3 x NIE, czyli kosmetyczne rozczarowania / 3 x NO, or my cosmetic disappointments: Lirene, Eveline, Tołpa

Tego typu posty praktycznie się u mnie nie pojawiają. Znajdziecie je TUTAJ oraz TUTAJ. Czasem sobie trochę narzekam na właściwości jakiegoś kosmetyku, ale na prawdziwy bubel trafiam niezwykle rzadko. Zresztą w poprzednim wpisie już pisałam, że nie lubię słowa „bubel”, bo coś, co nie sprawdza się u mnie, u innej osoby może zdziałać cuda. Dzisiaj jednak trochę pomarudzę, bo produkty, o których opowiem, mają istotne wady, a ich działanie nie przystaje kompletnie do tego, co obiecuje producent. Ciekawi, co mi zalazło za skórę? To zapraszam :)

I don’t usually write on my cosmetic disappointments. You’ll find such posts only HERE and HERE. I sometimes complain about products, but I hardly ever come across a cosmetic that I could call a disaster. As I previously said, I don’t like to use the word “thrash”, as something that doesn’t work for me may well work for you. But today I am going to complain a lot, because product that I am about to show you have significant disadvantages and they simply don’t do their job. Are you curious what annoyed me so much? Keep reading :)




Lirene No Mask, 01 Jasny
Lirene No Mask, 01 Light

Wiązałam z tym podkładem wielkie nadzieje, gdyż producent obiecywał lekką konsystencję, wyrównanie kolorytu skóry i właściwości nawilżające. Ale co mi po tym, skoro kolor 01 Jasny okazał się dość ciemny. Ale w sumie nie to jest najgorsze, bo wyjściowy odcień to ładny beż – kosmetyk niestety po kilku chwilach utlenia się i ciemnieje jeszcze bardziej, stając się pomarańczowym. Doskonale widać to na zdjęciu. Poza tym nie polubiłam butelki bez pompki, po prostu nie cierpię wylewać podkładu najpierw na rękę. Jeśli chodzi o właściwości, to też nie do końca mi odpowiadały, bo podkład na mojej cerze wyglądał jakoś dziwnie sucho. Niestety, zawiodłam się bardzo.





I really hoped this foundation would work for me, as it promised to have a lightweight formula, even the skintone and keep the face moisturized. But I couldn’t enjoy its properties, as the shade 01 Light turned out rather dark. But this is not the worst thing about it, as initially it has a neutral beige colour, but after a few minutes it oxidizes and turns orange. It’s perfectly visible in the picture. Besides, I did not like the bottle without a pump, I just hate being forced to spill the foundation on my hand first. When it comes to properties, it wasn’t my cup of tea, either. The foundation looked strangely dry on my face. Unfortunately, it was a huge disappointment.









Eveline Express Face Care, Multicleanser+krem do twarzy pod prysznic
Eveline Express Face Care, Multicleanser + face shower cream

Moim zdaniem Eveline za bardzo kombinują z tym łączeniem funkcji różnych kosmetyków w jednym produkcie. I tym razem zdecydowanie przedobrzyli. Krem oczyszczający, peeling, maseczka i krem do twarzy? To nie mogło się udać... Niestety kosmetyk nie spełnia dobrze żadnej z tych funkcji. Ma przyjemny, delikatny kremowy zapach i to jedyna jego zaleta. No może na plusa zasługuje jeszcze fakt, że pozostawia twarz nawilżoną, bez uczucia ściągnięcia, ale jednak trochę obciążoną. Ze zmywaniem makijażu kompletnie sobie nie radzi, chociaż zawiera dość mocne detergenty. Przy zetknięciu z wodą dziwnie się kruszy, zamiast tworzyć myjącą emulsję. Trudno go też spłukać, gdyż maże się po skórze. Skład produktu jest bardzo kiepski, z SLS, parabenami i innymi nieciekawymi konserwantami. Jedyna rola, w jakiej go widzę, to delikatnie oczyszczający, kremowy peeling, gdyż kosmetyk zawiera złuszczające drobinki i glinkę kaolinową. Moja wersja przeznaczona jest do cery mieszanej i tłustej, ale z tego, co mi się wydaje, jest jeszcze taka do cery suchej. Nie wiem, może tamta lepiej się spisuje, ale mnie ten kosmetyk kompletnie nie przypadł do gustu i więcej po niego nie sięgnę.





