s better, sometimes worse, but I think the most important factor is my hormonal balance. Generally, there are many things that can cause dandruff and each requires a different approach and different treatment. Sometimes cosmetics are not enough and some medical treatment is needed. Today, I will concentrate on widely-available (at least in Poland) shampoos that might prove helpful.


Każdy z trzech przedstawionych szamponów zawiera wysoko w składzie substancję, która nosi nazwę pirokton olaminy, według INCI Piroctone Olamine. Jest to mieszanina dwóch związków organicznych, która wykazuje działanie przeciwzapalne i hamujące rozwój grzyba odpowiedzialnego za objawy łupieżu. Zapobiega też nawrotom nieprzyjemnych dolegliwości. Niestety, w przypadku mojego typu łupieżu sam szampon z tym składnikiem nie wystarczył, by zlikwidować problem. Jednak, jak wspomniałam, u mnie sprawa jest dość mocno złożona i jeśli zmagacie się z łupieżem, to myślę, że warto sprawdzić jakiś szampon z tym składnikiem, niekoniecznie nawet te, które opisuję – a nuż, przyniesie Wam ulgę. Pamiętajcie tylko, że to nie są produkty do stosowania codziennie, gdyż mogą przesuszyć skórę głowy i uzyskacie wtedy efekt odwrotny do pożądanego. Myślę, że dwa razy w tygodniu wystarczy. A teraz przyjrzyjmy się dzisiejszym trzem bohaterom.


Each of the three reviewed shampoos contains a substance that is called Piroctone Olamine. It is a mixture of two organic compounds that has proved anti-inflammatory and antimycotic properties. Unfortunately, in my case a shampoo with this ingredient was not enough to heal my dandruff, but my problem is more complex. That’s why I suggest you trying any shampoo with the substance if you suffer from dandruff, as it might help you. Only remember that such shampoos shouldn’t be used too often, as they might dry out your scalp. I think two times a week is absolutely enough. So, let’s have a look at our heroes.


Herbal Care my nature, Dziegieć (produkowany przez Laboratorium Farmona). Bardzo podobają mi się butelki szamponów Farmony. Niby plastikowe, a jednak przywodzą na myśl stare apteczne pojemniki, co dobrze współgra z zamysłem, według którego kosmetyki marki mają bazować na składnikach roślinnych i ziołach. Niestety nie do końca pokrywa się to z rzeczywistością, ale mimo wszystko, skład wypada całkiem przyzwoicie. Poza piroktonem olaminy szampon zawiera także dziegieć brzozowy, który łagodzi podrażnienia i działa normalizująco, nawilżający mocznik, regulujący cynk oraz odbudowującą inulinę. Poza tym typowo drogeryjne detergenty, w tym SLES i nielubiany przeze mnie konserwant Disodium EDTA. Szampon jest bardzo wydajny, dobrze się pieni i skutecznie myje. Jedno wiem na pewno – wiele osób zrezygnuje z niego ze względu na zapach. Kosmetyk bardzo intensywnie pachnie dziegciem, czyli jakby wędzoną smołą albo, jak kto woli, paloną oponą. I niestety woń potrafi utrzymywać się na włosach nawet po kolejnym myciu innym szamponem ;) Jest to najtańsza propozycja oscylująca wokół 8-9 zł za 330 ml.



Herbal Care my nature, Dziegieć (produced by Farmona). I love Farmona’s shampoo bottles. They’re plastic, but resemble old pharmacy containers. It well corresponds with the brand’s idea to pack their products with plant and herbal extracts. Apart from Piroctone Olamine, it contains birch tar which has soothing and regulating properties, hydrating Urea, balancing Zinc and rebuilding inulin. Additionally, there are some detergents, including SLES and also Disodium EDTA, a preservative that I don’t like. The shampoo is very efficient, foams well and washes effectively. I am pretty sure a lot of people won’t be able to use it because of its scent. It smells intensely with birch tar, which might remind you of a burnt tyre. And the smell stays on the hair really long, even after washing it with a different shampoo ;) It is the cheapest option that costs 2€ for 330 ml.



