Akcja Likwidacja! Przegląd zdenkowanych żeli pod prysznic :) / Clearance! An overview of shower gel use-ups :)

Wielokrotnie już wspominałam, że od jakiegoś czasu reorganizuję swoją pielęgnację i przestawiam się na produkty bardziej naturalne, z lepszym składem. Jak wpadnie mi w ręce coś z drogeryjnej półki, to chętnie przetestuję, ale z założenia podstawę mojego dbania o skórę mają stanowić kosmetyki zawierające wysokiej jakości składniki. W związku z tym rozpoczęłam akcję intensywnego zużywania wszelkich zapasów, jakie nagromadziły się w mojej łazience. I dzisiaj pokrótce opowiem Wam o dziesięciu żelach pod prysznic, jakie zużyłam w ciągu ostatnich miesięcy. W sumie to taki trochę „projekt denko”, chociaż na razie nie zdecydowałam się na wprowadzenie takiej serii na stałe, ponieważ większość moich recenzji powstaje po zużyciu kosmetyków, lub gdy kosmetyk powoli dobija dna. Wtedy jestem pewna swojej opinii. Wyjątek stanowią pudełka Programu Nowości drogerii Rossmann, bo tutaj na testy mam około trzech tygodni, niemniej rzadko moje zdanie po takim czasie się zmienia.

I have mentioned many times that I am now reorganizing my skincare routine and I am planning to use more natural products with skin-friendly ingredients. When I accidentally get my hands on some drugstore cosmetics, I will test them out, but the idea is to base my skincare on high quality ingredients. That’s why I started to use up intensively all the supplies I had in my bathroom and today I’ll show you ten shower gels that I’ve finished In the last months. This will be a kind of „Empties” post, but I never decided to start this series on my blog, simply because of the fact that I usually review products that I used up or ones that are running out. The only exceptions are my Rossmann Testing Programme reviews, as I have about three weeks for tests. But anyway, I usually don’t change my opinion after this time.


Od razu zaznaczam, że pokazane dzisiaj żele, to nie są złe produkty, wręcz przeciwnie, większość z nich ładnie pachnie, dobrze się pieni, skutecznie myje i nie powoduje żadnych problemów skórnych, przynajmniej u mnie. Jeżeli lubicie produkty drogeryjne, nie studiujecie wnikliwie składów, np. ze względu na wrażliwą skórę i jeśli zależy Wam na pięknych, intensywnych zapachach, to polecam Wam zainteresować się między innymi żelami Palmolive i Yves Rocher.

I want you to know that the shower gels I’m showing you today are not bad, quite the opposite, they smell nice, foam well, wash fine and don’t cause any irritations, at least in my case. If you like drugstore products, you’re not sensitive to some specific chemicals and you’re looking for pleasant scents, I recommend you to check Palmolive and Yves Rocher

Palmolive Aroma Therapy, Jaśmin i Róża. Bardzo lubię kwiatowe zapachy jak ten. Odprężają mnie i pozwalają poczuć się luksusowo. Żel jest przezroczysty i dość rzadki, jednak dobrze się pieni. Nie mam mu nic do zarzucenia. Skład ma typowo drogeryjny, jak wszystkie żele z dzisiejszego posta, bazujący na detergentach, natomiast olejki eteryczne z jaśminu i róży oraz ekstrakt z orchidei widnieją pod koniec listy. Jeden z moich faworytów tego zestawienia.



Palmolive Aroma Therapy, Jasmin and Rose. I love such flowery scents. They relax me and let me feel luxurious. The gel is transparent and rather thin in consistency, but foams really well. I can’t say anything bad about it. The formula is typically drugstore, based on detergents, while jasmin and rose essential oils as well as orchid extract are placed at the end of the list. One of my favourites from the review.



Palmolive Naturals, Oliwka. W przeciwieństwie do poprzednika, ten żel ma kremową konsystencję, przez co wydaje się bardziej nawilżający. Pachnie „czysto”, bardzo przyjemnie i daje gęstą aksamitną pianę. Skład prezentuje się bardzo podobnie jak w przypadku wcześniejszego żelu, a oliwę z oliwek i ekstrakt z liści aloesu znajdziemy na szarym końcu listy. Mimo wszystko, lubiłam go bardzo.



Palmolive Naturals, Olive. Unlike the previous product, this gel has creamy consistency and therefore seems to be more moisturizing. The scent is clean and really pleasant, and the product gives thick velvety foam. The ingredient list looks very similar to the previous one and olive oil along with aloe extract are almost closing the ingredient list. Nevertheless, I really liked it.



