Rossmann Program Nowości #31 / Rossmann Testing Programme #31: SinSkin, Maybelline, Eveline, Manhattan, Nivea, Tangle Teezer

Paczka, którą testowałam we wrześniu i częściowo w październiku stoi pod znakiem kolorówki, co oczywiście bardzo mnie cieszy. Kilka produktów z innych kategorii też się w niej znalazło, jednakże nowości makijażowych byłam najbardziej ciekawa. Zacznę od trzech kosmetyków nowej polskiej marki SinSkin, które cieszyły się dużą popularnością podczas ostatniej promocji w Rossmannie. Nic dziwnego, ceny regularne są wysokie, zatem rabat 55% czy nawet 49% był dobrą okazją do wypróbowania nowości.


The set I tested in September and partly in October was mostly about makeup, which of course made me very happy. I got some products from other categories as well, but I was curious about makeup the most. I’ll start with three products from a new Polish brand called SinSkin, which was a very popular target during the last Rossmann huge sale. It’s absolutely understandable, because regular prices are rather high, so the discount of 55% or even 49% was a good occasion to test out new cosmetics.


SINSKIN Must.Have, utrwalacz makijażu
SINSKIN Must.Have, Make Up Finish Mist

Mgiełek do utrwalania makijażu używam regularnie i testowałam już kilka różnych. Na tym tle nowość SinSkin wypada przeciętnie. Plus za brak alkoholu w składzie (ale niestety minus za paraben) – z tego względu nie bałam się przesuszenia skóry i używałam produkt nawet codziennie. Mgiełka przyjemnie odświeża, scala ze sobą wszystkie warstwy i ściąga efekt pudrowości, ale w przypadku mojej tłustej cery nie zauważyłam przedłużenia trwałości makijażu. Kosmetyk ma intensywny perfumowany zapach, przywodzący na myśl Chanel Madmoiselle, który mnie osobiście przypadł do gustu, ale na pewno nie każdy go pokocha. Bardzo podoba mi się również elegancki design, lubię minimalistyczne opakowania, a czerń, czerwień i biel to moje ulubione połączenie kolorów. I to się tyczy wszystkich produktów SinSkin. Spray w moim odczuciu dozuje jednak zbyt mocny strumień, przez co na twarzy zostają duże krople. Wolałabym równomierną, delikatną mgiełkę. Generalnie nie mam poważnych zastrzeżeń co do tego kosmetyku, ale znam podobne lub lepsze w niższej cenie.


Sinskin must have make up finish mist

Sinskin must have make up finish mist

Sinskin must have make up finish mist

I use makeup mists and fixers regularly and I tested a couple of them. At this background the new SinSkin offer looks average. I appreciate it doesn’t contain alcohol (but a minus for a paraben) – I wasn’t afraid of drying and used it even on a daily basis. The mist nicely refreshes, helps to unify all the layers of makeup and reduces the mask effect, but I haven’t noticed any difference in the lasting power of my makeup in the case of my oily skin. The cosmetic has an intensive perfumed scent that reminds me of Chanel Madmoiselle. I actually like it, but I can imagine not everyone will love it. I also like the elegant design, I like minimalistic packagings and black-white-red is my favourite colour combination. This applies to all SinSkin products. The spray, in my opinion, dispenses too much product and leaves big drops on the face. I’d prefer regular delicate mist. Generally, I can’t complain too much about the product, but I know similar or better ones that are cheaper.

