Czy latem można stosować kwasy? Duet z kwasem migdałowym od Norel dr Wilsz / Can we use acids in the summer? Mandelic acid duet from Norel dr Wilsz

Jeśli zmagacie się z trądzikiem, zaskórnikami czy jakimikolwiek innymi niedoskonałościami, to na pewno interesowała Was pielęgnacja kwasowa. Ja osobiście jestem wielką fanką delikatnych kwasów, jak migdałowy, laktobionowy czy glukonolakton. Więcej na ten temat znajdziecie TUTAJ i TUTAJ, nie będę się więc powtarzać. Czy jednak możemy stosować kosmetyki z kwasami latem, czy lepiej sięgnąć po nie zimą? Do tej pory sama używałam tego typu produktów tylko w chłodniejszych miesiącach, ale ostatnio katowałam witaminę C, postanowiłam więc do kwasów wrócić wiosną.

If you suffer from acne, blakheads or any other blemishes, you surely heard of acids. Personally, I am a big fan of milder acids, such as mandelic and lactobionic acids as well as gluconolactone. You can read more about them HERE and HERE, so I am not going to repeat myself. But can we use acid-containing cosmetics in the summer, or is it better to use them in the winter? Until now I reached for them in the colder months, but last winter I was tied to vitamin C, so I decided to get back to acids in the spring.


Wracając jednak do odpowiedzi na pytanie. Moim zdaniem delikatne kwasy (migdałowy, laktobionowy, azelainowy czy glukonolakton) w stosunkowo niskich stężeniach, tzn. do 10%, możemy spokojnie stosować, gdy jest ciepło i świeci słońce. Ja w tej chwili tak właśnie robię i nic złego się nie dzieje. ALE! Mimo że wymienione wyżej składniki nie są fotouczulające – natomiast cała reszta w większości JEST i tych w ogóle wolę nie stosować latem – to jednak zachęcam do aplikowania podczas kuracji kremów z filtrem co najmniej SPF 20, co pomoże uniknąć ewentualnych przebarwień czy innych problemów. Pamiętajcie, że kwasy to nie zabawa, lepiej więc chuchać na zimne ;)

But let’s stick to the point. I think that milder acids, such as mandelic, azelaic and lactobionic acids as well as gluconolactone in low concentration up to 10% can be used when it’s more sunny and warm. I am doing this right now and nothing bad happened. BUT! Even though these ingredients do not belong to the group of photosensitizers – and most of other acids do and they cannot be used in the summer – I absolutely encourage you to apply higher sunscreens of at least SPF 20 during the treatment, which will help you to avoid getting pigmentation marks or other problems. Keep in mind that acids are not children's toys and you need to use them reasonably ;)


Od jakiegoś czasu, średnio 2-3 razy w tygodniu, aplikowałam wieczorem duet, który trafił do mnie do testów od marki Norel dr Wilsz, składający się z toniku z kwasem migdałowym oraz kremu z tej samej serii. Norel to polska marka kosmetyków profesjonalnych, która istnieje na rynku już od prawie 50 lat. Jak wiecie, cenię sobie naszych krajowych producentów i chętnie ich wspieram. Tym bardziej się cieszę, że mogłam zapoznać się z tymi kosmetykami. Wcześniej nie miałam z nimi do czynienia, to mój pierwszy raz, byłam więc bardzo ciekawa. Ale przejdźmy do rzeczy, już Wam opowiadam o kosmetykach.

For some time, 2-3 times a week on average, I’ve been using a duet that I got for testing from Norel dr Wilsz. The set consists of mandelic acid gel toner and cream from the same line. Norel is a Polish professional brand that has been on the market for almost fifty years. As you know, I really appreciate our local companies and I like to support them. That’s why I’m even more happy that I could get to know these products. I have never had an opportunity to get familiar with the brand, so I was really curious. So, let’s talk about the products.


