Wielki test tuszy do rzęs – cz.2 średnia i wysoka półka! / Huge mascara test – pt. 2 drugstore and high street!

W poprzednim poście przedstawiłam Wam pięć tuszy z niższej półki, a dziś zajmiemy się tymi odrobinę droższymi i jednym bardzo drogim. Rozstrzał cenowy jest spory, mniej więcej od 30 zł do 130 zł, ale jakoś musiałam je podzielić ;) Od razu Wam zdradzę, że ku mojemu zdziwieniu, maskary te sprawdziły się u mnie słabiej niż propozycje tańszych marek! Bez zbędnego gadania zapraszam do lektury :)

Bourjois Twist Up The Volume, Bourjois Volume Reveal, Rimmel Wonderfull, Rimmel Scandaleyes Retro Glam, Make Up For Ever Excessive Lash

In the previous post I showed you five budget mascaras and today we’ll have a look at those a bit more expensive ones and one high street mascara. The price ranges from 30 zł to 130 zł, but I had to divide the products somehow ;) I will tell you that these mascaras did not work as well as the cheaper ones! Check out my overview :)



Bourjois Twist Up The Volume
Bourjois Twist Up The Volume

Ciekawy pomysł z podwójną silikonową szczoteczką – faktycznie pierwsza pozycja lepiej radzi sobie z wydłużaniem, a druga z pogrubianiem, jednak według mnie efekt wydłużenia dominuje. Maskara nie skleja rzęs, ale denerwuje mnie to, że brzydko je oblepia i ma tendencję, żeby zostawiać grudki. Jeśli lubicie mocno wyraziste rzęsy, zbliżone do sztucznych, to może Wam ten tusz przypaść do gustu, ja jednak wolę naturalniejszy look. Nie przepadam, gdy moje rzęsy są twarde i ciężkie od maskary oraz sztywno sterczą, zamiast być ładnie podkręcone.


Bourjois Twist Up The Volume

The idea of two positions of the wand is really inventive – in fact, the first position is better at giving the length and the second at volumizing, however, I think that the lengthening effect dominates. The mascara doesn’t glue my lashes together, but it makes them heavy and clumpy. If you like more dramatic look, you might like this mascara, however, I prefer natural effect. I don’t like it when my lashes are stiff and straight instead of being nicely curled.



Bourjois Volume Reveal
Bourjois Volume Reveal

Niezły tusz, ale cudów nie potrafi u mnie zdziałać. Faktycznie, dodaje rzęsom objętości poprzez pogrubienie, chociaż czasem lubi je posklejać. Silikonowa szczoteczka ma dość klasyczny kształt, ale niespecjalnie mi przypadła do gustu. Niezbyt wygodnie mi się nią aplikuje tusz, myślę, że właśnie ona była winna moim problemom ze sklejaniem. Skądinąd wiem, że ta maskara potrafi wyczarować wachlarz idealnie rozdzielonych rzęs – tak działała u mojej siostry. Wiele zależy więc od naturalnych rzęs i własnych preferencji.

Bourjois Volume Reveal

Bourjois Volume Reveal

That’s a nice mascara, but it doesn’t work wonders on my lashes. It gives them some volume, but also tends to glue them together. The silicone wand has a classic shape, but I don’t really like it. It is not comfortable to use and I think it is to blame for the problems with separating the lashes. However, I know that it can create a truly impressive dramatic look – it does it with my sister’s lashes. I guess the effect depends on the condition of the lashes.



Rimmel Wonder’full 
Rimmel Wonder’full 

Nie polubiłam tego tuszu. Okazał się bardzo rzadki, przez co zdarzało się, że jedyne co zrobił z moimi rzęsami, to ich posklejanie. Bo ani ich nie pogrubiał, ani nie wydłużał. No kompletnie nic. Jakbym w ogóle nie użyła maskary. Do tego wszystkiego silikonowa szczoteczka jest niewygodna i zbyt duża. Jestem na nie, chociaż lubię tusze Rimmel i wersja Wonder’full Wake Me Up świetnie się u mnie spisywała (recenzja TUTAJ).

Rimmel Wonderfull

Rimmel Wonderfull

I didn’t like this mascara. It turned out to be very runny and the only thing it did to my lashes was gluing them together. It didn’t give them neither volume nor length. Nothing. It looks as if I didn’t use anything. And the huge silicone brush is too big and not at all comfortable. I say no to this mascara, even though I like Rimmel mascaras and the version Wonder’full Wake Me Up was excellent (review HERE).