Sinskin must have make up finish mist

Sinskin must have make up finish mist


SINSKIN Must.Have, eyeliner w długopisie #213 Prussian
SINSKIN Must.Have, eyeliner pen #213 Prussian

Zacznę może od zalet. Eyeliner ma przepiękny, głęboki morski kolor, idealnie podkreśla niebieską tęczówkę. Jest też bardzo trwały – aplikowany na przypudrowaną bazę pod cienie na mojej bardzo tłustej, opadającej powiece wytrzymuje wiele godzin. Nie kruszy się, nie odbija, ale nie zastyga na tyle szybko, by nie można było wprowadzać poprawek. Niestety, mimo tych licznych plusów, jestem bardzo zawiedziona kosmetykiem, a to ze względu na aplikator. Gąbeczka jest precyzyjna, ale co z tego, skoro sama końcówka błyskawicznie wysycha i uniemożliwia namalowanie prostej, cienkiej kreski. Ponadto z powodu sztywności ciągnie powiekę i linia staje się poszarpana. Nic mi po trwałej kresce, skoro nie ma szans, aby była ona równa i odpowiedniej grubości. Nigdy nie przepadałam za eyelinerami w pisaku, ale spotkałam kilka całkiem przyjemnych w użyciu i ten niestety do nich nie należy.

Sinskin pen eyeliner 213 Prussian

Sinskin pen eyeliner 213 Prussian

Sinskin pen eyeliner 213 Prussian

Let’s start with pros. The eyeliner has a beautiful deep greenish blue shade that wonderfully accentuates blue eyes. It’s also longlasting – when I applied it on powdered eyeshadow primer it stayed many hours on my oily eyelids. It doesn’t flake or transfer, but it doesn’t settle so fast to make corrections impossible. Unfortunately, despite all those numerous advantages, I am very disappointed with this product, mostly because of this applicator. The sponge is precise, but the ending turns dry immediately and painting a decent thin line becomes literally impossible. It’s also too stiff and pulls my eyelid, so that the line is usually somehow ragged. So the longlasting effect is useless in this case. I never liked pen eyeliners, but I did have some nice ones, however, not this time.

Sinskin pen eyeliner 213 Prussian

Sinskin pen eyeliner 213 Prussian

Sinskin pen eyeliner 213 Prussian


SINSKIN Must.Have, pomadka matowa w płynie #423 Nightshade
SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

Uwielbiam matowe pomadki w płynie, dlatego do tego kosmetyku podeszłam bardzo entuzjastycznie. Aplikator to standardowa gąbeczka, dość duża i niespecjalnie precyzyjna. Produkt ma bardzo gęstą konsystencję twardego musu, przypominającego wręcz kawałki tradycyjnej pomadki i nie zastyga do końca jak typowe matowe szminki w płynie, co z jednej strony sprawia, że produkt nie powoduje przesuszenia, ale z drugiej strony ciężko rozprowadzić kolor równomiernie i wyrysować krawędzie ust. Pigmentacja też nie jest najwyższa, trzeba nałożyć całkiem sporo, by uzyskać pełne krycie. Trwałość oceniam pozytywnie, tylko przy zjedzeniu czegoś tłustego kolor zaczyna schodzić od środka, ale bez problemu można dołożyć produkt. Kolor to przepiękny ciemny róż z domieszką fioletu, wyrazisty i przyciągający uwagę. Bardzo podoba mi się również wykończenie, które określiłabym jako aksamitny mat, niezmiernie elegancki i szykowny. Chociaż generalnie jestem zadowolona z pomadki i chętnie ją noszę, to jednak w swojej niemałej kolekcji mam lepsze. Myślę, że cena nie do końca odpowiada jakości kosmetyku. (Szczerze mówiąc do złudzenia przypominają mi te z Kontigo - opakowaniem, formułą, wykończeniem, zapachem).

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

I love matte liquid lipsticks, so I was very enthusiastic about trying this one. The applicator is a standard sponge, quite big and not really precise. The product has a very thick moussey consistency, something like pieces of a traditional lipstick and doesn’t set like most of typical matte liquid lipsticks, which makes it not so much drying. But on the other hand, it’s really hard to outline the lip contour and apply the colour evenly. The pigmentation isn’t the best, you need to put quite a lot of product to get the full opacity. The lasting power is fine, only if you eat something greasy it fades from the inner part of the lips, but it’s not a problem to do some touch-ups. The shade is a beautiful dark cool-toned pink with a hint of purple. It’s vivid and really eye-catching. I also love the finish, which is velvety matte, very chic and elegant. Even though I am really pleased with the lipstick and wear it a lot, I do own better ones from this category. I just think it’s a bit too expensive for the quality. 

