Borówkowy duet wygładzający od Nacomi: olejek oraz mus do ciała / Smoothing blueberry duet from Nacomi: body oil and body mousse

Może ten post byłby bardziej na miejscu zimą, ale patrząc za okno, myślę, że z zimowymi klimatami wcale się nie spóźniłam ;) W każdym razie dzisiaj przedstawię Wam wygładzający duet od Nacomi, w skład którego wchodzi olejek oraz mus do ciała. Obydwa produkty obłędnie pachną borówką, aż człowiek ma ochotę je zjeść, zamiast wsmarowywać w siebie. Ale czy za przepięknym zapachem idzie efektywne działanie? Odpowiedź znajdziecie w dalszej części wpisu.

Maybe this kind of post would be more suitable in the winter, but when I’m looking out of the window, I just feel I am not late;) So, today I will show you a smoothing duet from Nacomi that consist of a body oil and a body mousse. Both products smell totally amazing, like blueberries, it is so delicious that I could literally eat it instead of putting it to my body. But does the beautiful scent goes hand in hand with effective working? You will find the answer below.


Zacznijmy od olejku. Buteleczka z zamknięciem typu press jest wygodna w użyciu. Produkt ma, rzecz jasna, konsystencję olejku, ale takiego bardziej tłustego. Czuć wręcz jego bogaty skład. Na wilgotnej skórze rozprowadza się łatwo, ale po aplikacji pozostaje tłusta warstewka, która nie do końca się wchłania. Suche skóry na pewno polubią to uczucie natłuszczenia, ja osobiście też je doceniam, chociaż wolę jednak olejki, które całkowicie się wchłaniają.

Let’s start wth the body oil. The bottle with the press cover is quite comfortable. The product is, apparently, oily but more greasy to the touch. I can literally feel the rich formula. It’s easy to apply it to a wet body, however, it leaves an oily layer that doesn’t fully absorb. Dry skin holders will like this greasy feeling. I also like it, however, I rather prefer the so-called dry oils.



Skład wypada naprawdę przyzwoicie, ale bez fajerwerków. Znajdziemy w nim olej ze słodkich migdałów, trójglicerydy, olej sojowy, olej słonecznikowy, olej z dzikiej róży, ekstrakt z borówki, witaminę E i kompozycję zapachową. Generalnie, skład odpowiada niewygórowanej cenie – użyte oleje bazowe (oraz trójglicerydy, będące jednak swego rodzaju wypełniaczem) nie należą do drogich surowców. To takie podstawowe oleje kosmetyczne, które odżywiają, natłuszczają i nawilżają. Bez fajerwerków, ale całkiem udanie.

The ingredients seem just fine. We will find there sweet almond oil, triglycerides, soya oil, sunflower oil, rose hip oil, blueberry extract, vitamin E and parfum. Generally, the ingredients well correspond with the affordable price of the product – the basic oils that are used here and triglycerides are truly inexpensive. These are just basic cosmetic oils that have nourishing and moisturizing properties. Nothing amazing, but good ones.


Z kolei mus borówkowy zaskoczył mnie swoją formułą. Otworzyłam go latem, sądząc, że będzie to lekka chmurka nawilżenia idealna na upalne dni. Och, jakże się myliłam :) Okazało się, że kosmetyk faktycznie ma bardzo zbitą, ale piankową konsystencję, jednak w kontakcie z ciepłem skóry roztapia się do bogatego olejku. Musiałam więc odstawić go na półkę i wróciłam do niego dopiero jesienią. Mus pozostawia na skórze konkretną warstwę olejku, dając mocne natłuszczenie i nawilżenie.

In turn, the blueberry mousse surprised me with its formula. I opened it during the summer, because I thought it would be a lightweight moisturizer perfect for hot days. Oh, how wrong I was :) It turned out very hard yet moussy, but when it touches warm skin, it turns into a rich greasy oil. So I had to keep it for autumn and winter. The mousse leaves an oily layer on the skin, giving it protection and hydration.


Skład przedstawia się nieco podobnie jak w przypadku olejku. Na liście mamy masło shea, olej ze słodkich migdałów, trójglicerydy, wosk pszczeli, olej słonecznikowy, glicerynę, olej z dzikiej róży, alkohol cetylowy, ekstrakt z borówki, witaminę E oraz kompozycję zapachową. Również jest odżywczo, natłuszczająco i nawilżająco.

The ingredients are similar to those in the body oil. In the list there are shea butter, sweet almond oil, triglycerides, beeswax, sunflower oil, glycerin, rose hip oil, Cetyl Alcohol, blueberry extract, vitamin E and parfum. The formula is nourishing, rich and moisturizing.