Pilomax Olamin WAX. W przypadku tego szamponu zapach nie będzie problemem, bowiem kosmetyk pachnie bardzo ładnie, fryzjersko. Za to butelka jest mniej praktyczna, bo bardzo twarda i trudno z niej wyciskać produkt. Jeśli zaś chodzi o szampon, to wypada naprawdę przyzwoicie. Jest gęsty, dobrze się pieni i z powodzeniem oczyszcza skórę i włosy nawet po olejowaniu. Skład ma, podobnie jak poprzednik, typowo drogeryjny, aczkolwiek na uwagę zasługuje łagodzący sok aloesowy. Szampon bazuje na SLES, zawiera też sporo konserwantów. Co prawda jest wydajny, ale ma znacznie mniejszą pojemność niż ten z Farmony, bo 200 ml i kosztuje około 16-17 zł.




Pilomax Olamin WAX. In the case of this shampoo the scent is not a problem, it smells really nice. The bottle is less handy, as it’s very stiff and it’s hard to squeeze out the product. And the shampoo itself works really fine. It’s thick, foams well and manages to wash my hair even after an oil treatment. The ingredient list looks typically drugstore, but aloe juice is really worth noting. However, it’s based on SLES and contains a lot of preservatives. It is efficient, indeed, but the bottle is smaller than the Farmona one, as it contains 200 ml and costs 4€.




Bioxsine, ziołowy szampon przeciw wypadaniu włosów, przeciwłupieżowy. Profesjonalna oprawa graficzna robi wrażenie, chociaż dziwaczna butelka jest mało poręczna, nie mieści się na mojej półce w łazience ;) Szampon ma dość rzadką konsystencję, ale intensywnie się pieni, więc z wydajnością nie ma problemu. Ma ponadto brązowy kolor i przyjemnie „fryzjersko” pachnie. Dobrze oczyszcza, ale po olejowaniu wolę użyć coś jeszcze intensywniejszego. Podobnie jak u poprzedników, jego podstawą są typowe detergenty, w tym SLES. Szampon Bioxsine zawiera jednak dodatkowo cały szereg aminokwasów i mikroelementów, które faktycznie mogą pomóc w przypadku wypadania, które spowodowane jest łamliwością i słabą kondycją włosów. Ja w tej kwestii nie zauważyłam specjalnie różnicy, ale już wspominałam, że w moim przypadku hormony mają ostateczny głos, a poza tym stosuję równolegle kilka innych specyfików i trudno stwierdzić, który w jakim stopniu działa. Przyznam, że w tym kosmetyku przytłacza mnie trochę ilość konserwantów, składników kompozycji zapachowej i innych chemikaliów. Szampon ten wychodzi też najdrożej, zapłacimy za niego bowiem około 30 zł za 300 ml.





Bioxsine, herbal anti hair loss shampoo, anti-dandruff. The professional graphic design impressed me, but the strange bottle isn’t very handy, it doesn’t fit my bath shelf ;) The shampoo has a runny consistency, but foams intensely and is very efficient. It also has brown colour and smells like a typical hair product. It washes well, however, I prefer using something stronger when I apply oils on my hair. Just like the previous ones, Bioxsine is based on typical detergents like SLES, but this one also contains various amino acids and microelements that might really help you if you suffer from hair loss that is caused by poor condition of the hair. To be honest, I haven’t noticed much difference in this respect, but as I already mentioned, my hormones are the most important factor and I also use some other anti hair loss products. I admit that the amount of preservatives and other chemicals in this shampoo scares me a bit. This one is also the most expensive. We’ll pay 7€ for 300 ml.



