Rossmann Program Nowości #29 / Rossmann Testing Programme #29: Eveline, Natura Siberica, Bioelixire

Czas na kolejne nowości Rossmanna. W zeszłym miesiącu niestety miałam pecha i gdy zalogowałam się, aby wybrać zestawy, praktycznie nic już nie zostało i byłam zmuszona wziąć zestaw z kategorii 40+ :( Nie mogę powiedzieć, że jest zły, bo zawsze fajnie przetestować coś nowego, ale było sporo rzeczy spożywczych i przemysłowych. A jeśli chodzi o kosmetyki, to tym razem w pełni skorzystałam tylko z produktów do włosów, ale dość gadania, zapraszam na przegląd!

Time for my monthly bunch of Rossmann new ins review. In the last month I wasn’t lucky and logged in when there were almost no boxes to choose from. And I had to take 40+ :( I can’t say it’s awful, as it’s always nice to test something new, but I got a lot of food and other stuff. When it comes to beauty products, I properly tested only the hair line. So let’s have a look at the things I received!



Trafiła do mnie różana seria kosmetyków do twarzy Eveline 40+ Rose Revita Expert. Co prawda mam luźne podejście do tych oznaczeń przedziałów wiekowych, ale w tej chwili jestem bardzo zadowolona z mojej pielęgnacji twarzy i nie chciałam nic mieszać, by nie popsuć efektu. Poza tym składy pozostawiają wiele do życzenia, a ja robię się coraz bardziej wybredna w tej kwestii, zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki do twarzy. Z jednej strony znajdziemy w nich dość ciekawe składniki aktywne, a z drugiej strony na końcu widnieje cały szereg nieciekawych konserwantów. To nie jest coś, co bym chciała nakładać na swoją twarz. Kremy testowała więc głównie moja mama i to z jej opiniami (chociaż pisanymi moją ręką) Was zapoznam. Od siebie dodam tylko, że wszystkie trzy kosmetyki pięknie pachną jak różane perfumy :)


I got the whole series of rose face products from Eveline, Rose Revita Expert. I don’t really care about these age brackets but now I am really pleased with my face skincare routine and I don’t want to change anything if it works. Besides, the ingredients are not the best and I’ve become more picky in this respect. On the one hand they contain interesting substances, but on the other hand there are many different preservatives in the ingredient lists. This is not what I want to put on my face. So they were tested mostly by my Mum and I will present her opinions. What I can say from myself is that all three products smell very nice, like rose perfumes :)


Eveline Rose Revita Expert, różany krem przeciwzmarszczkowo-ujędrniający na dzień SPF 10
Eveline Rose Revita Expert, rose firming and anti-ageing day cream SPF 10

Przyzwoity krem na dzień. Chociaż konsystencja jest mocno zbita i produkt trudno się nabiera, to już na twarzy, przy zetknięciu z ciepłem skóry, topi się jak masło i rozprowadza się bardzo przyjemnie. Mimo bogatej formuły, krem wchłania się błyskawicznie do jakby pudrowego wykończenia. Przy tym jednocześnie sprawia, że twarz delikatnie odbija światło, dzięki czemu wygląda zdrowo i promiennie. Nawilżenie utrzymuje się cały dzień. Na plus również zawartość filtrów przeciwsłonecznych. Ochrona jest niska, ale zawsze to już coś, na co dzień wystarczy. Generalnie, krem jest w porządku, ale bez rewelacji, nie zaskoczył mnie swoim działaniem.




That’s a nice day cream. Even though the consistency is very hard and it’s difficult to take out the product, on the face it melts like butter and spreads easily. Despite its rich formula, the cream absorbs quickly, giving a powdery matte finish. It also makes the skin look radiant and healthy and keeps it moisturized all day. I also appreciate that the product contains sunscreens. The protection is low but enough for every day. Generally, the cream is nice, but nothing spectacular.





Eveline Rose Revita Expert, różany ultra-regenerujący krem-maska na noc
Eveline Rose Revita Expert, rose ultra-regenerating night cream-mask

Krem-maska na noc przypadł mamie do gustu bardziej niż wersja na dzień. Ma delikatną, puszystą konsystencję, lekką jak chmurka. O dziwo, poziom nawilżenia, jaki zapewnia krem, jest bardzo przyzwoity. Wchłania się bardzo szybko, polubią go więc osoby, które nie przepadają za tłustą warstewką na skórze, jaką zostawia większość produktów do cery dojrzałej. Krem Eveline można stosować również jako maskę i w tej roli też dobrze się sprawdza.