Producent obiecuje wygładzenie, redukcję rozstępów i uelastycznienie skóry. Może te zapewnienia są trochę na wyrost, jednakże składniki zawarte w obydwu produktach w pewnym stopniu mogą pomóc w utrzymaniu skóry w dobrej kondycji, zwłaszcza w połączeniu z masażem, który wykonujemy podczas aplikacji kosmetyku. Bardzo polubiłam zarówno mus, jak i olejek i na pewno sprawdzę inne wersje :)

The producer promises that the cosmetics will make the skin smoother and firmer and will reduce stretch-marks. Maybe these promises are a bit exaggerated, but the ingredients that are contained in both products can help us keep our skin in a good condition, especially when applied with some massage. I really liked both the mousse and the oil and I’m sure I’ll check out other versions.



Jeśli chodzi o samą markę, to kosmetyki Nacomi naprawdę lubię, bo mają przyjemne, nieprzekombinowane składy i działają tak jak powinny. No i są polskie :) Jedynie nie jestem fanką opakowań i szaty graficznej, może więc tę kwestię przemilczę, bo zawartość rekompensuje niedociągnięcia natury estetycznej ;) W tej chwili testuję kilka dalszych kosmetyków tej marki, możecie więc spodziewać się kolejnych recenzji. Mała wskazówka - ten sam producent odpowiedzialny jest za markę Biolove dostępną w Kontigo, więc jeśli nie macie pod ręką Nacomi, to możecie sięgnąć po te drugie produkty, w dużej mierze identyczne lub bardzo podobne :)

I truly like Nacomi products, as they have basic but very nice ingredients and they work as they’re supposed to work. And they’re Polish :) I am only not a fan of the packagings and the graphic design, but I am not going to talk about it, because what’s inside is the most important thing ;) At the moment I’ve been testing some other cosmetics from this brand, so you can expect more reviews soon.


Lubicie produkty Nacomi? Co polecacie?

Do you like Nacomi? What can you recommend?

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

18 komentarze:

  1. Zapach jest obłędny <3 Pokochałam ogromnie :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, tylko taki piękny zapach mógł Cię nakłonić do smarowania się regularnie^^

      Usuń
  2. miałam mus borówkowy z Biolove. cudny był :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to ten sam produkt, albo bardzo bardzo podobny :)

      Usuń
  3. Ciekawe produkty, nie miałam jeszcze nic z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się zapoznać, świetne mają kosmetyki :)

      Usuń
  4. Ten mus borówkowy bardzo mnie kusi! Już nieraz mu się przyglądałam w Hebe ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się skusić - dobry skład, działanie i super zapach :)

      Usuń
  5. Widzę, że "nacięłaś" się na mus podobnie jak ja ;) Również myślałam, że konsystencja jest lżejsza, a to dość konkretny produkt (mam wersję ciasteczkową). Wszystko to rekompensuje działanie, prawdziwe nawilżenie, które się długo utrzymuje i naturalne zapachy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja się spodziewałam lekkiego nawilżenia, a tu bomba odżywcza ;)

      Usuń
  6. Mam mus borówkowy od Biolove i pachnie cudownie :) Więc Twój z nacomi pewnie taki samy ma zapach i działanie zapewne też, bo chyba bardzo podobne są te 2 produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że są bardzo podobne, chociaż tego z Biolove nie miałam :)

      Usuń
  7. ciekawa jestem zapachu, bo średnio za borówkową nutą przepadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To myślę, że możesz nie do końca się z nim polubić, bo to taka typowa słodka borówka ;)

      Usuń
  8. Mam wrażenie, że producent postawił bardziej na szatę graficzną w marce Biolove ;)Nie zmienia to faktu, że w obu przypadkach składy są bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, pewnie zresztą Kontigo ma jakiś wpływ na wygląd opakowań :)

      Usuń
  9. Nacomi to jedna z moich ulubionych polskich firm :) Ten duecik zaciekawił mnie, jak będę mieć okazję to sięgnę po te produkty :) Z Nacomi używałam do tej pory czarnego mydła, glinki czerwonej, masła shea, oleju ze słodkich migdałów - zdecydowanie produkty warte polecenia :) Nie polubiłam się tylko z maską algową z żurawiną do cery naczynkowej - podrażniała moją skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam kilka produktów od Nacomi i wszystkie jak na razie się sprawdzają :) Mam w zapasie maskę algową, ale jeszcze jej nie użyłam, moja wersja jest przeciwtrądzikowa, mam nadzieję, że mnie nie podrażni :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...