Super Playboy, Shower Cream for Her Creamy & Delicious. Ten żel dostałam jako gratis do jakiegoś zakupu i nie spodziewałam się niczego specjalnego. A okazał się całkiem przyjemny. Jest gęsty i kremowy, a do tego pachnie słodko i owocowo, chyba malinami. Skład przemilczę, podobnie jak opakowanie, które przy okazji jest tak twarde, że bardzo ciężko wycisnąć z niego produkt.



Super Playboy, Shower Cream for Her Creamy & Delicious. I got this one for free as a bonus and I didn’t expect anything special. And it turned out to be really nice. It’s thick and creamy and has sweet fruity scent, like raspberries. I won’t comment on the ingredients and the kitschy packaging, which is by the way so stiff that it’s hard to squeeze the product out of it.



Yves Rocher Collection Cacao, Czekolada & Malina. Ja jednak nie przepadam za takimi słodkimi, czekoladowymi zapachami kosmetyków, chociaż muszę przyznać, że ten był wyjątkowo realistyczny i smakowity. Używałyśmy go z siostrą zimą i jej bardziej przypadł do gustu. W składzie mamy ekstrakt z malin, oczywiście na końcu listy. Generalnie, nie mój klimat.



Yves Rocher Collection Cacao, Cocoa & Raspberry. Such sweet chocolate scents are not my cup of tea, however, I must admit that this one smells really realistic and tasty. I used it with my sister in the winter and she liked it better. In the ingredient list we’ll find raspberry extract and it takes one of the last places.




Yves Rocher Jardins du Monde, Kwiat bawełny z Indii. Lubię te małe żele pod prysznic, bo przynajmniej nie zdążą mi się znudzić. Ten jest gęsty, intensywnie się pieni i pachnie świeżym praniem. Problem we wszystkich egzemplarzach tej wersji sprawia mi jedynie otwieranie butelki. Często musiałam wieczko podważać paznokciem, a i tak było ciężko. Pod prysznicem czy w wannie to niezbyt praktyczne.



Yves Rocher Jardins du Monde, Indian Cotton Flower. I like these small shower gels, just because I won’t get bored at least. It’s thick, foams intensely and smell totally clean. The only problem I have with this gels is that it’s hard to open the packaging, I sometimes had to use my nails. It wasn’t practical in the shower or in bath.



Yves Rocher Jardins du Monde, Orzech Makadamia z Gwatemali. Żel z tej samej serii co poprzednik i bardzo do niego podobny pod względem właściwości. Jedynie zapach ma słodki, dość ciężki.Wyczuwam w nim wyraźną orzechowo-mleczną nutę. Nie jest to moja ulubiona wersja, chociaż na samym końcu listy składników znajdziemy olej sezamowy i olej makadamia.



Yves Rocher Jardins du Monde, Macadamia Nuts from Guatemala. It’s from the same line as the previous one and it is very similar. Only the scent is sweet, a bit heavy and distinctly nutty. It’s not my favourite version, but in this one we have sesame oil and macadamia oil in the ingredient list.



Yves Rocher Fraîcheur, Zielona Herbata. Podobnie jak wersję Hamamelis, odświeżającą i lekką w konsystencji zieloną herbatę najbardziej lubiłam używać latem. Zapach jest bardzo ładny, chociaż perfumowany, a właściwości nie odbiegają od innych żeli z tej serii. Kwiat Bawełny i Orzech Makadamia były kremowe, a ten jest przezroczysty, ale opakowanie tak samo trudno się otwiera. Recenzja wersji werbenowej TUTAJ.



Yves Rocher Fraîcheur, Green Tea. Just like the next Hamamelis version, I liked to use this refreshing scent and light consistency in the summer. The scent is nice yet more perfumed than realistic, but its properties are just like in the case of other Yves Rocher small gels, this one is only not creamy yet transparent. The packaging is equally problematic. Review of the verveine version HERE.



Yves Rocher Hamamelis. Lekki żel o przyjemnym roślinnym zapachu. Ze względu na orzeźwiające działanie takie zapachy lubię używać w cieplejszych miesiącach. W tym przypadku skład wypada odrobinę lepiej, przynajmniej jest dość krótki, pozbawiony SLS i zawiera ekstrakt z oczaru wirginijskiego dość wysoko w składzie. Niemniej jeśli chodzi o właściwości, to wypada po prostu w porządku, nic nadzwyczajnego.



Yves Rocher Hamamelis. Light shower gel that has a nice herbal scent. Due to its refreshing properties, I liked to use it during warmer months. In this case the ingredient list looks a bit better, as it’s short, isn’t based on SLS and contains Hammamelis Virginiana water in bigger amounts. When it comes to properties, it’s just fine, nothing special.