My Mum liked the cream-mask more than the day version. It has a delicate foamy consistency, but the level of moisturizing that it provides is quite good. It absorbs fast, so it’ll be nice for people who don’t like the greasy layer that some anti-ageing products may leave. The cream can be also used as a hydrating mask and it works well in this way.






Eveline Rose Revita Expert, różany krem rozświetlający pod oczy i na powieki SPF 10
Eveline Rose Revita Expert, rose lightening eye and lid cream SPF 10

Zdecydowany plus za filtr przeciwsłoneczny. Rzadko zdarzają się kremy pod oczy z filtrem, a cienka skóra w tej okolicy wymaga szczególnej ochrony. Niestety, jeśli chodzi o działanie, to krem okazał się średniakiem. Ma dość lekką konsystencję, trochę nawet mokrą, która wchłania się po chwili i niewiele daje. Moja mama nie posiada wymagającej skóry pod oczami, a mimo tego nawilżenie było dla niej zbyt słabe. Efektu rozświetlenia również nie zaobserwowała. Co więcej, krem nałożony zbyt blisko oczu podrażniał je, powodował szczypanie i łzawienie. Po prostu przeciętny kosmetyk. Moim zdaniem nie sprawdzi się u wymagających dojrzałych cer, ani u osób z wrażliwymi oczami.





I really like that it contains sunscreens, as it is not very common when it comes to eye creams. And the thin under-eye skin requires some special care. But in terms of its properties, it’s completely average. It has a lightweight consistency, somehow wet, which absorbs entirely and doesn’t do anything, really. My Mum doesn’t have any problems with her under-eye area and the cream was too little moisturizing even for her. She hasn’t noticed any lightening, either. What’s more, the cream applied too close to the eyes causes burning and tearing. It’s just a mediocre cosmetic. I think it’ll work neither for demanding mature skin, nor for those who have sensitive eyes. 







Druga seria, jaka mi przypadła w udziale, to rokitnikowa linia do włosów Natura Siberica. Peeling do skóry głowy, który otrzymałam w zestawie, był już mi znany i naprawdę go polubiłam, dlatego byłam bardzo ciekawa szamponu i odżywki.


The second line that I received is the sea buckthorn hair series from Natura Siberica. I already knew the the scalp scrub that was included in the box, I really liked it, so I was very curious how the shampoo and the conditioner would work.


Natura Siberica Intensive Hydration, rokitnikowy szampon do włosów normalnych i suchych
Natura Siberica Intensive Hydration, sea buckthorn shampoo for normal and dry hair

Jeden z lepszych szamponów, jakie miałam okazję ostatnio używać. Ma dość gęstą konsystencję, ale bardzo dobrze się pieni, przez co na pewno będzie szalenie wydajny. Szampon pachnie specyficznie, słodko-owocowo, mnie osobiście zapach nie przeszkadza, choć do moich ulubionych bym go nie zaliczyła. Dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, nie podrażniając i nie powodując przesuszenia. Łatwo się spłukuje i pozostawia włosy gładkie i miękkie w dotyku. Nie ma mowy o splątanych czy sianowatych kosmykach. Całości dopełnia świetny skład, oparty na delikatnych detergentach, licznych ekstraktach roślinnych i aminokwasach, które mają realny wpływ na poprawę kondycji skóry głowy i włosów. Trochę obawiałam się, że taka nawilżająca i odżywcza formuła obciąży moje przetłuszczające się włosy, ale nic takiego nie miało miejsca. Pewnie jeszcze do niego wrócę :)




One of the best shampoos I have recently used. It is quite thick in consistency, but foams well and therefore will be for sure very efficient. The scent is specific, sweet and fruity, I like it, although it won’t become my favourite. The shampoo cleans the hair and scalp very well, without any irritation and dryness. It is easy to rinse and leaves the hair smooth and soft to the touch, aboslutely not tangled. The nice ingredients are another plus, as there are no aggressive detergents. Instead, it contains various herbal and plant extracts as well as amino acids that keep our hair and scalp in a good condition. I was a bit afraid that this moisturizing formula would weigh my greasy hair down, but nothing bad happened. I’m sure I’ll repurchase it someday :)




Natura Siberica Intensive Hydration, rokitnikowa odżywka do włosów normalnych i suchych
Natura Siberica Intensive Hydration, sea buckthorn conditioner for normal and dry hair

Zdecydowanie zgadzam się z zapewnieniami producenta – odżywka faktycznie intensywnie nawilża, dlatego też nie zdecydowałam się aplikować jej na całą długość włosów. Po prostu obawiam się obciążenia moich przetłuszczających się włosów. Bogaty skład odżywki, pełen ekstraktów roślinnych i aminokwasów jednak aż się prosi, by uraczyć nią całość fryzury wraz ze skalpem. Produkt ma gęstą konsystencję, jakby śliską w dotyku, przez co dość trudno zmyć go z włosów. Pachnie rokitnikiem, podobnie jak szampon. Odżywka znakomicie zmiękcza włosy i wygładza je, ułatwiając rozczesywanie. Szkoda tylko, że zawiera sylikony, bo staram się je ograniczać w pielęgnacji włosów. Niemniej z działania kosmetyku jestem niezmiernie zadowolona.



