3 tusze do rzęs Maybelline, do których nie wrócę / 3 Maybelline mascaras that I’m not going to repurchase

Wiele razy słyszałam od koleżanek, że co jak co, ale tusze Maybelline są naprawdę dobre, a za to te z Rimmela spisują się ogólnie kiepsko. A ja mam jednak odwrotnie, choć te drugie też nie zasługują na miano moich absolutnych faworytów. W każdym razie nie jestem fanką tuszy Maybelline, żaden nie skradł mojego serca. Chociaż mam jeszcze chrapkę na Lash Sensational i pewnie kiedyś po niego sięgnę. Natomiast wśród maskar Rimmel spotkałam takie, po które miałabym ochotę sięgnąć ponownie, np. Retro Glam (recenzja TUTAJ) czy Wonder’full Wake Me Up (recenzja TUTAJ). Dzisiaj jednak słów kilka o pierwszej marce. Zapraszam na krótkie recenzje trzech tuszy, do których już nie wrócę.

I’ve heard many times from my friends that Maybelline mascaras are really good and those from Rimmel do not work well. And I feel totally different about that – even though the latter aren’t my favourites, either, Maybelline mascaras perform worse in my opinion. I’ve tried a couple of their mascaras and none of them won my heart. However, I think I’ll grab the famous Lash Sensational someday. And when it comes to Rimmel, there are few mascaras that I really liked, for example, Retro Glam (review HERE) and Wonder’full Wake Me Up (review HERE). But today we’re going to talk about the other brand and I’ll tell you my thoughts on three mascaras that I am not going to repurchase.


Tym, co łączy wszystkie trzy tusze, jest opakowanie. Charakterystyczne dla Maybelline, zwężające się przy końcach tubki w wyrazistych kolorach prezentują się ciekawie, ale osobiście wolę proste buteleczki, bo po prostu łatwiej się je przechowuje. Co ciekawe, opakowanie maskary Go Extreme Volum’ zamyka się inaczej niż pozostałe, jakby nie domykało się do końca przy zakręcaniu. Wszystkie trzy tusze łatwo się zmywa, chociaż do wodoodpornego Rocket Volum’ Express potrzebne będzie coś tłustszego. A teraz przyjrzyjmy się dokładniej każdemu tuszowi z osobna.

What these three mascaras have in common is the packaging. The fancy tubes in vivid colours that are characteristic of Maybeliine look nice, but I personally prefer plain bottles, as they’re easier to store. What’s a bit strange, Go Extreme Volum’ closes differently, not entirely. All the mascaras are easy to remove, however, the Rocket Volum’ Express requires something oily. And now, let’s have a closer look at each mascara.



Maybelline Colossal Volum’ Express 100% Black
Maybelline Colossal Volum’ Express 100% Black

Ta wersja wyposażona jest w dużą szczoteczkę z włosia, taką dość klasyczną, bez udziwnień w kształcie. Maskara na początku sprawowała się naprawdę dobrze. Nie robiła grudek, nie osypywała się, pogrubiała nieco rzęsy, ale dawała naturalny efekt, czyli taki, jaki lubię. Czasem zdarzyło jej się trochę posklejać włoski, ale trudno powiedzieć, od czego to zależało. Mniej więcej po 4 miesiącach tusz wysechł, zaczął robić grudki i kruszyć się, dlatego się go pozbyłam. Jeśli zaś chodzi o 100% Black, to ja osobiście nie zauważyłam, aby kolor różnił się od innych czerni. Muszę przyznać, że to niezły tusz, ale nic ponad to.

Maybelline Colossal Volum’ Express 100% Black

Maybelline Colossal Volum’ Express 100% Black

This version is fitted with a big bristle brush in a classic shape. The mascara worked quite well at the beginning. It wasn’t clumpy, didn’t crumble and it gave my lashes some volume with a natural look, which I like the most. Sometimes it did happen to glue my lashes together, but I can’t say what was the reason. It dried after 4 months, got clumpy and crumbly. In terms of colour, 100% Black, I haven’t noticed any difference between this one and other black mascaras. It’s just an ordinary mascara, nothing more.