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade

SINSKIN Must.Have, Lip Matte Laquer #423 Nightshade


Maybelline, Tattoo Brow tusz do brwi, medium
Maybelline, Tattoo Brow brow gel-tint, medium

Szczerze mówiąc, byłam do tego produktu nastawiona mocno sceptycznie. Obawiałam się przerysowanego efektu, ale okazało się, że niepotrzebnie. Tusz ma postać gęstej pasty, którą cienkim pędzelkiem jesteśmy w stanie dość precyzyjnie nałożyć. Do tej konsystencji trzeba się jednak przyzwyczaić, początkowo wydawało mi się, że tworzą się dziury i prześwity. Co prawda, sporo kosmetyku trzeba jednorazowo zaaplikować, ale mimo tego z wydajnością nie jest najgorzej. Po zaschnięciu produkt schodzi ładnie w jednym kawałku. Tusz barwi włoski i lekko skórę w miejscu, gdzie był nałożony. Przy trzymaniu go na brwiach godzinę, efekt przypominający hennę utrzymywał się 3-4 dni, czyli całkiem długo. Generalnie, z właściwości kosmetyku jestem zadowolona, ale mam uwagi co do koloru, który jest bardzo ciepły, wręcz rudy, a z czasem ciepłe tony stają się jeszcze bardziej intensywne. Gdyby nie ten mankament, to na pewno częściej bym po ten produkt sięgała. Myślałam, żeby sprawdzić inne kolory, ale ponoć są tak samo ciepłe.

Maybelline, Tattoo Brow brow gel-tint, medium

Maybelline, Tattoo Brow brow gel-tint, medium

Maybelline, Tattoo Brow brow gel-tint, medium

To be honest, I was rather skeptical about this product. I was afraid it would give excessively dramatic look, but it was necessary. The tint comes as thick paste that can be applied quite precisely with a brush. But you will need to get used to this weird consistency, at first, I was afraid it was going to be very uneven. In fact, you need to apply quite much, but it’s fairly efficient. When it dries, it’s easy to take it off in one piece. The tint colours the brows and also the skin a little. I kept it for over an hour and this henna-like effect stayed for 3-4 days, which is quite long. Generally, I am pleased with the product’s properties, but I don’t like the colour. It’s too warm-toned in my opinion, and these red tones become more intense with time. I would use the product very often, if it hadn’t been so warm. Unfortunately I’ve heard other versions cause the same problem.

Maybelline, Tattoo Brow brow gel-tint, medium

Maybelline, Tattoo Brow brow gel-tint, medium


Manhattan, Last&Shine lakier do paznokci #010 Black Flames
Manhattan, Last&Shine nail polish #010 Black Flames

Ciemny śliwkowy lakier to obowiązkowy punkt jesiennej stylizacji! Kolor jest przepiękny, ciemnofioletowy, niemalże czarny i napakowany skrzącymi się drobinkami. Fanki kremowych wykończeń nie muszą się ich jednak obawiać, ponieważ sprawiają, że manicure elegancko błyszczy, ale wyraźniej widać je tylko w ostrym świetle. Emalia kryje już przy jednej warstwie, co rzadko się zdarza w przypadku marek drogeryjnych. Ma odpowiednią konsystencję i u mnie wytrzymuje na paznokciach wyjątkowo długo. Pierwsze odpryski pojawiły się mniej więcej po tygodniu, a to naprawdę świetny wynik, biorąc pod uwagę, że zazwyczaj lakiery schodzą mi już na drugi dzień. Jedyne zastrzeżenia mam co do pędzelka, chyba dla moich małych paznokci jest po prostu za szeroki, a przez to zbyt mało precyzyjny. Poza tym jestem z niego bardzo zadowolona!