Rimmel Scandaleyes Retro Glam
Rimmel Scandaleyes Retro Glam

Historia trochę podobna jak z poprzednikiem. Miałam wersję Black i super mi się sprawdzała (recenzja TUTAJ), a ta Extreme Black bardzo mnie zawiodła. Oblepia brzydko rzęsy, skleja je i pozostawia grudki. Dodaje objętości, ale co mi po tym, jak efekt końcowy wygląda źle. Bardzo lubię takie klepsydrowate szczoteczki, ale tym razem mam wrażenie, że zostawia na włoskach za dużo produktu. Niestety, nie polubiliśmy się.

Rimmel Scandaleyes Retro Glam

Rimmel Scandaleyes Retro Glam

The story is similar as with the previous one. I used to have the Black verion and I really liked it (review HERE), but this Extreme Black one disappointed me a lot. It makes my lashes heavy, tends to glue them together and leaves small clumps. It gives some volume, but the overall effect looks bad. I do like such hourglass-shaped brushes, but this time I feel it leaves too much product. Well, it’s not my favourite.



Make Up For Ever Excessive Lash
Make Up For Ever Excessive Lash

Chyba najgorszy tusz w całym zestawieniu, a kosztuje aż 128 zł. Dla mnie to dramat. Szczoteczka ma naturalne włosie, tzn. pewnie sztuczne, ale na pewno wiecie, o co mi chodzi. Jest mała i niewygodna, trudno nią rozczesać rzęsy. Po użyciu tego tuszu są one posklejane, może odrobinę wydłużone, ale w ogóle nie pogrubione. Poza tym sztywno sterczą w różne strony, tracąc kształt. Co gorsza, zmywanie tej maskary okazało się bardzo trudne, muszę mocno się namęczyć, by ją usunąć. Jeśli zależy Wam na trwałości, to będzie to dla Was zaleta, ja jednak wolę, gdy tusz ładnie się trzyma, ale nie muszę trzeć, podrażniać oczu i maltretować rzęs, by się go wieczorem pozbyć. Jestem kompletnie na nie!

Make Up For Ever Excessive Lash

Make Up For Ever Excessive Lash

This is probably the worst mascara in this review and it costs over 30€. It’s a disaster. The brush is natural, I mean not made from silicone, but resembles natural bristles. It is small and not comfortable, it’s hard to brush the lashes using it. It makes my lashes kind of spiky and stiff, glued to each other. It gives some length but doesn’t give any volume at all. What’s even worse, it is extremely hard to remove it. I have to rub for a long time. If you’re looking for a longlasting product, you may be satisfied, but I prefer mascaras that get easily removed, as I don’t want to damage my lashes. No, no, no!



Żaden z tych tuszy nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. I to nawet nie kwestia tego, że ze względu na wyższą cenę wymagałam od nich więcej. Po prostu na moich rzęsach te tańsze maskary z poprzedniego postu dawały lepszy efekt przy porównywalnej trwałości. Generalnie, uważam, że tusze Bourjois prezentują wysoką jakość, ale jednak nic mi nie urwały. Podobnie mam z maskarami L’Oréal. Z kolei Rimmel w tym wypadku to duży zawód, bo inne wersje tych tuszy należą do moich ulubieńców. Natomiast Make Up For Ever poza bardzo ciekawym opakowaniem, moim zdaniem nie ma nic do zaoferowania. Nie zapłaciłabym za niego nawet 20 zł.

None of these mascaras made a good impression on me. And it’s not that I expected more of them because they’re more expensive. I just see that the cheaper ones looked better on my lashes and lasted just as well. Generally, I think that Bourjois has high quality mascaras, but they’re not perfect. I have the same relationship with L’Oréal ones. Rimmel, in turn, disappointed me much, because the other versions were really good. But Make Up For Ever has nothing to offer, apart from the nice looking packacking. I would even pay 5€ for it.

Bourjois Twist Up The Volume, Bourjois Volume Reveal, Rimmel Wonderfull, Rimmel Scandaleyes Retro Glam, Make Up For Ever Excessive Lash

Cóż, ten potężny test oraz moje wcześniejsze doświadczenia, m.in. z tuszem Too Faced Better Than Sex, potwierdzają to, o czym już wspomniałam poprzednio – według mnie nie warto inwestować w drogie tusze, zwłaszcza że po około trzech miesiącach ze względów higienicznych należy maskarę wymienić. Raczej więc zostanę przy tuszach drogeryjnych, przede wszystkim tych z niższej półki, choć mam też ochotę sprawdzić coś naturalnego. Trochę obawiam się problemów z rozmazywaniem, zwłaszcza że często łzawią mi oczy, ale jestem z drugiej strony bardzo ciekawa.

Well, this huge test and my earlier experience with e.g. Too Faced Better Than Sex mascara confirm what I mentioned previously – in my opinion it is a waste of money to buy an expensive mascara, because it should be replaced every three months due to hygienic reasons. So I will keep using budget drugstore mascaras, but I also would like to check out something natural. I am a bit afraid the natural ones may smudge, however, I am really curious how they will work.