Maybelline Colossal Volum’ Express 100% Black

Maybelline Colossal Volum’ Express 100% Black



Maybelline Colossal Go Extreme Volum’
Maybelline Colossal Go Extreme Volum’

Sama szczoteczka jest w tym wypadku dość typowa – jajowata, dość duża, wykonana z włosia. Ale nie mam pojęcia, co to za dziwaczne zgrubienia na trzonku. W moim odczuciu nie mają kompletnie żadnego znaczenia dla efektu, jaki daje tusz, czy nawet dla komfortu użytkowania. Dla mnie ta szczota jest trochę za duża. Mam małe oczy i krótkie rzęsy, więc często wkładałam ją sobie niechcący do oka i brudziłam powiekę. Tusz sam w sobie był w porządku. Trochę oblepiał rzęsy, ale nie zostawiał nieestetycznych grudek i na ogół ich nie sklejał, lekko pogrubiał, nie osypywał się i nie rozmazywał. Efekt był dość delikatny, ale widoczny. Z żywotnością było zupełnie podobnie, jak w przypadku poprzednika. Mam wrażenie, że ta maskara spisywała się nieco lepiej niż 100% Black, ale nie na tyle dobrze, bym miała ochotę do niej wracać.

Maybelline Colossal Go Extreme Volum’

Maybelline Colossal Go Extreme Volum’

The brush in this case is rather typical – slightly egg-shaped, quite big and made of traditional bristles. But I have no idea what’s the point of putting these strange clumps on the wand. In my opinion it doesn’t affect the result we get or the comfort of use. And the brush is a bit too big for me. I have small eyes and short lashes, so I sometimes stained my lids or poked myself in the eye. But the mascara itself is fine. It covered my lashes with a thick layer of the product, however, it was not clumpy and did not tend to glue the hairs together. It just gave some volume and didn’t smudge. The result was delicate yet visible. The lasting power was similar as with the previous one. I feel it performed a bit better than 100% Black, but so well, so that I’d like to get it again.

Maybelline Colossal Go Extreme Volum’

Maybelline Colossal Go Extreme Volum’



Maybelline Rocket Volum’ Express
Maybelline Rocket Volum’ Express

Tym razem szczoteczka okazała się jeszcze większa, aczkolwiek silikonowa i bardziej prostokątna, jeśli chodzi o kształt. Niestety, nie sprawdziła się u mnie kompletnie. Była za duża, a króciutkie włoski nabierały zbyt mało tuszu, przez co na rzęsach nie było widać praktycznie żadnego efektu, no może niekiedy poza sklejeniem pojedynczych rzęs. Faktycznie tusz nie robił grudek, ale co z tego, jak nie zostawiał po sobie żadnego śladu? Generalnie rzadko używam tuszy wodoodpornych, więc jakoś się z nim przemęczyłam ze względu na trwałość i łatwość zmywania, ale na pewno drugi raz się na niego nie skuszę. Przed naszym ostatecznym rozstaniem, po około pół roku od otwarcia, tusz wciąż był stosunkowo rzadki, nie wysechł.

Maybelline Rocket Volum’ Express

Maybelline Rocket Volum’ Express

Maybelline Rocket Volum’ Express

This time the brush turned out to be even bigger, but made of silicone and more rectangular in shape. Unfortunately, it didn’t work for me at all. It was too big and the short bristles took too little product, so that the mascara wasn’t visible on the lashes, maybe only when it glued them together. Usually the effect was none. Indeed, it wasn’t clumpy, but what’s the point of using a product that doesn’t give any effect? I generally use waterproof mascaras only from time to time, so I used it up, because it was longlasting and it was easy to remove it. But I won’t buy it again for sure. I got rid of it after half a year and it was still fluid, it didn’t dry down.