Tonik znajduje się w bardzo praktycznej butelce z pompką, co ułatwia aplikację. Produkt, jak dla mnie, nie ma żadnego zapachu, a konsystencją przypomina bardzo wodnisty żel, lekko śliski w dotyku. Szczerze mówiąc, żal mi go wylewać na płatek, aby wsiąkał w watę, dlatego wyciskam odrobinę na dłonie i nakładam na twarz, wklepując. Nie zaobserwowałam żadnego podrażnienia, przesuszenia czy widocznego złuszczania. Zostawia tylko delikatnie lepki film na skórze, ale po chwili to uczucie mija. Bardzo pozytywnie oceniam skład, bo jest krótki i konkretny, nie mam do czego się przyczepić. Znajdziemy tam wodę, glikol propylenowy, kwas migdałowy 6%, glicerynę, pantenol, glukonolakton, hialuronian sodu, kwas laktobionowy, uwodorniony olej rycynowy, bezpieczne konserwanty (benzoesan sodu i sorbinian potasu) oraz gumę ksantanową. Fanki naturalności mogą nie być zadowolone z PEG, ale ja nic specjalnie do nich nie mam. Jedyny „problem”, jaki mam z tym tonikiem, to jego pojemność i wydajność – trudno go zużyć ;)




Toner comes in a very practical bottle with a pump, which makes the application easier. For me it doesn’t have any specific scent and its consistency is more gel-like but still watery and slick to the touch. To be honest, I don’t want it to get absorbed by a cotton pad, so I pour it on my hands and apply it by patting it into the skin. I haven’t noticed any irritation, dryness or visible exfoliating. It just leave a slightly sticky layer on the skin, but the feeling fades quickly. I think that the ingredients are excellent, as the list is short and concrete, I can’t say anything bad about it. We’ll find there water, propylene glycol, 6% mandelic acid, glycerine, panthenol, gluconolactone, sodium hialuronate, lactobionic acid, hydrogenated castor oil, safe preservatives (sodium benzoate and potassium sorbate) and xantan gum. Fans of natural cosmetics might be not pleased with PEGs, but I have actually nothing against them. The only “problem” I have with the product is the efficiency and the big bottle – it will be hard to use it up ;)



W przypadku kremu również bardzo mi się podoba opakowanie, chociaż to słoiczek, za którymi na ogół nie przepadam. Jest lekki, zakrętka zamyka się na „klik”, a pod nią znajduje się wieczko, które chroni kosmetyk przed powietrzem i bakteriami. Generalnie wszystko jest dopracowane w szczegółach, przez co sprawia wrażenie luksusowego. Lubię ładne rzeczy, więc duży plus! Sam krem pachnie delikatnie, jakby owocowo, ale z drugiej strony perfumowo, w każdym razie bardzo przyjemnie. Konsystencja jest mocno zbita i twarda, choć lekka jednocześnie. Dość trudno się nabiera, ale rozprowadza się już wygodnie. Krem wchłania się, ale pozostawia na skórze świecącą warstewkę, dlatego ja go stosuję tylko na noc. Dobrze nawilża, ale nie zapycha ani nie podrażnia. Skład, podobnie jak w przypadku toniku, bardzo mi się podoba. Jest wyważony, dość krótki, ale dobrze przemyślany. Znajdziemy w nim liczne emolienty, kwas migdałowy, glukonolakton, kwas laktobionowy, olej z kiełków pszenicy, olej makadamia, masło shea, estry masła kakaowego, pantenol, ekstrakt z nasion lnu, hialuronian sodu, alantoinę oraz bezpieczne konserwanty. Podobnie jak poprzednik, również jest bardzo wydajny.





When it comes to the cream, I also like the packaging, even though it’s a jar and I don’t normally like them. But this one is light, the cover closes with a click and is fitted with an additional lid that helps to protect the product from bacteria. Generally it is refined in the most minute details and therefore looks really luxurious. I like pretty things, so it’s a big plus! The cream itself has a faint scent of perfumes. It is hard in consistency but lightweight at the same time. It’s a bit difficult to take it out of the jar, but it spreads on the face fine. It absorbs well, but it leaves a shiny layer on the skin, that’s why I use the cream only at night. It nicely moisturizes without blocking pores and causing irritations. The ingredient list looks equally fine as that of the toner. I like it, cause it’s short, well-balanced and well-thought. In the list we’ll find various emolients, mandelic acid, gluonolactone, lactobionic acid, wheat germ oil, macadamia oil, shea butter, cocoa butter esters, panthenol, linseed oil, sodium hialuronate, allantoin and safe preservatives. Just like the previous product, it is very efficient.



