Made With Love: o serum Dzika Figa marki O!Figa i małych manufakturach kosmetycznych słów kilka / A few words on small cosmetic manufactures

Niniejszy post powstał w ramach akcji Wspaniały rok zorganizowanej przez Michała z bloga Twoje Źródło Urody, w której biorą udział blogerzy i vlogerzy, nie tylko związani z tematyką urodową. Przez rok, raz w miesiącu będzie pojawiał się tematyczny wpis, jednak hasła są na tyle szerokie i mogą być tak różnie interpretowane, że na pewno nie znudzicie się, odwiedzając blogi i kanały poszczególnych uczestników. Listę znajdziecie poniżej. Dziękuję Michałowi za zaproszenie do udziału :)

This post was written as a part of a campaign organized by a fellow blogger, Michał from Twoje Źródło Urody, in which a group of bloggers and vloggers from different thematic categories takes part. Once in a month I will post a thematic entry, but the subjects are so wide that they can be interpreted in countless ways. You will find the list of participants below. Thank you, Michał, for inviting me :)




















Gdy dowiedziałam się, że lutowym tematem jest „Made With Love”, od razu w mojej głowie zaświtał pomysł, aby napisać o serum Dzika Figa, które jakiś czas temu otrzymałam do testów od Patrycji, która stworzyła markę O!Figa. Przy okazji chciałam także odnieść się ogólnie do mojej opinii o takich niewielkich, wręcz domowych, manufakturach kosmetycznych. Bardzo je sobie cenię, a to właśnie ze względu na to, że w moim odczuciu w ich powstanie twórcy wkładają całe swoje serce, energię i pasję. Bo trzeba mieć dużo samozaparcia, by w dobie ogromnej konkurencji, masówki i taniej bylejakości, do której nasze konsumpcyjne i mało świadome konsumencko społeczeństwo zdążyło się już przyzwyczaić, odnieść sukces z czymś niszowym, dobrym jakościowo, ale i znacznie droższym. Chociaż muszę przyznać, że widzę światełko w tunelu, bo między innymi dzięki blogom świadomość konsumentów w kwestii jakości towarów powoli się zwiększa.

When I got to know that our subject in Ferbruary will be „Made With Love” I instantly knew I would write about Dzika Figa serum that I received for tests from Patrycja who created the brand O!Figa. On this occasion I also wanted to tell you my thoughts on such small home cosmetic manufactures in general. I really appreciate them, because I believe that introducing something high-quality but more expensive requires a lot of energy, passion and self-denial, especially when competition on the market is so strong and our society of consumption has already got used to cheap mass products of low quality. However, I must admit there’s a light in the tunnel, as also thanks to blogs the awareness is constantly being raised.


Jeśli ktoś z Was zagląda tu przynajmniej co jakiś to, to na pewno wie, że staram się moją pielęgnację opierać na kosmetykach z możliwie jak najbardziej naturalnym, bezpiecznym składem oraz że jestem swego rodzaju lokalną patriotką, jeśli chodzi o produkcję, bo staram się wspierać nasze rodzime marki kosmetyczne. I właśnie małe, lokalne manufaktury świetnie się w tę ideę wpisują. Wysokiej jakości, skrupulatnie wyselekcjonowane składniki, sprawdzeni dostawcy, bezpieczeństwo, brak testów na zwierzętach, dbałość o środowisko, uczciwe podejście do pracowników, wizualna estetyka, dopracowane receptury – to właśnie jest według mnie to serce włożone w kosmetyki ;) Pewnie znajdą się wyjątki od reguły, ale na to nie mamy wpływu, poza tym nie tym dzisiaj mamy się zająć.

If you happen to come here at least from time to time, you surely know that I am trying to base my skincare on natural and safe products and that I’m a kind of local patriot who likes to support Polish brands. And such small local manufactures nicely relate to this idea. High-quality, carefully chosen ingredients, safety, cruelty free and environment-friendly products, trusted suppliers, fair trade, visual esthetics, well-thought formulas – these are things that I associate with cosmetics made with love ;) I guess there are exceptions but I can’t do anything about that.


Specyficzną grupę wśród małych producentów kosmetycznych stanowią osoby, które swoją przygodę ze światem kosmetycznym rozpoczęły poprzez prowadzenie blogów czy kanałów youtube. Im szczególnie ufam, bo sama wiem, ile wiedzy trzeba przyswoić, by rozeznać się w tych wszystkich kwestiach technicznych, chemicznych, prawnych i organizacyjnych, tylko pisząc bloga urodowego, a co dopiero tworząc własne produkty. Z mojego doświadczenia wynika, że niektóre blogerki mają większą wiedzę na temat pielęgnacji i składników kosmetycznych niż niejeden dermatolog. Wiem to po sobie, bo więcej dobrego mojej trądzikowej skórze przyniosła odpowiednia pielęgnacja niż kuracja farmakologiczna, która to tak naprawdę wyrządziła więcej szkody.