Maybelline Rocket Volum’ Express

Maybelline Rocket Volum’ Express

Szczerze mówiąc, nie pamiętam, czy miałam kiedyś jeszcze jakiś inny tusz Maybelline, ale z tych trzech niestety żaden nie przypadł mi do gustu. Jak wspomniałam, chciałabym sprawdzić zachwalany Lash Sensational, ale w tej chwili mam kilka świetnych tuszy od Eveline, Hean, Kobo i Bell, i jakoś nie mam ochoty sięgać po inne.

To be honest, I can’t remember wheter I had any other Maybelline mascara before, but these ones didn’t win my heart. As I said, I’d like to try out the Lash Sensational one, but now I have so many great mascaras from Eveline, Hean, Kobo and Bell that I don’t feel like trying anything new.

Macie jakieś doświadczenia z tymi maskarami? A może polecicie jakiś dobry wodoodporny tusz, bo niestety jeszcze na taki nie trafiłam.

Do you have any experience with these mascaraS? Or maybe can you recommend a good waterproof mascara? I haven’t come across a good one so far.

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

16 komentarze:

  1. Używałam jakiś czas tego pierwszego i byłam z niego zadowolona. Pozostałych nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku mojej drogi makijażowej byłam z niego dość zadowolona, ale później miałam tyle dobrych tuszy, że teraz już patrzę na niego mniej przychylnie ;)

      Usuń
  2. moim zdaniem Lash Sensational to ich najlepszy tusz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tyle razy słyszałam taką opinię, że rozbudziła moją ciekawość :)

      Usuń
  3. Miałam Lash Sensational i nie był zły, ale coś mi w nim nie pasowało - prawdopodobnie efekt i to, że ciężko się go zmywało z rzęs :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie obawiam się, że po tych wszystkich zachwytach będę się spodziewała cudów, a on okaże się tylko przyzwoity i będę zawiedziona ;)

      Usuń
  4. Miałam tylko ten Rocket Volum’ Express i efekt mi za bardzo nie pasował, że oddałam siostrze w końcu. Obecnie kusi mnie jedynie sławny Lash Sensational.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś byłam zachwycona pierwszym, ale było to kiedy wprowadzono go na rynek, dawno temu ;) potem (może to tylko wrażenie?) kupiłam jeszcze ze dwa razy i był coraz gorszy, szybciej wysychał. Teraz moim numerem jeden jest L'Oreal Volume Million Lashes – jak na razie bezkonkurencyjny – przy moich marnych rzęskach czyni cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój stosunkowo szybko wysechł, może więc miałam już tę gorszą wersję?

      Usuń
  6. Miałam ten tusz Rocket w wersji wodoodpornej. Bubel jakich mało :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam gorsze, ale miłości nie było, to na pewno ;)

      Usuń
  7. Mam pierwszą wersję i jest całkiem ok, ale szału nie robi. Faktycznie dosyć szybko wysycha jak na tusz... Jak dla mnie jego największą zaletą jest szczoteczka - pięknie rozczesuje rzęsy.
    Za to moim ulubieńcem jest 2000 calorie i już nie mogę się doczekać aż do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Max Factora miałam Masterpiece Max i bardzo go lubiłam :) 2000 Calorie też bym kiedyś chętnie spróbowała :)

      Usuń
  8. Miałam klasyczną, żółtą wersję Volum Express kilka lat temu i byłam na tyle zadowolona ze zakup ponowiłam kilkukrotnie. Z recenzowanych tutaj, nie miałam żadnego i nie kuszą mnie. Lash Sensational uważałam długo za najlepszy tusz ever, ale z biegiem czasu zaczął sprawować się coraz gorzej, efekt satysfakcjonował mnie coraz mniej. W dodatku ten tusz, ma bardzo specyficzną cechę, a mianowicie, znika z rzęs, już w chwilę po pomalowaniu, oraz w ciągu dnia. I nie jest to osypywanie się, a raczej dziwaczne 'obkurczanie' się tuszu na rzędach. Z tego powodu zrezygnowałam z niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że początkowo Lash Sensational najpierw wzbudziła falę zachwytów, a później pojawiło się więcej głosów krytycznych. Ciekawa jestem, jak u mnie by się sprawdził, dlatego planuję kiedyś go sprawdzić :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...