Breakfast To Bed: Tołpa Green Blask. Wygładzający krem rozświetlający jak śniadanie do łóżka? / Tołpa Green Smoothing lightening cream

Podejrzewam, że większość z Was, podobnie jak ja, ma rano bardzo mało czasu i próbuje zminimalizować liczbę czynności, które należy wykonać przed wyjściem :) Krem z efektem BB, który ma łączyć w sobie pielęgnację oraz wyrównanie kolorytu skóry to dla mnie właśnie takie śniadanie do łóżka, które ktoś podaje mi na tacy i sama nie muszę nic robić, poza konsumpcją :D Dlatego więc w ramach tematu kwietniowego akcji Wspaniały Rok, czyli Breakfast To Bed, postanowiłam opowiedzieć Wam o wygładzającym kremie rozświetlającym marki Tołpa z serii Green, który według zapewnień producenta ma zapewniać efekt, o którym wspomniałam.


I suppose that most of you, just like me, have very little time in the morning and try to minimalize the number of things you have to do before leaving :) A BB effect cream that is supposed to combine skincare and skintone evening properties is like a breakfast to me that is served to me and I don’t have to do anything but consume :D That’s why I thought I’d tell you about Tołpa smoothing lightening cream from the Green series in my April entry of the Wonderful Year campaign under the title Breakfast To Bed, as it should do exactly what I was talking about. 





Gdy przeczytałam na opakowaniu „efekt BB”, to z jednej strony miałam nadzieję na ciekawy wielofunkcyjny produkt, który nawilży moją zmaltretowaną cerę i ujednolici jej kolor, ale z drugiej strony bałam się, że będzie to taki bubel jak krem BB z serii Idealic, który kompletnie mi się nie sprawdził (możecie przeczytać o nim TUTAJ). Użyłam go jednak pierwszy raz i miałam wrażenie, że to po prostu dobry krem nawilżająco-wygładzający. Bo tego mu odmówić nie mogę, cera staje się po nim gładka jak nigdy, miękka, miła w dotyku i nawilżona. A przy tym nie przetłuszcza się bardziej niż zwykle. Niestety, początkowo nie zauważałam rzeczonego efektu BB, jedynie moja twarz wydawała mi się bardziej czerwona niż zwykle. Przy demakijażu zauważyłam, że płatek kosmetyczny stał się nieco pomarańczowy i wtedy poskładałam fakty, że wrażenie zaczerwienienia to był po prostu ten efekt BB, a szaro-biały krem przy rozcieraniu na skórze staje się cielisty. Podjęłam kilka kolejnych prób, ale jednak produkt za mocno przyciemnia moją twarz. Ale na szczęście moja siostra takim bladziochem nie jest, używa go i jest zadowolona. 


When I read „BB effect” on the packaging, I hoped for an interesting multifunctional product that will hydrate my devastated face and will even the skintone on the one hand, but on the other hand, I was afraid it would be as bad as BB cream from the Idealic line that completely didn’t work for me (you can read about it HERE). I used it once and I felt it’s just a nice smoothing and moisturizing cream. I can’t really complain about that, it really makes my face incredibly smooth, soft and hydrated. And it doesn’t get greasy earlier than normally. But unfortunately, I haven’t noticed the promised BB effect, only my face seemed more red than usual. When I was removing my makeup I’ve noticed that the cotton pad was a bit orange and then I realized that this wasn’t redness but this BB effect, because the white-greyish cream turns orange when rubbed into the skin. I tried a couple of times, but it makes my face too dark. But my sister is not that pale and she uses the cream and she’s pleased with how it works. 


Skład jest moim zdaniem akceptowalny, jeśli chodzi o półkę drogeryjną, ale do ideału mu niestety daleko. Plus za ekstrakt z płatków róży damasceńskiej, komórki macierzyste z pomarańczy, ekstrakt z torfu, glukonolakton i ekstrakt z sofory japońskiej, a minus za potencjalnie zapychające emolienty na początku listy i Disodium EDTA, którego wolę nie stosować w produktach niezmywalnych. Dodam jeszcze, że krem ma intensywny perfumowany zapach, który mnie się podoba, ale wierzę, że niektórym osobom może przeszkadzać. Generalnie uważam, że to dobry produkt i najlepszy krem Tołpa, jaki miałam okazję używać, a na pewno zdecydowanie fajniejszy niż ten, który recenzowałam wcześniej. Tylko życzyłabym sobie wersji bez efektu BB, a jedynie z efektem wygładzenia i nawilżenia ;) 



The ingredient list is in my opinion acceptable for a drugstore product, but it’s far from perfect. Plus for rose extract, orange callus culture extract, peat extract, gluconolactone and Sophora Japonica flower extract, and minus for potentially comedogenic emolient at the beginning of the list and Disodium EDTA that I prefer to avoid in products that stay on my face. I also have to add that the cream has an intense perfumed scent that I personally like, but I can believe that some of you might find it annoying. Generally I think it’s a good product and the best Tołpa cream I’ve used, it’s way better that the one I reviewed earlier. I just wish they released a version without the BB effect, with only smoothing and hydration ;) 