Manhattan, Last&Shine nail polish #010 Black Flames

Manhattan, Last&Shine nail polish #010 Black Flames

Manhattan, Last&Shine nail polish #010 Black Flames

Dark plum nail polish is a must have for the fall! The shade is beautiful and dark purple, almost black and packed with shimmer. If you prefer creamy finish, don’t worry, because it just makes your manicure look glossy and elegant and is visible only in the straight light. The polish is opaque with one coat, which doesn’t happen very often with drugstore brands. The consistency is fine and the lasting power is truly impressive. It started to flake on my nails after a week, which is almost unbelievable, as most polishes flake and chip on the second day from the application. The problem for me is the brush, which is simply too broad for my nails and therefore not really precise. Apart from that, I am absolutely pleased!


NIVEA, dwufazowy płyn do demakijażu oczu
NIVEA, duo-phase eye makeup remover

Nowa wersja płynu dwufazowego Nivea bardzo dobrze radzi sobie z usuwaniem makijażu, w tej kwestii nic mu nie mogę zarzucić. Niestety podrażnia nieco moje wrażliwe oczy i zostawia delikatnie tłustą warstwę, powodującą zamglone widzenie. Ze spraw technicznych – zaletą jest fakt, że produkt nie rozwarstwia się za szybko, co pozwala na przynajmniej dwukrotne użycie bez konieczności ponownego wstrząsania. Z kolei za wadę uważam opakowanie. Według mnie odkręcane butelki są po prostu mało praktyczne. Na pewno nie jest to zły płyn, ale w swoim życiu używałam już lepszych.



The new version of the duo-phase Nivea eye makeup remover deals with makeup very well, I can’t complain. But it unfortunately irritates my sensitive eyes a little and leaves a greasy layer that causes blurry vision. The good thing is that it stays mixed for long enough and I can use it at least twice without mixing it again. But on the other hand, the cover is not very handy. It’s not a bad product, but I did test better ones.


Tangle Teezer, Back Combing grzebień do włosów
Tangle Teezer, Back Combing hair comb

Fajnie, że Tangle Teezer wprowadza nowe modele produktów do włosów, standardowe szczotki w wersji podstawowej i kompaktowej świetnie się u mnie sprawdzają. Ten grzebień przeznaczony jest do tapirowania i faktycznie różnej długości ząbki ułatwiają uzyskanie dobrego efektu i nadanie fryzurze objętości, ale osobiście nie należę do fanek tapiru. Dlatego sprawdziłam, czy działa i gdy przekonałam się, że swoją funkcję spełnia dobrze, to postanowiłam przetestować go w innych okolicznościach. Dzięki ostrej, długiej końcówce znakomicie spisuje się do robienia przedziałka czy rozdzielania pasm, np. do farbowania, kręcenia lub prostowania. Bardzo dobrze również rozczesuje włosy zarówno na mokro, jak i na sucho, ale w tej roli sprawdzi się raczej przy stosunkowo cienkich włosach. W każdym razie to skuteczny i uniwersalny produkt. Warto się nim zainteresować :)



It’s nice that Tangle Teezer introduces new models of hair products, as I really like standard brushes in the basic and compact versions. This comb is designed for back combing and actually different sizes of the teeth make it easier to get a nice effect and give some volume to the hair, but I’m not a fan of back combing. That’s why I only checked if it works and then started using it my way. Thanks to the sharp ending it can help make a parting or generally part hair during dyeing, curling or straightening. It also detangles wet and dry hair really well, but it won’t be appropriate for thick hair. Generally, it’s a nice and multi-task product, worth your attention :)


W paczce znalazłam jeszcze męski żel do włosów Axe, który testował mój kolega i był z niego bardzo zadowolony, melasę karobową oraz stylowy parasol w stylu vintage, idealny na jesienne słoty. Natomiast w ramach tzw. dodatkowych nowości, otrzymałam zestaw do manicure hybrydowego od Eveline, w skład którego wchodziła baza, dwa kolory – czerwień (#294 Classic Red) i niebieski (#297 Ink Blue) oraz top. Jako że sama bardzo rzadko robię hybrydy, przekazałam lakiery siostrze, przytaczam więc jej opinie na temat poszczególnych produktów.