Jakie są Wasze doświadczenia z maskarami? Sięgacie po drogie tusze? Znacie któregoś z dzisiejszych bohaterów?

What are your experiences with mascaras? Do you use high street or high end ones? Do you know any of the reviewed ones?

Share this:

, , , , ,

CONVERSATION

24 komentarze:

  1. Te z Bourjois rzeczywiście wyglądają najlepiej na Twoich rzęsach. Osobiście sama używam mascary Rimmela i jestem średnio z niej zadowolona. Może wypróbuję mascarę Twist Up od Bourjois ;) Poza tym nie wiedziałam, że jest taka tania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, te z Bourjois stosunkowo najlepiej się sprawdziły :)

      Usuń
  2. Z tych z dzisiejszego postu, to faktycznie - szału nie ma. Ta pierwsza od Bourjois chyba się prezentuje najlepiej na Twoich rzęsach, choć szkoda, że są takie sztywne i mocno oblepione po jej użyciu. Wcale mnie nie zaskoczyłaś pisząc, że MUFE, to porażka. Czułam, że najdroższa będzie najgorsza. Zresztą, jeśli o mnie chodzi, to mam podobne doświadczenia, dlatego nigdy nie zainwestuję w tusz droższy niż 50zł (no, może wyjątkiem jest Hypnose od Lancome, ale jednak wątpię, żebym ją kiedykolwiek kupiła - szkoda kasy, jak mogę mieć super tusz za 20zł z Eveline).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, pierwsza prezentuje się całkiem dobrze, ale tak usztywnia rzęsy, że aż to czuć... Ja tak samo wolę kupić fajny tusz za mniejszą kasę, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na coś innego ;)

      Usuń
  3. Z tych wszystkich pokazanych to seria dupki mi nie urwało... Eveline próbowałaś? Oni mają tanie ale całkiem niezłe maskary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w poprzednim poście opisałam dwa tusze Eveline, które bardzo fajnie się spisały :) Myślę, że spróbuję kolejne :)

      Usuń
  4. Miałam chęć na oba tusze Bourjois, ale teraz się zastanowię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że one potrafią na bezproblemowych rzęsach dać super efekt, ale u mnie były po prostu w porządku...

      Usuń
  5. Ja nie wydaję na tusze więcej niż 20-25 zł i to na promocji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo :) A zazwyczaj to nawet dużo mniej ;)

      Usuń
  6. Ale fajne porównanie! Sama najbardziej lubię tusze drogeryjne ze średniej półki - Max Factor, L'Oreal czy Rimmel. Choć ostatnio pozytywnie zaskoczyły mnie też mascary Eveline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Max Facotra bardzo lubiłam Masterpiece Max :) Rimmele też lubię, podobnie jak Bourjois i L'Oreal, Maybelline już mniej. Ale i tak wygrywają te z niższej półki :)

      Usuń
  7. U mnie Wonder’full też się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że wiele osób na niego narzekało :/

      Usuń
  8. Mi ten pierwszy się podoba, dość fajnie wygląda na rzęsach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, on wygląda najlepiej z całej gromadki, tylko ten efekt na rzęsach jest ciężki i nienaturalny, dla mnie to trochę za dużo ;)

      Usuń
  9. u mnie oprócz wycofanego sexy curves żaden inny tusz Rimmela się nie sprawdził. nie lubię i całkiem je odpuściłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie znam, ale moje dotychczasowe doświadczenia z tuszami Rimmel były dobre ;)

      Usuń
  10. Mam podobnie zdanie, że w przypadku tuszy nie warto inwestować. Ja osobiście zawsze kupuję te drogeryjne o około 3-4 miesięcy wymieniam na nowy. Sprawdzają się bardzo dobrze i nie widzę sensu aby przepłacać. W przypadku innych produktów do makijażu jest już różnie.. wolę zainwestować.. ale tuszy to nie dotyczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W inne kosmetyki też wolę zainwestować, zwłaszcza w te bazowe, ale w tusz niekoniecznie :)

      Usuń
  11. Miałam kiedyś genialny tusz Bourjois, na pewno nie ten, niestety nie pamiętam jak się nazywał, ale genialnie rozdzielał rzęsy i dawał wyrazisty, a jednak naturalny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, co to był za tusz :D

      Usuń
  12. Miałam nieprzyjemność używać Wonderfuull z Rimmela - chyba najgorszy tusz ever. teraz używam tylko Qieen Size od Wibo ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wonderfull był niestety jednym ze słabszych tuszy, jakie miałam okazję używać :(

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...