Wraz z kremem trafiła do mnie jednorazowa maseczka w saszetce z tej samej serii, mająca zapewnić podobny rezultat co krem. Niestety nie sprawdziła się u mnie, bo chociaż nawilżenie było wyczuwalne, to twarz po niej piekła i była zaczerwieniona. Wszystkie maseczki Tołpa, z jakimi miałam do czynienia, tak samo wpływały na moją cerę (np. Rosacal recenzowana TUTAJ). Trudno mi stwierdzić, jaki składnik tak działa, nie umiem wskazać potencjalnego winnego, sądzę więc, że może chodzić o coś, czego stężenie w maseczkach jest wyższe niż w innych kosmetykach. Niestety u mojej siostry jest dokładnie to samo, ona nawet musiała ten kosmetyk zmyć po chwili, tak ją piekły policzki. Maseczki więc nie mogę polecić, ale niewykluczone, że u Was nic złego by się nie działo. Wolę jednak dać znać :) 



Together with the cream I also got a one-use face mask from the same line that’s supposed to give a similar result as the cream. Unfortunately, it didn’t work for me, because although the hydration was visible, I felt tingling on my face and it turned red. All Tołpa masks (for example the Rosacal one that I reviewed HERE) I’ve used so far did the same. It’s hard to tell which ingredient is to blame, I suspect it’s about the concentration. It irritated my sister’s skin as well, she even had to rinse it off after a minute, as her cheeks were so sore. Thus, I can’t recommend the mask, however, it’s possible it won’t do any harm to you. But I just want you to know about my reaction :) 


Czy krem Tołpa okazał się moim śniadaniem do łóżka? Niekoniecznie, aczkolwiek ma potencjał. Jeśli nie jesteście tak bladzi jak ja, to może być to dobrą opcją, bo spełnia obietnice producenta – wygładza, rozświetla, nawilża i delikatnie koloryzuje. Jeśli szukacie czegoś takiego, to można zwrócić na niego uwagę :) 

Did the Tołpa cream turn out to be my breakfast to bed? Not really, but it has potential. If you’re not so pale as me, it might be a good option, because it does what the producer says – smoothens, lightens, hydrates and delicately even the skintone. If you’re looking for something like that, it’s worth your attention :)

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

18 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wpis, ja jednak nie wypróbuję, mam złe doświadczenia z tą marką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ha ha, tołpa naprawdę powinna darować sobie kremy bb ;) mnie ich maski też podrażniają :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, co z tymi maskami jest... Sporo osób narzeka na podrażnienia po nich :/ Co do BB - to racja :)

      Usuń
  3. Nie mam zbyt dobrych relacji z tą marką. Niektóre produkty są poprawne, ale jeszcze nic nie wywołało u mnie efektu 'wow'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje relacje są dość podobne ;) Wszystko, co do tej pory używałam, było ok, albo do bani ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Sprawdź, ale może być dla Ciebie też za ciemny ;)

      Usuń
  5. Oj nie przepadam za takim odcieniem hihihi ale jezeli nawilza tak jak piszesz to wydaje mi sie przyjemny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawilża bardzo fajnie i wygładza świetnie :) Tylko za ciemny właśnie :(

      Usuń
  6. Może to glikol propylenowy piecze Cię w maseczkach? U mnie taki efekt dawały wszystkie kremy Tołpy, jakich używałam;a nie mam szczególnie wrażliwej cery. Zauważyłam że u nich ten składnik jej zawsze wysoko w składzie kremów. Gdy przyjrzałam się bliżej temu składnikowi, okazało się, ze inne kosmetyki z dużą zawartością Propylene glycol dawały podobny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem prawie pewna, że to nie glikol :( Miałam jakiś czas temu serum z witaminą C, które składało się prawie z samego glikolu propylenowego i nic się nie działo...

      Usuń
  7. Masz słuszność, teraz widzę, że oba recenzowane produkty mają ten składnik, a tylko jeden Cię podrażnia. Mam nadzieję, że uda Ci się szybko zidentyfikować sprawcę. Czy serum, o którym mówisz, to LiqCc? Mam wielką ochotę na nie, zbiera same dobre recenzje, ale obawiam się tego glikol u..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że zlokalizuję sprawcę ;) To serum, to GlySkinCare, jest na blogu recenzja, jeśli byś miała ochotę więcej się o nim dowiedzieć, ale w skrocie było ok, ale bez szału ;) LiqCC nie miałam, ale chciałabym wypróbować kiedyś :)

      Usuń
    2. O dziękuję, chętnie poczytam! :)

      Usuń
    3. Proszę bardzo :) Wygląda na to, że Liq całkiem niedługo sprawdzę, pewnie więc i recenzja będzie :)

      Usuń
  8. Ja to jakoś nie przepadam za tą marką xD zawsze mnie wypryszcza po ich kosmetykach XD
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mnie nie wypryszczyło jeszcze po niczym od Tołpy, ale często maski mnie podrażniają :/

      Usuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...