In my box I also found Axe hair gel for men that was tested by my friend who really liked the product, carob beans molasses and a stylish umbrella perfect for autumn rain. And as so-called additional new ins I got a whole hybrid manicure set from Eveline that consisted of a base coat, two colours – red (#294 Classic Red) and blue (#297 Ink Blue) and a top coat. I don’t do hybrids very often, so I gave the polishes to my sister and here are her opinions.

Trio baza-lakier-top nie utrzymywało się niestety długo, już po kilku dniach całość schodziła płatami, z czym nie spotkałam się przy innych hybrydach, jednak nie wiem, który produkt jest największym winowajcą. Na plus, że jak na razie nie wystąpiło żadne uczulenie. Konsystencja bazy jest bardzo przyjemna. Dobrze i szybko się nią pracuje. Podobnie formuła top coatu – jest nie za rzadka, ale też nie za gęsta, przez co wygodnie się go nakłada i nie rozlewa się na skórki. To, co wyróżnia top coat od Eveline na tle innych firm, to niesamowity błysk. I właśnie ze względu na tę cechę pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. W przypadku obydwu produktów pędzelek ma odpowiednią wielkość i szerokość, nie ma też żadnego problemu przy utwardzaniu w lampie LED.

The trio base coat-colour-top coat didn’t last long, after a few days the manicure flaked, which never happened with any other hybrid nail polishes I’ve ever tried, but I’m not sure which product is the most to blame. The good thing is that I didn’t get any allergy. The consistency of the base coat is very nice. It’s easy and quick to work with. It’s similar with the top coat’s formula – it’s not too runny nor too thick, which makes it easy to apply and you won’t stain your cuticles. What’s really special about the Eveline’s top coat is the exceptional shine. I will probably buy it again because of this. In the case of both products the brush has the right size and width and there are no problems with curing them in a LED lamp.

Eveline Hybrid Professional top coat base coat

Eveline Hybrid Professional base coat

Eveline Hybrid Professional top coat

Lakiery kolorowe mają dość rzadką konsystencję, ale nie rozlewają się po skórkach, kiedy pracujemy małymi porcjami. Kolor jest ładny, nasycony. Uważam, że jedna warstwa daje praktycznie pełne krycie, ale ja dla pewności nakładam dwie. Z utwardzaniem w lampie nie ma problemu, jednak lakier ściągał się na brzegach. I jak wspomniałam, niestety trwałość jest kiepska. Pierwsze odpryski pojawiły się po dwóch-trzech dniach od wykonania manicure. Całość z paznokcia palca wskazującego, najbardziej narażonego na urazy, odpadła po 5 dniach, natomiast na najmniejszym paznokciu utrzymała się przeszło 10 dni. W związku z niezbyt dobrą trwałością, lakier bardzo łatwo ściągało się z paznokci, właściwie nie trzeba było używać acetonu. Classic Red to klasyczna, strażacka wersja czerwieni, natomiast Ink Blue to piękny, głęboki odcień granatowo-chabrowy.

The colours have rather runny consistency but they don’t tend to stain the cuticles when we apply them in small amounts. The pigmentation is fine and the shades are intense. I think that one coat is absolutely enough, I just got used to applying two. They cure in a LED lamp without any problem but they contract a little at the edges. And as I mentioned, the lasting power is poor. I noticed they chipped after two-three days from the application. The whole manicure went off my index finger, which is the most vulnerable, after 5 days and on the little finger it stayed for over 10 days. Actually, removing the polishes was very easy and I didn’t need acetone, I just took it off. Classic Red is a classic fire engine red and Ink Blue is a beautiful deep blue shade.