I totally agree with the producer’s claims – the conditioner really intensively hydrates the hair, that’s why I didin’t decide to apply it to my whole hair. I was afraid it would cause excessive greasiness. The rich ingredient list, full of herbal and plant extracts and amino acids, encourages to put the conditioner on hair and scalp. The product has thick consistency, somehow slick to the touch, which makes it difficult to rinse off the hair. It smells exactly like the shampoo and it visibly hydrates the hair, making it smooth and easy to brush. I only regret it contains silicones, as I’m trying to reduce their amount in my haircare products. But the product works very well.




Natura Siberica Intensive Hydration, rokitnikowy peeling do skóry głowy
Natura Siberica Intensive Hydration, sea buckthorn scalp scrub

Kiedyś myślałam, że peeling do skóry głowy to całkiem zbędny zabieg i traktowałam go jako fanaberię. Od kiedy jednak mam problem z łojotokiem, łupieżem i stanami zapalnymi, to złuszczanie skalpu stało się jednym z najważniejszych kroków w mojej pielęgnacji, a scrub rokitnikowy Natura Siberica został moim ulubieńcem w tej kategorii. Pachnie trochę bardziej owocowo niż reszta serii i ma dość rzadką konsystencję, która ułatwia rozprowadzenie na skórze głowy. Niestety przez to również lubi się wylewać z tubki, można by było więc pomyśleć o zmianie opakowania. Peeling złuszcza naskórek i odblokowuje pory w sposób mechaniczny, dzięki naturalnym drobinkom oraz poprzez zawarty w formule kwas glikolowy. Poza tym cała masa naturalnych składników oraz aminokwasy wpływają korzystnie na kondycję włosów i skalpu. Kosmetyk ten świetnie łączy dobrodziejstwa natury z osiągnięciami laboratoryjnymi, a ja bardzo to sobie cenię. Od kiedy złuszczam skalp, dolegliwości stały się mniej dokuczliwe, łupież i przetłuszczanie na tyle się zmniejszyły, że już nie muszę myć włosów codziennie. Peeling delikatnie się pieni i łatwo się wypłukuje, pozostawiając skórę głowy odświeżoną i oczyszczoną. Gorąco polecam, zarówno profilaktycznie, jak i osobom, które zmagają się z podobnymi problemami jak ja. Warto dać mu szansę!



Some time ago I thought that a scalp scrub is something absolutely useless. But since I had problems with dandruff, seborrhea and inflammations, exfoliating my scalp became one of the most important steps in my hair care and this sea buckthorn scalp scrub became my favourite in this category. It smells more fruity than the previous two products and has more runny consistency, which makes it easier to spread on the scalp. Unfortunately, it also makes it split from the tube, that’s why I would think of changing the packaging. The scrub visibly exfoliates the skin and unblockes pores. It works with the small natural particles and also with the glycolic acid. Apart from that, it contains many different natural ingredients and amino acids. The cosmetic nicely combines natural substances with laboratory technology, which I really appreciate. Since I started exfoliating my scalp, my problems became less irritating, greasiness and dandruff were reduced so that I can wash my hair every second day. The scrub foams delicately and is relatively easy to rinse, leaving my scalp refreshed and clean. I totally recommend it to those who have any problems with scalp. It’s worth giving a try!





Bioelixire, olejek jojoba
Bioelixire, jojoba oil

Chociaż producent sugeruje, że olejek wzmacnia cebulki i pomaga walczyć z łupieżem, to jednak ze względu na obecność sylikonów w składzie, nie zdecydowałam się, aby nałożyć go na całą długość włosów, a co dopiero skórę głowy. Stosowałam go do zabezpieczania końcówek przed mechanicznym uszkodzeniem i wysoką temperaturą suszarki. I w tej roli spisuje się bardzo dobrze. Wygładza i delikatnie oblepia włosy, nie obciążając ich. Zapobiega również elektryzowaniu się włosów, które zawsze mnie bardzo irytuje. Naprawdę w porządku produkt, szkoda tylko, że olej jojoba stanowi mały dodatek do składu kosmetyku.