Jeśli zaś chodzi o efekty kuracji, to jestem naprawdę zadowolona. Nie rozdzielam działania na poszczególne produkty, bo stosowałam je razem, średnio trzy razy w tygodniu. Zauważyłam, że moja twarz stała się wyraźnie gładsza, dobrze nawilżona, ukojona, bardziej napięta i ujednolicona. Praktycznie pozbyłam się zaskórników. Nie zauważyłam, żeby przebarwienia znikały jakoś znacznie szybciej, ale nie pozostają po nich ślady. Na silny trądzik kosmetyki te raczej nie pomogą, nie taka ich rola, ale stanowią znakomite uzupełnienie kuracji i na pewno wspomagają walkę z zaskórnikami. I nadają się świetnie nawet do takiej wrażliwej cery jak moja. W każdym razie jestem pewna, że duet Norel to jedne z najlepszych, o ile nie najlepsze, gotowe kosmetyki do domowej pielęgnacji z kwasami, jakie są u nas dostępne. Niezwykle cenię sobie tak uczciwe i dobre jakościowo składy, nieprzekombinowane, ale w idealny sposób łączące technologie laboratoryjne i składniki naturalne. Przy tym cena nie jest wygórowana, zwłaszcza biorąc pod uwagę wydajność. Krem kosztuje bowiem 89 zł, a tonik 45 zł. Serum z Bielendy (recenzja TUTAJ) sprawdzało się u mnie nieźle, ale Norel wygrywa składem, z kolei tonik z Naturalissa (recenzja TUTAJ) oceniam bardzo podobnie do propozycji Norel dr Wilsz :)


In terms of the effects of the treatment, I must say I’m really satisfied. I won’t tell you how each product worked, because I used them together, three times a week on average. I have noticed that my face turned visibly smoother, well moisturized, calmed and firmer. And I almost don't have any blackheads. I wouldn’t say that my pigmentation marks fade faster, but they disappear entirely after some time. I think that these cosmetics won’t be a remedy for a severe acne, but it’s not their role. They are just very helpful in keeping your skin in a good condition and they’re appropriate even for such sensitive skin as mine. All in all, I am sure these are one of the best, if not the best ready cosmetics with acids for home use that are available in Poland. I really appreciate such honest and high quality formulations that perfectly combine laboratory technology and natural substances. And the price is not too high, especially when we take into consideration how efficient they are. I did like the Bielenda serum (review HERE), but Norel’s ingredients are better, I think, and the Naturalissa toner (review HERE) worked very similar as the Norel’s one :)

Jeśli szukacie dobrych produktów z kwasami to serdecznie polecam Norel. Moje pierwsze spotkanie z tą marką zachęca mnie do dalszych przygód :) Znacie te produkty? Polecacie coś z Norel?

If you’re looking for good products with acids, I totally recommend Norel. My first encounter with the brand encourages me to try more :) Do you know these products? Can you recommend anything from Norel?

Share this:

, , , , , , ,

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. I słusznie, ja też na pewno na coś jeszcze się skuszę :)

      Usuń
  2. Też mam ten krem i też używam go teraz, ale na noc :) Toniku miałam odlewkę o szczerze? To moje serum diy było lepsze, ale krem jest świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też krem używam tylko na noc :) A co do serum, to wierzę, że było lepsze, sama też chyba wolę sobie tego typu kosmetyki sama skomponować. Tonik działa bardzo delikatnie, ale wśród gotowców na pewno się wyróżnia :)

      Usuń
  3. Nie miałam nic z tej firmy, ale uwielbiam kwasy w pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Kiedyś się bałam, ale widzę, ile dobrego dla mojej skóry robią :)

      Usuń
  4. ja latem stosuję kwasy, ale oczywiście z umiarem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, umiar we wszystkim to podstawa :)

      Usuń
  5. Nie miałam nic a nic od nich, ale faktycznie zachęciłaś mnie :) Bardzo lubię produkty z kwasami i muszę mieć coś zawsze pod ręką. A bielendę właśnie wykończyłam praktycznie, i polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka ma świetne składy, naprawdę warto zainteresować się ich ofertą. Według mnie to chyba najciekawsza polska marka profesjonalna :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...