Eveline Hybrid Professional 294 Classic Red 297 Ink Blue

Eveline Hybrid Professional 294 Classic Red

Eveline Hybrid Professional 297 Ink Blue

Jak możecie wywnioskować z powyższej opinii, hybrydy od Eveline sprawują się raczej średnio, przy czym top i baza są lepszej jakości niż lakiery kolorowe. Renia przetestowała wiele marek, jeśli chodzi o manicure hybrydowy, więc ma duże porównanie i te wypadają w jej rankingu jako jedne z najsłabszych, a wcale nie są tak wiele tańsze. Chociaż bardzo spodobał jej się niebywały połysk, jaki daje top coat :) Jeśli zaś chodzi o mnie, to moim faworytem paczki pomadka matowa od SinSkin. Nie dorównuje może moim ulubieńcom z tej kategorii i ma naprawdę zawyżoną cenę, ale kolor wygląda przepięknie i z przyjemnością ją nosiłam. W tej samej marce trafił się bubel – zdecydowanie najsłabszym ogniwem tej paczki był eyeliner w pisaku SinSkin.

As you can see, Eveline hybrid nail polishes are rather average, however, the base and top coats are better quality than the colours. Renia tested a lot of hybrid polish brands, so she’s quite experienced and she regards these ones as some of the worst, even though they’re not so cheap. But she really liked how glossy the top coat is :) My personal favourite is the matte liquid lipstick from SinSkin. It’s not the best matte lipstick I’ve had and in my opinion it’s overpriced, but the shade is really beautiful and I wear it a lot. The worst product is from the same brand – definitely the weakest link was the pen eyeliner from SinSkin.

A co Wam wpadło w oko? A może znacie już któryś z przedstawionych produktów? Część jest już dostępna w drogerii Rossmann :)

What caught your attention? Do you know any of the products? Some of them are already available in Rossmann :)

Share this:

, , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

CONVERSATION

20 komentarze:

  1. Ale piękności :3 miłego używania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Strasznie dużo tego :P w połowie zapomniałam o tym co pisałaś na początku hehe :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, bywało i więcej :D A tym razem dodatkowo jeszcze te hybrydy :)

      Usuń
  3. Pomadka śliczna :) Chociaż faktycznie przypomina tę z Kontigo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jest to samo, tylko napis je różni ;) Ale reszta też jest łudząco podobna :)

      Usuń
  4. Pomadka ma fajny kolor no i fajne kolorki hybrydowych lakierów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat hybrydy nie do końca trafiły kolorystycznie w moje preferencje, ale pomadka super wygląda :)

      Usuń
  5. Eveline zabiera się za hybrydy? chyba jeszcze muszą popracować nad formułą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w oko wpadła ostatnio w rossku szafa z naturalnymi kosmetykami, ale to pewnie żadna nowość ;)

      Usuń
    2. Zdecydowanie Eveline muszą jeszcze pewne sprawy dopracować, ale top coat im wyszedł :)

      Usuń
    3. A co do naturalnych produktów, to w przyszłym miesiącu będę miała ciekawe rzeczy do pokazania :)

      Usuń
  6. Polubiłam płyn Nivea. Mnie na szczęście nie podrażnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta poprzednia wersja nie podrażniała właśnie :( Ale ten płyn też jest w miarę ok, moje oczy po prostu rzadko co tolerują ;)

      Usuń
  7. Całkiem fajne pudełeczko sobie wybrałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo szybko udało mi się zalogować, więc chociaż raz mogłam wybrać to, co mnie interesowało :)

      Usuń
  8. Sin Skin ciekawi mnie bardzo-bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też tą marka ciekawiła najbardziej z całego pudełka :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...