Jak już mówiłam, żaden z tych szamponów nie zdziałał cudów i nie zlikwidował całkiem mojego łupieżu, ale na pewno wspomagały walkę i spisywały się lepiej niż drogie apteczne szampony jak Nizoral, który mi w ogóle nie pomagał. I każdy z nich całkiem miło wspominam. Używane niezbyt często nie podrażniały, ani nie przesuszały bardziej mojej wrażliwej skóry głowy. Nie odczuwałam też swędzenia czy innych nieprzyjemnych sensacji ;) Za całokształt najbardziej polubiłam chyba ten z Bioxsine, chociaż pod względem składu moim zdaniem najlepiej wypada najtańszy z Herbal Care. Gdyby nie ten zapach...


As I said, none of these shampoos worked wonders. They didn’t heal my dandruff, however, they somehow helped me in my struggle and worked better than expensive specialist shampoos such as Nizoral that did nothing. I really liked each of them. I didn’t use them too often and I didn’t have any problem with dryness on my sensitive scalp that easily turns itchy. Overall, I liked the Bioxsine one the most, however I think that the Herbal Care one has the best ingredients compared to the price. I only wish it didn’t smell so intensely...


Znacie któryś z tych szamponów? A może polecacie jakiś szampon przeciwłupieżowy? Najlepiej nie za drogi, bo u mnie szampony schodzą jak woda. Próbowałam naprawdę różnych specyfików, w tym aptecznych, a także leków przepisanych przez dermatologa i jednak doszłam do wniosku, że wolę wspomagać się odpowiednią pielęgnacją niż walić z grubej rury sterydy, które przynoszą tylko chwilową ulgę. Dobrze wspominam też szampon Pharmaceris, którego recenzję znajdziecie TUTAJ, ale był trochę drogi i mało wydajny. Cóż, w przypadku łupieżu trzeba trochę działać metodą prób i błędów, licząc na to, że trafimy na produkt czy składnik, który w naszym przypadku okaże się skuteczny.

Do you know any of the shampoos? Or can you recommend a good and not too expensive anti-dandruff shampoo? I tried a lot of different products, including prescription ones and I decided I want to help myself with good skincare and haircare instead of using steroids that help for a short period of time. I was also pleased with the Pharmaceris shampoo that was reviewed HERE, but it was a bit too expensive and rather inefficient. Well, struggling with dandruff is by trial and error. We never know what will prove helpful.

Share this:

, , , , ,

CONVERSATION

36 komentarze:

  1. Bioxsine uwielbiam! Szczególnie jesienią kiedy moje włosy wypadają na potęgę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś krótko przed tym, jak zaczęłam używać tego szamponu, znacznie zmniejszyło się wypadanie, dlatego trudno mi ocenić jego działanie w tej kwestii ;)

      Usuń
  2. Sama akurat nie mam problemów z łupieżem ale mój brat stosuje Bioxine i to jedyny szampon który u niego działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To potwierdza moją teorię, że jeśli przyczyną są grzyby, to szampony z piroktonem olaminy mają szansę się sprawdzić :)

      Usuń
  3. Żadnego z tych szamponów nie miałam w swoich łapkach, ale ten pierwszy z Herbal Care mnie zaciekawiał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę w porządku, tylko trzeba się przygotować na naprawdę mocny zapach :D

      Usuń
  4. Żadnego z nich nie znam. Na łupież pomógł mi kiedyś Zoxin-Med :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie mógłby się nie sprawdzić, bo on bazuje na ketokonazolu, podobnie jak Nizoral :) Ale niektórym osobom właśnie ten składnik lepiej się sprawdza niż pirokton olaminy :)