People who started their cosmetic business starting from a blog or youtube channel form a specific group of small entrepreneurs. I trust them more than others, because I know how much knowledge on technical issues, chemistry, law and organization you need to have to be only able to write a blog on cosmetics, not to mention creating your own products. I know from my own experience that some beauty bloggers are more competent than some dermatologists, when it comes to skincare and cosmetic ingredients. I really know it, as my medical treatment did more harm to my skin than a well-thought skincare scheme.


Właśnie marka O!Figa może być takim modelowym przykładem niewielkiej kosmetycznej manufaktury, stworzonej przez blogerkę, stawiającej na najwyższą jakość. W tej chwili, oprócz serum, w ofercie jest jeszcze woda różana, a już powoli szykuje się także esencja. Dzika Figa zainteresowała mnie od razu, jak tylko przeczytałam o niej u koleżanek, które miały okazję już je wypróbować. Tym bardziej się cieszę, że miałam okazję je wypróbować. Mogę o nim mówić tylko w samych superlatywach, bo wszystko tutaj gra idealnie. Począwszy od spójnej szaty graficznej, nawiązującej w przeuroczy sposób do opuncji figowej, z której to olej jest głównym składnikiem serum i ma być również podstawą dalszych wyrobów. Do tego elegancka buteleczka z ciemnego szkła z wygodną pipetką. Moja ma większą pojemność, w tej chwili dostępne są już tylko mniejsze 20 ml. Ogromna pochwała dla Patrycji za słuchanie głosu klientów – zgadzam się, że taka ilość w zupełności wystarczy, bo serum jest bardzo wydajne, a czas na zużycie stosunkowo krótki.

O!Figa can be such a model example of a small cosmetic manufacture created by a blogger whose priority is high quality. Now, also rose water is available in the online store and an essence is yet to come. Dzika Figa (Wild Fig) caught my attention only when I read about it in my fellow bloggers’ posts. This make me even more happy that I could try it. I can say only the best things about it, everything is in the right place. From coherent graphic design, referring in a cute way to Indian fig (Opuntia ficus-indica), whose oil is the main ingredient in the serum and is supposed to be also in the upcoming products. An elegant bottle made of dark glass with a handy dropper is another plus. Mine is bigger than those you can buy now – Patrycja did a great thing and listened to her customers and changed the amount of the serum to 20 ml. I totally agree that the serum is so efficient it’s impossible to use 30 ml before it expires. 


Serum ma stosunkowo gęstą, treściwą konsystencję, piękny żółty kolor i intensywny roślinny zapach, który podobno niektórym przeszkadza, a mnie wręcz przeciwnie. Ale ja bardzo lubię takie naturalne zapachy kosmetyków. Jeśli zaś chodzi o skład, to jest dopracowany w każdym calu. Znajdziemy w nim wspomniany już olej z opuncji figowej, który dzięki temu, że nie jest komedogenny, świetnie się nada także dla cer tłustych i skłonnych do zapychania, olej z nasion cedru syberyjskiego, olej z owocu dzikiej róży, olej z nasion lnianki siewnej, tetraizopalmitynian askorbylu, czyli moją ulubioną, bardzo stabilną, olejową formę witaminy C oraz nadkrytyczny ekstrakt z dzikiej róży. Nic poza tym, same dobroci. Wszystkie składniki bogate są w witaminy i antyoksydanty, to po prostu bomba odżywcza dla skóry.

The serum has relatively thick and rich consistency, beautiful yellow colour and intense botanical scent which I heard is bothering to some people, but for me it’s just great. I just like such natural botanical scents in cosmetics. When it comes to ingredients, they’re absolutely great. In the list we’ll find the aforementioned Indian fig oil, which is non-commedogenic and can be used for acne- abd blackhead-prone skin, Siberian pine oil, wilde rose fruit oil, camelina seed oil, Tetrahexyldecyl Ascorbate, my favourite oil form of vitamin C and wild rose extract. Nothing more, only true treasures. All of ingredients are rich in vitamins and anti-oxidants, which makes the serum a true nourishing bomb for the skin.


Produktu używałam dwojako, zawsze na noc, ale samodzielnie na zwilżoną twarz lub mieszałam z żelem hialuronowym, tym 5%, o którym już pisałam (recenzja TUTAJ). I chyba ta druga opcja lepiej mi się sprawdziła, dawała większe nawilżenie, bo powiem Wam szczerze, że w momencie, kiedy moja twarzy była wysuszona na wiór, to serum wchłaniało się niemalże do matu, i to po kilku chwilach. Ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby serum dodać do kremu czy nawet maseczki. W każdym razie co do działania nie mam żadnych zastrzeżeń. Od dawna regularnie dbam o moją cerę, więc jest w dość dobrej kondycji ogólnie, ale po użyciu serum na noc moja twarz jest zawsze przyjemnie miękka, gładka i jakby bardziej gęsta, sprężysta, naprawdę czuję to dodatkowe odżywienie. Przy tym nie pojawiło się żadne zapchanie. Nie zauważyłam natomiast, przynajmniej na razie, rozjaśnienia czy ujednolicenia kolorytu, ale ja przy moim rumieniu od kosmetyków nie oczekuję cudów, brak pogorszenia uważam za sukces. Poza tym dobroczynnego działania tych wszystkich antyoksydantów nie da się zmierzyć, bo ich główną rolą jest spowolnienie procesu starzenia, więc wierzę, że ich stosowanie zaprocentuje w przyszłości, choć oczywiście i tak trudno będzie stwierdzić, jak by było, gdybym ich nie używała. Ale ja wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać niż leczyć ;)