In my opinion, Eveline has gone too far with combinig functions of various cosmetics in one. A cleanser, a scrub, a mask and a face cream? That can’t work... Unfortunately, this product works as none of these. It has a nice creamy scent and it’s the only advantage I can see. Maybe I should also appreciate the fact that it doesn’t leave my face dry and tight. It totally doesn’t work as a makeup remover, even though it contains some strong detergents. It starts to crumble instead of turning into emulsion when it has contact with water. And it’s hard to rinse it off as it only smudges on the face. The ingredients aren’t good at all – detergents, parabens and other harmful preservatives. I can use it only as a delicate scrub, as it contains exfoliating particles and white clay. I have the oily and combination skin version, but I think there’s also one for dry skin. I don’t know, maybe it’s better, but I didn’t like this one and I’m not going to repurchase it.








Tołpa Dermo Face Rosacal maska-opatrunek wzmacniająco-łagodząca
Tołpa Dermo Face Rosacal nourishing and soothing mask

Opis był bardzo obiecujący, dla mojej naczynkowej cery łagodzące maseczki są jak najbardziej mile widziane. Skład również przedstawia się bardzo przyzwoicie – masło shea, gliceryna, oleje, glinka biała, ekstrakty roślinne, emolienty... Teoretycznie nic, co mogłoby wyrządzić mi krzywdę. Maseczka jest gęsta, ale przyjemnie się rozprowadza i ładnie pachnie. Niestety, nie byłam w stanie wytrzymać w niej dłużej niż 30 sekund. Twarz zaczęła mnie szczypać i piec, a po zmyciu była podrażniona i zaczerwieniona. Efekt więc był totalnie odwrotny niż oczekiwany. Nie mam pojęcia, co było przyczyną, może woda morska albo któryś z ekstraktów? Nie wiem, ale na pewno do tej maski nie wrócę.



The description was very promising, the mask seemed perfect for my reddness-prone skin. The ingredients are also really fine – shea butter, glycerine, oils, white clay, botanical extracts and emolients... There’s nothing that could do harm. The mask is thick, but it spreads nicely and has a pleasant scent. Unfortunately, I couldn’t keep it for more than 30 seconds. My face immediately started to tingle and burn, and when I removed the mask it was irritated and red. The result was quite opposite to what I expected. I have no idea what was to blame, maybe sea water or any of the extracts? I have no idea, but I am not going to use this mask again,



Cóż, testuję tyle różnych kosmetyków, że czasem musi trafić się coś, co polubię mniej, a nawet takie produkty, które kompletnie się u mnie nie sprawdzają, jak te, o których Wam dzisiaj opowiedziałam. Znacie któryś z nich? Może u Was działały lepiej? Ciekawa jestem Waszych doświadczeń :)

Well, I test so many cosmetics that sometimes I come across products that I like less or I don’t like at all, such as those I showed you today. Do you know any of them? Maybe they worked better for you? I am really curious to know your experiences :)

Share this:

, , , , , , , , , ,

CONVERSATION

26 komentarze:

  1. U mnie tołpa w ogóle się nie sprawdza ;/ już nawet na nią nie spoglądam, Co do no mask to ja się z nim lubiłam ale faktycznie to utlenianie jedynie latem u mnie nie było aż tak widoczne ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też Tołpa rzadko kiedy się sprawdza. W najlepszym przypadku kosmetyki są bez szału, a kilka razy już trafiłam na buble :/

      Usuń
  2. Generalnie Tołpa seria Rosacal ma bardzo dobre opinie, ale to przecież wcale nie znaczy, że jest dobra dla każdego. Ja również mam cerę naczynkową i z Tołpy kupiłam sobie maseczkę z serii green chyba, właśnie na naczynka i często do niej wracam, bo moja buzia znacznie lepiej po niej wygląda. Zaczerwienienia są mniej widoczne, a sama skóra taka jakby ukojona. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostra miała z serii Rosacal koncentrat na naczynka i był spoko, myślałam więc, że może maska się sprawdzi. Ale tak jak piszesz, wystarczy nadwrażliwość na jakiś ekstrakt i już może być problem, chociaż skład wydaje się dobry, aczkolwiek ciekawe jest to, że i u mojej siostry maseczka powodowała szczypanie...