      Usuń
  5. Znam Boxsine, tylko już nie pamiętam, jak się u mnie sprawdzał (chociaż jestem pewna, że pisałam recenzję na jego temat). Chyba nie był jakiś fenomenlany, bo więcej do niego nie wróciłam. Szampony dziegciowe to u mnie must-have (chociaż wybieram raczej te bez SLES), moja łuszczyca lubi ten składnik. No i tego z Pilomaxa akurat nie miałam, ale inny, głęboko oczyszczający bardzo lubię, fajnie myje zarówno skórę, jak i włosy :) Z takich szamponów przeciwłupieżowych to lubię też Selsun Blue, całkiem dobry jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie uważam Bixsine za fenomenalny, ale jest w porządku. Ja wiem, że nie mogę od szamponu wymagać zlikwidowania problemu, bo problem leży głębiej. A z dziegciowych wynalazków, to teraz mam serum z Elfa Pharm i fajnie się sprawdza, jeśli lubisz dziegciowe produkty, to Ci gorąco polecam :) Sprawdzę ten Selsun Blue, ciekawa jestem, bo nie słyszałam o nim ;)

      Usuń
  6. szampon przeciwłupieżowy to u mnie obowiązkowy kosmetyk. Bardzo lubię H&S, ale ten z pilomaxu też się fajnie sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tak samo :) H&S raz miałam, chyba jakąś cytrynową wersję i strasznie mnie po nim głowa swędziała, więc już nie kupowałam...

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy post. :) Ja przetestowałam wiele aptecznych szamponów, ale jednak z łupieżem najlepiej radzą sobie w moim przypadku te najzwyklejsze, ziołowe szampony i minimalizm w pielęgnacji też bywa pomocny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Właśnie u mnie apteczne produkty też niekoniecznie pomogły i również minimalizm moim włosom i skórze głowy służy ;)

      Usuń
  8. Z łupieżem problemów nie mam, więc niestety nic nie jestem w stanie polecić :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje szczęście! Dziadostwo potrafi uprzykrzyć życie ;)

      Usuń
  9. Nr 2 wygląda znajomo, czyżbym miała go w zapasach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tak, to mam nadzieję, że go polubisz :)

      Usuń
  10. Nie mam problemu z łupieżem, ale powiem mężowi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie łupież wrócił kiedy zrezygnowałam z naturalnych szamponów :) Mój skalp kocha naturalne składy, a końcówki już niestety nie :)Muszę więc często kombinować i przy jednym myciu używać dwóch produktów, a nie zawsze mam na to czas i ochotę :) Niestety nie znam żadnego z wyżej wymienionych szamponów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że u mnie na odwrót ;) Łupież nasilił się, jak zaczęłam stosować naturalne szampony. Ale to pewnie dlatego, że u mnie głównym problemem jest Łzs i jak mam dobrze oczyszczoną skórę, to wtedy jest lepiej, a te naturalne szampony nie są tak agresywne ;)

      Usuń
  12. U mnie działa jedynie H&S :-) Po innych mam wysyp łupieżu i swędzącą głowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie tak właśnie się stało po H&S ;)

      Usuń
  13. Jestem bardzo ciekawa tego Bioxine :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny, choć moim zdaniem, nie jakiś rewelacyjny :)

      Usuń
  14. na szczęście nie mam problemów z łupieżem :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Całe życie nie miałam problemów z łupieżem, a ostatnio zrobił mi się jakiś taki jeden placek na skórze głowy i nie mogę się z nim uporać :( Może któryś z powyższych szamponów mi pomoże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto spróbować coś z tym składnikiem na początek, bo reszta to już wyższy kaliber ;)

      Usuń
  16. Miałam świetny szampon dziegciowy i na pewno był to rosyjski kosmetyk. Niestety nie pamiętam dokładnie jakiej firmy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę miała ochotę wypróbować, to zrobię dochodzenie, może trafię na niego :)

      Usuń
  17. Pilomag to cudo, bo dzięki niemu pozbyłam się łupieżu! Uwielbiam go!

    OdpowiedzUsuń
  18. A słyszałaś o serum Bionigree? Odkąd je stosuję zero łupieżu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, czytałam :) Pewnie się skuszę w przyszłości, jak przerzedzę moje włosowe zapasy :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...