Yves Rocher Les Plaisirs Nature, Kokos z Malezji. Chyba mój ulubieniec z tego zestawienia. Żel ma kremową, gęstą, jakby mleczną, konsystencję, a zapach kokosa nie jest sztuczny, a bardzo przyjemny. Nie pieni się tak intensywnie jak większość żeli. Skład ma standardowy, podobny do pozostałych, chociaż żel aloesowy znajdziemy tutaj już na trzecim miejscu w składzie, a gdzieś w połowie listy widnieje ekstrakt z kokosa. Nie przepadam za odkręcaną butelką, z której wylewa się bardzo dużo kosmetyku.



Yves Rocher Les Plaisirs Nature, Coconut from Malaysia. I guess it’s my favourite gel out of all these shown in the post. It has creamy and thick, somehow milky consistency and the coconut scent is really pleasant, not artificial. The ingredient list looks standard, just like in the case of other gels, but we’ll find here aloe gel in the third place and coconut extract somewhere in the middle of the list. I don’t really like the twist-off bottle, because too much product gets out of it.





Yves Rocher Les Plaisirs Nature, Malina. Żel z tej samej serii co wersja kokosowa, ale ten jest przezroczysty i dla mnie pachnie zbyt słodko. Nie jest to bardzo chemiczna malina, ale osobiście nie przepadam za owocowymi żelami, tak po prostu rzadko mam na nie ochotę. W składzie wodę z oczaru wirginijskiego znajdziemy już na drugim miejscu, a ekstrakt z malin widnieje też stosunkowo wysoko na liście.



Yves Rocher Les Plaisirs Nature, Organic Raspberry. It comes from the same line as the coconut version, but this one is transparent and smells too sweet for me. It’s not chemical raspberry, but I’m not really fond of such fruity scents. In the ingredient list we’ll find Hammamelis Virginiana water in the second place, and raspberry extract also fairly close to the beginning.



Jak wspomniałam, żele pod prysznic Yves Rocher i Palmolive całkiem lubiłam, dopóki nie postanowiłam przestawić się na coś delikatniejszego, z lepszym składem. Do grona moich ulubieńców drogeryjnych zaliczyłabym też żele Le Petit Marseillais, Balea z dm oraz Wellness & Beauty z Rossmanna. Jestem pewna, że od czasu do czasu będę do tych marek wracać, ale teraz mam zamiar testować przede wszystkim łagodniejsze żele, mam też w planach skusić się na jakieś ciekawe mydła oraz olejki myjące :)

As I mentioned, I used to like Yves Rocher and Palmolive shower gels before I decided to change my routine. I was also a fan of Le Petit Marseillais, Balea from dm and Wellness & Beauty from Rossmann. I’m sure I’ll get back to these brands from time to time, but now I am planning to test milder gels, soaps and cleansing oils :)

Jakie żele Wy lubicie? Używacie tych drogeryjnych czy zwracacie uwagę na składy? Takich denkowych postów możecie się w najbliższym czasie spodziewać nieco więcej, bo intensywne zużywanie trwa :)

What shower gels do you like? Do you use these drugstore ones or do you pay attention to the ingredients? You can expect more posts of this type, as the using-up process is really intense :)

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. U mnie żele też schodzą jak woda.Z tych przedstawionych przes Ciebie znam tylko te z YR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rzadko kupuję w ogóle płyny do kąpieli, zazwyczaj w tym celu używam właśnie żeli, to potem szybko się kończą :)

      Usuń
  2. Miałam miniaturę kokosowego żelu YR. Zapach jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, często kokosowe kosmetyki pachną sztucznie, a ten wręcz przeciwnie :) W ogóle uwielbiam wszystko co kokosowe :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Przez ładnych kilka lat tak dominowało :) A to wszystko za sprawą mojej mamy i karty lojalnościowej, którą skrupulatnie zapełniała pieczątkami :)

      Usuń
  4. Uwielbiam żele Palmolive YR, też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych drogeryjnych to są naprawdę w porządku :)

      Usuń
  5. Miałam tylko żele z YR które swoją drogą bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają sporo fanek i wcale się nie dziwię. Niska cena, ładne zapachy, przyzwoita jakość :)

      Usuń
  6. Mamy podobnych ulubieńców jeśli chodzi o firmy :D Z Palmolive szczególnie pokochałam wersję czekoladową :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u mnie chyba czekoladowa by się nie sprawdziła :( Uwielbiam jeść czekoladę, ale w kosmetykach nie bardzo lubię czekoladowe zapachy :(

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...