Even though the producer says that the oil can strengthen the roots of your hair and helps to fight dandruff, I didn’t use it for my scalp, just because it contains a lot of silicones. I used it as a hair serum to protect my ends from the heat and mechanical damage. And it works well this way. It nicely smoothens the hair without making them look oily. It also prevents the hair from picking up static, which drives me crazy. It’s just an average product, I wish that jojoba oil wasn’t at the very end of the ingredient list.



Poza tymi kosmetykami w tym miesiącu testowałam bardzo fajne podkolanówki kompresyjne Naris, genialną liściastą herbatę czarną Earl Grey marki Sir Adalbert’s oraz filtry do parzenia, a także paczkę Twix w postaci małych przekąsek. Jak się pewnie domyślacie, pudełko nie wprawiło mnie w zachwyt, ale seria rokitnikowa Natura Siberica naprawdę mi przypadła do gustu :) Moje serce skradła również herbata :)

This month, apart from these cosmetics, I tested very nice compression knee-socks from Naris, fantastic Earl Grey tea from Sir Adalbert’s with filters as well as a pack of Twix bites. As you probably guess, this wasn’t my favourite box ever, but the line from Natura Siberica appealed to me :) Also the tea was something that really won my heart :)

A Wam coś wpadło w oko?

Did anything catch your attention?

Share this:

, , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

22 komentarze:

  1. Ta seria Rose Revita Expert bardzo mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie, pachnie ładnie i jak na drogeryjne produkty, wypada całkiem spoko :)

      Usuń
  2. Ja okropnie kiedyś zawiodłam się na jednej z odżywek Natura Syberica i omijam te kosmetyki z daleka. Czy powinnam to zmienić? Myślę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie mogę złego słowa na te kosmetyki powiedzieć. Działają jak trzeba :)

      Usuń
  3. Peeling rokitnikowy mam zawsze w łazience, bo idealnie działa na moją skórę głowy (pozbyłam się ŁZS).Szampon i odżywkę też miałam, ale chyba w wersji do tłustych włosów i były dla mnie za mocne, więc tą wersję z chęcią wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też bardzo pomaga w ŁZS, chociaż używam też serum oczyszczającego Bionigree i mam wrażenie, że te dwa produkty stosowane zamiennie dają najlepsze efekty. Szczerze mówiąc, to ten szampon jak na taki do suchych włosów jest mocno oczyszczający, więc nie dziwię się, że wersja do włosów tłustych była za mocna. Odżywkę osobiście wolałabym nieco lżejszą, nie potrzebuję aż takiego nawilżenia, ale i tak jest ok :)

      Usuń
  4. Kocham wszelakie peelingi,ale tego z rokitnika jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, peeling głowy to bardzo niedoceniany zabieg, a daje super efekty :)

      Usuń
  5. Eveline co chwilę wypuszcza coś nowego ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, idą jak burza. Ale o ile sporo produktów do makijażu tej marki sprawdziło się u mnie, to jednak pielęgnacja to nie moja bajka :/

      Usuń
  6. ostatnio w łapki wpadł mi szampon Tołpa - wzmacnianie. Nie ma sls, silikonów itp. Dobrze myje włosy, ale mam wrażenie że są " tępe" od niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak jest, że te bardziej naturalne składy dają takie tępe uczucie, no bo w sumie sylikony wygładzają. Może kiedyś obczaję szampon tołpy, staram się teraz nie używać szamponów z SLS, tylko do zmywania oleju :)

      Usuń
  7. natura siberica w Rossmannie? fajnie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że w Rossmannie będzie Natura Siberica :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) We Wrocławiu nigdy nie było problemu z kupnem tych kosmetyków stacjonarnie, ale w innych miastach takie łatwe to nie było :)

      Usuń
  9. Sibericę mam w planach, chętnie kiedyś się na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była moja pierwsza przygoda z tą marką i chyba nie ostatnia :)

      Usuń
  10. Ja też nacięłam się kiedyś na szampon przeciwłupieżowy Syberica - strasznie wysuszył mi skórę głowy i myślałam, szału dostanę z drapaniem. Po odstawieniu problem minął i zniechęciłam się do całej marki. Typowo "zdrowe" czy ziołowe szampony nie są dla mnie. Na jakieś 20 testowanych szamponów przeciwłupieżowych (apteki, zioła, cuda zagraniczne) wygrywa... Head&Shoulders - serio, jedyny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, sporo osób ma podrażnienia od ziołowych produktów :) Ja też nie mogę myć wyłącznie takimi eko, mam pod ręką zwykły drogeryjny szampon i myję nim głowę tak raz w tygodniu dla odpowiedniego oczyszczenia :)

      Usuń
  11. Cieszę się, że do Rossmanna wchodzi coraz więcej naturalnych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Moim zdaniem to dobry kierunek :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...