I used the product in the evening, either alone on the moistened skin or I mixed it with hyaluronic gel, the 5% one which I already reviewed (review HERE). And I think I liked the second option more, because the mixture was more moisturizing. When my skin was very dry, it drank the serum immediately. But of course, you can also add it to your cream or even mask. I can’t complain about how the serum works. I’ve been taking care of my skin for a long time now and it’s in quite a good condition, but after I use the serum, my face is nicely soft, smooth and somehow thicker. I just really feel the nourishing. And it didn’t block my pores at the same time. However, I haven’t noticed its brightening properties, but I don’t expect wonders with my redness. When the condition doesn’t get worse, it’s a success for me. And on the other hand, the benefits of using anti-oxidants cannot be measured in any way now, I just hope I will thank them in the future, but it will be still hard to say how it would have been without them. Better safe than sorry ;)


Pozostaje mi tylko serdecznie Wam polecić serum Dzika Figa, znajdziecie je w sklepie internetowym TUTAJ (za koszty przesyłki możecie też nabyć 2 ml próbkę). Cena za 20 ml to 89,90 zł, co na pierwszy rzut oka wydaje się wysoką kwotą. Moim zdaniem jednak jest ona uzasadniona chociażby doborem składników. Porównałam sobie skład tego serum z wychwalanym i znacznie droższym (ale też nieco większym) serum Resibo i tutaj nie mam wątpliwości, że zdecydowanie Dzika Figa bije Resibo na głowę. Nie wiem, jak z działaniem, bo tego drugiego nie miałam okazji stosować, ale mówię tu tylko o liście składników. Bardzo dobre jest też znacznie tańsze serum Biolaven, o którym jeszcze napiszę, ale trudno tu porównywać koszty produkcji, nie tylko ze względu na masowość, ale też tańsze surowce. Tak jak wspomniałam, cena nie najniższa, ale uzasadniona i adekwatna do jakości. A każdy już sobie sam zdecyduje, czy go stać na taki wydatek, czy nie.

All I can do is to recommend you the Dzika Figa serum, you’ll find it in the online store, however I am not sure if they ship abroad. The price is about 20€ for 20 ml, which is not cheap, but I think that the price is justified by the high quality ingredients. There are so many products with worse ingredients but much higher price. You know best if you can afford such a product.


Miałyście już do czynienia z marką O!Figa? Może macie na coś chrapkę? A może polecicie mi jakieś inne kosmetyki Made With Love?

What other cosmetics Made With Love can you recommend?

Share this:

, , ,

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Wygląda kusząco:) a ile jest czasu na zużycie po otwarciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nie ma takiej informacji na opakowaniu, przynajmniej moim ;) Moje serum jest ważne jeszcze do stycznia 2019, ale myślę, że w przypadku witaminy C nie będę go stosowała dłużej niż 6 miesięcy, postaram się je zużyć w tym czasie :)

      Usuń
  2. czytałam o nim w samych superlatywach i pewnie w przyszłości kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę świetne :) Wyobrażam sobie, że można nie polubić zapachu oraz ewentualnie przy bardzo suchej cerze może być potrzebne coś dodatkowo typowo nawilżającego, ale to naprawdę godny uwagi produkt :)

      Usuń
  3. Ciekawi mnie i pewnie kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że też będziesz zadowolona :)

      Usuń
  4. Akcja przezacna :)

    Dziękuję Ci, że mi przypomniałaś o "Dzikiej Fidze" :) Kiedyś, gdzieś o niej czytałam, ale nie spisałam sobie od razu w moją łiszlistę i zaniedbałam temat zakupu :) Ale teraz już zanotowałam ;) Już nie umknie mojej uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest taki produkt, że polecam każdemu w ciemno, nie wierzę, że mógłby zaszkodzić jakiemukolwiek typowi cery (no chyba że ktoś ma alergię na któryś składnik, ale to zawsze może się zdarzyć) :)

      Usuń
  5. Tak skoncentrowane produkty lubię dodawać do maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jest trochę żal go dodawać do maseczki, którą zmyję, ale oczywiście i w tej roli na pewno spisze się świetnie :)

      Usuń
  6. Właśnie planuję zakup dobrego serum do skóry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzika Figa na pewno jest jedną z najlepszych opcji w tej kwestii :)

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...