Zapach Ciszy krem w płynie „Kasztanowiec” / Zapach Ciszy liquid cream „Kasztanowiec”

Lubię małe polskie manufaktury kosmetyczne i nietuzinkowe kosmetyki z naturalnym składem. Dlatego z entuzjazmem podeszłam do testowania kremu w płynie Zapach Ciszy. Byłam bardzo ciekawa formuły. Do mnie trafiła wersja Kasztanowiec, przeznaczona do cery naczynkowej. Jak się sprawdziła? Odpowiedź znajdziecie w dalszej części wpisu. 

I like small Polish cosmetic manufactures and interesting cosmetics with natural ingredients. That’s why I was so enthusiastic about testing liquid cream from the brand Zapach Ciszy. I was very curious about the formulation. I got the version Kasztanowiec, or Chestnut, which is designed for redness-prone skin. How did it work? You’ll find the answer below. 


Po pierwsze, muszę przyznać, że bardzo podoba mi się opakowanie i design etykiety. Wszystko jest spójne i kojarzy się z naturą. Miałam tylko problem z pipetą – przeciekała, produkt mi kapał, brudził butelkę i się marnował. Dla porządku wspomnę, że kosmetyk ma żółtą barwę i pięknie pachnie pomarańczą, która kojarzy mi się z zimową aurą. 

Firstly, I have to admit that I really like the packaging and graphic design. Everything is consistent and is clearly associated with nature. I only had some problem with the dropper – it leaked, the product got spilled, stained the bottle and got wasted. It’s also worth mentioning that the cosmetic is yellow and smells great with oranges which reminds me of the winter time. 


Tak w istocie krem w płynie jest dwufazowym serum, które przed każdym użyciem należy dobrze wstrząsnąć, aby obydwie fazy dobrze się ze sobą połączyły. Mimo wszystko, często nabierało mi się nierówno i albo miałam samą „wodę”, albo sam „olej”. Ale dobrze zmieszanej mikstury bardzo przyjemnie się używało. Produkt ma lekką, ale treściwą konsystencję i choć dobrze się wchłania, to zostawia delikatną warstwę. Dlatego też używałam go tylko na noc. Dla mnie na dzień, a zwłaszcza pod makijaż się nie nadaje, dla suchej cery powinien być w porządku. 

Actually, the liquid cream is a duo-phase serum that has to be well shaken before use, so that the phases would mix. Anyway, it tended to be uneven and I had only “water” or only “oil” in the dropper. But when it was mixed well, it was very nice to use. The product has a lightweight yet rich consistency and even though it gets absorbed well, it leaves a greasy film. That’s why I use it only at night. It doesn’t work for me as a day cream, especially as a makeup base. It might be more appropriate for dry skin. 


Jeśli chodzi o skład, to jest godny podziwu. Na początku hydrolaty – oczarowy i różany, następnie olej z pestek winogron, olej makadamia, owoc kasztanowca, ziele skrzypu, ziele krwawnika, witamina E, olejek cytrynowy i grejpfrutowy oraz bezpieczne konserwanty. Absolutnie nie ma się do czego przyczepić, a składniki są dobrze przemyślane pod kątem wzmocnienia naczynek.

When it comes to ingredients, they’re impressive. Flower waters in the beginning – witch hazel and rose, and then grape seed and macadamia oils, horse chestnut fruit, horsetail, yarrow, vitamin E, lemon and grapefruit essential oils and safe preservatives. I can’t complain about anything, and the formula is well-thought for strengthening the capillaries. 


Krem w płynie Zapach Ciszy – nazwa marki też, zresztą, jest piękna – bardzo fajnie nawilżał i sprawiał, że moja cera po wieczornej aplikacji była rano wspaniale gładka, miękka i sprężysta. Nie zauważyłam widocznej poprawy w kwestii naczynek, ale już kilkakrotnie wspominałam, że kosmetyki traktuję jako profilaktykę, bo wiem, że nie są w stanie pewnych rzeczy naprawić. Generalnie jestem z niego bardzo zadowolona, do codziennej pielęgnacji cery naczynkowej idealnie się spisuje. Bez drobnych wad się nie obyło, ale to naprawdę niewielkie i raczej techniczne niedociągnięcia. Kto wie, czy kiedyś do niego nie wrócę :) 

Liquid cream Zapach Ciszy moisturized my skin very well. After an evening application, in the morning it was wonderfully smooth, soft and firm. I haven’t noticed any visible improvement in terms of redness, by I have already mentioned that I treat cosmetics as a preventive measure, because I know that they can’t fix what’s already done. Generally, I am really pleased with it, as it’s perfect for everyday care for redness-prone skin. There are some, rather technical, drawbacks but they’re minor. I might repurchase it someday :)

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Czytałam już pozytywne opinie o produktach tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tylko mogę przyłączyć :)

      Usuń
  2. Pierwsze widzę i słyszę, bym przetestowala.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znałam, ale czuję się wyjątkowo zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Naprawdę ciekawy produkt :)

      Usuń
  4. pierwszy raz spotykam się z tą marką ;) ❤️

    OdpowiedzUsuń

Zostaw swoje myśli, to dla mnie duża motywacja! Czytam wszystkie komentarze i odwiedzam moich czytelników, ale proszę, nie spamuj :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...