      Usuń
  3. Nie miałam ani jednego produktu jedynie Lirene no mask ale oddałam koleżance bo dla mnie za jasny był ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak tu nam dogodzić? :) Dla jednej za ciemny, dla drugiej za jasny :D

      Usuń
  4. Jejku jak ten podkład z Lirene ściemniał! A szkoda, bo kolor zaraz po nałożeniu by mi odpowiadał :/ Takiej pomarańczy to raczej nikt nie lubi :/
    Obserwuję kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wyjściowy kolor jest naprawdę fajny, chociaż dla mnie i tak za ciemny, ale dla mojej siostry już w porządku. Ale taka pomarańcza chyba nikomu nie pasuje...

      Usuń
  5. Widzę, że jednak dobrze, że nie skusiłam się na ten podkład z Lirene..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie warto sobie nim głowy zawracać ;/

      Usuń
  6. ugh, nienawidzę, kiedy podkłady się utleniają :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo. Dlatego staram się sprawdzać przed zakupem w sklepie, bo można się nieźle naciąć ;/

      Usuń
  7. No mask też się u mnie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo na blogach przelała się fala zachwytów, a potem emocje opadły i zaczęły pojawiać się głosy krytyczne. Cóż, jednym pasuje, innym nie, jak wszystko :)

      Usuń
  8. Ja jedynie lubię zapach tej serii Tołpy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle lubię zapachy Tołpy ;) I potem się na coś skuszę dla zapachu i potem żałuję :(

      Usuń
  9. Ta seria Tołpy jest genialna, najbardziej podoba mi się żel micelarny do mycia twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelu micelarnego nie znam, ale trzy pozostałe produkty z tej serii, z którymi miałam do czynienia, były albo po prostu ok, albo robiły mi krzywdę, jak ta maska :(

      Usuń
  10. mam podobne zdanie o tym podkładzie, tyle naczytałam się jaki to on nie jest świetny a bardzo mocno ciemnieje i twarz wygląda jak po kiepskim samoopalaczu i u mnie dosłownie po kilku chwilach skóra zaczyna się mega świecić (odwrotnie niż u Ciebie :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wszyscy dookoła się zachwycali tym podkładem, ale niestety u mnie klapa ;/ Ja zauważyłam, że na mnie większość takich wodnistych podkładów wygląda sucho. Podobnie miałam np. z L'Oreal True Match - wiele dziewczyn, nawet z suchą cerą, było zachwyconych, a u mnie każda sucha skórka podkreślona, chociaż wydawało mi się, że już się ich pozbyłam ;)

      Usuń
  11. No Mask oddałam koleżance bo niestety nie odpowiadał mi kolor :/ a z Tołpą to ja w ogóle mam średnie relacje. Lubię ich filozofię, mają świetne opakowania, ma kosmetyki same w sobie jakoś się u mnie nie sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam z Tołpą bardzo podobnie, wiele rzeczy mi pasuje u nich, ale jednak kosmetyki słabo się sprawdzają :(

      Usuń
  12. Nie znam tych produktów. Swego czasu miałam ochotę na podkład, ale jakoś mi przeszło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dobrze, że Ci przeszło ;) Jest masa lepszych ;)

      Usuń
  13. Nie znam żadnego produktu i teraz wiem,że nie chcę poznać :) Strasznie duża różnica w kolorze podkładu po utlenieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, chyba żaden mój podkład aż tak się nie utleniał...

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...